czwartek, 29 lipca 2021

Owiesno - wieś okrągłego zamku

https://www.geocaching.com/geocache/GC70A38



Warownia w Owieśnie należy do typu zamków nizinnych. Zbudowano ją naplanie koła o średnicy 30 m z wewnętrznym dziedzińcem, co jest rzadkością nie tylko w Polsce. Zamek był dobrze ufortyfikowany, w średniowieczu otaczał go mur obwodowy, fosa i kolejna zewnętrzna linia murów. Wjazd prowadził od strony południowej, tam też stała wysoka wieża. Mimo kilku przebudów, które zmieniły charakter obiektu na rezydencję pałacową jego ogólny kształt pozostał nie zmieniony. Całość nieco powiększono, podwyższono o jedną kondygnację i utworzono drugie wejście od północy. Zamek przetrwał nienaruszony wojnę i nawet po pobycie Sowietów wciąż znajdowało się w nim wyposażenie. Dopiero w latach 50-tych i 60-tych fala szabrowników oraz miejscowa ludność doprowadziła go do stanu ruiny. Jeszcze długo później zamek był bezkarnie dewastowany. Na początku lat 90-tych, chyba w obawie przed złodziejami wywieziono stąd barokową fontannę do Lewina Kłodzkiego, gdzie podobno stoi na rynku. Obecnie można oglądać zniszczone, ale wciąż wysokie na 3 kondygnacje mury, barokowy portal i kupę gruzu w środku. Obydwa wejścia są ogrodzone i zamknięte. Przy jednym stoi traktor, tak więc widać że są tu prowadzone jakieś prace odgruzowujące. Mimo niewielkich rozmiarów przed wojną w pałacu mieściło się aż 60 pomieszczeń. Całość wraz z ogrodem i parkiem ze stawami tworzyła bardzo piękne i gustowne założenie rezydencjonalne, miejscowi wspominają m.in. iż w fosie pływały łódki z parasolkami. Przy pałacu znajdują się budynki gospodarcze i administracyjne z XVIII w., a wjazd prowadzi przez zrujnowaną bramę. W połowie lat 90-tych stały na niej rzeźby lwów i antyczne popiersia, jednak dziś nie ma po nich śladu.

A- wieża, B - bramy, C - dziedziniec

TEMPLARIUSZE (ciekawostka)
Kiedyś atrakcją Owieśna był gródek z XIII w., identyfikowany z templariuszami, który przyciągał turystów. Niektórzy historycy uważali, że Pogorzelowie mogli w I poł. XIII w. ufundować na swej ziemi siedzibę zakonu templariuszy. Choć hipoteza ta została obalona przez B. Grundmanna w 1982 r. to jednak wiele osób nadal wierzy w obecność tajemniczego zakonu w Owieśnie i wielkie skarby tu ukryte. Symbolem bogactwa u templariuszy był bowiem owies, poza tym potwierdzona w dokumentach niewielka siedziba zakonu znajdowała się nie aż tak daleko, bo koło Oławy, więc ich obecność w Owieśnie nie byłaby wcale tak nieprawdopodobna. Inni twierdzą, że byli tu nie templariusze lecz bożogrobcy. Faktem jest, że murowane pozostałości jakiegoś gródka można było oglądać jeszcze w końcu XIX w. Niestety, nie miałem czasu szukać tego miejsca, ale leży ono gdzieś za parkiem zamkowym, w lesie.

HISTORIA

Zamek wzniesiono na przełomie XIV i XV w. z inicjatywy Siegemunda von Pogrella, starosty księstwa świdnicko-jaworskiego. Okolica należała do tego rodu już w XIII w., z tym że wtedy von Pogrellowie zwali się jeszcze Pogorzelami. Komes Jarosław Pogorzel w 1290 pisał się "z Owieśna", tak więc wtedy już istniała w miejscu dzisiejszego zamku jakaś siedziba rycerska, zapewne drewniana. Obiekt składał się z trzyskrzydłowego budynku mieszkalnego o dwóch kondygnacjach, tworzącego wewnętrzny dziedziniec w kształcie trapezu, wieży, fosy i muru obwodowego. Druga linia murów została postawiono nieco później, ale jeszcze w średniowieczu.

  • lata 1385-1417 - budowa zamku, nowej siedziby możnego rodu Pogorzelów. Wiele książek podaje informacje iż tu urodził się i zmarł biskup wrocławski Przecław z Pogorzeli co jednak nie jest prawdą

  • I poł. XVI w. - zamek przeszedł w ręce rodu von Bock, a następnie Nimptschów i von Heyde

  • ćwierć XVII w. - zamek został rozbudowany

  • koniec XVII w. - w wyniku mariażu Zofii von Heyde z Fryderykiem von Zeidlitzem zamek stał się własnością rodu von Zeidlitzów aż do roku 1945

  • XVIII w. - kolejne przebudowy zamieniały zamek na barokowy pałac, dobudowano jedną kondygnację, podwyższono wieżę, tak iż po części była czworoboczna, cylindryczna i ośmioboczna punktorlata 1879-85 - kolejna przebudowa zamku

  • 1945 r. - w zamku stacjonowała armia sowiecka, a później miała tu filię legnicka NKWD i kółko rolnicze

  • lata 60-te XX w. - pozostawiony na żer szabrowników zamek popadł w ruinę, zawaliła się m.in. wieża. Od tej pory każdy nawet się nie kryjąc, mógł brać z zamku co chciał

  • lata 90-te XX w. - całkowicie zrujnowany zamek kupił prawnik z Legnicy, który przeniósł się do Owieśna i chciał go odbudować. Z bliżej nieznanych powodów porzucił te plany i obiekt stał się własnością gminy Dzierżoniów punktorobecnie zamek kupiła fundacja "Zamek Chudów" co dobrze rokuje jego przyszłości. Na razie przeprowadzane jego odgruzowywanie

Zamek w layach 1905-1909

LEGENDY

Stara legenda mówi, iż w roku 1241 w Owieśnie zatrzymali się Tatarzy wracający z bitwy pod Legnicą. Mieszkańcy wsi schronili się w miejscowej warowni. Była to albo pierwsza siedziba Pogorzelów albo tajemniczy gródek. Mongołowie oblegali ją przez dwa tygodnie, ale załoga broniła się dzielnie. Niestety kończyły się zapasy wody i jedzenia. Gdy została już tylko jedna kromka chleba i mały kawałek mięsiwa, postanowiono zachować je dla rannego towarzysza. Kiedy ten już zamierzał włożyć je do ust, do komnaty wbiegł pies, porwał jedzenie i wybiegł z zamku. Tatarzy widząc psa z kawałkiem mięsa stracili nadzieje na wzięcie warowni głodem, bo skoro karmione są psy, to żywności musi być pod dostatkiem. Odeszli więc z Owieśna, a mieszkańcy na pamiątkę postawili figurę psa. Co ciekawe w 1996 r. we wsi odnaleziono głowę psa z dość dużego pomnika, co znaczy, że legenda wśród okolicznych mieszkańców była naprawdę żywa ..

PODZIEMIA I SKARBY (ciekawoska)

Zamek miał ponoć podziemne połączenie z pobliskim kościołem, a nawet co mało prawdopodobne z fortami w Srebrnej Górze. Bardziej współczesne opowieści o skarbach zamkowych nie dotyczą jednak piwnic a pobliskiego parku i lasu. W 1945 r. Zeidlitzowie zlecili miejscowemu kowalowi zrobienie 6 dużych obitych blachą skrzyń. Po załadowaniu w zamku, ukryto je gdzieś w okolicy. Podobno jeszcze długo po wojnie pojawiali się we wsi Niemcy, po których zostawały dziury w lesie. W samych murach zamkowych również utworzono skrytki. Na jedną z nich natrafili żołnierze armii sowieckiej. Znaleźli jednak tylko butelki wspaniałego starego wina. Wino na zamku odnaleźli także synowie obecnego właściciela.

Zeliszów - Perła wśród ruin

https://www.geocaching.com/geocache/GC8CHB0

Perła Żeliszowa została wzniesiona według projektu przypisywanego architektowi Carlowi Gotthardowi Langhansowi, twórcy m. in. Bramy Brandenburskiej w Berlinie. Obiekt powstał w latach 1796 - 1797 na jako jedyny w Polsce na planie elipsy o rozmiarach około 20 x 30 metrów. W 1872 roku dobudowano dzwonnicę z bolesławieckiego piaskowca według projektu miejscowego architekta Petera Gansela. Kościół był użytkowany przez miejscową gminę ewangelicką do 1945. Gmina katolicka korzystała z pobliskiego kościoła pod wezwaniem św. Jana Nepomucena. Po wyjeździe niemieckich mieszkańców kościół pozostał w dobrym stanie, lecz nie był użytkowany zgodnie z przeznaczeniem. 


Początkowo urządzono w nim owczarnię, potem niszczał przemieniając się w ruinę. Utracił ołtarz, organy, ławki, żyrandole, okoliczni mieszkańcy traktowali kościół jako źródło materiałów budowlanych. Gdy dach namiotowy wieży przechylił się, został zwalony. Część więźby dachowej zawaliła się i kościół był pozbawiony ochrony przed deszczem i śniegiem. Kościół został wpisany na listę zabytków województwa dolnośląskiego dopiero 12 grudnia 2005 roku. 

 17 lipca 2013 warszawska fundacja „Twoje Dziedzictwo“ przejęła od gminy kościół wraz z cmentarzem i rozpoczęła starania o zdobycie środków finansowych na odbudowę niszczejącego zabytku. 31 stycznia 2014 uzyskała pomoc Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, co umożliwiło rozpoczęcie w dniu 24 czerwca 2014 prac przy odbudowie. 


Od sierpnia 2014 trwają prace przy odbudowie zawalonej więźby dachowej i pokryciu dachu czerwoną karpiówką. Do roku 2018 wykonano roboty zabezpieczające budynek przed dalszym niszczeniem. Roboty postępują w miarę środków uzyskanych z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego oraz od darczyńców prywatnych.

sobota, 17 lipca 2021

Sławików - pałac, mauzoleum i duchy

Jeżeli komuś wydaje się, że po ruinach zamków, czy pałaców, można chodzić jedynie po Dolnym Śląsku, to znaczy... że jeszcze nie był w okolicach Raciborza. A konkretniej w gminie Rudnik, która zajmuje się od niedawna wspaniałymi ruinami pałacu w Sławikowie. Poniższy tekst pochodzi ze strony goraciborz.pl i jest autorstwa pana Grzegorza Wawocznego. Zdjęcia archiwalne - Bolesław Stachow, tegoroczne - z zasobów własnych. 

Dodam tylko, że jest to jedna z najpiękniejszych ruin, jakie miałam okazję podziwiać. I to słowo idealnie oddaje urok pałacu w Sławikowie.


 http://www.goraciborz.pl/atrakcje/art/29.html#

Autor: Grzegorz Wawoczny


Miejscowa ludność ze strachem spoglądała nocą na potężny zamek Eickstedtów. Nie było nikogo, kto nie opowiadałby sobie o mieszkających tu maszkarach i białej damie. Sprawa zaintrygowała Josepha von Eichendorffa. Pewnej nocy ze świecznikiem w ręku wybrał się na poszukiwanie ducha kobiety. Znalazł trupa służącego.



z goraciborz.pl


Sławików to najdalej wysunięta na zachód wieś województwa śląskiego. Położona jest na wzniesieniu, u podnóża którego wije się wstęga rzeki Odry. Malownicze okolice zachęcają do pieszych i rowerowych wędrówek. Podczas słonecznej pogody, na tle pól uprawnych, rysuje się na południu masyw Sudetów Wschodnich. Dawniej sięgano stąd wzrokiem aż do Koźla. Najlepsza widoczność rozciągała się ze szczytu nieistniejącego już wiatraka. W 1807 r. Joseph von Eichendorff, wraz z matką i bratem obserwowali tu przez lornetki napoleoński ostrzał twierdzy w Koźlu. Poeta odnotował ten ciekawy fakt w swoim dzienniku: „Rozpoczęła się kanonada, jakiej jeszcze dotąd nie słyszeliśmy. Widzieliśmy, jak straszliwie ostrzeliwano Koźle z dwóch przeciwległych stron, z dolin leśnych pod Kłodnicą i ze wzgórz pod Większycami. Widzieliśmy dym z każdej baterii, a także bomby wznoszące się jak chmurki. Komendant von Neumann odpowiadał dzielnie na każdy strzał z zewnętrznych wałów”.

Mroczne ruiny

Badacze przeszłości nie mają, niestety, zbyt wiele do powiedzenia o historii tutejszego zamku. Za sprawą Josepha Slawika wyposażeni jesteśmy za to w sporą wiedzę o władających wsią rodach szlacheckich. Spod jego pióra wyszła bowiem udana monografia sławikowskiej parafii, wydana drukiem w 1925 r. i opatrzona dedykacją dla Anny Marii – podówczas już wdowy po zmarłym w maju rok wcześniej Guido von Eickstedt, właścicielu miejscowych dóbr. Poczet jego poprzedników Slawik zaczął kreślić od wzmiankowanego w 1223 r. rycerza Wernera. W tymże samym roku, co warto dodać, biskup wrocławski Wawrzyniec konsekrował we wsi kościół p.w. św. Jerzego.
Na przestrzeni setek lat wsią władali m.in. Siegrothowie, rodziny von Holy i Scheliha, później Wranińscy oraz Oppersdroffowie, Praschmowie i Trachowie. W 1731 r. znalazła się w rękach rycerza Fryderyka Grzegorza Lautensaca, posiadającego także pobliskie Grzegorzowice oraz - położone na prawym brzegu Odry - Suminę i Górki. Miejscem, w którym wydawał swojego dokumenty był jednak Sławików. To pozwala przypuszczać, że znajdowała się tu wówczas jego rezydencja, niewykluczone, że nawet zamek.

z goraciborz.pl - Fot. Bolesław Stachow 


Po Lautensacu Sławików należał do Gottloba von Drechsler, rodziny von Ingersleben, Eichendorffów z Łubowic oraz, od 1831 r., do wspomnianych Eickstedtów. Osiadł tu Ernst, prawnik z wykształcenia, drugi syn Joachima Gottlieba Friedricha von Eickstedta. Wkrótce zlecił swojemu bratu Adalbertowi, architektowi z wykształcenia, przygotowanie projektu pałacu. Nawiązująca do antycznych wzorców okazała budowla, długa na 62 a szeroka na 18 metrów, stanęła niedaleko kościoła parafialnego przed 1865 r., kiedy to Ernst zmarł. Jego ciało złożono w rodzinnym mauzoleum wzniesionym w przypałacowym parku. Schedę po nim przejął Ernst junior, potem wnuk Guido a następnie prawnuk Rudolf.

Rodzina opuściła pałac najprawdopodobniej z początkiem 1945 r. Wkrótce potem toczyły się w tych okolicach ciężkie walki Niemców z Armią Czerwoną o tzw. przyczółek łubowicki. Ucierpiał wówczas najprawdopodobniej pałac. Po 1945 r. dopuszczono, by popadł w całkowitą ruinę. Rozkradziono wyposażenie, cenne detale. Mury budowli gęsto porosły chaszczami. Jedynie jesienią i zimą, kiedy opadną liście, z gęstwiny wyłania się ponury widok szlacheckiej siedziby. Okalający ją park kryje też ruiny mauzoleum Eickstedtów.


z goraciborz.pl - - ruiny w 2008 r.


Trup służącego

W roku śmierci Guido von Eickstedta na półkach księgarskich znalazła się książka pt. „Was der Sagenborn rauscht. Sagen aus dem Stadt und Landkreise Ratibor” („Co szumi w zdroju legend. Legendy Raciborza i ziemi raciborskiej”). Dzieło to wyszło spod pióra Georga Hyckla, historyka entuzjasty, nauczyciela w raciborskiej szkole dla głuchych. Wśród barwnych legend i podań można tu znaleźć również fragment zatytułowany „Eichendorff i szara dama”. Hyckel opisuje w nim, jak to młody poeta zaprzyjaźnił się z hrabią ze Sławikowa. Młodzieńcy wzajemnie się odwiedzali, a kiedy głośno było o duchach z tutejszego pałacu, obaj postanowili sprawdzić, jak rzeczy się mają. Pewnego zimowego wieczoru wybrali się na obchód pałacu.

„Mężczyźni opuścili bogato zastawioną jadalnię, przeszli przez oświetlone korytarze, aż doszli do szerokich schodów, które łączyły wszystkie piętra. Na najniższej kondygnacji, tuż obok schodów, znajdowały się duże, kute żelazem drzwi. Młody hrabia zapewnił, że nie były one otwierane ludzką ręką od stu lat. Czasami, podczas ciemnych nocy zimowych, rozchylały się same, aby wypuścić szczupłą kobiecą postać, która lekkim krokiem wbiegała po schodach na górę i znikała. Przyjaciele zastygli między drzwiami i schodami, gdyż chcieli sprawdzić, czy tajemnicza kobieta pokaże się tego wieczoru. W świetle świecznika, który młody służący przyniósł za dnia, Eichendorff, zobaczył wychodzącą postać kobiecą ubraną na szaro o twarzy owiniętej szarym welonem. Zjawa pośpieszyła schodami do góry. Młody służący, który był razem z nimi, nic nie wiedział o duchach i wyprzedził zjawę, aby oświetlić jej drogę. Tam, gdzie schody się rozdzielały, chciał iść w lewo, ale dama wskazała mu białą ręką drogę w prawą stronę. Posłuszny służący zwrócił się tam, gdzie wskazała mu kobieta i cały czas jej przyświecał. Potem oboje zniknęli. Nagle dał się słyszeć straszliwy krzyk chłopaka, a światło świecy zniknęło w ciemności. Młodzi mężczyźni w przerażeniu osłupieli. Eichendorff wziął się w garść jako pierwszy i postanowił pójść do jadalni, by przynieść inny świecznik z płonącymi świecami. Wtedy też razem z hrabią pospieszył w górę schodów. Na piętrze znaleźli trupa służącego. Postać kobieca zniknęła. Próbowali podnieść nieżywego i w tym momencie, kiedy wrócili na dół, tajemnicze drzwi znowu były zamknięte”.

palac w 2021 r.


Dziwne maszkary

Mrożący krew w żyłach przekaz Hyckla o śmierci służącego, choć niezwykle ekscytujący, między bajki raczej włożyć trzeba. Sławików stał się własnością Eichendorffów w 1795 r. Młody Joseph miał wówczas raptem siedem lat i trudno uwierzyć, by chadzał o północy po pałacu, tym bardziej, że ten został zbudowany ponad pół wieku później za czasów Eickstedtów. Tym niemniej duchy mocno utrwaliły się w świadomości miejscowej ludności. Ta bowiem z dziada pradziada przekazuje sobie opowieści o dziwnych maszkarach – ludzkich potworach, które rzekomo niejeden widywał przypadkiem w komnatach pałacu.


Jak dojechać: proponujemy trasę z Katowic na Gliwice Sośnicę, Rudy, Nędzę i Ciechowice, gdzie znajduje się przeprawa promowa na Odrze do Grzegorzowic w gminie Rudnik. Dojeżdżając tu, na północnym-zachodzie, dostrzeżemy ruiny sławikowskiego pałacu. Z Grzegorzowic wiedzie droga wprost do Sławikowa. W bliskiej okolicy warto również zobaczyć pałace w Modzurowie, Jastrzębiu oraz ruiny w Łubowicach Strzybniku, Czerwięcicach i Rudniku. W Strzybniku znajduje się stary ogromny spichlerz oraz rzadko spotykana wieża zegarowa z XIX w.

poniedziałek, 12 lipca 2021

Zamek dobczycki

https://opencaching.pl/viewcache.php?wp=OP8GLK

Zamek dobczycki jest przykładem zamku wyżynnego, gdyż usytuowany został na stromej górze, od południowego zachodu urwistej i zgoła niedostępnej, z płynącą u podnóża rzeką Rabą (obecnie Jezioro Dobczyckie). Stosowny dogodny dostęp znajdował się jedynie od wschodu, od strony równie wyniosłego i obwarowanego wzgórza miejskiego, od którego był odcięty głęboką fosą. Niewątpliwie najstarszy zamek wznosił się w najwyższym punkcie wzgórza nad owym niedostępnym urwiskiem, stanowiąc później zamek „górny”. Ale jeszcze w średniowieczu założenie objęło całość wzgórza, a na jego niższej platformie powstał zamek „dolny”, prawdopodobnie w miejscu pierwotnego podzamcza.


Szydłowiec - zamek

https://opencaching.pl/viewcache.php?wp=OP8G30


Szydłowiecki zamek to jedna z najpiękniejszych wczesnorenesansowyh rezydencji magnackich w Polsce. Zbudowany jest na sztucznej wyspie w rozlewiskach rzeki Korzeniówki i otoczony fosą. Istniał już w 1427 roku jako kamienny dwór – siedziba Jakuba i Sławka Szydłowieckich.

Dzisiejsza postać zamku to efekt wielu modernizacji na przestrzeni wieków, o których można poczytać na tablicy informacyjnej. Nadmienię tylko, że od połowy XIX nie był użytkowany i popadał w ruinę. W czasie II WŚ Niemcy zamienili zamek w getto dla Żydów.

W latach 60. XX wieku budowla przeszła pełny remont. Kilka lat temu miała miejsce kolejna rewitalizacja, m.in. odnowiono elewację. Można porównać stan obecny ze zdjęciami w starej, zarchiwizowanej już skrzynce OP2876.

Zamek znajduje się w otoczeniu Parku Radziwiłłowskiego, zwanym również Ogrodem Zamkowym. W czasach swojej świetności park obejmował o wiele większy obszar. Warto zwrócić uwagę na wspaniały, stary drzewostan.

Zarówno zamek jak i park są oświetlone, dlatego warto tu zajrzeć nawet w nocy.

Obecnie budynek jest siedzibą Szydłowieckiego Centrum Kultury oraz Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych.

Zamek Sobień

https://opencaching.pl/viewcache.php?wp=OP6F18


 Sobień to brama w Bieszczady, oferująca "na dzień dobry" wspaniały widok na region. Kiedyś góra stanowiła centrum klucza sobieńskiego. Wznosił się na niej warowny zamek. Wykorzystane zostały możliwości obronne miejsca - z jednej strony dolina Sanu, z drugiej strome skarpy brzegowe Sobienki. Podobno w 1417 roku na zamku bawił sam król Władysław Jagiełło. Było to na dzień przed jego ślubem z Elżbietą Granowską. Ślub odbył się w Sanoku, w klasztorze Franciszkanów. Wydarzenie to upamiętnia stosowna tablica na murach klasztoru. Król podziwiał wspaniałe mury twierdzy i widoki z wieży. Planował polowanie na niedźwiedzia, jednak zdrowie Elżbiety zmusiło go do wyjazdu z Sobienia.

Zamek Gryf

https://opencaching.pl/viewcache.php?wp=OP8RRZ


www.zamkipolskie.com


Zamek pochodzi prawdopodobnie z XII wieku, a powstał w miejscu wczesnośredniowiecznego gródka plemiennego. Na pewno już w XIII wieku stała tu murowana warownia - najstarsza i najpotężniejsza w systemie obronnym Okręgu Kwisy, w skład którego wchodziły też: zamek Czocha, Świecie oraz Rajsko. Przez długi czas, od XV aż do XVIII wieku właścicielami zamku Gryf była rodzina Schaffgotschów, która w 1798 roku postanowiła opuścić zamek i przeniosła się do wybudowanego częściowo z materiału z murów zamkowych pałacu  folwarku u podnóża góry. Od tamtej pory zamek popadał w ruinę. O znaczeniu i sławie tego miejsca może świadczyć fakt, że w 1687 roku na zamku Gryf odbyły się huczne chrzciny Eleonory Schaffgotsch, na których bawiła się sama matka króla Jana III Sobieskiego oraz kapryśna ponoć jej synowa - markiza d'Arquien, znana bardziej jako królowa Marysieńka.


Linkownia: