wtorek, 30 stycznia 2007

Tarnów-Chyszów - cmentarz nr 200

 

https://www.geocaching.com/geocache/GC22AZB





W tarnowskiej dzielnicy Chyszów znajduje sie jeden z najwiekszych w Galicji Zachodniej Austriacki cmentarz wojenny pod wzgledem ilosci pochowanych. Do konca 1918 r. pochowano tam 1355 zolnierzy, pózniej jednak przeniesiono tam prochy poleglych z innnych cmentarzy. Obecnie pochowanych jest tam 1619 zolnierzy, w tym 779 rosyjskich, 534 austro-wegierskich, 233 polskich, 49 niemieckich, 9 wloskich, 8 ukrainskich, 4 serbskich i 5 nierozpoznanych. Tak duza róznorodnosc narodowosciowa pochowanych tam zolnierzy wyraznie podkresla, iz te cmentarze powstaly dla uczczenia poleglych w walce bez wzgledu na to po której stronie walczyli. Znajdujacy sie na obszarze cmentarza pomnik prawodpodobnie jest tylko czescia nigdy nie zrealizowanego projektu. Mimo sporych rozmiarów cmentarz jest raczej skromnie urzadzony.

wtorek, 16 stycznia 2007

Pseudo zimowa wycieczka z Rytra

[w: Beskid Sądecki, Pasmo Radziejowej]

Autor:  Marek Ryglewicz

Takiej zimy nie pamiętają nawet najstarsi górale.


Żeby w połowie stycznia temperatury dochodziły do 10 stopni, a śnieg można tylko było oglądać wysoko w górach. I w taki to dzień, a konkretnie 16 stycznia 2007 roku wybrałem się na pieszą wycieczkę z Rytra. 


Wyruszam rano z centrum Rytra szlakiem czerwonym (główny szlak beskidzki). W dolinie wieje silny ryterski wiatr. Idę wśród pól, a za mną coraz ciekawszy widok na dolinę Popradu i wznoszące się za nim Pasmo Jaworzyny Krynickiej, z Makowicą na pierwszym planie. Tam gdzie pola uprawne obsiano zbożem widać świeżą zieleń. Mijam dużą białą kapliczkę z dwoma modrzewiami, a po chwili przechodzę obok pojedynczego gospodarstwa. Kończy się zwarta powierzchnia pól uprawnych. Szlak coraz częściej prowadzi przez las bukowy z domieszką jodły. Liczne polany po lewej stronie wciąż umożliwiają podziwianie ładnych widoków w kierunku południowo-wschodnim.

Mijam po lewej w odległości kilkunastu metrów Chatę na Kordowcu, a następnie pojedyncze gospodarstwo i po chwili jestem na rozwidleniu szlaków. Stąd w lewo odchodzi zielony szlak do Rytra i niebieski do Młodowa, natomiast ja skręcam w prawo w kierunku Niemcowej. Idę grzbietem, szeroką, wygodną drogą i po kilkunastu minutach wychodzę na rozległą halę szczytową na środku której, stoi znana miłośnikom turystyki chata babci Nowakowej. 

Nie chcąc zakłócać spokoju właścicielce ograniczam się jedynie do obejrzenie rozległej panoramy Pasma Jaworzyny Krynickiej i widoków na dolinę Popradu w okolicy Piwnicznej. Trochę dalej kończy się odkryta przestrzeń i wśród dorodnych buków zaczynam dość stromo wspinać się na grzbiet Niemcowej. Nie trwa to jednak zbyt długo i znowu wychodzę na kolejną polanę z pojedynczym gospodarstwem. Kilkadziesiąt metrów idę wzdłuż drewnianego ogrodzenia, aż dochodzę do końca polany. Tuż przy szlaku widać ruiny fundamentów szkoły podstawowej, o której Maria Kownacka pisała w książce "Rogaś z doliny Roztoki". Miejsce to upamiętnia obelisk postawiony przez Towarzystwo Miłośników Piwnicznej Zdroju. I znowu lekka wspinaczka wśród drzew.

Jestem na rozleglej hali szczytowej, z której słynie Niemcowa. Trawa zasuszona żółto- szaro-brązowa, ale wśród niej ogromne połacie intensywnie zielonych krzaków czarnej jagody. To chyba jednak zima bo wokół małe połacie zleżałego śniegu. Mijam żółty szlak do Piwnicznej, a kilkaset metrów dalej odchodzącą w lewo przez las drogę, którą  w kilka minut można dojść do schroniska studenckiego "Chatka pod Niemcową". Byłem tam ostatnio latem na wycieczce rowerowej i wciąż jestem pod urokiem tego miejsca. Ale dzisiaj, kiedy przede mną jeszcze tyle godzin marszu postanawiam iść dalej.

Szlak prowadzi grzbietem, wśród pięknych buków, ale stopniowo zwiększa się ilość jodły i świerka. Mijam odejście w prawo lokalnego, zielonego szlaku w dolinę Małej Roztoki i kilkaset metrów dalej spotykam pierwszego w tym dniu turystę, mieszkańca Piwnicznej, który wybrał się na wycieczkę z Piwnicznej na Niemcową i dalej przez Wielki Rogacz, Przełęcz Gromadzką do Kosarzysk. Po kilku minutach rozmowy ruszam w dalszą drogę. Zaczyna się łagodne podejście na Wielki Rogacz. Droga pokryta grubą warstwą ubitego śniegu prowadzi przez las świerkowo-jodłowy. Dochodzę do rozwidlenia szlaków, skąd prosto idzie się niebieskim szlakiem na Przełęcz Gromadzką, natomiast główny szlak beskidzki skręca w prawo. Jesteśmy w jednym z piękniejszych miejsc widokowych. Przed nami rozległa panorama zaśnieżonych Tatr, a lekko po prawej charakterystyczne Pieniny Czorsztyńskie. Jestem na wysokości ponad 1100 m n.p.m. Prawie kilkaset metrów towarzyszy mi po lewej ten niezapomniany widok.

Zaczyna się las z przewagą świerka, idę lekko w dół by po chwili znaleźć się na Przełęczy Żłobki. Stąd w lewo odchodzi lokalny żółty szlak do doliny Wielkiej Roztoki, a ja przed sobą mam najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego Radziejową. wąską ścieżką pokonuję ostatnie 150 metrów wysokości i wreszcie ostatnie kilkadziesiąt metrów prawie po płaskim wychodzę na szczyt. Jestem na wysokości 1262 m n.p.m. A na szczycie miła niespodzianka, bo od ostatniego pobytu sprzed dwóch lat, nastąpiły duże zmiany. Obok tablicy informacyjnej stoi sięgająca kilka metrów nad korony drzew wieża widokowa. Wielka szkoda, że nie mogę na nią wejść, bo z umieszczonej na niej kartki wynika, że jeszcze jest w budowie. Całość imponująca, na pewno będzie mekką turystów odwiedzających Sądecczyznę. I znowu pora iść, bo przede mną jeszcze ponad połowa trasy.

Znowu w dół by po kilku minutach rozpocząć podejście na Małą Radziejową. Na tym odcinku brak wysokich drzew, a młode świerki i jodły jeszcze umożliwiają podziwianie widoków na północ w kierunku Kotliny Sądeckiej, oraz na południe w kierunku Tatr. Z Małej Radziejowej doskonale widzę rozległą kopułę Radziejowej   oraz wspomnianą wieżę widokową. Idę teraz grzbietem Złomistego Wierchu w kierunku północnym i co chwilę między drzewami dostrzegam charakterystyczną wieżę przekaźnikową na Przehybie. Dochodzę do zbiegu kilku szlaków. Niebieskim, skręcającym w prawo będę schodził do Rytra, ale wcześniej postanawiam pójść do schroniska na Przehybie. Kilkanaście minut marszu i mogę wreszcie odpocząć i zjeść coś konkretnego. Pięknie położone z fantastycznym widokiem na Tatry dostępne jest ze wszystkich miejscowości od Szczawnicy przez Krościenko, Łącko, Stary Sącz, Rytro, po Piwniczną. Latem z każdej z tych miejscowości podążają liczne grupy turystów, ale i teraz spotkałem tam liczną grupę dzieci i młodzieży na zimowisku. Po obfitym i smacznym posiłku, wyruszam w dalszą drogę, a przede mną do Rytra ponad dwie godziny marszu.

 Idę teraz niebieskim szlakiem. Początkowo towarzyszy mi żółty tzw. papieski prowadzący do Starego Sącza. Niebieski szlak prowadzi grzbietem oddzielającym dolinę Wielkiej Roztoki od rozległej, mocno rozczłonkowanej doliny Przysietnicy. Szlak prowadzi przez las bukowy, mijamy wychodnie skalne Wietrzne Dziury, a w miejscach rzadziej zalesionych na lewo rozciąga się doskonały widok na dolinę Przysietnicy i Kotliny Sądeckiej. Dochodzę do kolejnego rozwidlenia szlaków skąd w lewo odchodzi zielony szlak do Barcic, a ja skręcam za niebieskim w prawo by rozpocząć zejście z grzbietu w dół doliny. Po drodze mijam bajkowy o tej porze las brzeziny i wkrótce znajduję się w dole doliny nad potokiem Roztoka Wielka. Szeroka szutrowa droga prowadzi wzdłuż potoku.

 Idąc warto zwrócić uwagę na kolejne stacje ścieżki przyrodniczej. Kończy się las, po lewej zaczyna się park ekologiczny, a ja asfaltową już drogą dochodzę do dużego parkingu stacji narciarskiej znanej pod nazwą Ryterski Raj. No cóż rozpoczęcia sezonu jeszcze nie było,  ale to jeszcze nie koniec zimy. Dalej mijam duży dom wczasowy "Perła Południa". Jeszcze kilka kilometrów marszu wśród ładnej zabudowy domów i pensjonatów i po ponad siedmiu godzinach ponownie jestem w centrum Rytra.


O autorze:

Sądeczanin z powołania, wyboru i przeznaczenia. Patriota lokalny, realizujący swoje regionalne pasje na rowerze w każdej wolnej chwili;) Autor specjalistycznych przewodników rowerowych po Beskidzie Sądeckim: "Beskid Sądecki 22 wycieczki rowerowe" oraz "Jezioro Rożnowskie i Czchowskie 27 wycieczek rowerowych". W przygotowaniu trzecia część - "okolice Nowego Sącza". Formalnie Marek jest informatykiem i automatykiem, uczy młodzież obsługi AutoCada i czym są  języki programowania...