poniedziałek, 9 stycznia 2017

Jeśli plotka, to tylko dopracowana!

Dawno temu opublikowałam post na FB - pod wpływem chwili i plotki. 
Po niedawnych wydarzeniach w gronie Hawiarskiej Koliby (na Szyndzielni odbywało się doroczne spotkanie, zwane Barbórką) i plotkach tam szalejących (bardzo miłych i w sumie prawdopodobnych... a na dokładkę - "uśmiechowych") stwierdziłam, że warto post upublicznić raz jeszcze  :)
======================================================

Zupełnie jak moja ukochana Joanna Chmielewska, uwielbiam słuchać plotek na własny temat. 
Ileż to się rzeczy można ciekawych dowiedzieć o sobie...
Ostatnio dopadły mnie dwie plotki. Przy czym jedna muszę się podzielić, bo mnie zabiła zupełnie i to na amen.

Otóż podobno...

Jeden z moich (wychodzi na to, ze licznych) mężów był Dyrektorem Parku Narodowego... 
Plotka nie uwzględniła, który z kolei maż (co mnie akurat mało wzrusza, bo w tym zakresie umiem liczyć niezgorzej niż krasnoludy*). Gorzej ze nie uwzględniła również któregoż to Parku Narodowego - i to mnie interesuje niezmiernie (bo w krasnoludzkim* zakresie to już jest liczba obejmowana słowem MNOSTWO).

Czy ktoś słyszał coś może? 
Bo chciałabym się więcej dowiedzieć, czego o sobie jeszcze nie wiem:)

A najbardziej interesuje mnie czemu, na Boga!, - mając za męża dyrektora Parku Narodowego, postanowiłam odejść z intratnej posady pani dyrektorowej i zatrudnić się w pseudo korporacji.

Informacja co mną kierowało interesuje mnie niemniej niż informacja w którym parku i czy mam tam jeszcze (i czy w ogóle miałam) chody?
Jeśli ktos coś wie na ten temat jest proszony o złożenie uprzejmego donosu. 
Dziękuję.


=======================
Mylisz system liczbowy krasnoludów i trolli...- napisał mi Kóba J... i ma rację. Moja wina :)