poniedziałek, 29 listopada 2021

Bęsia - wiatrak i pałac w porażającym stanie

 

Wiatrak w Bęsi

Przywilej na młyn w Bęsi wydano w 1937 roku. Jednak potwierdzenie jego nastąpiło 8 sierpnia 1527r dla Stanisława Ossara, szlachcica, właściciela majątku lennego w Bęsi w latach 1527-1537. Następnie w dziejach historycznych brak jest dalej informacji o młynie w Bęsi.



Po I rozbiorze Polski - Król Fryderyk II wprowadził w przepisach o młynach prawa odnośnie do mlew obowiązujących na terenie Prus Książęcych, które dnia 9 marca 1808r zostały edyktem króla zniesione.

Budowę nowego wiatraka murowanego, typu holenderskiego  rozpoczęto w 1808r z ruchomą "czapą", a ukończono go w 1810r. Dokumentuje to umiejscowiona na szczycie „czapy” charakterystyczna metalowa chorągiewka z datą  „1810”. Jest to budowla w dolnej części murowana, wyżej drewniana kryta gontem, czterokondygnacyjna, zbudowana na planie ośmiokąta, zdobiona półkolistym szczytem,



Wiatrak jako młyn pracował do do roku 1955 kiedy to w lutym gwałtowna wichura zniosła dach, uszkodziła koło paleczne i zerwała skrzydła. Do roku 1962 wiatrak służył jako magazyn, a nawet jako obora. Później niszczał, a po groźnym pożarze omal się nie zawalił.



W latach 1973 – 1974, dzięki ogromnemu wysiłkowi i zaangażowaniu członków stowarzyszenia, mieszkańców, a także pracowników działającego wówczas Wojewódzkiego Ośrodka Postępu Rolniczego dokonano renowacji i adaptacji wiatraka. Obiekt odzyskał swój blask. Na parterze mieściła się sala spotkań-wystaw, taneczna. Na I piętrze kawiarnia, na pietrach II-III muzeum młynarstwa. III piętro - urządzenia napędowe skrzydeł.”


Pałac w Bęsi

czwartek, 18 listopada 2021

Mon Coteau, Mąkoto czy Mokotów

 


Istnieją trzy legendy tłumaczące powstanie nazwy Mokotów. Jedna z nich głosi, że pochodzi ona od imienia Mokot (lub Mokoto), które po raz pierwszy pojawia się w dokumentach z 1367 roku. Inna z kolei, że nazwa naszej dzielnicy wywodzi się od jeszcze starszej wsi Mokotowo. Nie istnieją co prawda zapiski pozwalające na dokładne określenie czasu jej założenia, jednak znaleziony na terenie Królikarni miecz datowany na XI-XII wiek sugeruje, iż była ona niemal tak stara jak sama Polska. Jest wreszcie trzecia legenda, łącząca powstanie nazwy Mokotów z księżną Izabelą Czartoryską, która zbudowała tutaj – na terenach między skarpą a traktem Czerskim – jeden ze swoich pałaców. Zgodnie z panującą wtedy modą, nazwała go po francusku Mon Coteau, czyli „Moje Wzgórze”. Okoliczni mieszkańcy spolszczali obco brzmiącą nazwę i wymawiali ją jako Mąkoto (w aktach miejskich posiadłość figurowała z kolei jako Mąkotów). 



Bez względu na to, która z tych legend jest prawdziwa (najbardziej prawdopodobne jest to, że księżna wybrała dla pałacu nazwę kojarzącą się z nazwą wsi, która istniała tutaj już od wieków), pałacyk księżnej – obecnie nazywany od nazwiska późniejszego właściciela Pałacem Szustra – to jedna z pereł mokotowskiej architektury, znajdująca się w parku Morskie Oko. Początkowo zaprojektowany w stylu klasycystycznym pałac miał dwie kondygnacje. Na pierwszej mieściła się łazienka i pomieszczenia gospodarcze, a na piętrze – pomieszczenia mieszkalne. Księżna miała do swojej dyspozycji także przestronny taras od strony wschodniej. Posiadłość była rozległa,sięgała aż terenów położonych przy dzisiejszej ulicy Belwederskiej. Pozostałością po niej jest nie tylko sam Pałac Szustra, ale także Domek Mauretański i Domek Gotycki (nazywany też Gołębnikiem), które znajdują się obecnie przy ulicy Puławskiej. Oba one są świadectwem romantycznej fascynacji średniowieczem i Orientem. Nie zachowały się natomiast chaty pasterskie i młyn, które służyły księżnej za miejsca sentymentalnych spacerów.


Tekst pochodzi z:

Palacyk Szustra 

GC76CNV
Właściciel:  AdamKaJoLu  

Plac Mokotowski

 Plac w tym miejscu ukształtował się w latach 70. XVIII wieku w związku z utworzeniem z inicjatywy króla polskiego Stanisława Augusta Poniatowskiego tzw. Osi Stanisławowskiej z Drogą Królewską wiodącą z Zamku Ujazdowskiego na pola elekcyjne na Woli oraz z szeregiem gwiaździstych placów połączonych ze sobą drogami. Ten plac, zwany placem Mokotowskim, znalazł się tuż przy samych Okopach Lubomirskiego, będących wyznacznikiem granicy miasta. Dlatego też tutaj w latach 1816-1818 powstały zaprojektowane przez Jakuba Kubickiego Rogatki mokotowskie ( obecnie adres pl. Unii Lubelskiej 1 i 2 ).








W 1822 roku został wybrukowany. W 1875 roku nazwę placu zmieniono na rondo Keksholmskie – w bezpośrednim sąsiedztwie stacjonował rosyjski Lejb-Gwardyjski Pułk Keksholmski. Nazwa ta zachowała się do 1919 roku, kiedy to wprowadzono obecną.

Tereny te znajdowały się na peryferiach miasta, dlatego długo nie zostały zabudowane – wzrost zainteresowania nimi miał miejsce dopiero na początku XX wieku? Plac zaczął być zabudowywany wysokimi, sześcio- i ośmiopiętrowymi kamienicami. Pomiędzy ul. Polną a ul. Marszałkowską wzniesiono kamienicę Kacperskich (1909–1913), kamienicę między ul. Marszałkowską a al. Jana Chrystiana Szucha, kamienicę Adama Bromke (1911–1912) leżącą pomiędzy al. Jana Chrystiana Szucha i ul. Bagatela oraz kamienicę Jana Łaskiego (1911–1912) położoną w rozwidleniu ulic Klonowej i Bagateli.

W 1894 roku stąd zaczęła kursować kolejka wilanowska, w 1898 kolejka grójecka (kursowały na plac do 1935 roku), a w 1908 zaczęły tu dojeżdżać elektryczne tramwaje (konne kursowały od 1886 roku). 11 listopada 1932 roku na placu ustawiono Pomnik Lotnika, dzieło Edwarda Wittiga. Pomnik został zniszczony przez Niemców w 1944 roku (jego cokół stał tu jeszcze kilka lat po wojnie), po wojnie odtworzono go u zbiegu Żwirki i Wigury i Wawelskiej. Podczas II wojny światowej plac znalazł się w zasięgu dzielnicy niemieckiej, dzięki czemu jego zabudowa dobrze przetrwała wojnę. Zmianie uległa jedynie jego nazwa, od 30 lipca 1943 roku do 17 stycznia 1945 roku nazywał się on Lubliner Platz (plac Lubelski). W 1964 roku plac został przebudowany.
Obecną nazwę otrzymał w 350 rocznicę Unii Polsko- Litewskiej.

Kolejka wilanowska

 Kolejka wilanowska była pierwszą podwarszawską waskotorówką.




Początkowo miała trakcję konną, a letnie wagony przypominały otwarte wagony tramwajowe. Zatwierdzenie budowy nastąpiło w listopadzie 1890 r., zaś prace zaczęto w kwietniu 1891 r. Inicjatorami budowy byli: właściciel wielu gruntów na Mokotowie Wiktor Magnus, inż. Henryk Huss i Jan Keller. Linia została oficjalnie uruchomiona w maju 1892 r. 

Niebawem kolejka przeżyła prawdziwa rewolucje. Trakcja konna została bowiem zamieniona na parowa. Próby z parowozem zaczęły się w sierpniu 1894 r., a już we wrześniu parowozy zaczęły kursować od Warszawy po Wilanów. Stacja w Wilanowie była początkowo drewniana: "brudna buda, za nią naturalnie restauracja, gdzie można było za drogie pieniądze dostać wódki, kiełbasy, piwa i dużo innych rzeczy''. 


Mocno wyeksploatowana, drewniana buda została rozebrana w 1922 r. W jej miejscu stanął nowy budynek w stylu narodowego historyzmu lat 20, zaprojektowany przez Konstantego S. Jakimowicza. Potrzebom kolejki służył do sierpnia 1971, kiedy to zlikwidowano kolejkę, a od 1973 r. mieści się w nim urząd pocztowy. W najbliższych latach planowany jest remont budynku i być może zmiana jego funkcji.



Tekst pochodzi z : www.geocaching.com - GC2N77G

Maczuga Sobieskiego

 Swoją maczugę miał Herkules, miał swoją i Jan Sobieski. Dla jej upamiętnienia ustawiono w Wilanowie monument. 

W 2001 roku, nieopodal miejsca w którym stoimy, na rogu Klimczaka i Przyczółkowej odsłonięto pomnik przedstawiający Jana III Sobieskiego z żoną - Królową Marysieńką. Jednak to nie temu monumentowi poświęcony jest nasz kesz. Dotyczy on bowiem "buławy hetmańskiej", która powstała jako uzupełnienie pomnika.
Skąd jednak buława, skoro jak wiemy Sobieski królem był? Jan III Sobieski zanim objął tron, pełnił (i to z sukcesami) funkcje hetmańskie. Dowodząc wojskami koronnymi Jana Kazimierza, a później Michała Korybuta Wiśniowieckiego zwyciężył m.in. pod Podhajcami (1667) i pod Chocimiem (1673). Dopiero sytuacja polityczna zmusiła go by zajął się wielką polityką i w końcu ubiegał się o elekcje.
Sama buława, ustawiona w okolicy placu zabaw nie jest i nie miała być finalną wersją artystycznego przedsięwzięcia. Autor - Tadeusz Dębski - zamierzał stworzyć znacznie większą (72 metrową)  konstrukcję o podobnym kształcie, która miała pełnić rolę tarasu widokowego. Póki co - nie udało się.
================================================
ENG:
Hercules had his mace, so as John III Sobieski. There is a monument in Wilanow to memorialize it.
In 2001, near the place where you’re standing, in the corner of Klimczaka and Przyczółkowa street, there was set up a monument of John III Sobieski and his wife - Marie Casimire (in Poland called Marysieńka). However, our cache is not dedicated to them. It’s about Hetman’s Mace, which was created as an additional part to the monument.
Why he had a mace, if, as we all know, he was a king? John III Sobieski, before he ascended the throne, was a successful Field Hetman of the Crown. Leading Polish army he won the Battle of Podhajce (1667) and Battle of Khotyn (1673). Political situation forced him to engage in politics and he started to apply for election.
The Mace, which stand near playground, is not (and it was not supposed to be) the final version of the artistic affair. The author, Tadeusz Dębski, was going to create bigger construction (72 meters high) with similar shape, which was supposed to be an observation deck. As for now the idea failed.

To nie iluzja - to najlepsze kino w Warszawie...

 

To nie iluzja - to najlepsze kino w Warszawie...

Tekst pochodzi z:
Kino Iluzjon - GC41EZR
Powiadają, że to najlepsze kino w Warszawie
Właściciel: 13MAR 
52.205233, 21.010833





Kino Iluzjon to kino Filmoteki Narodowej działające od około 60 lat. Kino wielokrotnie zmieniało swoją lokalizację, natomiast budynek przy Narbutta 50A zapowiada się być ostateczną siedzibą kina.

Kino posiada dwie sale projekcyjne - Stolica, która daje możliwość wyświetlania filmów ze wszystkich powszechnie używanych nośników - również 3D, posiada ona również fosę orkiestrową, co pozwala na projekcje z muzyką na żywo. Druga sala jest nieznacznie mniejsza, o czym świadczy jej nazwa - Mała Czarna. W kinie znajdują się również ekspozycje dotyczące polskiego kina.Kino po remoncie wznowiło swoją działalność re-premierą Pana Tadeusza z 1928 roku.
Cinema has two screens - bigger one called 'Stolica' [English: 'Capital City'] which gives a possibility to display movies from all currently used formats - also 3D, it also has ochestra pit so movie can be displayed with live music. Second screen is much smaller, it's name states this - it is called 'Mała Czarna' [English: 'Little Black Dress'].
Iluzjon resumed it's activity with re-premiere of Pan Tadeusz from 1928.



================================================

Iluzjon Cinema is a cinema owned by Filmoteka Narodowa established about 60 years ago. In the past, cinema was placed in different places all around the city, but finally it seems that current building by Narbutta 50A street will be a final location.

Cinema has two screens - bigger one called 'Stolica' [English: 'Capital City'] which gives a possibility to display movies from all currently used formats - also 3D, it also has ochestra pit so movie can be displayed with live music. Second screen is much smaller, it's name states this - it is called 'Mała Czarna' [English: 'Little Black Dress'].
Iluzjon resumed it's activity with re-premiere of Pan Tadeusz from 1928.

Notatka służbowa - Fort Zbarż

 

Notatka służbowa - Fort Zbarż

Prądkami pierdolca zaraziła mnie w dziecięctwie babcia. To genetyczna choroba, z którą walczyć się nie da. Można ją od siebie odsuwać, starać się zapomnieć, ale te starania są z góry skazane na niepowodzenie. Bo wtedy odzywają się owsiki - rusz się gdzieś... 

Owsikami od dawien dawna zarażony był Siemirad. I tak jakoś - w odmętach warszawskiego Mordoru, przy zepsutym automacie na kawę, moje prądki pierdolca i owsiki Siemirada jakoś się spotkały. Efektem były próby rowero-keszobrania z trzecim winnym przestępstwa - Pauliną. Takie były początki keszo-świra Siemirada. 

Zatem gdy kilka dni temu - znów przy tym automacie na kawę (magiczny czy co?) Siemirad zaproponował forty... No przecież nie mogłam odmówić. Już wcześniej przymierzałam się do Fortu Zbarż, więc zdjęcia miałam oblukane. No skoro fort zalany, to trzeba kaloszki. Nie wpadło mi tylko do głowy, że może trzeba by też tzw. dry-suita z aqualungiem...




I w tych kaloszkach ruszyliśmy po pracy w kierunku fortu. Nie uwzględniłam waypointa PARKING - w efekcie czego zatrzymaliśmy samochod tak trochę bez sensu, po drugiej stronie. 

Kesz jest tam gdzie miał być - tylko że z początku myśleliśmy o innym trzecim. 

Wymaga zdecydowanie wizyty właściciela, bądź osoby z plecakiem keszoratującym - brak logbooka (brak nawet kartki), pisadła, że o kretach i TB nawet nie wspomnę. A szkoda - bo i miejsce fajne, i fort zacny i sama skrzynka też całkiem sobie, gdyby nie brak zawartości :)
Z zapasów pirackich - "część czegoś co się akurat miało przy sobie" wrzuciliśmy do środka:
- kartkę A4, na której namazialismy hasło Logbook i nazwę skrzynki. (druga strona zapisana, niestety nie ieliśmy czystej - co było błędem, który w końcu muszę się nauczyć naprawiać, zanim zaistnieje - czytaj - noś zapasowy logbook przy sobie)
- Geocoina żeby choć jeden przedmiot podróżny był. Za nic nie pamiętam, skąd się wziął w moim posiadaniu, bo GC nie zabieram z zasady (bo nie mam pojęcia co z nimi robic)
- jakieś dwa fanty.
- nie dołożyłam pisadła, bo miałam jedno. A bylo mi (a taką miałam nadzieję) potrzebne do logowania drugiego kesza. W planach mieliśmy dwa...


===================================
O forcie:
Fort VII ("Zbarż") - to jeden z fortów pierścienia zewnętrznego Twierdzy Warszawa, wybudowany w latach osiemdziesiątych XIX wieku. Poprzednim w kolejności jest Fort VI "Okęcie", zaś następnym Fort VIII "Służew".

Jednowałowy, otoczony fosą fort zbudowano na planie pięcioboku. W ramach likwidacji twierdzy po 1909 roku fort został częściowo rozebrany. W czasie jednej z modernizacji wzniesiono jedną z niewielu w Warszawie betonową kaponierę przeciwskarpową, której potężne ruiny istnieją do dziś. W okresie późniejszym nastąpiło zalanie terenu fortu, co doprowadziło ceglane koszary do ruiny. 
Fort był przed 1989 wykorzystywany przez wojsko. Niektórzy żołnierze, którzy tu służyli twierdzą, że fosa była pełna ryb i nie jeden żołnierz urozmaicał sobie menu wojskowe.
Obecnie otoczenie fortu wykorzystywane jest jako ogródki działkowe. Sam fort, znajdujący się w stanie ruiny, jest własnością Agencji Mienia Wojskowego. Obecnie fort jest prawie w całości dostępny dla entuzjastów historii oraz dla wędkarzy (fosa ponoć obfituje w ryby). 
 Z tej strony fosy można zrobić ładne zdjęcia fortu przede wszystkim rano, kiedy jest najlepsze światło. Niestety obszar mocno zaśmiecony.

(Nie) chciany Pałac Kultury i Nauki

 Tekst pochodzi z "odmętów internetu" co oznacza, że po prostu nie pamiętam, skąd go zaczerpnęłam w czasach, kiedy nie do końca przywiązywałam wagę do źródła. Prawdopodobnie tekst pochodzi z początków wieku - tego wieku.






Jak wynika z powyższego, tekst nie jest mój. Nie oznacza to jednak, że się z nim nie zgadzam. W sumie... żal mi trochę Warszawy - stolicy Polski, którą niektórzy traktują po macoszemu wywyższając się posiadaniem "zachowanych starych miast", nad warszawskim, zrekonstruowanym... (ale jak! Unesco doceniło, a Polacy nie). Żal mi Warszawy, bo rozpoznawalnym symbolem miasta, stał się dar znienawidzonego Narodu Radzieckiego (Radzieckiego, nie Rosyjskiego - to ogromna różnica)

Przypomniał mi się w tym miejscu cytat z Kultury Kłamstwa chorwackiej (jugosłowiańskiej) eseistki, Dubravki Ugresić. Na pytanie dlaczego kocha swój kraj, jako uczennica szkoły powszechnej odpowiedziała: Kocham mój kraj, bo jest mały i jest mi go żal. 

Nie ma to nic wspólnego z tematem PKiN, Warszawą, czy symbolami, ale ma trochę wspólnego z żalem. 

Osobiście uważam, że PKiN jest wpisany w krajobraz Warszawy i trudno znaleźć bardziej rozpoznawalne miejsce w stolicy. Mówię tu o samym budynku, a nie o instytucjach które w Pałacu mają swoje siedziby. Nie mówię tu też o platformie widokowej, ani o imprezach organizowanych tamże. Jedynie o samym budynku. Czy jest ładny? Nie potrafię ocenić. Jest tak bardzo charakterystyczny, że trudno ocenić jego urodę. Ale niewątpliwie stojąc w tym miejscu ponad 50 lat jest zabytkiem. I jako zabytek powinien być chroniony. Powinien być chroniony jako symbol miasta również. A z trzeciej strony - jako miejsce historyczne. Zbyt łatwo zapominamy o przeszłości i zbyt łatwo wyrzucamy z pamięci i okolicy miejsca związane z nami, naszym pokoleniem, krajem, miastem. Wyburzyć jest łatwo. Tylko jak to potem zrekonstruować, zeby pokazać pokoleniom historię? Jak uczyć przyszłe pokolenia historii, której nie można zwizualizować? Pokazywać Killera, gdzie "więcej takich..."  czy Misia, gdzie PKiN zostaje, nomen omen, zburzony?


Zatem poniżej znajduje się tekst o PKiN zaczerpnięty... skądś :)
============================================================
Liczący ponad 50 lat Pałac Kultury i Nauki w Warszawie (PKiN), zbudowany jako "dar narodów Związku Radzieckiego dla Polski", jest najwyższą budowlą w Warszawie i jedną z największych atrakcji turystycznych stolicy. W warszawiakach budzi jednak mieszane uczucia. Obecnie czeka na wpisanie na listę zabytków.  Pomysłodawcą budowy PKiN był Józef Stalin, a projekt opracował architekt Lew Rudniew. Chciał on postawić biurowiec w stylu polskim. Aby zgromadzić potrzebne informacje i zapoznać się z polską architekturą, Rudniew odwiedził kilka polskich miast, m.in. Kraków, Chełm i Zamość. Rudniew i jego współpracownicy przygotowali pięć projektów, spośród których władze Polski wybrały projekt 120- Metrowego wieżowca. Ostatecznie powstał budynek wysoki na 168 m (nie licząc iglicy). Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina budowniczowie wznosili przez 1175 dni. Około 3,5 tys. budowniczych z Rosji zamieszkało wówczas  w specjalnie dla nich wybudowanym osiedlu domków fińskich "Przyjaźń" na Jelonkach- z kinem, stołówką, świetlicą i basenem. Część osiedla zachowała się do dziś. Przy budowie pracowało też do 4 tys. Polaków.



"Dar narodów Związku Radzieckiego dla Polski" oficjalnie przekazano Polsce 22 lipca 1955 r. Ówczesny premier Józef Cyrankiewicz przecinając wstęgę powiedział, że Pałac "zaczął promieniować nad Warszawą", a "promieniować" miał kulturą i nauką. Pozłacane nożyczki, którymi Cyrankiewicz przecinał wstęgę, do dziś zachowały się w pałacowych zbiorach. Warszawiacy nie odnosili się do "daru" tak entuzjastycznie, jak komunistyczne władze. Niechęć ta miała swoje Uzasadnienie- budynek nosił imię Józefa Stalina i symbolizował sowieckie zniewolenie Polski. Wyśmiewano też architekturę obiektu, porównywanego do "lodowego tortu" czy "snu pijanego cukiernika". 

Przez lata Pałac gościł dziesiątki polityków i znakomitości świata kultury. PKiN odwiedzili m.in. premier Indii Jawaharlal Nehru, kosmonauci Jurij Gagarin i Walentyna Tierieszkowa, a także przywódca Jugosławii Josip Broz-Tito. W Sali Kongresowej Pałacu występowali m.in. Marlena Dietrich, Ella Fitzgerald, Jan Kiepura i The Rolling Stones. Odbywały się w niej zjazdy PZPR, również ten ostatni w 1990 r.


Pozytywne strony Pałacu dostrzegają turyści, dla których smukły budynek jest doskonałym punktem orientacyjnym podczas  zwiedzania stolicy. Obcokrajowcy często jako symbol naszej stolicy wymieniają właśnie Pałac Kultury. W latach 90. było wielu chętnych do przebudowy Pałacu. Projekty nie mogły być jednak zrealizowane, m.in. ze względu na wysokie koszty, niektóre uznano zaś za mało poważne. Ponoć pewien Włoch zaoferował pomalowanie, za darmo, całego Pałacu na różowo. Dziś wielu warszawiaków darzy Pałac sympatią i sentymentem. 

W sylwestrową noc 2000 roku na szczycie Pałacu Kultury odsłonięty został drugi co do wielkości w Europie zegar. Jego cztery tarcze mają średnice po 6 metrów. Według warszawskiej prasy, jest to najwyżej położony zegar wieżowy na świecie. Zbudowany z kamienia i piaskowca pałac mierzy do czubka iglicy 230,68 m i liczy 42 piętra. Na powierzchni 123 tys. m kw. znajduje się niemal 3290 pomieszczeń. Zajmuje je m.in. Polska Akademia Nauk i Polska Fundacja Upowszechniania Nauki, szkoła wyższa, polski komitet UNESCO, banki i wiele firm. Działają Pałac Młodzieży, teatry, Muzeum Techniki i kinoteka. Na wysokości 30. piętra PKiN znajduje się taras widokowy. Zabezpieczono go kratami po serii samobójczych skoków z tego miejsca. W 1956 r. z tarasu skoczył Francuz, później w sumie siedmiu Polaków- czytamy na internetowej stronie PKIN. Zdarza się, że na elewacji Pałacu wyrastają drzewa- brzozy, topole. Nie mają jednak więcej niż pół metra wysokości. Roślinność na PKiN to zwykle rośliny jednoroczne, kilkuletnie okazy należą do rzadkości. Elewację najwyższych pięter giganta upodobały sobie sowy, pustułki i sokoły wędrowne.

Palmy na Mokotowie // The palms of Mokotow

 Tekst pochodzi z:

Palms of Mokotow  - GC323E2
Właściciel: 13MAR



Zaczyna się cała historia w Anglii, gdzie swego czasu mieszkałam. (a już keszowałam - takie cacherskie przedszkole). Dzięki keszom poznawałam Anglię, miejsca w Londynie, o których nawet D. Acroyd nie miał pojęcia (a nawet jeśli miał, to o nich nie pisał:)). Po powrocie do kraju okazało się, że większość moich rekordów na GC padło właśnie tam. NIgdy w życiu nie zastanawiałam się czy biję jakieś rekordy czy nie. Wychodzę z kretyńskiego może założenia, że jak mi się to podoba, to robię. A nie - to nie.Teraz koleje losu przywlokły mnie do Warszawy. I tu okazało się, że istnieją skrzynki typu challenge. I oczywiście byłam ciut ciut od zdobycia kilku challengy (tak, tak - wtedy w UK). Ale mi nie wyszło bo nie wiedziałam o ich istnieniu.

I oczywiście na początku pobytu w Warszawie wyciągnęłam większość skrytek naokoło domu i pracy. I teraz na realizację challenga o 30 dniowej ciągłości... zabrakło mi takich prościutkich tradycyjniaków "pod nosem". Trzeba się będzie przeprowadzić...

Ale wracająd do palm na Mokotowie. Dwa dni temu - zachowując DWUdniowy (sic!) ciąg znalezień, znalazłam Aleję Brzozową. Wciąż mając z tyłu głowy challenge i zapominając na chwilę, że szans na niego nie mam żadnych, podjechałam do owych palm. Sprawdzić czy kesz na miejscu, gdzie dokładnie, żeby w brakującym dniu ot skoczyć i wyciągnąć.
I wtedy do mnie podeszła dziewczyna. Przecudnej urody. I na dokładkę na 4 łapach. Tak - mówię o psie. A że moja została na południu Polski... no to chyba jasne że o keszu prawie zapomniałam. Ale nie dane mi było, gdyż ciągnięty przez sunię właściciel (psa, nie kesza) okazał się całkiem sympatycznym człekiem i zadał jedno pytanie
- Kesza szukasz?
A ja myślałam że rower stanowi wystarczający kamuflaż...
Zatem dziś - bo właśnie nastąpił ten dzień, kiedy nie dało się keszować nigdzie indziej - podjechałam i pobrałam jak swoje :)
Piesa tym razem nie było - dlatego do domu /2 km dalej - chyba nawet niecałe) wróciłam przed północą:)

Poniżej opis tegoż miejsca zaczerpnięty z geocaching.com:

W pobliżu parku Pole Mokotowskie znajduje się nowoczesne osiedle. Może się wydawać, ze w takim miejscu nie znajdziemy niczego poza drogimi samochodami... 


Jednak to miejsce w swoim sercu kryje ponad 80-letnie palmy! Palmiarnia została otworzona 29 listopada 1929 roku przez Józefa Leona Danielewicza, w ramach programu Warszawa w kwiatach, który zakładał przystrojenie stolicy kwiatami z całego świata. W palmiarni zasadzono palmy daktylowe, bananowe oraz figowce. Pod koniec II Wojny Światowej budynek został zniszczony, ale rośliny jakimś cudem ocalały. Po wojnie palmiarnia została odbudowana i w niezmienionej formie przetrwała aż do 2008 roku. Kiedy wokół palmiarni zaczęły rosnąć apartamentowce, a palmy były na tyle duże, ze nie mieściły się już w starym budynku, zdecydowano się na przebudowę palmiarni. Dzisiaj w budynku mieści się również restauracja sushi.


================================

There is modern housing estate near park called Pole Mokotowskie in Warsaw. It seems that in such place you can find only expensive cars... but this place hides, in its' heart, 80 years old palms! Palm house was opened on 29th November 1929 by Jozef Leon Danielewicz, as a part of program Warsaw in flowers, which provided a plan of decorating Warsaw with flowers from around the world. There were date-palms, banana palms and fig-trees planted. In the end of Second World War building was completely damaged, but fortunately trees survived. After the war, palm house was rebuilded and it stayed unchanged since 2008. When palms where too big for old building, owner decided to build new bigger and modern palm house. Nowadays there is also sushi restaurant in this building.

Tajemnicza kapliczka na Mokotowie

 Niewiele o niej wiadomo. Wykuty na postumencie napis "LE XI MAI MDCCCXLIX" wskazuje, że pojawiła się tu w dniu 11 maja 1849 roku. Kto jednak był jej pomysłodawcą? Kto wykonawcą? Tego nie wiemy.

Zapewne "maczał w tym palce" jakiś Francuz. Świadczyć o tym może nie tylko wspomniana wyżej data (zapisana częściowo właśnie po francusku), ale także prośba umieszczona pod nogami Maryi - Protégez-nous (z fr. Chroń nas).


Ale - znowu - to wcale nie musi być prawda. Język francuski używany był bowiem w tamtych czasach dość powszechnie przez ludzi wykształconych, nikogo nie dziwiło jego użycie w różnych sytuacjach życia codziennego. Rodzice często dyskutowali po francusku w obecności dzieci, nie chcąc, by rozumiały one rozmowę dorosłych.
Jakie były losy kapliczki przy ul. Bielawskiej? Może powstała jako wyraz wdzięczności za opiekę - jak w przypadku swej młodszej o prawie 100 lat odpowiedniczki z leżącej na Ochocie ul. Słupeckiej? Tamtą ufundowali w roku 1943 mieszkańcy kamienicy nr 4 dla uczczenia faktu, że nie spadły na ich dom bomby zrzucane w nocy 12/13 maja przez radzieckie lotnictwo (sic!). A może to tylko prośba o opiekę (ochronę) na przyszłość? I kto właściwie o to prosił? Właściciel okolicznych ziem? Mieszkańcy wsi? (Mokotów został przyłączony do Warszawy dopiero w 1916 roku, zatem po 67 latach od daty podanej na cokole kapliczki).
Dużo tych znaków zapytania. Ale kapliczka ładna, warto na chwilę przed nią przystanąć i pomyśleć nad przemijaniem świata...

Neoromański kościół św. Jakuba

 W latach 1904–1905 obchodzono w Warszawie jubileusz 50-lecia ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Urządzono Wystawę Mariańską i powołano Komitet Społeczny wybudowania kościoła – pomnika na cześć Niepokalanego Poczęcia N.M.P. Znalazł się fundator p. Jan Grądzki, który zaofiarował sumę 300.000 rubli. Rozpisano konkurs na projekt świątyni. Pierwszą nagrodę zdobył architekt Oskar Sosnowski i powołano go na stanowisko budowniczego kościoła. 24 IX 1911r. został poświęcony kamień węgielny przez ks. Bpa Kazimierza Ruszkiewicza. Do I Wojny Światowej wybudowano wieżę i mury kościoła na wysokość okien naw bocznych. Wojna przerwała budowę. 



17 marca 1918 roku Ks. Arcybiskup Aleksander Kakowski erygował parafię powołując na proboszcza ks. Jakuba Dąbrowskiego. Kościół parafialny pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w parafii św. Jakuba w Warszawie został zbudowany w latach 1910–1939, wg projektu Oskara Sosnowskiego, w stylu neoromańskim – z cegły, trzynawowy, prezbiterium zamknięte apsydą, na zakończeniu naw bocznych znajdują się kaplice: Matki Bożej oraz Najświętszego Sakramentu, na frontonie wieża o podstawie kwadratu. Budowa miała dwie zasadnicze fazy: pierwsza: 1918–1927, kiedy to mury wyciągnięto do wysokości dachów na nawach bocznych i na nawie głównej oraz druga faza: 1927–1939, gdy równocześnie budowano mury kaplicy Matki Bożej, zakrystię, prezbiterium i wieżę nad kaplicą Pana Jezusa. Następnie zasklepiono nawy, położono więźbę dachową i zamknięto otwory okienne i drzwiowe. W czasie II Wojny Światowej, szczególnie podczas Powstania Warszawskiego, kościół został znacznie uszkodzony (spalony dach nad nawą główną, mocno uszkodzona wieża). 

Podczas Powstania spłonęła również drewniana wieża stojąca obok kościoła, w której były umieszczone dzwony przeznaczone do Świątyni Opatrzności Bożej. W czasie bombardowania we wrześniu 1939 r. zginął pierwszy proboszcz parafii ks. Jakub Dąbrowski. Po wojnie kościół został odbudowany w latach 1945–1960 przez ks. infułata Stanisława Mystkowskiego. Konsekracji kościoła dokonał 24 IX 1960 roku Ks. kardynał Stefan Wyszyński. We wnętrzu kościoła znajdują się: ołtarz przedsoborowy z marmuru wg projektu arch. J. Zachwatowicza, ambona z płaskorzeźbami projektowanymi przez ks. M. Węglewicza, stacje Drogi Krzyżowej (dzieło Franciszka Masiaka), płaskorzeźba Serca Pana Jezusa z białego marmuru wykonana przez p. Zofię Trzcińską- Kamińską, ołtarzyk z obrazem Miłosierdzia Bożego, belka tęczowa z krzyżem, ołtarz posoborowy z białego marmuru. Polichromia kościoła jest dziełem artystów plastyków Heleny i Lecha Grześkiewiczów, a później także ich syna Piotra, którzy w 1947 roku wykonali freski w prezbiterium, w latach 1980—1982 freski na ścianach nawy głównej, w 1984 roku mozaikę Matki Bożej Częstochowskiej na frontonie kościoła, a w 1996r. freski i wystrój Kaplicy Najświętszego Sakramentu. W latach 70-tych dach kościoła został pokryty blachą miedzianą. Witraże o tematyce religijno- patriotycznej, wg projektu ks. H. Żochowskiego, wykonał witrażysta ze szkoły toruńskiej p. Ryszard Więckowski w latach 1987-89. W kaplicy Matki Bożej znajduje się figura Niepokalanej wykonana w marmurze carrara przez rzeźbiarkę p. Zofię Trzcińską–Kamińską. Parafia posiada zabytkowy Krucyfiks z XVII wieku.

Wirtualny spacer po parafii św. Jakuba

Pałac Sapiehów


Pałac Sapiehów został zaprojektowany przez Jana Zygmunta Deybla dla Kanclerza Wielkiego Litewskiego Jana Fryderyka Sapiehy.


Został zbudowany w stylu późnego baroku w latach 1731-1746.
Różne były koleje losu tej bardzo rozległej budowli.


Poza funkcją dla której powstał , w wieku XIX mieściły się w nim koszary ,  potem w okresie międzywojennym był tu szpital wojskowy ,
 po II Wojnie Światowej i odbudowie , w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku został przystosowany do funkcji edukacyjnych i do dzisiaj pełni tę rolę.
Od ulicy Zakroczymskiej pod numerem 6 możemy zobaczyć korpus pałacu , a ozdoby , które widzimy , to rekonstrukcja zgodna z jego pierwotnym wyglądem.Ciekawostką jest to , że modelkami dla figur kobiecych były córki projektantki , według której projektu pałac został odbudowany.

Ważnym szczegółem jest również to, że odbudowano tylko część pałacu , a zajmował on teren ogromny - widać to na zdjęciach satelitarnych.

Barbakan przez który można przejść...

 Tekst z: https://opencaching.pl/viewcache.php?wp=OP095D


Dzisiaj pełni rolę bramy wjazdowej na Stare Miasto, kiedyś miał strategiczną funkcję w systemie miejskich murów obronnych. Barbakan wraz z murami został wybudowany w roku 1548 tworząc linię obronną na długości ok. 1200 m. Zaprojektowany został przez Jana Baptystę Wenecjanina. W XVIII-XIX wieku został częściowo rozebrany i obudowany kamieniczkami. W latach 1936-38 zrekonstruowano dolne partie oraz fragmenty murów obronnych z sąsiednią basztą Prochową. Całkowitą rekonstrukcję barbakanu oraz jego murów obronnych od strony ulicy Mostowej i Podwale ukończono w latach 1953-54.Po bokach Barbakanu znajdują się baszty. Przez Barbakan możemy przejść ze Starego Miasta na Nowe Miasto.

"To największa z dotychczasowych iluminacji warszawskich zabytków i najbardziej skomplikowana. Za pomocą 170 reflektorów podświetlono odrestaurowany odcinek murów - od Brzozowej do Wąskiego Dunaju - łącznie z Barbakanem i Basztą Prochową. W czerwcu przyszłego roku, gdy zakończy się remont pozostałej części murów aż do placu Zamkowego, reflektorów będzie prawie 300. 

Zajezdnie warszawskie

Zajezdnia Wola

Zakład Eksploatacji Tramwajów R-1 Wola 
 zajezdnia tramwajowa, położona na Woli, przy ul. Młynarskiej 2.


Zajezdnia powstała w 1903 roku na potrzeby rozwijającej się sieci tramwajów konnych, była to w tamtych czasach czwarta remiza tramwajowa w Warszawie. W 1908 roku została dostosowana do obsługi tramwajów elektrycznych. Po zachodniej stronie ul. Młynarskiej zbudowano 8-torową halę czołową dla 56 wozów, a po przeciwnej stronie powstały Warsztaty Główne o powierzchni 3 000 m². W 1914 w istniejącej zajezdni dobudowano kolejne dwie hale postojowe z kanałami rewizyjnymi na całej długości, co znacznie ułatwiało obsługę wagonów. We wrześniu 1939 roku w skutek bombardowania nastąpiło zniszczenie osiemdziesięciu procent sieci, którą bardzo szybko naprawiono – funkcjonowała także w czasie okupacji.
Dnia 1 sierpnia, w dniu wybuchu powstania warszawskiego, większość taboru przetransportowano na Pragę, co pomogło go uratować. Zajezdnia została szybko zajęta przez powstańców, stając się na kilka dni ważnym ośrodkiem oporu, 5 sierpnia 1944 roku Niemcy zdobyli, a następnie podpalili zakład – zniszczeniu uległy budynki oraz całe wyposażenie zajezdni z większością taboru. Po wyzwoleniu rozpoczęto mozolne odtwarzanie zajezdni, w latach od 1972 do 1974 roku zajezdnia została całkowicie zmodernizowana. Na jej terenie znajdowało się przedszkole dla dzieci pracowników MZA.
W 2014 roku w zajezdni pojawiły się pierwsze tramwaje Pesa Jazz Duo. Na terenie zajezdni Wola znajduje się również budynek zarządu Tramwajów Warszawskich

Ciekawostki

  • Zajezdnia "Wola" jest najmniejszą zajezdnią
  • Obok zajezdni znajduje się Zakład Naprawy Taboru T-3
  • "Wola" jest zakładem na który trafia każdy tramwaj, który przejedzie do Warszawy. Jest to spowodowane jej usytuowaniem (najdalej wysunięta zajezdnia na zachód, łatwy dojazd z autostrady).
  • Zajezdnia "R-1" jako pierwsza "pozbyła się" tramwajów typu 13N. Pierwsze pojazdy tego typu pojawiły się w roku 1962, a ostatni opuścił zakład w 1986.
  • Zajezdnia od roku 2014 posiada na stanie wagon zabytkowy 1000+1001. Był to pierwszy wyprodukowany wagon typu 105N.
  • Zajezdnia jako jedyna nie posiada wagonów typu 105Na. Jako jedyne z rodziny 105N występują (nie uwzględniając składu zabytkowego): 105N2k (tzw. tyrystory), 105N2k/2000 (tzw. delfiny), 105Nz, oraz 105Ni.
  • Czas przeznaczony na OC zjazdową wynosi 25 minut (na pozostałych zajezdniach jest to 15 minut). Jest to czas przeznaczony na czynności wykonywane po zjeździe tramwaju.
  • Na stronie Tramwajów Warszawskich istnieje możliwość odbycia wirtualnego spaceru po zajezdni
  • Na terenie hali nr 1 znajduje się strzeżone przejście przez tor nr 6 (tor OC)

Mur Getta

Ocalały fragment muru Getta w Warszawie.

Po zakończeniu II wojny światowej praktycznie cały mur Getta został wyburzony. Zachowane trzy fragmenty znajdują się obecnie w podwórzach kamienic przy ulicy Złotej 62 i Siennej 55 oraz przy ulicy Waliców 11 (ściana kamienicy).
Fragment muru znajdujący się w podwórzu kamienicy przy ulicy Siennej 55 sięga około 3 metrów wysokości. Znajdują się na nim dwie tablice pamiątkowe, umieszczone dzięki inicjatywie Mieczysława Jędruszczaka (zmarłego w 2016). W murze znajduje się mały ubytek w postaci dwóch cegieł, które zostały przewiezione do Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, gdzie znajduje się kopia fragmentu muru getta warszawskiego z podwórka przy ul. Siennej 55.

Tekst i zdjęcie z:  https://www.geocaching.com/geocache/GC3HTBV_ghetto-wall-project-sienna
 

Treść tabliczki:

Mur Getta 1940-1943

W ślad za zarządzeniami niemieckich władz okupacyjnych getto zostało odcięte od reszty miasta dnia 16 listopada 1940 r. Otoczony murem obszar miał z początku około 307 ha, potem był zmniejszany; od stycznia 1942 r. dzielił się na tzw. duże i małe getto. Stłoczono tu około 360 tys. Żydów z Warszawy i około 90 tys. z innych miejscowości. Około 100 tys. osób zmarło z głodu. W lecie 1942 r. Niemcy wywieźli i zamordowali w komorach gazowych Treblinki około 300 tys. osób. 19 kwietnia 1943 r. wybuchło powstanie; do połowy maja powstańcy i ludność cywilna ginęli w walce i w płomieniach systematycznie palonego getta; resztę Niemcy zamordowali w listopadzie 1943 r. w obozach koncentracyjnych w Majdanku, Poniatowej i Trawnikach. Przeżyli nieliczni.
Pamięci tych, którzy cierpieli, walczyli i zginęli. Miasto Warszawa, 2008 r.

[EN]: A surviving fragment of the Warsaw Ghetto wall.
After the World War II, virtually all of the ghetto wall was demolished. Three preserved fragments are now in the courtyards of the houses at 62nd Złota Street, 55th Sienna Street and 11th Waliców Street (building wall).
A fragment of the wall located in the courtyard at 55th Sienna Street reaches about 10 feet (3 meters) tall. It contains two commemorative plaques placed thanks to Mieczysław Jędruszczak (deceased in 2016). The wall has a small cavity of two missing bricks, which were transported to the Holocaust Museum in Washington, where there is a copy of the Warsaw Ghetto wall at 55th Sienna Street.

The plaque's content:

Ghetto Wall 1940-1943

By order of the German occupation authorities, the ghetto was cut off from the rest of the city on November 16, 1940. The ghetto area, surrounded by a wall, was initially 307 hectares (759 acres); with time, it was reduced. Starting in January 1942, it was divided in two parts called the small and large ghettos. Approximately 360,000 Warsaw Jews and 90,000 from other towns were herded into the ghetto. Nearly 100,000 died of hunger. During the summer of 1942, the Germans deported and murdered close to 300,000 people in the gas chambers of Treblinka. On April 19, 1943, an uprising broke out in the ghetto. Until mid-May, fighters and civilians perished in combat or in the systematically burned ghetto buildings. The remaining population was murdered by Germans in November 1943 in the Majdanek, Poniatowa and Trawniki concentration camps. Only a few survived.
To the memory of those who suffered, fought and perished. The City of Warsaw, 2008.

To the memory of those who suffered, fought and perished. The City of Warsaw, 2008.