Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wittkacy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wittkacy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 lipca 2020

[SANKTUARIA MARYJNE] Kalwaria Zebrzydowska

Autor: Michał "Wittkacy" Witkowski



Historia Kalwarii Zebrzydowskiej rozpoczyna się w roku 1600.

Teren, gdzie obecnie są dróżki kalwaryjskie należał do dóbr dziedzicznych Mikołaja Zebrzydowskiego, ówczesnego wojewody krakowskiego. W wymienionym roku 1600 Zebrzydowski postanowił wybudować na górze Żarek (obecna góra Ukrzyżowania) kaplicę świętego Krzyża według modelu kaplicy Golgoty w Jerozolimie, jaki niedawno otrzymał. W rok później w uroczystość świętego Franciszka 4 października 1601 r. ukończoną kaplicę uroczyście poświęcił nuncjusz papieski Klaudiusz Rangoni. Kaplica miała służyć prywatnej pobożności Wojewody i jego rodziny.

[SANKTUARIA MARYJNE] - Jasień

Autor: Michał "Wittkacy" Witkowski

Tu interesującym jest dla nas barokowy kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny z drugiej połowy XVIII w.

W ołtarzu znajduje się obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem z początków XVI w. To właśnie on jest otoczony kultem. Swoją łaskawością i cudami zaś łynął w Rudkach (powiat Sambor k/Lwowa) już na początku XVII w.

Modliły się przy nim wielkie rzesze ludu . Wota składał Jan Kazimierz i Jan III Sobieski. W XVIII wieku obraz uznano za cudowny. Obraz koronowany w 1921 .

Po 1945 obraz przewieziony do Przemyśla. Kult wznowiony po 1968 po sprowadzeniu obrazu z Rudek.

Obraz Matki Bożej Bieszczadzkiej, Królowej Bieszczad otoczony został czcią wiernych. Przyjeżdżają tu pielgrzymki i modlą się turyści.



O autorze:
Niegdyś wielki górołaz, dziś psycholog pracowy;) Półprzewodnik. W ramach kursu przewodnickiego kilka lat temu popełnił rewelacyjną pracę przekrojową dotyczącą miejsc kultu i osób świętych w Beskidach.

[SANKTUARIA MARYJNE] - SANKTUARIUM W JAŚLISKACH

Autor: Michał "Wittkacy" Witkowski

Od początku powstania Jaśliska posiadały własna parafie rzymsko-katolicką. Erygowano ja w 1366 r., a wiec w roku lokacji miasta.

Pierwszy kościół był drewniany kryty gontem. W latach 1724-1765 dzięki fundacji biskupa Aleksandra Fredry na miejscu dawnego drewnianego kościółka wzniesiono nowy murowany nadając mu wezwanie Św. Katarzyny Aleksandryjskiej. W ołtarzu głównym znajduje się właśnie słynący łaskami obraz Matki Bożej Jaśliskiej Królowej Nieba i Ziemi.

Matka Boża z Jaślisk przedstawiona jest w półpostaci, na lewym ręku trzyma Dzieciątko- obraz namalowany na desce. Według jednej z najnowszych hipotez obraz ten pochodzi z XV stulecia, ze szkoły krakowskiej lub nowosądeckiej.

Legenda związana z usytuowaną za dawnymi murami miasta kapliczką na tzw. Łamańcu mówi, że zatrzymał się tutaj wizerunek Matki Boskiej z Humennego uchodząc stamtąd przed profanacją. Według tradycji słynący łaskami obraz Matki Bożej z Jaślisk znajdował się najpierw we wspomnianej kapliczce, a kiedy zaczął się cieszyć kultem, zabrano go do kościoła.

Obraz Matki Bożej odbierający cześć w Jaśliskach znalazł się w tutejszej świątyni prawdopodobnie na początku XVII stulecia i już wtedy otaczany był kultem. W 1756 r. właścicielka Turan nad Ondawą, hrabina Pethejowa ze Stropkowa ofiarowała tutejszemu kościołowi znaczna sumę na odnowienie obrazu i ozdobienie ołtarza. Wkrótce, pod koniec XVIII stulecia, słynący łaskami wizerunek umieszczono w ołtarzu głównym, gdyż wspomniana kaplica nie mogła pomieścić przybywających tu pielgrzymów. Otaczały go już wtedy liczne wota.

Do I wojny światowej były Jaśliska bardzo znanym miejscem pielgrzymkowym. Przybywali tu miejscowi Polacy i Łemkowie, a także Słowacy oraz Cyganie. Po wojnie na drodze pielgrzymom ze Słowacji stanęły nowe granice państwowe, kult zaczął podupadać. Prawdziwą katastrofź była II wojna światowa. Opustoszały wsie, same Jaśliska ucierpiały 1944 r., zbombardowane podczas bitwy o Przełęcz Dukielską. Po wojnie cały obszar włączono do strefy nadgranicznej co w praktyce uniemożliwiało przybywanie pielgrzymów nawet z najbliższych okolic. Sytuacja trwała do 1956 r. Renesans kultu zaczął się w 1964 r. Dzisiaj kościół- sanktuarium jest pięknie odnowiony. Poddany konserwacji został też wizerunek. Znowu pielgrzymują Polacy, Łemkowie, Słowacy, Romowie. Dlatego też Madonna z Jaślisk nazywa się Królową Pokoju i Matką Pojednania.


O autorze:
Niegdyś wielki górołaz, dziś psycholog pracowy;) Półprzewodnik. W ramach kursu przewodnickiego kilka lat temu popełnił rewelacyjną pracę przekrojową dotyczącą miejsc kultu i osób świętych w Beskidach.

poniedziałek, 6 lipca 2020

[SANKTUARIA MARYJNE] - SANKTUARIUM RUSINÓW SPISKICH

[w: Beskid Sądecki, Pasmo Jaworzyny]

Autor: Michał "Wittkacy" Witkowski


Inne miejsce kultu mieści się w Litmanowej. Wieś tą zamieszkują Łemkowie z nieznacznym odsetkiem prawosławnych. Przenieśmy się jednak na Polanę Zwir miejsce, które obecnie przynosi największą sławę Litmanowej. Polana Zwir leży na południowym stoku granicznej Eliaszówki. Centralne miejsce polany zajmuje dawna szopa na siano, obecnie zaadoptowana na cerkiew greckokatolicką. W szopie tej w okresie od 5 sierpnia 1990 roku do 6 sierpnia 1995 r dwóm młodym Rusinkom z Litmanowej ukazywała się Matka Boska.

Matka Boża przychodziła do dziewczynek zawsze boso. czasem miała na głowie koronę, a czasem była bez korony. Zazwyczaj ukazywała się bez Dzieciątka, a tylko raz z Nim na rękach. Prosiła dziewczynki, by modliły się i odmawiały różaniec za grzeszników. W rozmowach dziewczynki zanosiły różne prośby do Matki Najświętszej m.in. o uzdrowienie ludzi. Maryja tłumaczyła im, że każde cierpienie jest skutkiem popełnionego grzechu i zalecała, by te osoby napiły się wody ze źródła na polanie i obmyły tą wodą chore miejsca. Po spełnieniu warunków chorzy zostali uzdrowieni.

W szopie, w miejscu objawienia, wisi ikona Matki Bożej. Na ścianach wiszą tablice wotywne z wypisanymi podziękowaniami za otrzymane łaski.

Przybywają tu stale wierni indywidualnie i w większych grupach. są to nie tylko zamieszkujący te okolice Rusini Spiscy, ale także mieszkańcy Spisza oraz innych rejonów Słowacji jak również pobliskiej Polski.

O autorze:
Niegdyś wielki górołaz, dziś psycholog pracowy;) Półprzewodnik. W ramach kursu przewodnickiego kilka lat temu popełnił rewelacyjną pracę przekrojową dotyczącą miejsc kultu i osób świętych w Beskidach.

[Sanktuaria maryjne] - SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ JUŚCIEŃSKIEJ

Autor: Michał "Wittkacy" Witkowski

Jadąc z Nowego Sącza do Krakowa, za Tęgoborzem, trasa wspina się na wysokość 457 m n.p.m. na przełęcz św. Justa. Miejsce to jest związane z grupą polskich świętych z początku naszej państwowości. Wtedy to właśnie w Tropiu osiadł św. Świerad, w Iwkowej św. Urban, a na tej górze św. Just. Wszyscy byli świątobliwymi mnichami, pustelnikami i zapewne kontaktowali się ze sobą. O ile o św. Świeradzie mamy więcej informacji, tak o pozostałych nie ma wielu danych w źródłach historycznych. Ale tak czy inaczej miejsce to należy uznać za jedno z pierwszych w średniowieczu, w którym kwitło chrześcijaństwo i rozpowszechniało się na całą Sądecczyznę. Niektórzy historycy twierdzą, iż św. Just to postać niezwiązana z tym miejscem, a chodzi raczej o św. Jodoka – kapłana i pustelnika o legendarnym pochodzeniu królewskim, który żył w Normiii w VII w. Kult jego w Polsce w XI wieku był żywy, a przez przekształcenie jego imienia (w języku niemieckim brzmi Joost lub Jost) mogło powstać imię Just.


Na wzgórzu stoi kościółek drewniany pod wezwaniem św. Justa i Najświętszej Maryi Panny – wznosi się on na miejscu starszego, prawdopodobnie z XV wieku a ten znów, według tradycji, miał być zbudowany na miejscu jeszcze dawniejszego, zniszczonego przez Tatarów w 1259 roku. To nieprzerwane utrzymywanie się kościoła w tym samym miejscu, może jedynie potwierdzać, iż istniała tu pewnie pustelnia. Tak więc w otoczeniu wiekowych lip stoi na tym miejscu jako trzeci drewniany kościółek p.w. Najświętszej Maryi Panny z II poł. XVII wieku. W ołtarzu głównym zwraca uwagę obraz św. Justa, Matki Bożej oraz Krzyż z Chrystusem rzeźbiony w kości słoniowej. Ponadto w wyposażeniu figura Matki Bożej z Dzieciątkiem z końca XV wieku, a w przedsionku, kamienna gotycka chrzcielnica z XVI wieku.


Obraz św. Justa w ołtarzu głównym pochodzi z 1677 roku, o czym świadczy umieszczona na nim data. W centralnej części ołtarza natomiast znajduje się obraz Matki Boskiej. Matka Boża z tego obrazu od wieków w tym miejscu odbiera cześć. Świadczą o tym liczne zapisy łask i cudów, jakie się tu zdarzyły przez wieki. Jest on malowany na płótnie naklejonym na drewnianą tablicę. Matka Boża jest przedstawiona na obrazie w półpostaci z Dzieciątkiem Jezus na lewej ręce. Obraz jest upiększoną kopią obrazu Jasnogórskiego. Artyści dopatrują się też podobieństwa do obrazu Matki Bożej z Bochni. Obydwa dzieła mogły powstać w początkach XVII wieku albo w Częstochowie albo w Krakowie.



O autorze:
Niegdyś wielki górołaz, dziś psycholog pracowy;) Półprzewodnik. W ramach kursu przewodnickiego kilka lat temu popełnił rewelacyjną pracę przekrojową dotyczącą miejsc kultu i osób świętych w Beskidach.


niedziela, 5 lipca 2020

[Kult świętych i błogosławionych] - św. Mikołaj

Autor: Michał "Wittkacy" Witkowski


Przez wiele lat św. Mikołaj należał do najbardziej znanych i czczonych w Kościele świętych. Dopiero w wiekach średnich palmę pierwszeństwa w popularności odebrał mu św. Antoni z Padwy († 1231).

Urodził się prawdopodobnie w mieście Patara w Licji (Mała Azja) ok. 270 roku. Był jedynym dzieckiem zamożnych rodziców, uproszonym ich gorącymi modłami. Od młodośći wyróżniał się nie tylko pobożnością, ale także uczuleniem na niedolę bliźnich. Po śmierci rodziców, swoim znacznym majątkiem, chętnie dzielił się z potrzebującymi. Wybrany na biskupa miasta Miry (obecnie Demre) podbił sobie serca wiernych nie tylko gorliwością pasterską, ale także troskliwością o ich potrzeby materialne. Cuda, które czynił, przysparzały mu większej jeszcze chwały. Kiedy cesarz Konstantyn I Wielki skazał trzech młodzieńców Miry na karę śmierci za jakieś wykroczenie, nieproporcjonalne do aż tak surowego wyroku, św. Mikołaj udał się osobiście do Konstantynopola, by uprosić dla swoich wiernych ułaskawienie.

Kiedy indziej miał swoją modlitwą uratować rybaków w czasie gwałtownej burzy od niechybnego utonięcia. Dlatego odbiera cześć również jako patron marynarzy i rybaków. W czasie zarazy, jaka nawiedziła także jego strony, usługiwał zarażonym z narażeniem własnego życia. Podanie głosi, że św. Mikołaj wskrzesił trzech ludzi, zamordowanych w złości przez hotelarza za to, że mu nie mogli wypłacić należności. Św. Grzegorz I Wielki w żywocie św. Mikołaja podaje, że w czasie prześladowania, jakie wybuchło za cesarza Dioklecjana i Maksymiana (pocz. wieku IV) Święty został uwięziony. Uwolnił go dopiero edykt mediolański w roku 313. Święty Mikołaj uczestniczył także w pierwszym soborze powszechnym w Nicei (325), na którym potępione zostały przez biskupów błędy Ariusza.

Po długich latach błogosławionych rządów Święty odszedł po nagrodę do Pana 6 grudnia (stało się to między rokiem 345 a 352). Ciało Świętego zostało pochowane ze czcią w Mirze, gdzie przetrwało do roku 1087. Dnia 9 maja tegoż roku zostało przewiezione do miasta włoskiego Bari. Dnia 29 września 1089 roku uroczyście poświęcił jego grobowiec w bazylice wystawionej ku jego czci papież bł. Urban II. Tu właśnie przy grobie św. Mikołaja odbył się w roku 1098 synod, który miał za cel połączenie Kościółów prawosławnego z rzymskim. Przewodniczył na tym synodzie papież bł. Urban II. Wśród zgromadzonych 184 biskupów był także prymas Anglii, arcybiskup św. Anzelm z Canterbury, który w tym czasie był na wygnaniu. W Bari przy bazylice Św. Mikołaja istnieje dokument z wieku XII, opisujący dokładnie dzieje sprowadzenia relikwii Świętego. W Mirze byli już wówczas Turcy. Kupcom włoskim udało się wydobyć od nich zezwolenie na zabranie relikwii św. Mikołaja. Podane są nawet imiona dwóch kapłanów, którzy w tej uroczystości uczestniczyli: Lupus i Grandnoaldus. Bari uprzedziło w tym Wenecję, która również chciała relikwie św. Mikołaja przewieźć do siebie. W Mirze do dnia dzisiejszego zachowały się ruiny kościoła Św. Mikołaja. Archeolodzy za zezwoleniem miejscowych władz tureckich odkryli ślady bazyliki pierwotnej. Św. Mikołaj jest głównym patronem Bari, Chociaż przedtem był nim św. Sabin.

Obecna bazylika Św. Mikołaja pochodzi z wieku XII. Kryje w sobie grób Świętego z jego obrazem, który jest uważany za łaskami słynący.

Najstarsze ślady kultu św. Mikołaja napotykamy w wieku VI, kiedy to cesarz Justynian wystawił Świętemu w Konstantynopolu jedną z najwspanialszych bazylik. W całym chrześcijańskim świecie św. Mikołaj miał tak wiele świątyń, że pewien pisarz średniowieczny pisze: "Gdybym miał tysiąc ust i tysiąc języków, nie byłbym zdolny zliczyć wszystkich kościołów, wzniesionych ku jego czci". Oczywiście, przesada to poetycka, ale jest w niej jądro prawdy.

W Polsce kult św. Mikołaja był kiedyś bardzo popularny. Jeszcze dzisiaj pod jego wezwaniem jest aż 327 kościołów w naszej Ojczyźnie. Po św. Janie Chrzcicielu, a przed św. Piotrem i Pawłem najpopularniejszy jest św. Mikołaj. Miał również św. Mikołaj z Miry swoje sanktuaria w Polsce. Do głośniejszych należało w Pierściu na Śląsku Cieszyńskim (do wieku XIX) i na Pomorzu w okolicy Koszalina (do wieku XVI). Święty odbierał kult jako patron panien, marynarzy, rybaków, dzieci, więźniów i piekarzy. Zaliczany był do 14 Orędowników. Zanim jego miejsce zajął św. Antoni Padewski, św. Mikołaj był wzywany we wszystkich naglących potrzebach. Istniały także bractwa ku czci św. Mikołaja, jak np. w Benicach, Maniewie czy Żydowie.

Dla wiadomości ludzi, którzy często w górach przebywają warto też wspomnieć, że św. Mikołaj jest również patronem piwowarów. Taka informacja może zdać się przydatna, gdy plecak będzie cisnął w Upałny dzień– już wiadomo do kogo się wtedy modlić.

O autorze:
Niegdyś wielki górołaz, dziś psycholog pracowy;) Półprzewodnik. W ramach kursu przewodnickiego kilka lat temu popełnił rewelacyjną pracę przekrojową dotyczącą miejsc kultu i osób świętych w Beskidach.

[Kult świętych i błogosławionych] - św. Krzysztof

Autor: Michał "Wittkacy" Witkowski



Męczennik za wiarę prawdopodobnie z III w.

Legenda grecka widzi w Krzysztofie barbarzyńcę, który zaciągnął się do wojsk rzymskich i tam zapoznał się z wiarź chrześcijańską. Legenda zachodnia zaś mówi, iż był on rycerzem, który zmienia swoich panów, gdyż stara się służyć najpotężniejszemu. Tutaj spotykamy się z teologiczną wymową, że człowiek szukający prawdziwej wielkości musi w końcu zetknąć się z Bogiem. Najmłodsza legenda ukazuje Krzysztofa jako tego, który przenosi Dzieciątko Jezus przez rzekę. Z takim obrazem spotykamy się najczęściej w ikonografii.

W dawnych czasach, żyło plemię kynocefalów, co tłumaczy się- psiogłowcy. Spośród tego plemienia, być może, wywodzi się Krzysztof. Równie dobrze mógł być kananejskim olbrzymem o imieniu Replolus lub Adokymes. Szukał on kogoś, kto byłby wszech potężny, nie mający równego sobie. W swoich poszukiwaniach trafił na dwór cesarza.

Pewnego razu zauważył, że cesarz przeżegnał się trwożnie, gdyż śpiewak wykonujący pieśń wymówił imię diabła. Krzysztof opuszcza dwór i wyrusza dalej, by odnaleźć owego diabła. Odnajduje go i przystaje do niego na służbę. Ale i diabeł okazuje się być także trwożną istotą, która na widok krzyża umyka w ciemności. Jego również opuszcza nasz poszukiwacz. Odtąd Krzysztof postanawia znaleźć Chrystusa. Po długich poszukiwaniach znajduje pustelnika, który uczy go wiary i udziela chrztu. Za jego radź postanawia osiedlić się na brzegu rwącej rzeki i pomagać podróżnym przeprawiać się na drugą stronę. Pewnego dnia pojawił się nad wodą mały chłopiec i nalegając prosi o przeniesienie. Krzysztof bierze go na swoje barki i przenosi.

Jednak w połowie drogi dziecko zaczyna mu niezmiernie ciążyć. Z trudem przedostają się na drugi brzeg.

Z rozmowy dowiaduje się, że niósł na swych ramionach Pana wszechświata, który przepowiada mu męczeńską śmierć. Od tego wydarzenia Krzysztof staje się gorliwym wyznawcą Chrystusa i prowadzi życie pełne umartwień. Oddaje cześć Chrystusowi przez posługi względem bliźniego. Sporo naucza, a swoją naukę potwierdza życiem w czystości i trzeźwości oraz liczny- Mi cudami, np.: Pewnego razu kij, który nosił ze sobą wbił w ziemię, a ten zamienił się w kwitnącą gałąź. Za swoją postawę zostaje pojmany i wrzucony do ciemnicy. Tam starano się wszystkimi sposobami odwieźć go od wiary. Posłano nawet do niego dwie piękne dziewczyny lekkich obyczajów- Nicetę i Akwilię. Ale one widząc wrogość i srogość na twarzy więźnia przestraszyły się i nie śmiały przystąpić do niego. Zaczęły natomiast polecać się jego modlitwom.

Po opuszczeniu więzienia przyznały się, że żałują swego czynu i życia, które było grzeszne i pełne bałwochwalstwa, i bezwstydności. Nakazano im zaraz złożyć ofiary Apollinowi, ale one odmówiły. To stało się przyczyną ich straszliwych cierpień. Krzysztofa zaś postawiono przed są dem i namawiano, by przestał bluźnić na starych bogów. Próbowano też odwieźć go od wiary mówiąc, że jest to głupota i szaleństwo. Poddano go licznym torturom. Nałożono mu na głowę rozżarzony hełm, który mocno Krzysztofa poparzył. Gdy to jednak nie poskutkowało, położono go na ławie rozgrzanej do czerwoności i polewano olejem. Ale on nadal był wierny Bogu i nie odniósł żadnych ran. Wybawiony cudownie opowiadał ludziom o Chrystusie, radząc, by uznali Go za Boga. Nawróciła się wtedy duża liczba ludzi. Jednak cesarz nie dawał za wygraną. Kazał strzelać do niego, ale strzały zawisały w powietrzu, a jedna z nich ugodziła cesarza w oko. Krzysztof polecił, aby pomazano ranę jego krwią i oko zostało natychmiast uleczone. Po tym cudzie cesarz uwierzył w Chrystusa i został Jego wyznawcą.

Krzysztof zaś zgodnie z przepowiednią poniósł śmierć męczeńską w III wieku za cesarza Decjusza.

Pod wpływem legendy stał się jednym z 14 świętych wspomożycieli i patronem wielu zawodów. Czcili go zwłaszcza przewoźnicy, flisacy i pielgrzymi. Był także opiekunem podróżnych. wzywa się jego pomocy w czasie burzy i zarazy. Dzisiaj jest patronem kierowców. Jego wizerunek był na wielu wieżach obronnych, bramach miejskich, a nawet na domach, np. krakowskie Krzysztofory i herb Wilna. Spojrzenie na ten wizerunek chroniło od niebezpieczeństw. Istniały hospicja pod wezwaniem św. Krzysztofa. Pod jego opiekę uciekały się miasta.

O autorze:
Niegdyś wielki górołaz, dziś psycholog pracowy;) Półprzewodnik. W ramach kursu przewodnickiego kilka lat temu popełnił rewelacyjną pracę przekrojową dotyczącą miejsc kultu i osób świętych w Beskidach.

[Kult świętych i błogosławionych] - Św. Kosma i Św, Damian

Autor: Michał "Wittkacy" Witkowski


Kult tych świętych szczególnie rozwinął się na wschodzie w V w. Mieli oni według podań historycznych być braćmi z Arabii. Jako lekarze poświęcili swoje życie na leczenie ubogich. Ponieśli śmierć za wiarę podczas prześladowań za Dioklecjana.

Są patronami aptekarzy i lekarzy.


O autorze:
Niegdyś wielki górołaz, dziś psycholog pracowy;) Półprzewodnik. W ramach kursu przewodnickiego kilka lat temu popełnił rewelacyjną pracę przekrojową dotyczącą miejsc kultu i osób świętych w Beskidach.

[Kult świętych i błogosławionych] - Św. Dymitr z Salonik




Autor: Michał "Wittkacy" Witkowski


Należy do tych świętych, którym najczęściej dedykowano cerkwie.

Prawdopodobnie był diakonem i poniósł śmierć męczeńską w Sirmium w Dalmacji podczas prześladowań chrześcijan za Dioklecjana (284 – 306 n.e.). Podobno był on wysokim rangą carskim urzędnikiem cesarskim – legendy wręcz robią go konsulem Achai i rycerzem na podobieństwo św. Jerzego. Przed męczeństwem miał pobłogosławić swego przyjaciela Nestora, który na gladiatorskiej arenie pokonał ulubieńca pogan. Rozgniewani tym czynem niewierni zabili obu chrześcijan .



O autorze:
Niegdyś wielki górołaz, dziś psycholog pracowy;) Półprzewodnik. W ramach kursu przewodnickiego kilka lat temu popełnił rewelacyjną pracę przekrojową dotyczącą miejsc kultu i osób świętych w Beskidach.

[Kult świętych i błogosławionych] BŁ. O. ANASTAZY JAKUB PANKIEWICZ

Autor: Michał "Wittkacy" Witkowski


Urodził się w 1882 r. w Nagórzanach k. Sanoka w wielodzietnej rodzinie rolniczej. W 1900 r. wstąpił do zakonu Braci Mniejszych (Prowincji Bernardyńskiej) we Lwowie. Śluby wieczyste złożył w 1904 r., a następnie po odbyciu studiów teologicznych w Krakowie i we Lwowie otrzymał świecenia kapłańskie w dniu 1 lipca 1906 r. Jako duszpasterz pełnił kolejno obowiązki: kaznodziei w Wieliczce, magistra nowicjatu we Włocławku (1908-1911), magistra kleryków we Lwowie, kapelana ss. Bernardynek w Krakowie, administratora parafii Dżurków k. Kołomyi, kapelana wojskowego i duszpasterza Polonii na Węgrzech (1914-1918). W następnych latach był gwardianem klasztoru w Krakowie pw. św Bernardyna.

W 1930 r. za zgodą bpa łódzkiego Wincentego Tymienieckiego nabył parcelę na przedmieściu Łodzi, na której erygowano jego staraniem dom zakonny (1932). Następnie kierował w latach 1932-1937 budową klasztoru w Łodzi i Ogólnokształcącego Liceum Męskiego raz tymczasowego kościoła pw. św. Elżbiety

Dla pomocy w prowadzeniu i utrzymaniu gimnazjum oraz dla pracy charytatywnej wśród ubogich rodzin i samotnych matek, o. Pankiewicz założył Zgromadzenie Sióstr Antonianek od Chrystusa Króla.

Po wybuchu II wojny światowej hitlerowcy wysiedlili zakonników z klasztoru na Dołach w Łodzi, zamieniając obiekt sakralny na garaże i stajnie. O. Anastazy nie opuścił jednak swojej placówki, ale zamieszkał w pobliżu kościoła, na terenie cmentarza, gdzie przetrwał do aresztowania przez Niemców i wywiezienia do obozu koncentracyjnego w Dachau, w 1941 r. Pomimo nieludzkich warunków obozowych, o. Anastazy nie upadał na duchu, ale "wszystkich pocieszał i był zawsze uśmiechnięty". W dniu 20 maja 1942 r. został zaliczony przez lekarza obozowego do grupy inwalidów, a następnie wywieziony z obozu wraz z 14 księżmi z tej grupy. Poniósł wraz z nimi śmierć męczeńską przez zagazowanie, w miejscowości Hertheim k. Linzu w północnej Austrii.

Był założycielem Zgromadzenia Sióstr Antonianek Od Chrystusa Króla i Gimnazjum Dla Ubogich Chłopców.

O autorze:
Niegdyś wielki górołaz, dziś psycholog pracowy;) Półprzewodnik. W ramach kursu przewodnickiego kilka lat temu popełnił rewelacyjną pracę przekrojową dotyczącą miejsc kultu i osób świętych w Beskidach.

czwartek, 2 lipca 2020

[Kult świętych i błogosławionych] Św. Kinga

Autor: Michał "Wittkacy" Witkowski

Postać ta związana ze Starym Sączem. Za czasów św. Kingi była tu wieś. Bolesław Wstydliwy podniósł ją do rangi miasta.


   Św. Kinga była córką króla Węgier, Beli IV, z dynastii Arpadów, oraz Marii, córki cesarza greckiego, Teodora I Laskarisa. Imię jej już w pierwszych dokumentach brzmi podwójnie: Kunegunda (częściej) i Kinga. Podawana często błędna data jej urodzenia ustalona została w czasach nam współczesnych na rok 1234. O latach młodośći Kingi nie wiemy nic poza tym, że była trzecią z kolei córką, i że do piątego roku życia przebywała na dworze królewskim w Ostrzychomiu. Znając tradycje ówczesnego dworu królewskiego na Węgrzech, można twierdzić, że Kinga otrzymała pełne i wszechstronne, jak na owe czasy, wykształcenie i głęboko religijne wychowanie.
  
 Po śmierci księcia polskiego, Henryka Brodatego, pana na Śląsku i Krakowie, zabrakło opiekuna dla małoletniego wówczas  Bolesława, księcia sandomierskiego. Powstała więc myśl związania się z silnym sąsiadem, jakim był wtedy Bela IV. Sam Bolesław Wstydliwy w jednym z dokumentów stwierdza, że poszedł za radź ówczesnego biskupa krakowskiego, Wiesława, oraz panów polskich. Bela IV nie ukrywał, że koligacje małżeńskie jego córek z książętami polskimi czy ruskimi bynajmniej nie przynosiły mu zaszczytu i że pozwalał na nie jedynie w nadziei utworzenia koalicji przeciw zagrażającym Mongołom (Tatarom). 
   
Książę Bolesław spotkał się z Kingą w Wojniczu (1239), gdzie też doszło do zawarcia umowy małżeńskiej. Ze względu na małoletniość stron były to zrękowiny, po których w kilka lat potem miał nastąpić właściwy akt zaślubin. Odbyły się te zaślubiny na zamku krakowskim ok. roku 1247. Tak więc przy zaręczynach Kinga miałaby zaledwie 5 lat, a Bolesław lat 13; przy zawarciu zaś małżeństwa Kinga miałaby lat 13, a Bolesław 21. Pierwsze swoje lata spędziła Kinga w Sandomierzu. 

  Były to czasy największej w dziejach ekspansji Mongołów, których w Europie nazywano Tatarami, czyli szatanami. W roku 1241 na wiadomość o zdobyciu Lublina i Zawichostu Bolesław wraz z Kingą ratowali się ucieczką do Krakowa. Po klęsce wojsk polskich pod Chmielnikiem koło Szydłowa Kinga i Bolesław udali się na Węgry. Jednak i tu nie zaznali spokoju, bowiem wojska węgierskie poniosły klęskę nad rzeką Sajo.
Oboje udali się więc na Morawy, zapewne do Welehradu, gdzie w tamtejszym opactwie cystersów znaleźli schronienie.
     
   W bitwie pod Legnicą Tatarzy zostali zatrzymani i zmuszeni do wycofania się z Polski (1241), ale nastał nowy niepokój w kraju: wojna o dziedzictwo śląskie i krakowskie. Dopiero po zwycięstwie nad Konradem Mazowieckim, książę i księżna mogli powrócić do Krakowa (1243). Ponieważ jednak Tatarzy zniszczyli zupełnie (spalili) zamek w Krakowie i Sandomierzu, młoda para przeniosła się do zameczku w Pieninach i w Nowym Korczynie. Tu właśnie św. Kinga zdołała namówić Bolesława do zachowania dozgonnej, dziewiczej czystości. Ślub złożyli oboje na ręce biskupa krakowskiego Prioty. Dlatego historia nadała księciu Bolesławowi przydomek "Wstydliwy". W tym też czasie Kinga zapisała się jako tercjarka do III Zakonu św. Ojca Franciszka.
    
  Dla podniesienia kraju z ruin Kinga zaofiarowała Bolesławowi część swojego posagu, który wynosił 40 000 grzywien. Suma na owe czasy bardzo duża. Bolesław za to oddał Kindze w wieczyste posiadanie Ziemię Sądecką (1252). Kinga sprowadziła z Węgier górników, którzy dokonali pierwszego odkrycia złóż soli. W rządzeniu krajem Kinga była dużą podporą dla Bolesława, o czym świadczą liczne dokumenty. Bolesław był wówczas  panem księstw krakowskiego (senioralnego) i sandomierskiego. Św. Kinga wspierała hojnie kościoły i klasztory. Ufundowała nowe kościoły w Nowym Korczynie i w Bochni. Przyczyniła się do kanonizacji św. Stanisława Biskupa (1253).
    
  Dnia 7 grudnia 1279 roku oddał Bogu ducha w Krakowie książę Bolesław Wstydliwy. Kinga postanawia osiąść w Starym Sączu, w klasztorze klarysek, który ufundowała w roku następnym, 1280. Najpierw jednak musiała załatwić spór z nowym księciem, Leszkiem Czarnym, który nie chciał Ziemi Sądeckiej uznać za własność Kingi. Doszło nawet do tego, że kazał książę uwięzić biskupa krakowskiego, Pawła z Przemkowa, za to, że stanął w obronie praw Kingi. Do zgody doszło dopiero po czterech latach w Czchowie. Kinga zostawiła Leszkowi ziemię biecką i nowokorczyńską.
     
  Kinga nie zajmowała w klasztorze żadnych urzędów. Była bowiem pochłonięta budową i zabezpieczeniem bytu klasztoru. Na mocy układu z Leszkiem Święta przeznaczyła na utrzymanie klasztoru Stary Sącz i 28 wsi. Welon zakonny otrzymała z Rąk biskupa Pawła. Śluby jednak złożyła dopiero 24 kwietnia 1289 roku — a więc na trzy lata przed śmiercią — a to dlatego, by mogła dysponować swoim majątkiem na cele kościelne. Po złożeniu ślubów uroczystych nie posiadała już żadnych dóbr, gdyż zakazywała tego surowa reguła franciszkańska. Św. Kinga spędziła w klasztorze w Starym Sączu 12 lat, poddając się surowej regule.
   
 W roku 1287 przeżyła św. Kinga jeszcze jeden najazd Tatarów, tak żywo zachowany w pamięci legend ludowych.  Pożegnała ziemię dla nieba w 1292 roku. Jako dzień śmierci podaje tradycja 24 lipca. Lud Małopolski zachował wdzięczną pamięć o bł. Kindze jako pani pobożnej, miłosiernej, czułej na niedolę ludzką. Do jej grobu przychodziły liczne pielgrzymki, a wielu doznawało szczególnych tu łask. A jednak beatyfikacja nastąpiła dopiero za papieża Aleksandra VIII w 1690 roku. Papież Benedykt XIII przyznał Świętej tytuł patronki Polski i Litwy (1715). Głównym do dzisiaj sanktuarium Świętej jest klasztor klarysek w Starym Sączu.

 Pokazują tam także łyżeczkę, której używała do posiłku i kubek oraz pieczęcie, którymi sygnowała wystawione przez siebie dokumenty. Wreszcie można tu podziwiać żywot Świętej, napisany w 1474 roku, pisany na pergaminie, z barwnymi inicjałami. W pobliżu klasztoru jest źródełko, które lud uważa za cudowne. Przykładem czci dla św. Kingi jest w Kopalni soli w Wieliczce kaplica jej poświęcona. 
  
Dookoła osoby św. Kingi powstało wiele legend. Przypominam niektóre z nich, gdyż one także świadczą, jak żywo w pamięci ludu polskiego pozostała Święta.  I tak kiedy uciekała przed Tatarami razem ze swoimi towarzyszkami zakonnymi, pokrwawiła sobie nogi. Na miejscach, gdzie padły krople jej krwi, wyrosły czerwone goździki. Kiedy zmęczona w czasie ucieczki oparła nogę na kamieniu, odbiła się na nim stopa św. Kingi. Kiedy dręczyło ją pragnienie, powstało źródełko z ożywczą wodą. Kiedy Tatarzy byli już blisko uciekających, Święta rzuciła swoją niebieską wstążkę i utworzyła się z niej natychmiast rzeka Dunajec, która w ten sposób uratowała uciekającym życie. Dnia pewnego św. Kinga w czasie ucieczki napotkała rolnika, siejącego zboże. Pobłogosławiła pole i zboże natychmiast wyrosło pięknym łanem. Kiedy nadjechali Tatarzy i pytali, czy nie widział uciekającej księżnej wraz z jej towarzyszkami, odparł, że tak, kiedy siał zboże.

 Sanktuarium św. Kingi bywa dość licznie nawiedzane przez pielgrzymów i turystów. Doroczną uroczystość celebruje zawsze jeden z biskupów diecezji tarnowskiej. Przybywają pielgrzymki z całej Nowosądecczyzny. Sanktuarium św. Kingi nawiedzili w ciągu wieków m.in.: Władysław Łokietek i jego małżonka, Jadwiga, której ciało spoczywa w podziemiach kościoła, Kazimierz Wielki, Władysław Jagiełło, Ludwik Węgierski i Jan III Sobieski, który po zwycięstwie pod Wiedniem tu właśnie spotkał się ze swoją żoną, Marią Kazimierą. 
    
16 czerwca 1999 w Starym sączy Jan Paweł II dokonał kanonizacji Kingi. 

O autorze:
Niegdyś wielki górołaz, dziś psycholog pracowy;) Półprzewodnik. W ramach kursu przewodnickiego kilka lat temu popełnił rewelacyjną pracę przekrojową dotyczącą miejsc kultu i osób świętych w Beskidach.

środa, 1 lipca 2020

KULT ŚWIĘTYCH I BŁOGOSŁAWIONYCH w Beskidach

Autor: Michał "Wittkacy" Witkowski

Mówiąc o jakimkolwiek regionie ciężko nie wspomnieć o religii. Może i za parę ładnych lat sytuacja ulegnie zmianie (w co szczerze wątpię), ale jak na razie kulty świętych osób odgrywają jeszcze rolę dość znaczną w życiu społeczności. A już w szczególności tyczy to się regionów mniej zurbanizowanych jakimi są właśnie Beskidy. Ze świętymi, błogosławionymi i sanktuariami Matki Boskiej podczas wędrówki po górach przyjdzie się spotkać nie raz. Tym bardziej, że w regionach, gdzie zamieszkuje prosty, wiejski lud gremialne obchody na część świętych są dość popularne. Dlatego dla lepszego zrozumienia życia, a zwłaszcza sfery obrzędowej warto się "zapoznać" ze świętymi czy też błogosławionymi postaciami.

Zdaję sobie sprawę, że opis wszystkich takich osób jest wręcz niemożliwy, dlatego ograniczyłem się do tych, o których wiadomo coś więcej niż tylko fakt, że istnieli. Ponadto w związku z różną dostępnością informacji jednych udało mi się opisać bardziej- innych zaś mniej dokładnie. W pewnym momencie komuś może się zdawać, że rozpisuję się zbytnio nad rzeczami mało istotnymi – wynika to stąd, że czasem poszukiwanie tych informacji zajęło mi dużo czasu i śmiem sądzić, że są mało dostępne, a przez to ciekawe. Nie trzeba od razu wszystkiego zapamiętywać – wystarczy mgliste pojęcie – wychodzę z założenia, że lepsze takie niż żadne. W swojej pracy zwykle starałem się poruszać tylko fakty historyczne. Nie wiem jednakże, czy takie rozgraniczenie na legendę i prawdę jest w tym przypadku w ogóle możliwe. Każda historia świętego związana jest z pewnymi cudami i ciężko powiedzieć na ile jest to tylko wytwór wyobraźni zbiorowej. Z legend przytoczyłem co najciekawsze i najbardziej znane – na wszystkie potrzebna by mi była chyba książka o objętości encyklopedii.

Zacznę więc od postaci osób świętych. Przy niektórych zatrzymuję się odrobinę dłużej opisując też fakty z tła historycznego- w szczególności gdy wydaje mi się, że jest to potrzebne do zrozumienia pobudek kierujących zachowaniem tych świętych.

"Ja nigdy nie przestanę dziękować Bogu za to, że zechciał mnie niegodnego powołać do Zakonu. Jeżeli bowiem żyjąc w zakonie wykazuję pewne niedoskonałości, to jak sądzicie, ile grzechów bym popełnił żyjąc na świecie, gdzie są często, niemal nieustannie, okazje do grzechu"

  • Święta Kinga - Postać ta związana ze Starym Sączem. Za czasów św. Kingi była tu wieś. Bolesław Wstydliwy podniósł ją do rangi miasta.

Sanktuarium św. Kingi bywa dość licznie nawiedzane przez pielgrzymów i turystów. Doroczną uroczystość celebruje zawsze jeden z biskupów diecezji tarnowskiej. Przybywają pielgrzymki z całej Nowosądecczyzny. Sanktuarium św. Kingi nawiedzili w ciągu wieków m.in.: Władysław Łokietek i jego małżonka, Jadwiga, której ciało spoczywa w podziemiach kościoła, Kazimierz Wielki, Władysław Jagiełło, Ludwik Węgierski i Jan III Sobieski, który po zwycięstwie pod Wiedniem tu właśnie spotkał się ze swoją żoną, Marią Kazimierą. 

"Uczy on (Andrzej) przede wszystkim ludzi naszych czasów, tak bardzo skłaniających się ku przyjemnościom i przemijalnym dobrom ziemskim, że tylko Bóg jest jedynym Dobrem, którego całym sercem, całą duszą i ze wszystkich sił należy pragnąć".


Powyżsi święci związani są głównie z tradycją rzymskokatolicką. W Beskidach mamy jednak także do czynienia z kościołem greckokatolickim. Dlatego też przypominam postacie świętych popularnych i w tym obrządku.

Przez wiele lat św. Mikołaj należał do najbardziej znanych i czczonych w Kościele świętych. Dopiero w wiekach średnich palmę pierwszeństwa w popularności odebrał mu św. Antoni z Padwy († 1231). 
Ciało św. Maksyma pochowano w Gorlicach, a w 1922 przeniesiono na cmentarz parafialny w Zdyni- tam też stoi pomnik wzniesiony dopiero w latach 30. Grób św. Maksyma stał się miejscem pielgrzymek prawosławnych z Łemkowszczyzny i z dalszych stron. 
Należy do tych świętych, którym najczęściej dedykowano cerkwie. 
Są patronami aptekarzy i lekarzy. 
Na koniec wspominam św. Krzysztofa. Z tej racji, że jest on patronem podróżnych. Nigdy wcześniej nie udało mi się znaleźć całej legendy o tym świętym , stąd teraz przytaczam ją całą.

A teraz trochę o tych, którzy wyróżnili się z ludu, ale jeszcze nie dostąpili zaszczytu uznania za świętych.
Urodził się w 1882 r. w Nagórzanach k. Sanoka w wielodzietnej rodzinie rolniczej. W 1900 r. wstąpił do zakonu Braci Mniejszych (Prowincji Bernardyńskiej) we Lwowie.


I trójka błogosławionych z Lipnicy Murowanej ...
Miejscem rodzinnym bł. Szymona jest Lipnica, niewielka miejscowość, położona na południe od Bochni. Dziś nosi ona nazwę Lipnicy Murowanej dla odróżnienia od powstałych później po jej stronie wschodniej i zachodniej dwóch wsi: Lipnicy Dolnej i Lipnicy Górnej. W metryce wpisano: "Szymon, syn Grzegorza z Lipnicy" i tak do dzisiaj jest On nazywany- bł. Szymon z Lipnicy.
Urodziła się w Austrii, w Loosdorf 29 kwietnia 1863 r. jako pierwsze z dziewięciorga dzieci hr. Antoniego Ledóchowskiego i hr. Józefy Salis- Zizers. x
Błogosławiona Urszula urodziła się 17 kwietnia 1865 w Loosdorf /Austria/ i otrzymała imię Julia. Od wczesnego dzieciństwa wyróżniała się pogodnym usposobieniem i wieloma uzdolnieniami: posługiwała się 5 językami, grała na fortepianie i cytrze, umiała również pływać oraz jeździła konno i na łyżwach 


O autorze:
Niegdyś wielki górołaz, dziś psycholog pracowy;) Półprzewodnik. W ramach kursu przewodnickiego kilka lat temu popełnił rewelacyjną pracę przekrojową dotyczącą miejsc kultu i osób świętych w Beskidach.

poniedziałek, 22 czerwca 2020

[SANKTUARIA MARYJNE] Sanktuarium w Czudcu

Autor: Michał "Wittkacy" Witkowski



Czudec- początki jego toną w mrokach historii, z których nagle się pojawił, w 1264 r. Od strony administracji kościelnej, o Czudcu jako parafii mówi się już w 1326 r. W tym to roku kroniki krakowskie wspominają o Czudcu, że był najdalej wysuniętą parafią w diecezji krakowskiej. W tym czasie istniał już kościół św. Marcina na wzgórzu cmentarnym, oraz cmentarz. 
Zdjecie z http://strzyzowiak.pl/informacje,atrakcje_turystyczne_powiatu_str,40,1.html

W XV w. ówczesny dziedzic Czudca Mikołaj Strzyżowski buduje z zachodniej strony rynku drugi kościół św. Zofii w którym skoncentrowało się życie religijne. W tym kościele już w XV w. pojawia się obraz M.B. Łaskawej nieznanego artysty czczony do dziś jako cudowny. 

W XVIII w. przed tym obrazem, ówczesny dziedzic Czudca Józef Grabieński- śmiertelnie chory, otrzymuje cudowne uzdrowienie, za które jako wotum wdzięczności buduje w latach 1713-1740, na miejscu kościoła św. Zofii, obecny kościół p.w. Trójcy św. Cudowne uzdrowienie p. Grabieńskiego rozsławiło obraz, ściągając pielgrzymki nawet z dalekich okolic.

8 września 1717 r. zostaje poświęcona południowa kaplica, w której zamieszczono cudowny obraz. Poświęcenia dokonał Jan Konstanty Morzkowski, opat klasztoru św. Benedykta w Ostrzychomiu- sprowadzono też dwóch mansjonariuszy, którzy nieustannie czuwali i odprawiali nabożeństwa do Matki Bożej. 

Ks. Prałat Piotr Szkolnicki- prob. Czudca, w r. 1968 wprowadza nowennę do M.B. Łaskawej- jako dalsze przygotowanie do koronacji łaskami słynącego obrazu. W 1973 r. przenosi obraz do głównego ołtarza. 


O autorze:
Niegdyś wielki górołaz, dziś psycholog pracowy;) Półprzewodnik. W ramach kursu przewodnickiego kilka lat temu popełnił rewelacyjną pracę przekrojową dotyczącą miejsc kultu i osób świętych w Beskidach.

[SANKTUARIA MARYJNE] Kalwaria Pacławska

Autor: Michał "Wittkacy" Witkowski

Kiedy w XVII wieku Andrzej Maksymilian Fredro powrócił z pielgrzymki do Jerozolimy, zapragnął w swoich dobrach wybudować stacje Męki Pańskiej oraz kościół i klasztor szerzący nabożeństw kalwaryjskie. Budowę w Pacławiu rozpoczęto w 1665 r., a w trzy lata później sprowadzili się tam ojcowie franciszkanie. Początkowo kościół, klasztor oraz część z 28 kaplic były drewniane. 

foto: http://visit.przemysl.pl/486-przemysl-kalwaria-paclawska

Kiedy w XVIII wieku budynkom groziło zawalenie Szczepan Józef Dwernicki, który ostatnie lata swojego życia poświęcił bez reszty Kalwarii Pacławskiej, przeznaczył ogromne fundusze na budowę nowego kościoła, klasztoru oraz kaplic. Obecnie jest tu 41 kaplic. Przeznaczone są  one do rozważania tajemnic Męki Pana Jezusa, Matki Bożej Bolesnej oraz zaśnięcia, Pogrzebu i Wniebowzięcia NMP. W Kalwarii Pacławskiej od wieków rozwijany jest kult Maryi skupiony wokół cudownego obrazu. 


Malowidło to przedstawia Matkę Najświętszą siedzącą na obłokach. W prawej ręce trzyma Ona berło, natomiast w lewej Dzieciątko Jezus. Autor obrazu nie jest znany, a samo dzieło w barokowym stylu pochodzi z połowy XVII wieku. Wizerunek Madonny początkowo znajdował się w klasztorze oo. franciszkanów w Kamieńcu Podolskim i dopiero w 1672 r., po napaści tureckiej, obraz przewieziono do Kalwarii Pacławskiej. 

Choć obraz czcią wiernych cieszył się już w Kamieńcu, to swoją cudownością zaś łynął dopiero w Kalwarii. Cudów nie było jednak zbyt wiele, gdyż w 1829 r. Naliczono jedynie 9 srebrnych wotów. Kiedy w drugiej połowie XIX wieku po pożarze świątyni obraz ocalał, co przypisywano ingerencji Maryi, nastąpiło znaczne ożywienie kultu. W 1882 r. bp przemyski Józef Solecki dokonał uroczystej koronacji Matki Najświętszej. Od tego czasu wciąż notuje się cudy i kult Maryi wciąż jest bardzo żywy.

Największe rzesze ludzi gromadzą odpusty związane z obchodami Wniebowzięcia NMP oraz I i II dnia Zesłania Ducha Św., a także Podwyższenie Krzyża Św.


O autorze:
Niegdyś wielki górołaz, dziś psycholog pracowy;) Półprzewodnik. W ramach kursu przewodnickiego kilka lat temu popełnił rewelacyjną pracę przekrojową dotyczącą miejsc kultu i osób świętych w Beskidach.

[O NAS] Michał "Wittkacy" Witkowski

Michał "Wittkacy" Witkowski

Niegdyś wielki górołaz, dziś psycholog pracowy;) Półprzewodnik. 

W ramach kursu przewodnickiego kilka lat temu popełnił rewelacyjną pracę przekrojową dotyczącą miejsc kultu i osób świętych w Beskidach.