piątek, 5 lutego 2021

Inkowie w Pieninach

W połowie osiemnastego wieku potomek węgierskiej rodziny Sebastian Berevicy wyruszył do Ameryki Południowej w poszukiwaniu przygód- i zapewne majątku. Po latach osiadł w Peru i tam ożenił się z Indianką ze szlachetnego rodu z krwi dawnych władców państwa Inków. Mieli jedną córkę imieniem Umina, która w wieku piętnastu lat wyszła za młodzieńca z równie świetnej inkaskiej rodziny, imieniem Tupak Amaru. W roku 1780 w Peru wybuchło powstanie przeciwko Hiszpanom, a na jego czele stanął krewny męża Uminy. Po upadku powstania Hiszpanie mścili się na wszystkich, którzy brali udział lub mu sprzyjali. Sebastian Berzevicy wraz z Uminą i jej mężem uszli do Europy, zabierając ponoć ze sobą część legendarnego skarbu Inków, przynależnego z mocy prawa rodzinie Tupak Amaru. 


Ale i w Europie dosięgła ich zemsta Hiszpanów- męża Uminy zasztyletowano w weneckim zaułku. Na krótko przed jego śmiercią Umina urodziła syna. Stary Berzevicy postanowił wraz z Uminą i wnukiem powrócić do zamku nad Dunajcem. Po roku w niedzickim zamku Uminę zasztyletowano na dziedzińcu przed wejściem do kaplicy- podobno pochowano ją pod kaplicą w srebrnej trumnie. Aby ocalić wnuka, Berzewicy kazał go zaadoptować swym dalekim kuzynom Beneszom, przepisując na nich majątek. 
Tak mówi historia. 

Część dalsza tej pasjonującej opowieści nie znajduje potwierdzenia w dokumentach, co jednak nie wyklucza ich prawdziwości. 

Antoni- potomek Uminy i Tupac Amaru- znał tajemnicę swego pochodzenia i skarbu Inków. Dokument adopcyjny, odnaleziony ponoć w kościele św. Krzyża w Krakowie, mówi tez o  testamencie i skarbach Inków na dnie Jeziora Titicaca. Na łożu śmierci Antoni zaklinał swych synów, aby nie szukali bogactw władców Peru, gdyż ciąży na nich przekleństwo. 

Kipu jednak zostało odnalezione w latach 70-tych XX wieku- do tej pory nie odpowiedziano na pytanie czy jest prawdziwe. Istnieje spore prawdopodobieństwo, iż znaleziono nie inkaskie pismo węzełkowe, a rodzimego pochodzenia sznury, na których górale liczyli swoje owce. Powiadają również, że jest mistyfikacją.

Co jest prawdą? 
Nie wiadomo. 
Faktem jednak pozostaje, że wokół legendy o inkaskim skarbie wyrósł przemysł turystyczny- przewodnicy chętnie opowiadają o zjawie i legendzie, a amatorów skarbów nie brakuje.
Pewnym jest, że skarbu nie ma ani w Niedzicy, ani w nieodległym Tropsztynie (nad jeziorem Rożnowskim)- przebadano go bowiem gruntownie i jedynym 'śladem inkaskim' jest tam współczesna ścieżka edukacyjna "śladami inków". Być może skarb do teraz spoczywa w którejś rozpadlinie skalnej, dziś na dnie Jeziora Czorsztyńskiego? A może w zakamarkach pienińskich szlaków?

[EN] - This is historical truth that one of Polish land owners went to South America looking for adventures.(...) Is it also truth that they took the legendary Inkas treasure going back to Poland? 

poniedziałek, 1 lutego 2021

Zamek Czorsztyn - polska warownia nad jeziorem


Był kiedyś taki czas... na długo przed powstaniem zalewu Czorsztyńskiego (i pamiętnej powodzi, w czasie której wybudowane jezioro uchroniło przed zniszczeniem nie tylko okoliczne wsie, ale i cenne zabytki - jak np. XV wieczny kościół w Dębnie...)... był taki czas, kiedy jeździliśmy z tatą nad Dunajec. Mam gdzieś nawet zdjęcie - dziś już bardzo archiwalne, bo miejsca już nie ma - pod Czerwoną Skałą. W tym czasie wspinaliśmy się z tatą (a miałam lat siedem, osiem?) na wzgórze, na którym wzniesiony był zamek Czorsztyn. Zdobywaliśmy go od zewnątrz - do dziś pozostało we mnie wrażenie trudności owej wspinaczki. I pamięć o tym, że trasa po kamieniach była absolutnie niezabezpieczona (diś tata pewnie by poszedł za to siedzieć:)) i to jak mama martwiała na dole ze strachu o swą pierworodną :) Mama, ze względu na lęk wysokości, nie wchodziła z nami. Pamiętam, że czułam wtedy (oprócz adrenaliny) jak potencjalni wrogowie mieli ciężko... A potencjalni wrogowie czaili się tuż za dzisiejszym jeziorem (tak - Niedzica była wówczas węgierska). 


Kiedy kilkanaście lat później usłyszałam o remoncie i pracach konserwatorskich w zamku Czorsztyn... zmartwiałam. Jakże to? Nie będzie już tej malowniczej ruiny? Odbudują? Na szczęście prace konserwatorskie objęły prace zapobiegawcze dalszemu niszczeniu i obiekt pozostał w charakterze "trwałej ruiny", choć zabezpieczonej. Nie trzeba zdobywać zamku od zewnątrz... Mamy mogą spać spokojnie.
Poniżej tekst o zamku, skopiowany ze strony Elektrowni Wodnej w Niedzicy. I znów peany pochwalne za promocję wiedzy regionalnej przez firmę nie zajmującą się ani turystyką, ani kulturą, ani tym bardziej ich promocją. Fantastyczna robota, mili Państwo !

Zamek w Czorsztynie

Tekst pochodzi z: http://www.zzw-niedzica.com.pl, zdjęcia własne


Zamek Czorsztyn usytuowany jest na skalistym wzniesieniu, na półwyspie oblanym wodami Jeziora Czorsztyńskiego. Do czasu napełnienia sztucznego zbiornika górował nad doliną Dunajca. Pierwotnie był tu gródek ziemno-wałowy. 

Około roku 1350 zabiegający o bezpieczeństwo granicy z Węgrami Kazimierz Wielki wystawił murowany zamek. W następnych stuleciach zamek był ośrodkiem władzy królewskiej i siedzibą mianowanych dożywotnio starostów. Dawne kroniki wspominają przejazdy i pobyty monarchów.

Kilka razy był oblegany. W 1598 roku zdobył go i ograbił Olbracht Łaski. W 1651 bronił się tu Kostka Napierski, który wzniecił na Podhalu chłopską rebelię. W roku 1769 na zamku szukali schronienia konfederaci barscy. Około roku 1795 spłonął od uderzenia pioruna. W XIX wieku był już tylko malowniczą ruiną. Dawne dobra królewskie przejął rząd austriacki i w roku 1819 wystawił na licytacji. W posiadanie Czorsztyna i kilku sąsiednich wsi weszła rodzina Drohojowskich. Za czasów Drohojowskich powstał zamysł odbudowy zamku. Zadanie to podjął w roku 1992 Pieniński Park Narodowy przystępując do remontu konserwatorskiego.



Drohojowscy mieszkali we dworze, u podnóża zamku. Stanisław Konstanty, trzeci w rodzinie właściciel Czorsztyna, mało czasu poświęcał gospodarce, za to rozwijał swoje zainteresowania historyczne. Napisał przewodnik po Pieninach. Pasjonowały go dzieje zamku, przeszukiwał ruiny. Około roku 1909 wykopał w zamkowej piwnicy średniowieczny miecz z XIV/XV wieku. Jest to miecz obusieczny, dwuręczny, wykuty z jednego kawałka żelaza, liczy 132 cm długości. Był ozdobą kolekcji znalezisk eksponowanej najpierw w pawilonie parkowym, potem w czorsztyńskim dworze. W roku 1945, po parcelacji majątku Drohojowskich, trafił do zbiorów Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem.

Trasa zwiedzania wiedzie z dziedzińca zamku dolnego, okolonego resztkami murów obwodowych, przez sień Baszty Baranowskiego do pomieszczeń zamku średniego. Z zamku średniego, po obejrzeniu kilku reliktów archeologicznych, XVI-wieczną klatką schodową turyści przechodzą na zamek górny. Otwiera się wspaniały widok na Jezioro Czorsztyńskie, zamknięte wałem zapory. Na prawo od zapory bieleje zamek Niedzicki i osiedle Niedzica-Zamek. Horyzont zamykają Pieniny Spiskie i Tatry. Z tarasu schodzi się do wyporządkowanych i częściowo zrekonstruowanych pomieszczeń piwnicznych. Urządzono tu ekspozycję muzealną (plansze omawiają historię Czorsztyna i zapory) oraz stylową kawiarnię, gdzie latem często przygrywa góralski zespół z Kluszkowiec.

Zamkiem opiekuje się Pieniński Park Narodowy. Wstęp jest płatny (3 zł), dzieci do 6 lat wchodzą za darmo. Zwiedzanie od maja do końca września codziennie w godz. 9–18, poza tym okresem wtorek–niedziela w godz. 10–15. Nie ma obsługi przewodnickiej.

Zobacz w MUWIT.pl




Zalew Czorsztyński i zapora

[w: Pieniny spiskie]

Bywa też i tak, że fantastyczne treści historyczno-kulturowo-turystyczne, znajdujemy na stronach nigdy o to nie podejrzewanych. I tak się stało, kiedy poszukiwałam informacji o Gotyckim Szlaku Transgranicznym - bodaj jedyna strona (aktualnie, kiedyś tego było więcej) na której znaleźć można jakiekolwiek informacje na ten temat to strona ... elektrowni w Niedzicy. 
Wielkie gratulacje Szanowni Państwo! Tak właśnie należy prowadzić strony internetowe, regionalne. 
Gdyby jednak treści owe miały kiedyś zniknąć (co stało się z jet większością opisów na stronach traktujących o turystyce :() pozwalam sobie bezczelnie skopiować je tutaj - dla tak zwanej potomności. Proszę jednak czytelników o zwrócenie uwagi, że na stronie http://www.zzw-niedzica.com.pl jest tych informacji nieco więcej.

Widok z zapory
Zbiornik Czorsztyński powstał w celu obniżenia kulminacji powodziowych i zwiększenia przepływów minimalnych w Dunajcu i Wiśle, a także wykorzystania energetycznego potencjału wody.  Mieści on 232 mln m³ wody, powierzchnia zalewu to 1226 ha, a jego głębokość przed zaporą w normalnych warunkach wynosi 42 m. Zapora w Niedzicy jest najwyższą w Polsce zaporą ziemną z centralnym uszczelnieniem glinowym. Wysokość zapory: 56 m, długość: 404 m. Zbudowana została z wykorzystaniem 1,7 mln m³ miejscowego żwiru. Poniżej zapory znajduje się elektrownia wodna wyposażona w 2 turbiny odwracalne typu Deriaza o mocy nominalnej 2 x 46 MW. Waga jednego hydrozespołu - turbiny wraz z generatorem wynosi 250 t. Budynek elektrowni o kubaturze 171 tys. m³ jest posadowiony 40 m pod ziemią - posiada 7 kondygnacji. Woda doprowadzona jest ze zbiornika do elektrowni dwoma wydrążonymi w skale sztolniami o średnicy 7 m.




Dostępne do zwiedzania z przewodnikiem są pomieszczenia technologiczne elektrowni wraz z urządzeniami do produkcji prądu, a także podziemy tunel - galeria kontrolna zapory poprowadzona w skale, 50 m pod wodą i nasypem zapory. Poniżej informacje odnośnie możliwości zwiedzania elektrowni z przewodnikiem Przyjmuje się dwie trasy wycieczkowe: 1. „1A.Ogólne zwiedzanie elektrowni” – grupa do 40 osób – trasa obejmuje: wewnętrzny balkon widokowy oraz halę maszyn a także poziom technologiczny elektrowni ( poziom pokrywy turbiny) lub zamiennie wejście na taras widokowy na Jezioro Sromowieckie (poziom suwnicy wody dolnej); czas ok 1 godz 2. „1B.Ogólne zwiedzanie elektrowni" – grupa do 10 osób – trasa jak w p.1; czas Elektrownia Wodna w Niedzicy - nastawniaok 1 godz 3. „2A.Szczegółowe zwiedzanie elektrowni” – grupa do 40 osób, trasa obejmuje: wewnętrzny balkon widokowy, halę maszyn, halę generatorów, galerię kontrolno-pomiarową i koronę zapory głównej oraz poziom technologiczny elektrowni ( poziom pokrywy turbiny) lub zamiennie wejście na taras widokowy na Jezioro Sromowieckie (poziom suwnicy wody dolnej); czas zwiedzania ok 1,5 do 2 godz 4. „2B.Szczegółowe zwiedzanie elektrowni" – grupa do 10 osób – trasa jak w p.3. czas zwiedzania ok 1,5 - 2 godzin



Na stronie podany jest tez link zewnętrzny, ale jak to zwykle bywa na stronach przystosowanych do urządzeń mobilnych... niewiele tam treści. No tak... kto w dzisiejszych czasach... czyta?
http://www.niedzica.pl/52-Elektrownia_Wodna_w_Niedzicy





niedziela, 31 stycznia 2021

Niedzica pełna legend...

[w: Pieniny spiskie]

https://www.geocaching.com/geocache/GC4JNRB


Z zamkiem niedzickim wiąże się ciekawą legendę o parze zakochanych.

Dawno dawno temu zamek był domem młodej pary - księżniczki Brunhildy i księcia Bogusława. Byli w sobie bardzo zakochani... z czasem jednak dni spokoju i sielanki zamieniły się w prawdziwe piekło. Coraz częściej zdarzały się małżeńskie kłótnie. 

Pozostałym mieszkańcom zamku trudno było wytrzymać z wiecznie kłócącą się parą. Kazali jej więc zamieszkać w zamkowej wieży, skąd miało ich nie być słychać. Para wciąż się awanturowała. Podczas jednej z potyczek słownych doszło do potyczki fizycznej - Brunhilda rzuciła w męża porcelanową wazą, a ten w złości mocno ją odepchnął. 

Wątła Brunhilda przeleciała przez komnatę i wypadła przez okno wieży. Spadła prosto do znajdującej się poniżej studni. Załamany Bogusław, dręczony wyrzutami sumienia, dniami i nocami błąkał się bez celu po zamku i powtarzał "Przebacz mi Brunhildo". Odpowiedź nadeszła. Usłyszał głos dobywający się ze studni "Przebaczam Ci Bogusławie łysy", co przyniosło spokój jego znękanej cierpieniem duszy. 

Zagadkę stanowił użyty przymiotnik "łysy". Książę miał bowiem bujną czuprynę. Gdy kolejnego dnia rankiem spojrzał w swoje odbicie w lustrze, dostrzegł, że po jego włosach nie ma śladu. To stało się podstawą do wiary w to, że jeśli ktoś wymówi imię swojej ukochanej nad studnią a ma coś na sumieniu, obudzi się następnego dnia łysy.


piątek, 29 stycznia 2021

Ostrowiec Świętokrzyski - ulice powstałe z macew

https://www.geocaching.com/geocache/GC5YN02_zydowskie-macewy


Cmentarz komunalny, w Ostrowcu Świętokrzyskim, powstał w latach 60. ubiegłego wieku, gdy przewodniczącym Prezydium Miejskiej Rady Narodowej był Bolesław Pożoga. Pierwsze pochówki nastąpiły w 1965 roku. 

Tajemnicę budowy muru cmentarnego trudno będzie wyjaśnić. Nikt by jej nie odkrył, gdyby nie upływ czasu. Przez pół wieku wiatr i deszcz zrobiły swoje, skruszyły, zmyły tynk i odsłoniły zadziwiającą prawdę. Przechodząc wzdłuż ogrodzenia na odcinku około 250 metrów dokładnie widać kawałki płyt zwieńczone łukami, z fragmentami tekstów. Większość macew została wmurowana awersem do środka ogrodzenia, na zewnątrz widać tył płyt, wyraźnie prążkowane. 

Cmentarz żydowski, z którego pochodzą macewy, powstał w Ostrowcu zapewne zaraz po pojawieniu się w mieście Żydów, w XVII wieku. Najstarsze udokumentowane pochówki pochodziły z około 1740 roku. W okresie okupacji hitlerowskiej cmentarz zwany kirkutem znalazł się na terenie getta utworzonego w kwietniu 1941 roku. Niemcy dokonywali tu egzekucji. Po wywiezieniu Żydów do obozów w Treblince i Oświęcimiu nekropolia została zdewastowana. 

Mur, który okalał cmentarz, zniszczono. Nagrobki były wykorzystywane do brukowania dzielnic w północno-zachodniej części miasta, skąd wysiedlano Polaków i zasiedlano Niemcami. Z pomników nagrobnych powstawały ulice: Widok, Czerwińskiego, Kuźnia, gdzie widoczne były macewy w chodnikach jeszcze do lat 70. 

Gdy zobaczyli je przyjeżdżający do miasta Żydzi, zrobili awanturę. Wtedy wyjęto macewy z chodnika i ułożono w części parku na kirkucie zwanej lapidarium. Leżą w pryzmach do dzisiaj, chociaż minęło już czterdzieści lat. Zarośnięte trawą, zaniedbane. 

To nie są jednak wszystkie macewy, które zgromadzono z terenu miasta. Po wyzwoleniu cała społeczność żydowska, licząca przed wojną 11 tysięcy mieszkańców, czyli jedna trzecia populacji miasta, przestała istnieć. Jeszcze pojawiały się pojedyncze osoby narodowości żydowskiej, odbywały się pochówki na kirkucie. Jednak w 1947 roku Żydzi praktycznie już nie mieszkali w Ostrowcu. 

Mieszkańcy miasta zaczęli wtedy wykorzystywać macewy przy umacnianiu skarpy kirkutu, budowie domów przy ulicach Sienkiewicza i Mickiewicza. Murek oporowy przy ulicy Głogowskiego, od strony starej części Urzędu Miasta, też powstał z macew i jest obłożony piaskowcem.

Mogielica - najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego

 https://www.geocaching.com/geocache/GC7512C

Mogielica.


Mogielica (1170 m n.p.m). wznosi się na obszarze trzech gmin: Dobra, Słopnice i Kamienica. Deniwelacje względem dna dolin leżących u jej podnóża sięgają 760 m. Mogielica nie jest typowym wzniesieniem Beskidu Wyspowego, gdyż w różnych kierunkach odchodzą od niego długie boczne grzbiety. Najdłuższy odchodzi w południowym kierunku i poprzez wzniesienia Krzystonowa i Jasienia ciągnie się aż do przełęczy Przysłop. W grzbiecie tym jest jednak dość głęboką przełęcz (pomiędzy Mogielicą a Małym Krzystonowem), przez którą prowadzi dobra, lecz zamknięta dla ruchu pojazdów droga leśna z Półrzeczek do Szczawy. Długi grzbiet tworzy też Mogielica do Przełęczy Słopnickiej. Liczne potoki spływające z Mogielicy zasilają rzeki: Jurkówkę, Słopniczankę, Łososinę, Kamienicę Gorczańską.

Rozległy masyw Mogielicy jest zalesiony. Są to głównie lasy świerkowo-jodłowe i buczyna karpacka, wierzchołkowe partie zaś porasta skarlały las świerkowy. Ten las świerkowy to jedyny w całym Beskidzie Wyspowym fragment regla górnego. Wielki kompleks leśny stanowi ostoję wielu rzadkich zwierząt. Z większych ssaków występują tu: borsuk, popielica, wydra, jeleń, sarna, dzik, ryś, okresowo pojawiają się wilki. Z rzadszych płazów występuje kumak górski, traszka górska i karpacka. Kompleksowe badania trwające od 2001 potwierdziły występowanie tutaj aż 105 gatunków ptaków lęgowych, w tym tak rzadkich, jak: głuszec, orlik krzykliwy, cietrzew, puszczyk uralski, włochatka, sóweczka, puchacz, dzięcioły białogrzbiety i trójpalczasty, siwerniak, czeczotka. Dla większości z nich Mogielica jest jedyną ostoją w całym Beskidzie Wyspowym.

Form skalnych jest niewiele. Z rzadka spotkać można niewielkie ostańce skalne i szczeliny skalne. Na południowo-wschodnim grzbiecie Mogielicy opadającym do Przełęczy Słopnickiej, przy zielonym szlaku turystycznym znajduje się szereg zwietrzałych skał.

25 lutego 2011 na szczycie Mogielicy oraz na jej północnych stokach utworzono rezerwat przyrody Mogielica o powierzchni 50,44 ha wraz z otuliną o powierzchni 90,69 ha. Głównym celem rezerwatu jest ochrona głuszca i jego biotopu oraz innych rzadkich gatunków ptaków, ich siedlisk przyrodniczych, a także form skalnych.

W masywie Mogielicy znajdowało się kilkanaście polan. Największa z polan to położona na południowo-zachodnim grzbiecie poniżej szczytu widokowa polana zwana Stumorgi, Polaną Stumorgową lub Halą Stumorgową. Nazwa hali Stumorgi pochodzi od dawnej jednostki powierzchni – mórg (ok. 0,5 ha). W istocie hala miała powierzchnię większą od 50 ha. Dawniej stały na niej szałasy i mieszkańcy Jurkowa wypasali tu ogromne stada owiec. Obecnie, po zaprzestaniu wypasu, hala stopniowo zarasta, a jej powierzchnia uległa już zmniejszeniu. Na północnym grzbiecie Mogielicy znajduje się dużo mniejsza, lecz bardzo widokowa polana Wyśnikówka, stanowiąca charakterystyczny, rozpoznawalny z daleka element sylwetki Mogielicy. Na przedłużeniu tego grzbietu w północno-zachodnim kierunku (przy niebieskim szlaku) znajduje się druga co do wielkości Cyrla. Na polanie tej nadal prowadzi się koszarowy wypas owiec. Z wszystkich tych polan roztaczają się szerokie widoki. Turyści wędrujący od przełęczy Rydza Śmigłego w dolnej części podejścia przechodzą przez niewielką polanę Mocurka. Inne polany znajdują się poza szlakami turystycznymi lub już zarosły lasem.

Mogielica jest celem wycieczek turystycznych. Mogielica należy do Korony Gór Polski. Popularność szczytu wzrosła od czasu wybudowania na nim wieży widokowej. Od dawna rozważa się też wybudowanie schroniska górskiego. Na szczycie Mogielicy od wielu już lat organizowany jest w sierpniu (w przedostatnią niedzielę) coroczny „Złaz turystyczny – Mogielica”. Jego organizatorami są gminy, na których terenie leży ten szczyt, a więc Dobra, Słopnice, Kamienica, a także starostwo Limanowej.

Z polany z krzyzem papieskim są piekne widoki na Tatry i Gorce.

Widok z polany pod Mogielicą.

 

Mogielica jest ważnym węzłem szlaków turystycznych:

szlak turystyczny zielony – zielony z przełęczy Ostrej przez Cichoń, Przełęcz Słopnicką, szczyt Mogielicy (3:15 h, ℯ 2:20 h), Przełęcz Rydza-Śmigłego, Łopień do Dobrej (z Mogielicy 4 h, ↑ 4:45 h),
szlak turystyczny niebieski – niebieski z Jurkowa przez szczyt Mogielicy 2:45 h, ℯ 2 h), Stumorgową Halę, przełęcz między Mogielicą a Krzystonowem do Szczawy (z Mogielicy 3:30 h, ↑ 4:50 h),
szlak turystyczny żółty – żółty z Tymbarku, północnym podnóżem Łopienia, przez Zaświercze, szczyt Mogielicy (5 h, ℯ 4 h), Stumorgową Halę, Krzystonów, Jasień na przełęcz Przysłop (z Mogielicy 3:20 h, ↑ 4.20 h).
szlak papieski – z Limanowej przez Skiełek, Ostrą, Cichoń, Przełęcz Słopnicką, Mogielicę, przełęcz Rydza Śmigłego, Jurków.

Wojkowa w Sudetach

https://www.geocaching.com/geocache/GC5CX65


 Wojkowa (502 m n.p.m.) – wzniesienie w południowo-zachodniej Polsce, w Sudetach Zachodnich, na Pogórzu Izerskim.

Położone jest w południowo-zachodniej części Pogórza Izerskiego, w środkowej części Przedgórza Izerskiego, około 2,8 km na północny zachód od północnej granicy miejscowości Giebułtów.


Wojkowa jest najwyższym szczytem Pogórza Izerskiego. Wyrasta na Przedgórzu Izerskim pomiędzy wsiami Świecie i Giebułtów, w kształcie wyraźnie zaznaczonej kopuły, z łagodnymi zboczami. Powierzchnia wierzchowiny jest tak wyrównana, że wierzchołek jest trudno rozpoznawalny.

Podłoże wzniesienia stanowi blok karkonosko-izerski, zbudowany z gnejsów i granitognejsów, a podrzędnie z łupków łyszczykowych i amfibolitów. Szczyt i zbocza wzniesienia pokrywa warstwa młodszych osadów glin, żwirów, piasków i lessów z okresu zlodowaceń plejstoceńskich i osadami powstałymi w chłodnym, peryglacjalnym klimacie. Partie szczytowe w całości porasta las świerkowy z niewielką domieszką drzew liściastych tzw. "Las Stankowicki". Zbocze wschodnie i zachodnie góry, poniżej szczytu częściowo zajmują łąki i pola uprawne oraz w większej części nieużytki. Położenie wzniesienia, kształt i płaska część szczytowa, czynią wzniesinie rozpoznawalnym w terenie. Na wschodnim zboczu starsze skały przebite są przez granity, które tworzą twardzielową skałkę o nazwie "Sicina".

Wzniesienie zaliczane jest do Korony Sudetów Polskich.

Na szczyt wzniesienia prowadzi ścieżka. Najwyższy punkt wzniesienia jest trudny do odnalezienia znajduje się po wschodniej stronie, kilkadziesiąt metrów od ścieżki.