czwartek, 29 lipca 2021

Owiesno - wieś okrągłego zamku

https://www.geocaching.com/geocache/GC70A38



Warownia w Owieśnie należy do typu zamków nizinnych. Zbudowano ją naplanie koła o średnicy 30 m z wewnętrznym dziedzińcem, co jest rzadkością nie tylko w Polsce. Zamek był dobrze ufortyfikowany, w średniowieczu otaczał go mur obwodowy, fosa i kolejna zewnętrzna linia murów. Wjazd prowadził od strony południowej, tam też stała wysoka wieża. Mimo kilku przebudów, które zmieniły charakter obiektu na rezydencję pałacową jego ogólny kształt pozostał nie zmieniony. Całość nieco powiększono, podwyższono o jedną kondygnację i utworzono drugie wejście od północy. Zamek przetrwał nienaruszony wojnę i nawet po pobycie Sowietów wciąż znajdowało się w nim wyposażenie. Dopiero w latach 50-tych i 60-tych fala szabrowników oraz miejscowa ludność doprowadziła go do stanu ruiny. Jeszcze długo później zamek był bezkarnie dewastowany. Na początku lat 90-tych, chyba w obawie przed złodziejami wywieziono stąd barokową fontannę do Lewina Kłodzkiego, gdzie podobno stoi na rynku. Obecnie można oglądać zniszczone, ale wciąż wysokie na 3 kondygnacje mury, barokowy portal i kupę gruzu w środku. Obydwa wejścia są ogrodzone i zamknięte. Przy jednym stoi traktor, tak więc widać że są tu prowadzone jakieś prace odgruzowujące. Mimo niewielkich rozmiarów przed wojną w pałacu mieściło się aż 60 pomieszczeń. Całość wraz z ogrodem i parkiem ze stawami tworzyła bardzo piękne i gustowne założenie rezydencjonalne, miejscowi wspominają m.in. iż w fosie pływały łódki z parasolkami. Przy pałacu znajdują się budynki gospodarcze i administracyjne z XVIII w., a wjazd prowadzi przez zrujnowaną bramę. W połowie lat 90-tych stały na niej rzeźby lwów i antyczne popiersia, jednak dziś nie ma po nich śladu.

A- wieża, B - bramy, C - dziedziniec

TEMPLARIUSZE (ciekawostka)
Kiedyś atrakcją Owieśna był gródek z XIII w., identyfikowany z templariuszami, który przyciągał turystów. Niektórzy historycy uważali, że Pogorzelowie mogli w I poł. XIII w. ufundować na swej ziemi siedzibę zakonu templariuszy. Choć hipoteza ta została obalona przez B. Grundmanna w 1982 r. to jednak wiele osób nadal wierzy w obecność tajemniczego zakonu w Owieśnie i wielkie skarby tu ukryte. Symbolem bogactwa u templariuszy był bowiem owies, poza tym potwierdzona w dokumentach niewielka siedziba zakonu znajdowała się nie aż tak daleko, bo koło Oławy, więc ich obecność w Owieśnie nie byłaby wcale tak nieprawdopodobna. Inni twierdzą, że byli tu nie templariusze lecz bożogrobcy. Faktem jest, że murowane pozostałości jakiegoś gródka można było oglądać jeszcze w końcu XIX w. Niestety, nie miałem czasu szukać tego miejsca, ale leży ono gdzieś za parkiem zamkowym, w lesie.

HISTORIA

Zamek wzniesiono na przełomie XIV i XV w. z inicjatywy Siegemunda von Pogrella, starosty księstwa świdnicko-jaworskiego. Okolica należała do tego rodu już w XIII w., z tym że wtedy von Pogrellowie zwali się jeszcze Pogorzelami. Komes Jarosław Pogorzel w 1290 pisał się "z Owieśna", tak więc wtedy już istniała w miejscu dzisiejszego zamku jakaś siedziba rycerska, zapewne drewniana. Obiekt składał się z trzyskrzydłowego budynku mieszkalnego o dwóch kondygnacjach, tworzącego wewnętrzny dziedziniec w kształcie trapezu, wieży, fosy i muru obwodowego. Druga linia murów została postawiono nieco później, ale jeszcze w średniowieczu.

  • lata 1385-1417 - budowa zamku, nowej siedziby możnego rodu Pogorzelów. Wiele książek podaje informacje iż tu urodził się i zmarł biskup wrocławski Przecław z Pogorzeli co jednak nie jest prawdą

  • I poł. XVI w. - zamek przeszedł w ręce rodu von Bock, a następnie Nimptschów i von Heyde

  • ćwierć XVII w. - zamek został rozbudowany

  • koniec XVII w. - w wyniku mariażu Zofii von Heyde z Fryderykiem von Zeidlitzem zamek stał się własnością rodu von Zeidlitzów aż do roku 1945

  • XVIII w. - kolejne przebudowy zamieniały zamek na barokowy pałac, dobudowano jedną kondygnację, podwyższono wieżę, tak iż po części była czworoboczna, cylindryczna i ośmioboczna punktorlata 1879-85 - kolejna przebudowa zamku

  • 1945 r. - w zamku stacjonowała armia sowiecka, a później miała tu filię legnicka NKWD i kółko rolnicze

  • lata 60-te XX w. - pozostawiony na żer szabrowników zamek popadł w ruinę, zawaliła się m.in. wieża. Od tej pory każdy nawet się nie kryjąc, mógł brać z zamku co chciał

  • lata 90-te XX w. - całkowicie zrujnowany zamek kupił prawnik z Legnicy, który przeniósł się do Owieśna i chciał go odbudować. Z bliżej nieznanych powodów porzucił te plany i obiekt stał się własnością gminy Dzierżoniów punktorobecnie zamek kupiła fundacja "Zamek Chudów" co dobrze rokuje jego przyszłości. Na razie przeprowadzane jego odgruzowywanie

Zamek w layach 1905-1909

LEGENDY

Stara legenda mówi, iż w roku 1241 w Owieśnie zatrzymali się Tatarzy wracający z bitwy pod Legnicą. Mieszkańcy wsi schronili się w miejscowej warowni. Była to albo pierwsza siedziba Pogorzelów albo tajemniczy gródek. Mongołowie oblegali ją przez dwa tygodnie, ale załoga broniła się dzielnie. Niestety kończyły się zapasy wody i jedzenia. Gdy została już tylko jedna kromka chleba i mały kawałek mięsiwa, postanowiono zachować je dla rannego towarzysza. Kiedy ten już zamierzał włożyć je do ust, do komnaty wbiegł pies, porwał jedzenie i wybiegł z zamku. Tatarzy widząc psa z kawałkiem mięsa stracili nadzieje na wzięcie warowni głodem, bo skoro karmione są psy, to żywności musi być pod dostatkiem. Odeszli więc z Owieśna, a mieszkańcy na pamiątkę postawili figurę psa. Co ciekawe w 1996 r. we wsi odnaleziono głowę psa z dość dużego pomnika, co znaczy, że legenda wśród okolicznych mieszkańców była naprawdę żywa ..

PODZIEMIA I SKARBY (ciekawoska)

Zamek miał ponoć podziemne połączenie z pobliskim kościołem, a nawet co mało prawdopodobne z fortami w Srebrnej Górze. Bardziej współczesne opowieści o skarbach zamkowych nie dotyczą jednak piwnic a pobliskiego parku i lasu. W 1945 r. Zeidlitzowie zlecili miejscowemu kowalowi zrobienie 6 dużych obitych blachą skrzyń. Po załadowaniu w zamku, ukryto je gdzieś w okolicy. Podobno jeszcze długo po wojnie pojawiali się we wsi Niemcy, po których zostawały dziury w lesie. W samych murach zamkowych również utworzono skrytki. Na jedną z nich natrafili żołnierze armii sowieckiej. Znaleźli jednak tylko butelki wspaniałego starego wina. Wino na zamku odnaleźli także synowie obecnego właściciela.

Zeliszów - Perła wśród ruin

https://www.geocaching.com/geocache/GC8CHB0

Perła Żeliszowa została wzniesiona według projektu przypisywanego architektowi Carlowi Gotthardowi Langhansowi, twórcy m. in. Bramy Brandenburskiej w Berlinie. Obiekt powstał w latach 1796 - 1797 na jako jedyny w Polsce na planie elipsy o rozmiarach około 20 x 30 metrów. W 1872 roku dobudowano dzwonnicę z bolesławieckiego piaskowca według projektu miejscowego architekta Petera Gansela. Kościół był użytkowany przez miejscową gminę ewangelicką do 1945. Gmina katolicka korzystała z pobliskiego kościoła pod wezwaniem św. Jana Nepomucena. Po wyjeździe niemieckich mieszkańców kościół pozostał w dobrym stanie, lecz nie był użytkowany zgodnie z przeznaczeniem. 


Początkowo urządzono w nim owczarnię, potem niszczał przemieniając się w ruinę. Utracił ołtarz, organy, ławki, żyrandole, okoliczni mieszkańcy traktowali kościół jako źródło materiałów budowlanych. Gdy dach namiotowy wieży przechylił się, został zwalony. Część więźby dachowej zawaliła się i kościół był pozbawiony ochrony przed deszczem i śniegiem. Kościół został wpisany na listę zabytków województwa dolnośląskiego dopiero 12 grudnia 2005 roku. 

 17 lipca 2013 warszawska fundacja „Twoje Dziedzictwo“ przejęła od gminy kościół wraz z cmentarzem i rozpoczęła starania o zdobycie środków finansowych na odbudowę niszczejącego zabytku. 31 stycznia 2014 uzyskała pomoc Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, co umożliwiło rozpoczęcie w dniu 24 czerwca 2014 prac przy odbudowie. 


Od sierpnia 2014 trwają prace przy odbudowie zawalonej więźby dachowej i pokryciu dachu czerwoną karpiówką. Do roku 2018 wykonano roboty zabezpieczające budynek przed dalszym niszczeniem. Roboty postępują w miarę środków uzyskanych z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego oraz od darczyńców prywatnych.

sobota, 17 lipca 2021

Sławików - pałac, mauzoleum i duchy

Jeżeli komuś wydaje się, że po ruinach zamków, czy pałaców, można chodzić jedynie po Dolnym Śląsku, to znaczy... że jeszcze nie był w okolicach Raciborza. A konkretniej w gminie Rudnik, która zajmuje się od niedawna wspaniałymi ruinami pałacu w Sławikowie. Poniższy tekst pochodzi ze strony goraciborz.pl i jest autorstwa pana Grzegorza Wawocznego. Zdjęcia archiwalne - Bolesław Stachow, tegoroczne - z zasobów własnych. 

Dodam tylko, że jest to jedna z najpiękniejszych ruin, jakie miałam okazję podziwiać. I to słowo idealnie oddaje urok pałacu w Sławikowie.


 http://www.goraciborz.pl/atrakcje/art/29.html#

Autor: Grzegorz Wawoczny


Miejscowa ludność ze strachem spoglądała nocą na potężny zamek Eickstedtów. Nie było nikogo, kto nie opowiadałby sobie o mieszkających tu maszkarach i białej damie. Sprawa zaintrygowała Josepha von Eichendorffa. Pewnej nocy ze świecznikiem w ręku wybrał się na poszukiwanie ducha kobiety. Znalazł trupa służącego.



z goraciborz.pl


Sławików to najdalej wysunięta na zachód wieś województwa śląskiego. Położona jest na wzniesieniu, u podnóża którego wije się wstęga rzeki Odry. Malownicze okolice zachęcają do pieszych i rowerowych wędrówek. Podczas słonecznej pogody, na tle pól uprawnych, rysuje się na południu masyw Sudetów Wschodnich. Dawniej sięgano stąd wzrokiem aż do Koźla. Najlepsza widoczność rozciągała się ze szczytu nieistniejącego już wiatraka. W 1807 r. Joseph von Eichendorff, wraz z matką i bratem obserwowali tu przez lornetki napoleoński ostrzał twierdzy w Koźlu. Poeta odnotował ten ciekawy fakt w swoim dzienniku: „Rozpoczęła się kanonada, jakiej jeszcze dotąd nie słyszeliśmy. Widzieliśmy, jak straszliwie ostrzeliwano Koźle z dwóch przeciwległych stron, z dolin leśnych pod Kłodnicą i ze wzgórz pod Większycami. Widzieliśmy dym z każdej baterii, a także bomby wznoszące się jak chmurki. Komendant von Neumann odpowiadał dzielnie na każdy strzał z zewnętrznych wałów”.

Mroczne ruiny

Badacze przeszłości nie mają, niestety, zbyt wiele do powiedzenia o historii tutejszego zamku. Za sprawą Josepha Slawika wyposażeni jesteśmy za to w sporą wiedzę o władających wsią rodach szlacheckich. Spod jego pióra wyszła bowiem udana monografia sławikowskiej parafii, wydana drukiem w 1925 r. i opatrzona dedykacją dla Anny Marii – podówczas już wdowy po zmarłym w maju rok wcześniej Guido von Eickstedt, właścicielu miejscowych dóbr. Poczet jego poprzedników Slawik zaczął kreślić od wzmiankowanego w 1223 r. rycerza Wernera. W tymże samym roku, co warto dodać, biskup wrocławski Wawrzyniec konsekrował we wsi kościół p.w. św. Jerzego.
Na przestrzeni setek lat wsią władali m.in. Siegrothowie, rodziny von Holy i Scheliha, później Wranińscy oraz Oppersdroffowie, Praschmowie i Trachowie. W 1731 r. znalazła się w rękach rycerza Fryderyka Grzegorza Lautensaca, posiadającego także pobliskie Grzegorzowice oraz - położone na prawym brzegu Odry - Suminę i Górki. Miejscem, w którym wydawał swojego dokumenty był jednak Sławików. To pozwala przypuszczać, że znajdowała się tu wówczas jego rezydencja, niewykluczone, że nawet zamek.

z goraciborz.pl - Fot. Bolesław Stachow 


Po Lautensacu Sławików należał do Gottloba von Drechsler, rodziny von Ingersleben, Eichendorffów z Łubowic oraz, od 1831 r., do wspomnianych Eickstedtów. Osiadł tu Ernst, prawnik z wykształcenia, drugi syn Joachima Gottlieba Friedricha von Eickstedta. Wkrótce zlecił swojemu bratu Adalbertowi, architektowi z wykształcenia, przygotowanie projektu pałacu. Nawiązująca do antycznych wzorców okazała budowla, długa na 62 a szeroka na 18 metrów, stanęła niedaleko kościoła parafialnego przed 1865 r., kiedy to Ernst zmarł. Jego ciało złożono w rodzinnym mauzoleum wzniesionym w przypałacowym parku. Schedę po nim przejął Ernst junior, potem wnuk Guido a następnie prawnuk Rudolf.

Rodzina opuściła pałac najprawdopodobniej z początkiem 1945 r. Wkrótce potem toczyły się w tych okolicach ciężkie walki Niemców z Armią Czerwoną o tzw. przyczółek łubowicki. Ucierpiał wówczas najprawdopodobniej pałac. Po 1945 r. dopuszczono, by popadł w całkowitą ruinę. Rozkradziono wyposażenie, cenne detale. Mury budowli gęsto porosły chaszczami. Jedynie jesienią i zimą, kiedy opadną liście, z gęstwiny wyłania się ponury widok szlacheckiej siedziby. Okalający ją park kryje też ruiny mauzoleum Eickstedtów.


z goraciborz.pl - - ruiny w 2008 r.


Trup służącego

W roku śmierci Guido von Eickstedta na półkach księgarskich znalazła się książka pt. „Was der Sagenborn rauscht. Sagen aus dem Stadt und Landkreise Ratibor” („Co szumi w zdroju legend. Legendy Raciborza i ziemi raciborskiej”). Dzieło to wyszło spod pióra Georga Hyckla, historyka entuzjasty, nauczyciela w raciborskiej szkole dla głuchych. Wśród barwnych legend i podań można tu znaleźć również fragment zatytułowany „Eichendorff i szara dama”. Hyckel opisuje w nim, jak to młody poeta zaprzyjaźnił się z hrabią ze Sławikowa. Młodzieńcy wzajemnie się odwiedzali, a kiedy głośno było o duchach z tutejszego pałacu, obaj postanowili sprawdzić, jak rzeczy się mają. Pewnego zimowego wieczoru wybrali się na obchód pałacu.

„Mężczyźni opuścili bogato zastawioną jadalnię, przeszli przez oświetlone korytarze, aż doszli do szerokich schodów, które łączyły wszystkie piętra. Na najniższej kondygnacji, tuż obok schodów, znajdowały się duże, kute żelazem drzwi. Młody hrabia zapewnił, że nie były one otwierane ludzką ręką od stu lat. Czasami, podczas ciemnych nocy zimowych, rozchylały się same, aby wypuścić szczupłą kobiecą postać, która lekkim krokiem wbiegała po schodach na górę i znikała. Przyjaciele zastygli między drzwiami i schodami, gdyż chcieli sprawdzić, czy tajemnicza kobieta pokaże się tego wieczoru. W świetle świecznika, który młody służący przyniósł za dnia, Eichendorff, zobaczył wychodzącą postać kobiecą ubraną na szaro o twarzy owiniętej szarym welonem. Zjawa pośpieszyła schodami do góry. Młody służący, który był razem z nimi, nic nie wiedział o duchach i wyprzedził zjawę, aby oświetlić jej drogę. Tam, gdzie schody się rozdzielały, chciał iść w lewo, ale dama wskazała mu białą ręką drogę w prawą stronę. Posłuszny służący zwrócił się tam, gdzie wskazała mu kobieta i cały czas jej przyświecał. Potem oboje zniknęli. Nagle dał się słyszeć straszliwy krzyk chłopaka, a światło świecy zniknęło w ciemności. Młodzi mężczyźni w przerażeniu osłupieli. Eichendorff wziął się w garść jako pierwszy i postanowił pójść do jadalni, by przynieść inny świecznik z płonącymi świecami. Wtedy też razem z hrabią pospieszył w górę schodów. Na piętrze znaleźli trupa służącego. Postać kobieca zniknęła. Próbowali podnieść nieżywego i w tym momencie, kiedy wrócili na dół, tajemnicze drzwi znowu były zamknięte”.

palac w 2021 r.


Dziwne maszkary

Mrożący krew w żyłach przekaz Hyckla o śmierci służącego, choć niezwykle ekscytujący, między bajki raczej włożyć trzeba. Sławików stał się własnością Eichendorffów w 1795 r. Młody Joseph miał wówczas raptem siedem lat i trudno uwierzyć, by chadzał o północy po pałacu, tym bardziej, że ten został zbudowany ponad pół wieku później za czasów Eickstedtów. Tym niemniej duchy mocno utrwaliły się w świadomości miejscowej ludności. Ta bowiem z dziada pradziada przekazuje sobie opowieści o dziwnych maszkarach – ludzkich potworach, które rzekomo niejeden widywał przypadkiem w komnatach pałacu.


Jak dojechać: proponujemy trasę z Katowic na Gliwice Sośnicę, Rudy, Nędzę i Ciechowice, gdzie znajduje się przeprawa promowa na Odrze do Grzegorzowic w gminie Rudnik. Dojeżdżając tu, na północnym-zachodzie, dostrzeżemy ruiny sławikowskiego pałacu. Z Grzegorzowic wiedzie droga wprost do Sławikowa. W bliskiej okolicy warto również zobaczyć pałace w Modzurowie, Jastrzębiu oraz ruiny w Łubowicach Strzybniku, Czerwięcicach i Rudniku. W Strzybniku znajduje się stary ogromny spichlerz oraz rzadko spotykana wieża zegarowa z XIX w.

poniedziałek, 12 lipca 2021

Zamek dobczycki

https://opencaching.pl/viewcache.php?wp=OP8GLK

Zamek dobczycki jest przykładem zamku wyżynnego, gdyż usytuowany został na stromej górze, od południowego zachodu urwistej i zgoła niedostępnej, z płynącą u podnóża rzeką Rabą (obecnie Jezioro Dobczyckie). Stosowny dogodny dostęp znajdował się jedynie od wschodu, od strony równie wyniosłego i obwarowanego wzgórza miejskiego, od którego był odcięty głęboką fosą. Niewątpliwie najstarszy zamek wznosił się w najwyższym punkcie wzgórza nad owym niedostępnym urwiskiem, stanowiąc później zamek „górny”. Ale jeszcze w średniowieczu założenie objęło całość wzgórza, a na jego niższej platformie powstał zamek „dolny”, prawdopodobnie w miejscu pierwotnego podzamcza.


Szydłowiec - zamek

https://opencaching.pl/viewcache.php?wp=OP8G30


Szydłowiecki zamek to jedna z najpiękniejszych wczesnorenesansowyh rezydencji magnackich w Polsce. Zbudowany jest na sztucznej wyspie w rozlewiskach rzeki Korzeniówki i otoczony fosą. Istniał już w 1427 roku jako kamienny dwór – siedziba Jakuba i Sławka Szydłowieckich.

Dzisiejsza postać zamku to efekt wielu modernizacji na przestrzeni wieków, o których można poczytać na tablicy informacyjnej. Nadmienię tylko, że od połowy XIX nie był użytkowany i popadał w ruinę. W czasie II WŚ Niemcy zamienili zamek w getto dla Żydów.

W latach 60. XX wieku budowla przeszła pełny remont. Kilka lat temu miała miejsce kolejna rewitalizacja, m.in. odnowiono elewację. Można porównać stan obecny ze zdjęciami w starej, zarchiwizowanej już skrzynce OP2876.

Zamek znajduje się w otoczeniu Parku Radziwiłłowskiego, zwanym również Ogrodem Zamkowym. W czasach swojej świetności park obejmował o wiele większy obszar. Warto zwrócić uwagę na wspaniały, stary drzewostan.

Zarówno zamek jak i park są oświetlone, dlatego warto tu zajrzeć nawet w nocy.

Obecnie budynek jest siedzibą Szydłowieckiego Centrum Kultury oraz Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych.

Zamek Sobień

https://opencaching.pl/viewcache.php?wp=OP6F18


 Sobień to brama w Bieszczady, oferująca "na dzień dobry" wspaniały widok na region. Kiedyś góra stanowiła centrum klucza sobieńskiego. Wznosił się na niej warowny zamek. Wykorzystane zostały możliwości obronne miejsca - z jednej strony dolina Sanu, z drugiej strome skarpy brzegowe Sobienki. Podobno w 1417 roku na zamku bawił sam król Władysław Jagiełło. Było to na dzień przed jego ślubem z Elżbietą Granowską. Ślub odbył się w Sanoku, w klasztorze Franciszkanów. Wydarzenie to upamiętnia stosowna tablica na murach klasztoru. Król podziwiał wspaniałe mury twierdzy i widoki z wieży. Planował polowanie na niedźwiedzia, jednak zdrowie Elżbiety zmusiło go do wyjazdu z Sobienia.

Zamek Gryf

https://opencaching.pl/viewcache.php?wp=OP8RRZ


www.zamkipolskie.com


Zamek pochodzi prawdopodobnie z XII wieku, a powstał w miejscu wczesnośredniowiecznego gródka plemiennego. Na pewno już w XIII wieku stała tu murowana warownia - najstarsza i najpotężniejsza w systemie obronnym Okręgu Kwisy, w skład którego wchodziły też: zamek Czocha, Świecie oraz Rajsko. Przez długi czas, od XV aż do XVIII wieku właścicielami zamku Gryf była rodzina Schaffgotschów, która w 1798 roku postanowiła opuścić zamek i przeniosła się do wybudowanego częściowo z materiału z murów zamkowych pałacu  folwarku u podnóża góry. Od tamtej pory zamek popadał w ruinę. O znaczeniu i sławie tego miejsca może świadczyć fakt, że w 1687 roku na zamku Gryf odbyły się huczne chrzciny Eleonory Schaffgotsch, na których bawiła się sama matka króla Jana III Sobieskiego oraz kapryśna ponoć jej synowa - markiza d'Arquien, znana bardziej jako królowa Marysieńka.


Linkownia:


niedziela, 13 czerwca 2021

Dwór w Biskupicach Melsztyńskich

 Dwór został wzniesiony lub przebudowany na początku XIX wieku, jako siedziba zarządcy miejscowego folwarku, należącego do Lanckorońskich.



    Obecny budynek dworski w Biskupicach Melsztyńskich składa się z dwóch części: klasycystycznego dworu oraz oficyny, która jest pozostałością wcześniej istniejącego tu dworu. Dwór jest budynkiem o murowano-drewnianej konstrukcji. Wzniesiony został na planie prostokąta, parterowy, częściowo podpiwniczony. Posiada dwutraktowy układ wnętrz z obszerną sienią i salonem na osi głównej oraz z układem dwóch pomieszczeń na osiach bocznych. Wejście główne, usytuowane po stronie północnej, prowadzi przez czterokolumnowy portyk z trójkątnym, pokrytym pionowym odeskowaniem, naczółkiem, zdobionym w części belkowania rzędem kostek.

    Do 1924 roku dwór nakrywał wysoki, czterospadowy dach łamany, zwany „polskim”, o połaciach podbitych gontami. Obecnie nakryty jest dachem dwuspadowym o szczytach zaszalowanych deskami, kryty dachówką ceramiczną.

    Odpowiednikiem wejścia głównego jest od niewielka drewniana, przeszklona weranda. Przy elewacji wschodniej usytuowano taras, wsparty na dwóch słupach, pod którymi znajduje się wejście do piwnic.

   Część zachodnia została połączona z budynkiem oficyny z pierwszej połowy XIX wieku, bez cech stylowych. Przed wejściem od strony północnej widoczny jest zarys owalnego podjazdu z klombem pośrodku oraz resztki dawnego parku.


Źródło: 

Zamek w Tropsztynie

Inkaska ścieżka prowadzi do zamku...

Zamek posiadał status zamku rycerskiego, składającego się z budynku mieszkalnego dwu lub trzykondygnacyjnego.
W północno-zachodnim narożu zamku stała wieża, spełniająca funkcję obronną. Została ona zbudowana na planie kwadratu, również miała kilka kondygnacji. Obecnie jest ona pięknym punktem widokowym na Jezioro Czchowskie, sąsiednie Tropie i piękne wzgórza wkoło.

Kolejnym elementem zamku była brama, której posadowienie kilkukrotnie zmieniano; obecnie znajduje się w południowo-zachodnim narożu, obok budynku mieszkalnego.

Całość otoczona była murem tarczowym, chroniącym głównie przed napadami lokalnych watażków i szukających zaczepki zbójców, których wielu zamieszkiwało w okolicznych lasach w XVII i XVIII wieku.

Zamek odbudowano, dbając o najdrobniejsze szczegóły. Zwiedzający mogą wejść na wieżę, do lochów i komnat oraz obejrzeć projekcje filmowe o poszukiwaniach legendarnego skarbu Inków. Jest to jeden z niewielu zamków w Polsce, w obrębie którego znajduje się lądowisko dla helikoptera.

Zamek jest własnością prywatną - udostępniany turystom tylko w lipcu i sierpniu. Przy zamku dla wygody turystów znajduje się parking. Zamek stoi przy głównej trasie w kierunku Kraków - Nowy Sącz.

Źródło: 

Zamek w Czchowie

Czchowski zamek powstał na przełomie XIII i XIV wieku. Był jednym z najstarszych zamków królewskich, strzegących traktu handlowego prowadzącego na Węgry, przy którym istniała komora celna. Z roku 1356 pochodzi pierwsza informacja o jego zarządcy, był to burgrabia Imram syn Żegoty.



Zamek był także siedzibą sądu ziemskiego powiatu czchowskiego. Pierwotnie na wzgórzu znajdowała się sama romańska wieża, pełniąca rolę strażnicy. W XIV wieku wykorzystując istniejącą wieżę dobudowano kamienne mury i budynek mieszkalny tworząc niewielki zamek. W zamku przebywali m. in. królowa Elżbieta Węgierska (żona Ludwika Węgierskiego, siostra Kazimierza Wielkiego), bywał tu kilkakrotnie Władysław Jagiełło (również w roku 1410 tuż przed wyprawą pod Grunwald). Zamek przez kilkaset lat należał do króla, a zarządzany był przez tzw. Tenutariuszy. Niestety brak kontroli ze strony króla i zachłanność zarządców doprowadziły zamek do stopniowego upadku. Ostatnia próba podniesienia zamku z ruiny miała miejsce w XVIII wieku, jednakże zarządzenia króla Stanisława Augusta Poniatowskiego odnośnie remontu zamku nie zostały wykonane.

Przez lata ruiny kojarzone były jako romantyczny pomnik przeszłości. Dopiero w 1993 roku rozpoczęto prace konserwatorskie mające na celu odsłonięcie i zabezpieczenie ruin, a w 2000 roku obiekt oddano do zwiedzania.

Dzisiaj mieści się tam punkt widokowy i wystawa archeologiczna. W 2018 roku dobudowano kolejne elementy zamku m. in. wykonano pomost drewniany nad doliną, zrekonstruowano basztę bramną, dobudowano piwnice pod budynkiem mieszkalnym, nadbudowano istniejące mury.


Źródło: 




niedziela, 30 maja 2021

SIANOWSKA KRAINA W KRATĘ (the Checkered-House Land)

 Na wschód od Koszalina, za wzniesieniami Góry Chełmskiej znajduje się siedem ukrytych wśród lasów miejscowości. W Węgorzewie, Sownie, Przytoku, Siecieminie, Karnieszewicach, Iwięcinie i Sianowie zachowały się jeszcze ostatnie zabytkowe kościoły, domy i budynki gospodarskie "w kratkę". Wystarczy wsiąść na rower by znaleźć się wśród nich, by trafić do "Sianowskiej Krainy w Kratkę", miejsca gdzie czas się zatrzymał...


WĘGORZEWO KOSZALIŃSKIE:

Na cmentarzu lapidarium i pomnik poświęcony mieszkańcom poległym w I wojnie światowej. Zachowały się stare aleje lipowe i piękne przykłady domów o konstrukcji szachulcowej


PRZYTOK (DAWN. ZWOLFHUFEN):

Zachowały się pozostałości dawnego zespołu młyńskiego o konstrukcji murowano- szachulcowej z końca XIX w. Miejsce odpoczynku z wiatą nad rzeką.


SIECIEMIN:

Na terenie miejscowości wiele domów szachulcowych, a także potężne szachulcowe stodoły i budynki inwentarskie z galeryjką.

SIECIEMIŃSKIE ROSICZKI:

torfowisko na którym występują cztery gatunki owadożernych rosiczek. Rośliny te wabią ofiary do swych czułek kroplami lepkiej i błyszczacej cieczy. Po utknięciu owada następuje zamknięcie liścia trwające ok. 3 godz. Ponowne otwarcie po "strawieniu" zdobyczy następuje po 24 godz. Na miejscu drewniany pomost z platformą widokową.

SOWNO (DAWN. ALT SOWEN):

Wieś Sowno wraz z dworem była lennem rodu von Rammel, a następnie Podewilsów z Krągu i innych. Ostatni właściciel Orwin Sambor został rozstrzelany przez sowieckich żołnierzy w 1945 r.

Pełen uroku kościół o konstrukcji ryglowej wybudowany w XIX w, otoczony jest przez potężne dęby. Obok niego pomnik poległych w I wojnie światowej.


KARNIESZEWICE:

Wartym zobaczenia jest piękny kościół o konstrukcji ryglowej wzniesiony w 1803 r. Do kościoła przylega wieża kryta gontem. Klimatu nadaje piękna aleja lipowa.


ARBORETUM W KARNIESZEWICACH:

doświadczalny leśny ogród założony pod koniec XIX w. Prowadzono w nim badania nad aklimatyzacją na Pomorzu egzotycznych drzew. Obecnie można zobaczyć tam daglezję, jodłę kaukaską, choinę kanadyjską, Dąb błotny, Dąb czerwony, kasztan jadalny, buk strzępolistny, tulipanowiec amerykanski i wiele innych. Zwiedzanie po umówieniu telefonicznym (094 318 28 28- leśniczówka Kamionka).


IWIĘCINO:

Wieś związana z zakonem cystersów z Bukowa Morskiego. To z ich inicjatywy powstał pod koniec XIV w gotycki kościół kryty gontem. We wnętrzu kościoła piękne rzeźby w ołtarzu i niezwykły namalowany na suficie "Sąd Ostateczny" z 1697 r. Kościelny plac jest otoczony kamiennym wałem z drewnianymi bramami. W pobliżu stare siedlisko z pięknie zrekonstruowanym domem szachulcowym.


SIANÓW:

Piękny wrzecionowaty rynek należy do nielicznych w Polsce. Najcenniejszym zabytkiem jest kościół św. Stanisława. Zachowana ceglana gotycka wieża. Do niej została dobudowana w XVIII w nawa o konstrukcji ryglowej. We wnętrzu interesująca ambona i renesansowy ołtarz. W Sianowie, w 1845 roku, August Kolbe założył fabrykę zapałek.

piątek, 5 lutego 2021

Inkowie w Pieninach

W połowie osiemnastego wieku potomek węgierskiej rodziny Sebastian Berevicy wyruszył do Ameryki Południowej w poszukiwaniu przygód- i zapewne majątku. Po latach osiadł w Peru i tam ożenił się z Indianką ze szlachetnego rodu z krwi dawnych władców państwa Inków. Mieli jedną córkę imieniem Umina, która w wieku piętnastu lat wyszła za młodzieńca z równie świetnej inkaskiej rodziny, imieniem Tupak Amaru. W roku 1780 w Peru wybuchło powstanie przeciwko Hiszpanom, a na jego czele stanął krewny męża Uminy. Po upadku powstania Hiszpanie mścili się na wszystkich, którzy brali udział lub mu sprzyjali. Sebastian Berzevicy wraz z Uminą i jej mężem uszli do Europy, zabierając ponoć ze sobą część legendarnego skarbu Inków, przynależnego z mocy prawa rodzinie Tupak Amaru. 


Ale i w Europie dosięgła ich zemsta Hiszpanów- męża Uminy zasztyletowano w weneckim zaułku. Na krótko przed jego śmiercią Umina urodziła syna. Stary Berzevicy postanowił wraz z Uminą i wnukiem powrócić do zamku nad Dunajcem. Po roku w niedzickim zamku Uminę zasztyletowano na dziedzińcu przed wejściem do kaplicy- podobno pochowano ją pod kaplicą w srebrnej trumnie. Aby ocalić wnuka, Berzewicy kazał go zaadoptować swym dalekim kuzynom Beneszom, przepisując na nich majątek. 
Tak mówi historia. 

Część dalsza tej pasjonującej opowieści nie znajduje potwierdzenia w dokumentach, co jednak nie wyklucza ich prawdziwości. 

Antoni- potomek Uminy i Tupac Amaru- znał tajemnicę swego pochodzenia i skarbu Inków. Dokument adopcyjny, odnaleziony ponoć w kościele św. Krzyża w Krakowie, mówi tez o  testamencie i skarbach Inków na dnie Jeziora Titicaca. Na łożu śmierci Antoni zaklinał swych synów, aby nie szukali bogactw władców Peru, gdyż ciąży na nich przekleństwo. 

Kipu jednak zostało odnalezione w latach 70-tych XX wieku- do tej pory nie odpowiedziano na pytanie czy jest prawdziwe. Istnieje spore prawdopodobieństwo, iż znaleziono nie inkaskie pismo węzełkowe, a rodzimego pochodzenia sznury, na których górale liczyli swoje owce. Powiadają również, że jest mistyfikacją.

Co jest prawdą? 
Nie wiadomo. 
Faktem jednak pozostaje, że wokół legendy o inkaskim skarbie wyrósł przemysł turystyczny- przewodnicy chętnie opowiadają o zjawie i legendzie, a amatorów skarbów nie brakuje.
Pewnym jest, że skarbu nie ma ani w Niedzicy, ani w nieodległym Tropsztynie (nad jeziorem Rożnowskim)- przebadano go bowiem gruntownie i jedynym 'śladem inkaskim' jest tam współczesna ścieżka edukacyjna "śladami inków". Być może skarb do teraz spoczywa w którejś rozpadlinie skalnej, dziś na dnie Jeziora Czorsztyńskiego? A może w zakamarkach pienińskich szlaków?

[EN] - This is historical truth that one of Polish land owners went to South America looking for adventures.(...) Is it also truth that they took the legendary Inkas treasure going back to Poland? 

poniedziałek, 1 lutego 2021

Zamek Czorsztyn - polska warownia nad jeziorem


Był kiedyś taki czas... na długo przed powstaniem zalewu Czorsztyńskiego (i pamiętnej powodzi, w czasie której wybudowane jezioro uchroniło przed zniszczeniem nie tylko okoliczne wsie, ale i cenne zabytki - jak np. XV wieczny kościół w Dębnie...)... był taki czas, kiedy jeździliśmy z tatą nad Dunajec. Mam gdzieś nawet zdjęcie - dziś już bardzo archiwalne, bo miejsca już nie ma - pod Czerwoną Skałą. W tym czasie wspinaliśmy się z tatą (a miałam lat siedem, osiem?) na wzgórze, na którym wzniesiony był zamek Czorsztyn. Zdobywaliśmy go od zewnątrz - do dziś pozostało we mnie wrażenie trudności owej wspinaczki. I pamięć o tym, że trasa po kamieniach była absolutnie niezabezpieczona (diś tata pewnie by poszedł za to siedzieć:)) i to jak mama martwiała na dole ze strachu o swą pierworodną :) Mama, ze względu na lęk wysokości, nie wchodziła z nami. Pamiętam, że czułam wtedy (oprócz adrenaliny) jak potencjalni wrogowie mieli ciężko... A potencjalni wrogowie czaili się tuż za dzisiejszym jeziorem (tak - Niedzica była wówczas węgierska). 


Kiedy kilkanaście lat później usłyszałam o remoncie i pracach konserwatorskich w zamku Czorsztyn... zmartwiałam. Jakże to? Nie będzie już tej malowniczej ruiny? Odbudują? Na szczęście prace konserwatorskie objęły prace zapobiegawcze dalszemu niszczeniu i obiekt pozostał w charakterze "trwałej ruiny", choć zabezpieczonej. Nie trzeba zdobywać zamku od zewnątrz... Mamy mogą spać spokojnie.
Poniżej tekst o zamku, skopiowany ze strony Elektrowni Wodnej w Niedzicy. I znów peany pochwalne za promocję wiedzy regionalnej przez firmę nie zajmującą się ani turystyką, ani kulturą, ani tym bardziej ich promocją. Fantastyczna robota, mili Państwo !

Zamek w Czorsztynie




https://opencaching.pl/viewcache.php?wp=OP8FM5


Początków zamku należy szukać pod koniec XIII wieku- w postaci drewnianego gródka na szczycie skały. Fundatorem prawdopodobnie była św. Kinga, żona Bolesława Wstydliwego. 

 Historia warowni jest tak bogata, że poniżej prezentuje tylko wybrane, subiektywnie uznane za najważniejsze/ najciekawsze fakty- ciekawostki:

 * XIV wiek- Kazimierz Wielki przejmuje prawa do terenu, rozbudowuje i umacnia zamek (w tym powstaje kamienny, miejscami gruby na ponad 2 metry mur), funkcjonuje starostwo czorsztyńskie

*XV-XVI w. rozbudowa zamku przez kolejnych zarządców twierdzy; zasadnicza przebudowa zamku miała miejsce w latach 1629-1643, gdy funkcję starosty czorsztyńskiego pełnił Jan Baranowski herbu Jastrzębiec. Powstała baszta zwana obecnie basztą Baranowskiego (skądinąd, tak zasłużony dla zamku starosta był równocześnie okrutnikiem, który odbierał chłopom ziemię, a tych, którzy się sprzeciwiali przywiązywał za nogi do drzew i zrzucał z dużej wysokości na skały. Stąd jedno z miejsc w Pieninach nosi nazwę Flaki.

*W 1651 roku warownia została zdobyta podczas chłopskiego buntu przez oddziały dowodzone przez Aleksandra Kostkę Napierskiego. Pierwsza próba odbicia zamku przez wojska nie powiodła się, niedługo potem wyruszyła druga wyprawa. Zamek zdobyto a przywódców buntu skazano na śmierć (przywódcę wbito na pal)

*Podczas potopu szwedzkiego na zamku schronił się w 1655 roku Jan Kazimierz, który pozostawił tu skarb koronny zanim wyjechał do Głogówka.

*Upadek zamku rozpoczął się od dewastacji przez wojska kozackie w latach 1734-1735, w czasie walk o tron pomiędzy Augustem II Sasem i Stanisławem Leszczyńskim, po 1790 r. -po uderzeniu pioruna i spaleniu dachów, zamek został opuszczony, a starostowie mieszkali w pobliskim dworze. 

Władze austriackie wystawiły zamek na licytację, w 1819 roku kupili go Drohojewscy, w ich rękach pozostał aż do 1945. W 1921 Drohojewscy utworzyli wokół zamku rezerwat, który stał się zalążkiem Pieninińskiego Parku Narodowego.

Pierwsze prace zabezpieczające ruiny przeprowadziło w latach 1951-1957 Kierownictwo Odnowienia Zamku Królewskiego na Wawelu, prowadzono także liczne badania archeologiczne, które pozwoliły na wyjaśnienie wielu wątpliwości związanych z historią miejsca oraz rozwianie krążących legend.

Aktualnie zamek ma postać "uporządkowanych ruin", miejsce jest niesamowicie klimatyczne, z wyższych partii genialny widok na zalew i sąsiadujący zamek w Niedzicy. Na terenie zamku znajduje się stanowisko jednego z endemitów- pszonaka pienińskiego- roślinki z małymi, żółtymi kwiatami, która nie występuje w przyrodzie nigdzie indziej.

 


Tekst pochodzi z: http://www.zzw-niedzica.com.pl, zdjęcia własne

Zamek Czorsztyn usytuowany jest na skalistym wzniesieniu, na półwyspie oblanym wodami Jeziora Czorsztyńskiego. Do czasu napełnienia sztucznego zbiornika górował nad doliną Dunajca. Pierwotnie był tu gródek ziemno-wałowy. 

Około roku 1350 zabiegający o bezpieczeństwo granicy z Węgrami Kazimierz Wielki wystawił murowany zamek. W następnych stuleciach zamek był ośrodkiem władzy królewskiej i siedzibą mianowanych dożywotnio starostów. Dawne kroniki wspominają przejazdy i pobyty monarchów.

Kilka razy był oblegany. W 1598 roku zdobył go i ograbił Olbracht Łaski. W 1651 bronił się tu Kostka Napierski, który wzniecił na Podhalu chłopską rebelię. W roku 1769 na zamku szukali schronienia konfederaci barscy. Około roku 1795 spłonął od uderzenia pioruna. W XIX wieku był już tylko malowniczą ruiną. Dawne dobra królewskie przejął rząd austriacki i w roku 1819 wystawił na licytacji. W posiadanie Czorsztyna i kilku sąsiednich wsi weszła rodzina Drohojowskich. Za czasów Drohojowskich powstał zamysł odbudowy zamku. Zadanie to podjął w roku 1992 Pieniński Park Narodowy przystępując do remontu konserwatorskiego.



Drohojowscy mieszkali we dworze, u podnóża zamku. Stanisław Konstanty, trzeci w rodzinie właściciel Czorsztyna, mało czasu poświęcał gospodarce, za to rozwijał swoje zainteresowania historyczne. Napisał przewodnik po Pieninach. Pasjonowały go dzieje zamku, przeszukiwał ruiny. Około roku 1909 wykopał w zamkowej piwnicy średniowieczny miecz z XIV/XV wieku. Jest to miecz obusieczny, dwuręczny, wykuty z jednego kawałka żelaza, liczy 132 cm długości. Był ozdobą kolekcji znalezisk eksponowanej najpierw w pawilonie parkowym, potem w czorsztyńskim dworze. W roku 1945, po parcelacji majątku Drohojowskich, trafił do zbiorów Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem.


Trasa zwiedzania wiedzie z dziedzińca zamku dolnego, okolonego resztkami murów obwodowych, przez sień Baszty Baranowskiego do pomieszczeń zamku średniego. Z zamku średniego, po obejrzeniu kilku reliktów archeologicznych, XVI-wieczną klatką schodową turyści przechodzą na zamek górny. Otwiera się wspaniały widok na Jezioro Czorsztyńskie, zamknięte wałem zapory. Na prawo od zapory bieleje zamek Niedzicki i osiedle Niedzica-Zamek. Horyzont zamykają Pieniny Spiskie i Tatry. Z tarasu schodzi się do wyporządkowanych i częściowo zrekonstruowanych pomieszczeń piwnicznych. Urządzono tu ekspozycję muzealną (plansze omawiają historię Czorsztyna i zapory) oraz stylową kawiarnię, gdzie latem często przygrywa góralski zespół z Kluszkowiec.

Zamkiem opiekuje się Pieniński Park Narodowy. Wstęp jest płatny (3 zł), dzieci do 6 lat wchodzą za darmo. Zwiedzanie od maja do końca września codziennie w godz. 9–18, poza tym okresem wtorek–niedziela w godz. 10–15. Nie ma obsługi przewodnickiej.





Zalew Czorsztyński i zapora

[w: Pieniny spiskie]

Bywa też i tak, że fantastyczne treści historyczno-kulturowo-turystyczne, znajdujemy na stronach nigdy o to nie podejrzewanych. I tak się stało, kiedy poszukiwałam informacji o Gotyckim Szlaku Transgranicznym - bodaj jedyna strona (aktualnie, kiedyś tego było więcej) na której znaleźć można jakiekolwiek informacje na ten temat to strona ... elektrowni w Niedzicy. 
Wielkie gratulacje Szanowni Państwo! Tak właśnie należy prowadzić strony internetowe, regionalne. 
Gdyby jednak treści owe miały kiedyś zniknąć (co stało się z jet większością opisów na stronach traktujących o turystyce :() pozwalam sobie bezczelnie skopiować je tutaj - dla tak zwanej potomności. Proszę jednak czytelników o zwrócenie uwagi, że na stronie http://www.zzw-niedzica.com.pl jest tych informacji nieco więcej.

Widok z zapory
Zbiornik Czorsztyński powstał w celu obniżenia kulminacji powodziowych i zwiększenia przepływów minimalnych w Dunajcu i Wiśle, a także wykorzystania energetycznego potencjału wody.  Mieści on 232 mln m³ wody, powierzchnia zalewu to 1226 ha, a jego głębokość przed zaporą w normalnych warunkach wynosi 42 m. Zapora w Niedzicy jest najwyższą w Polsce zaporą ziemną z centralnym uszczelnieniem glinowym. Wysokość zapory: 56 m, długość: 404 m. Zbudowana została z wykorzystaniem 1,7 mln m³ miejscowego żwiru. Poniżej zapory znajduje się elektrownia wodna wyposażona w 2 turbiny odwracalne typu Deriaza o mocy nominalnej 2 x 46 MW. Waga jednego hydrozespołu - turbiny wraz z generatorem wynosi 250 t. Budynek elektrowni o kubaturze 171 tys. m³ jest posadowiony 40 m pod ziemią - posiada 7 kondygnacji. Woda doprowadzona jest ze zbiornika do elektrowni dwoma wydrążonymi w skale sztolniami o średnicy 7 m.




Dostępne do zwiedzania z przewodnikiem są pomieszczenia technologiczne elektrowni wraz z urządzeniami do produkcji prądu, a także podziemy tunel - galeria kontrolna zapory poprowadzona w skale, 50 m pod wodą i nasypem zapory. Poniżej informacje odnośnie możliwości zwiedzania elektrowni z przewodnikiem Przyjmuje się dwie trasy wycieczkowe: 1. „1A.Ogólne zwiedzanie elektrowni” – grupa do 40 osób – trasa obejmuje: wewnętrzny balkon widokowy oraz halę maszyn a także poziom technologiczny elektrowni ( poziom pokrywy turbiny) lub zamiennie wejście na taras widokowy na Jezioro Sromowieckie (poziom suwnicy wody dolnej); czas ok 1 godz 2. „1B.Ogólne zwiedzanie elektrowni" – grupa do 10 osób – trasa jak w p.1; czas Elektrownia Wodna w Niedzicy - nastawniaok 1 godz 3. „2A.Szczegółowe zwiedzanie elektrowni” – grupa do 40 osób, trasa obejmuje: wewnętrzny balkon widokowy, halę maszyn, halę generatorów, galerię kontrolno-pomiarową i koronę zapory głównej oraz poziom technologiczny elektrowni ( poziom pokrywy turbiny) lub zamiennie wejście na taras widokowy na Jezioro Sromowieckie (poziom suwnicy wody dolnej); czas zwiedzania ok 1,5 do 2 godz 4. „2B.Szczegółowe zwiedzanie elektrowni" – grupa do 10 osób – trasa jak w p.3. czas zwiedzania ok 1,5 - 2 godzin



Na stronie podany jest tez link zewnętrzny, ale jak to zwykle bywa na stronach przystosowanych do urządzeń mobilnych... niewiele tam treści. No tak... kto w dzisiejszych czasach... czyta?
http://www.niedzica.pl/52-Elektrownia_Wodna_w_Niedzicy





niedziela, 31 stycznia 2021

Niedzica pełna legend...

[w: Pieniny spiskie]

https://www.geocaching.com/geocache/GC4JNRB


Z zamkiem niedzickim wiąże się ciekawą legendę o parze zakochanych.

Dawno dawno temu zamek był domem młodej pary - księżniczki Brunhildy i księcia Bogusława. Byli w sobie bardzo zakochani... z czasem jednak dni spokoju i sielanki zamieniły się w prawdziwe piekło. Coraz częściej zdarzały się małżeńskie kłótnie. 

Pozostałym mieszkańcom zamku trudno było wytrzymać z wiecznie kłócącą się parą. Kazali jej więc zamieszkać w zamkowej wieży, skąd miało ich nie być słychać. Para wciąż się awanturowała. Podczas jednej z potyczek słownych doszło do potyczki fizycznej - Brunhilda rzuciła w męża porcelanową wazą, a ten w złości mocno ją odepchnął. 

Wątła Brunhilda przeleciała przez komnatę i wypadła przez okno wieży. Spadła prosto do znajdującej się poniżej studni. Załamany Bogusław, dręczony wyrzutami sumienia, dniami i nocami błąkał się bez celu po zamku i powtarzał "Przebacz mi Brunhildo". Odpowiedź nadeszła. Usłyszał głos dobywający się ze studni "Przebaczam Ci Bogusławie łysy", co przyniosło spokój jego znękanej cierpieniem duszy. 

Zagadkę stanowił użyty przymiotnik "łysy". Książę miał bowiem bujną czuprynę. Gdy kolejnego dnia rankiem spojrzał w swoje odbicie w lustrze, dostrzegł, że po jego włosach nie ma śladu. To stało się podstawą do wiary w to, że jeśli ktoś wymówi imię swojej ukochanej nad studnią a ma coś na sumieniu, obudzi się następnego dnia łysy.


piątek, 29 stycznia 2021

Ostrowiec Świętokrzyski - ulice powstałe z macew

https://www.geocaching.com/geocache/GC5YN02_zydowskie-macewy


Cmentarz komunalny, w Ostrowcu Świętokrzyskim, powstał w latach 60. ubiegłego wieku, gdy przewodniczącym Prezydium Miejskiej Rady Narodowej był Bolesław Pożoga. Pierwsze pochówki nastąpiły w 1965 roku. 

Tajemnicę budowy muru cmentarnego trudno będzie wyjaśnić. Nikt by jej nie odkrył, gdyby nie upływ czasu. Przez pół wieku wiatr i deszcz zrobiły swoje, skruszyły, zmyły tynk i odsłoniły zadziwiającą prawdę. Przechodząc wzdłuż ogrodzenia na odcinku około 250 metrów dokładnie widać kawałki płyt zwieńczone łukami, z fragmentami tekstów. Większość macew została wmurowana awersem do środka ogrodzenia, na zewnątrz widać tył płyt, wyraźnie prążkowane. 

Cmentarz żydowski, z którego pochodzą macewy, powstał w Ostrowcu zapewne zaraz po pojawieniu się w mieście Żydów, w XVII wieku. Najstarsze udokumentowane pochówki pochodziły z około 1740 roku. W okresie okupacji hitlerowskiej cmentarz zwany kirkutem znalazł się na terenie getta utworzonego w kwietniu 1941 roku. Niemcy dokonywali tu egzekucji. Po wywiezieniu Żydów do obozów w Treblince i Oświęcimiu nekropolia została zdewastowana. 

Mur, który okalał cmentarz, zniszczono. Nagrobki były wykorzystywane do brukowania dzielnic w północno-zachodniej części miasta, skąd wysiedlano Polaków i zasiedlano Niemcami. Z pomników nagrobnych powstawały ulice: Widok, Czerwińskiego, Kuźnia, gdzie widoczne były macewy w chodnikach jeszcze do lat 70. 

Gdy zobaczyli je przyjeżdżający do miasta Żydzi, zrobili awanturę. Wtedy wyjęto macewy z chodnika i ułożono w części parku na kirkucie zwanej lapidarium. Leżą w pryzmach do dzisiaj, chociaż minęło już czterdzieści lat. Zarośnięte trawą, zaniedbane. 

To nie są jednak wszystkie macewy, które zgromadzono z terenu miasta. Po wyzwoleniu cała społeczność żydowska, licząca przed wojną 11 tysięcy mieszkańców, czyli jedna trzecia populacji miasta, przestała istnieć. Jeszcze pojawiały się pojedyncze osoby narodowości żydowskiej, odbywały się pochówki na kirkucie. Jednak w 1947 roku Żydzi praktycznie już nie mieszkali w Ostrowcu. 

Mieszkańcy miasta zaczęli wtedy wykorzystywać macewy przy umacnianiu skarpy kirkutu, budowie domów przy ulicach Sienkiewicza i Mickiewicza. Murek oporowy przy ulicy Głogowskiego, od strony starej części Urzędu Miasta, też powstał z macew i jest obłożony piaskowcem.