poniedziałek, 30 stycznia 2017

Kurhan w Stefkowej

W Stefkowej, na niewielkim wzgórzu nad kościołem, znajduje się cmentarz. Obok cmentarza widać wzniesienie, które jest jakby sztucznie podwyższone. Z oddali bardzo przypomina kurhan. Według lokalnej legendy kopiec przypominający kurhan jest miejscem pochówku dostojnika tatarskiego, który tu rzekomo zakończył swój żywot. Tradycja mówi, że Tatarzy w czapkach przynosili ziemię na budowę kurhanu dla poległego dowódcy, który zginął w 1672 roku podczas walk odbywających się na tym terenie. Pewnego rodzaju dowodem na wzmiankowane wydarzenia jest nazwa potoku przepływającego w pobliżu, który miejscowi nazywali strumieniem tatarskim a cała dolina, w której odbyła się bitwa to Tatarska Dolina. 

Pojawiają się jednak podejrzenia, że istnienie kurhanu należy raczej łączyć ze znalezionym w Stefkowej skarbem z okresu wczesnego brązu sprzed 3500 lat. Skarb wydobyto podczas budowy linii kolejowej Budapeszt–Lwów w 1872 roku. Składał się on z kilku ozdób wytworzonych przez rzemieślników kultury otomani. To kolejny dowód na to, że Karpaty były zamieszkiwane jużw XV–XIV wieku p.n.e.

Wieś Stefkowa pod nazwą "Stephkowa Vola" została założona na prawie wołoskim przed rokiem 1489 i należała do prywatnych dóbr rodu Kmitów. Następni właściciele to Stadniccy i Mniszchowie. Wieś zniszczyli Tatarzy w 1526 roku. Po spisie w roku 1816, dokonanym w celu oceny stanu miejscowości po zniszczeniach napoleońskich, wieś liczyła 700 mieszkańców.  Do końca 1947 roku wysiedlono większość mieszkańców. Po II wojnie światowej w domach pozostałych po wysiedlonych Ukraińcach zamieszkali osadnicy z różnych stron Małopolski.

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Jeśli plotka, to tylko dopracowana!

Dawno temu opublikowałam post na FB - pod wpływem chwili i plotki. 

Po niedawnych wydarzeniach w gronie Hawiarskiej Koliby (na Szyndzielni odbywało się doroczne spotkanie, zwane Barbórką) i plotkach tam szalejących (bardzo miłych i w sumie prawdopodobnych... a na dokładkę - "uśmiechowych") stwierdziłam, że warto post upublicznić raz jeszcze  :)

Z internetów


Zupełnie jak moja ukochana Joanna Chmielewska, uwielbiam słuchać plotek na własny temat. Ileż to się rzeczy można ciekawych dowiedzieć o sobie... Ostatnio dopadły mnie dwie plotki. Przy czym jedna muszę się podzielić, bo mnie zabiła zupełnie i to na amen.

Otóż podobno...

Jeden z moich (wychodzi na to, ze licznych) mężów był Dyrektorem Parku Narodowego...

Plotka nie uwzględniła, który z kolei maż (co mnie akurat mało wzrusza, bo w tym zakresie umiem liczyć niezgorzej niż krasnoludy*). Gorzej ze nie uwzględniła również któregoż to Parku Narodowego - i to mnie interesuje niezmiernie (bo w krasnoludzkim* zakresie to już jest liczba obejmowana słowem MNOSTWO).

Czy ktoś słyszał coś może?

Bo chciałabym się więcej dowiedzieć, czego o sobie jeszcze nie wiem:)

A najbardziej interesuje mnie czemu, na Boga!, - mając za męża dyrektora Parku Narodowego, postanowiłam odejść z intratnej posady pani dyrektorowej i zatrudnić się w pseudo korporacji.

Informacja co mną kierowało interesuje mnie niemniej niż informacja w którym parku i czy mam tam jeszcze (i czy w ogóle miałam) chody?

Jeśli ktos coś wie na ten temat jest proszony o złożenie uprzejmego donosu.

Dziękuję.

=======================

* Mylisz system liczbowy krasnoludów i trolli...- napisał mi Kóba J... i ma rację. Moja wina :)