środa, 14 października 2020

Wokół dolin Turbacza, Olszowego i Poręby

(skróty w tekście: [F]- S. Figiel, Gorce, Warszawa 2001; [M]- A. Matuszczyk, Gorce, Poronin 1992; [R]- Gorce. Przewodnik dla prawdziwego turysty, Pruszków 2004; [C]- Gorce. Mapa Turystyczna, Wydawnictwo Compass, Kraków 2004)


Wędrując w tym roku po Gorcach mam zamiar przejść nie tylko wszystkie znakowane szlaki turystyczne PTTK, ale także wszelkie inne udostępnione trasy. są wśród nich szlaki spacerowe i ścieżki edukacyjne Gorczańskiego Parku Narodowego. Moja ostatnia wycieczka w znacznej części przebiegała zgodnie z ich przebiegiem.
Tym razem wybrałem się na wycieczkę z Moją bratanicą i bratankiem, a że – podobnie jak 99 % mojej rodziny i znajomych – nie należą oni do osób, dla których chodzenie po górach jest czymś normalnym, więc zabezpieczając się przed ewentualnością buntu przed dalszym marszem w środku trasy, zaplanowałem wycieczkę co prawda długą, ale o niemal zerowym stopniu trudnością, wiodącą niemal wyłącznie płasko lub w dół. Pomysł okazał się bardzo dobry, nie tylko dlatego, że Kasia i Tomek przetrwali ten dzień w całkiem niezłej kondycji, ale też z tego względu, że sama wycieczka była naprawdę bardzo przyjemna i wygodna, a widoki – przepiękne, jako że udało trafić się na świetną pogodę i dobrą widoczność. 

Szlakiem spacerowym z Koninek

Pierwszym punktem "planu dnia" był szlak spacerowy, biegnący z Koninek w górę doliny potoku Turbacz, a następnie przewijający się poniżej polany Szałasisko przez grzbiet opadający spod Czoła Turbacza i sprowadzający do doliny potoku Olszowego. To rzeczywiście prawdziwy spacer, nie wymagający żadnego wysiłku, prowadzący wśród pięknego, cichego lasu gorczańskiego. Ze względu na to, że wiedzie najpierw wzdłuż potoku, a następnie pokonuje grzbiet długim, obszernym trawersem, podejście na ten ostatni jest bardzo, ale to bardzo łagodne. Atmosfera była na tyle sielsko-ślamazarna, że po pewnym czasie zorientowałem się, że idziemy w tempie iście żółwim i trzeba było przyspieszyć, żeby zdążyć z powrotem do Koninek na godzinę, kiedy miał być uruchomiony wyciąg na Tobołów. Udało się nam to – zresztą prawdopodobnie i tak nie byłoby problemu, bo na dole wciąż pojawandali się nowi turyści i tego dnia wyciąg prawdopodobnie kursował non stop.




Wyciągiem na Tobołów

Wyciąg na Tobołów stanowił początkowy punkt kolejnego etapu wyprawy, jakim była ścieżka edukacyjna "Wokół doliny Poręby". To kolejny łatwy spacer, tym razem urozmaicony już na dodatek ładnymi widokami na środkową część Gorców oraz Beskid Wyspowy. W schronisku na Starych Wierchach zjedliśmy obiad, a potem kontynuowaliśmy zejście do Poręby, mijając piękne polany Stare Izbiska i widokowe Polanki ponad samą wsią. A we wsi – jak to we wsi – oczywiście nie mogło się obyć bez bliskiego spotkania z psem. I tym razem jeszcze bez ofiar w ludziach, choć w tym przypadku nawet obserwujący tą  scenę miejscowy "gazda" stwierdził, że już wiele razy powtarzał właścicielom tej "bestii", żeby trzymali go na łańcuchu, bo w końcu kogoś pogryzie... Cóż – dobre i to, że jednak jeszcze gdzieniegdzie można spotkać ludzi rozsądnie myślących "w tym temacie".

Na szczęście domy Poręby Górnej opuściliśmy szybko (nawiasem mówiąc – w osiedlu Białonie, bo taką dokładnie nosi nazwę to miejsce, zachowało się jeszcze kilka pięknych, starych domów, niestety ze względu na "warunki obiektywne" nie było czasu, by je dokładnie obejrzeć), a kolejne osiedle tego dnia na naszej drodze – pięknie położony pomiędzy Szumiąca a Ostrą i Krzyżową Jasionów – przeszliśmy już bezpiecznie. Idąc już wówczas  za znakami zielonymi pokonaliśmy jedyny tego dnia odcinek nieco stromszego podejścia pod grzbiet opadający z rejonu Starych Wierchów przez Jaworzynę Ponicką i Maciejową nad Rabkę. W końcu dotarłszy do tego grzbietu i biegnącego nim szlaku czerwonego – pod koniec idąc już znowu niemal płasko – ruszyliśmy w dół, zatrzymując się na ostatni tego dnia postój na Polanie Przysłop, skąd podziwialiśmy panoramę Gorców, Pasma Podhalańskiego, Babiej Góry i Tatr na horyzoncie. Stąd zeszliśmy już prosto do Rabki, tym razem za znakami czarnymi do osiedla Słone, a stamtąd – już niestety drogą – do centrum Rabki i na pociąg. 






TrasaPoręba Wielka Koninki >> dolina potoku Turbacz >> dolina potoku Olszowego >> Tobołów >> Stare Wierchy >> Poręba Górna >> ścieżka edukacyjna "Wokół doliny Poręby" >> Jasionów >> Polana Przysłop >> Rabka Słone

Przydatne informacje

  • W okresie od maja do października obowiązują bilety wstępu na teren Gorczańskiego Parku Narodowego w wysokości: 2 zł – normalny, 1 zł – ulgowy (emeryci, renciści, uczniowie i studenci, niepełnosprawni, żołnierze służby czynnej; dzieci do lat 7 – bezpłatnie). Analogicznie można nabyć bilety trzydniowe (4 i 2 zł) oraz dziesięciodniowe (16 i 8 zł). Można je nabywać w Ostoi Górskiej (dawny Ośrodek Wczasowy HUT-PUS w Koninkach) i schronisku PTTK na Starych Wierchach w godz. 8.30-18.00 oraz w dyrekcji GPN w Porębie Wielkiej 590 od poniedziałku do piątku w godz. 7.15-15.15. wątpię, czy ktokolwiek te bilety sprawdza – sam przyznam się bez bicia, że podczas  ostatniej wycieczki najzwyczajniej w świecie o ich wykupieniu zapomniałem – jednak osobiście wychodzę z założenia, że to akurat żaden majątek do stracenia, a wydanie paru groszy na taki cel jest zasadne, jeśli choć w minimalnym stopniu ma to wspomóc działania Parku.

  • Do Koninek można dotrzeć bezpośrednim autobusem nawet z Krakowa (kilka kursów dziennie, w tym jeden najatrakcyjniejszy, poranny), a także autobusami lub busami z Mszany Dolnej (kursy do Koninek bądź – znacznie częstsze – do Poręby Górnej; w tym drugim przypadku należy wysiąść na rozwidleniu dróg w centrum Poręby Wielkiej, skąd jeszcze ok. 4-5 km szosą do Koninek).

  • Kolej linowa z Koninek na Tobołów w sezonie letnim kursuje w dni powszednie o godz. 10.30, 12.00 i 14.00, a w weekendy o każdej pełnej godzinie od 9.00 do 17.00. Tak wygląda teoria, jednak w praktyce wiele zależy od ilości chętnych; zasadniczo kolej kursuje także zawsze wówczas , gdy jest spory ruch turystyczny (w takim przypadku w dni powszednie w godz. 9.00-16.00). Ceny biletów: normalne – 10 zł (wjazd i zjazd), 8 zł (wjazd), 5 zł (zjazd); ulgowe (emeryci, renciści, dzieci do lat 10) – 8 zł (wjazd i zjazd), 6 zł (wjazd), 3 zł (zjazd). Dodatkowe informacje: tel. 18 331 75 80. 

  • Szlaki spacerowe na terenie GPN są  znakowane w formie dwukolorowych kwadratów, dzielonych po przekątnej (kolory: biały i inny, odpowiedni dla danego szlaku),<b> a ścieżki edukacyjne</b> – w formie kwadratów z zielonym, pojedynczym paskiem przebiegającym po przekątnej. Wędrując szlakami spacerowymi warto skorzystać ze szczegółowej mapy "Gorczański Park Narodowy" o skali 1:25000, na której ich przebieg jest dokładnie zaznaczony, natomiast jeśli chodzi o ścieżki edukacyjne, gorąco polecam skorzystanie z pięknie wydanych przez GPN informatorów poświęconych każdej z nich, dokładnie opisujących poszczególne przystanki i okraszonych kolorowymi ilustracjami. Jest to godne polecenia tym bardziej, że większość przystanków na ścieżkach (przynajmniej z pewnością tak jest na ścieżce "Wokół doliny Poręby") jest oznakowana odpowiednimi słupkami z numerami, ale pozbawiona tablic informacyjnych. Informatory można w bardzo przystępnych, właściwie można powiedzieć – symbolicznych cenach nabyć w siedzibie GPN osobiście bądź zamówić drogą mailową, część z nich jest także dostępna w antykwariatach internetowych, np. w antykwariacie "Filar"
  • Szlak spacerowy wzdłuż doliny potoku Turbacz prowadzi na znacznym odcinku równolegle ze ścieżką edukacyjną  aż do miejsca, gdzie przekracza potok Paciepnica. Tu ścieżka edukacyjna kieruje się w lewo na stok w stronę polany Szałasisko, natomiast szlak spacerowy (wraz z trasą rowerową i konną) prowadzi nadal wprost, bardzo łagodnym trawersem. Warto zachować uwagę, by nie minąć tego miejsca, bo to tego punktu trasa jest tak wyraźna i nie budząca żadnych wątpliwości, że łatwo w ogóle zapomnieć o śledzeniu oznakowania. Na dalszym odcinku szlak spacerowy dochodzi bardzo łagodnie do grzbietu poniżej wspomnianej polany Szałasisko, przecina go (a wraz z nim niebieski szlak turystyczny PTTK wiodący z Turbacza i ww. ścieżkę edukacyjną) i sprowadza do doliny potoku Olszowego, którą  osiąga w miejscu zw. Czarne Błota. Tu niebieski szlak spacerowy się kończy, a aby powrócić do Koninek należy pójść w prawo za znakami kolejnego szlaku spacerowego, żółtego, biegnącego dnem doliny.
  • Na polanie Stare Izbiska nie ma wyraźnej dróżki – należy iść początkowo na wprost przez środek polany, a następnie kierować się w lewo, w górę w stronę grzbietu, wypatrując na drzewach znaków ścieżki edukacyjnej (jest ich sporo). 
  • Poniżej polany Polanki łatwo przeoczyć miejsce, w którym ścieżka edukacyjna opuszcza szlak żółty PTTK. A właściwie nawet dwa miejsca. Pierwsze z nich mieści się na dolnym skraju polany, tuż za jednym z mijanych domów, kiedy to szlak żółty kieruje się prosto w las, a ścieżka edukacyjna bardziej w prawo. Tyle że tak naprawdę nie ma to większego znaczenia, ponieważ nieco niżej obie trasy ponownie się łączą. Ważniejsze jest kolejne nieoznakowane rozwidlenie, trochę dalej. Otóż w pewnym momencie od szlaku żółtego, biegnącego cały czas  prosto, odgałęzia się w prawo, pod bardzo ostrym kątem wyraźna szeroka droga – ścieżka edukacyjna prowadzi właśnie nią (po pewnym czasie na drzewach natrafimy na znaki). 
  • Idąc zielonym szlakiem z Jasionowa na polanę Przysłop w pewnej chwili, niedaleko już od grzbietu Stare Wierchy- Maciejowa, na drzewie po lewej stronie ścieżki możemy dostrzec wyraźny znak czerwonego szlaku. Może on wprowadzić w sporą konsternację, bo... nie wiadomo skąd się tam wziął. Owszem, szlak zielony ma się połączyć ze szlakiem czerwonym, schodzącym ze Starych Wierchów, ale ma to miejsce jeszcze kilkaset metrów dalej, natomiast ten pojedynczy znak to jakaś zagadka – zresztą nie ma w tym miejscu nawet żadnego rozwidlenia. Nie należy się nim przejmować, tylko zwyczajnie iść dalej prosto za znakami zielonymi bez obaw, bo miejsca, w którym wychodzi się na prawdziwy szlak czerwony po prostu nie da się przeoczyć i pomylić. 


wtorek, 6 października 2020

Cmentarz wojenny na Rotundzie - nr 51

 https://www.geocaching.com/geocache/GC7YZHY


Cmentarz z I wojny światowej, usytuowany na szczycie góry Rotunda w Beskidzie Niskim w miejscowości Regietów. Jest jednym z 400 zachodniogalicyjskich cmentarzy wojennych zbudowanych przez Oddział Grobów Wojennych C. i K. Komendantury Wojskowej w Krakowie.


Założenie cmentarza zaprojektował Dušan Jurkovič. Pochowano tu 42 żołnierzy austro-węgierskich oraz 12 rosyjskich poległych w lutym i marcu 1915 roku.

Obiekt na planie koła otoczony jest kamiennym murkiem. Pierwotnie stało na cmentarzu 5 wysokich drewnianych wież – krzyży utrzymanych w stylistyce łemkowskiej – centralna o wysokości 16 metrów i 4 poboczne, 12 – metrowe. W maju 1979 wszystkie wieże były jeszcze oszalowane. W roku 1980 cmentarz został wpisany do rejestru zabytków, jednak nie rozpoczęto żadnych prac konserwatorskich. Zachowały się fragmenty trzech z pięciu drewnianych wież.


W osiemdziesiątą rocznicę Operacji Gorlickiej (maj 1915) w 1995 roku rozpoczęto przy pomocy Austriackiego Czarnego Krzyża oczyszczanie i zabezpieczanie terenu cmentarza. Z inicjatywy SKPB w Warszawie zawiązano Stowarzyszenie Społeczny Komitet Odbudowy Cmentarza Wojennego na Rotundzie. W roku 2004, dzięki pomocy finansowej Austriackiego Czerwonego Krzyża wykonano nowe krzyże nagrobne i tablice z nazwiskami. W roku 2008 przeprowadzono rekonstrukcję jednej z wież, a w kolejnym roku – drugiej. W 2013 roku postawiono fundamenty pod kolejną mniejszą wieżę a na jesieni 2014 została ukończona. W roku 2016 powstały dwie ostatnie odbudowane wieże.


Na kamiennej tablicy inskrypcyjnej z wykutym krzyżem maltańskim i czterowierszem w języku niemieckim, autorstwa Hansa Hauptmanna. W tłumaczeniu brzmi on:

Nie płaczcie, że leżymy tak z dala od ludzi,
A burze już nam nieraz we znaki się dały –
Wszak słońce co dzień rano tu nas wcześniej budzi
I wcześniej okrywa purpurą swej chwały.

Wiadukty kolejowe linii Gołdap - Żytkiejmy

https://www.geocaching.com/geocache/GC4G117

Mosty w Stańczykach są najwyższymi na linii i jednymi z najwyższych w Polsce. Długość - 200m i wysokość 36m.

Konstrukcja żelbetowa, pięcioprzęsłowa o równych 15m łukach. Architektura charakteryzuje się doskonałymi proporcjami a filary ozdobione są elementami wzorowanymi na rzymskich akweduktach w Pont du Gard. 

Stąd nazwa - 'Akwedukty Puszczy Rominckiej.




Kiepojcie

Stary most kolejowy należący do tego samego szlaku kolejowego, który przebiegał przez słynne Stańczyki. Ten most w odróżnieniu od stanczykowego leży na uboczy i nie jest nawiedzany przez tysiące turystów, a jest równie interesujący, chociaż zdecydowanie mniejszy.
Wiadukt Botkuny - właściwie mosty Botkuny - to pozostałość po nieistniejącej linii kolejowej Gołdap - Żytkiejmy. Urokliwie wkomponowane w naturę i zrośnięte z nią wybudowane w podobnym stylu jak słynniejsze mosty w Stańczykach. Do lustra wody rzeki Jarki 16 m.

Wiatraki Warmii i Mazur

Na Warmii i Mazurach zachowało się tylko kilka wiatraków. 


Stara Różanka 

N 54° 06.569' E 021° 24.097'

W najlepszym stanie jest ten z XIX wieku, stojący w Starej Różance koło Kętrzyna. Wiatrak (typ holenderski, tzw. holender) można zobaczyć, jadąc z Kętrzyna do Barcian. Stoi po lewej stronie, przy skrzyżowaniu z drogą na Różankę Nową. Wiatrak przez lata pełnił rolę zajazdu. Jego właścicielem był kętrzyński "Agrokomples", ogromne państwowe gospodarstwo rolne. Po Agrokompleksie nie ma już nawet śladu. A wiatrak ocalał. Jest teraz w prywatnych rękach.

Jezioro kętrzyńskie

 Jezioro Kętrzyńskie

(potocznie: Jezioro MiejskieJezioro GórneJeziorko; niem. Oberteich)–jezioro w województwie warmińsko-mazurskim, w Kętrzynie, o powierzchni 8,2 ha (0,5 km dł. x 0,3 km szer.), w dorzeczu rzeki Guber.

Do jeziora wpływają wody z Rozlewiska Wopławki, a odpływają ciekiem do Gubra. W średniowieczu ciek ten płynął naturalną fosą po wschodniej stronie starego miasta i zamku krzyżackiego. W XIX w. ciek został obmurowany i zamieniony w podziemny kanał. Istnieją przesłanki, aby przypuszczać, że z ówczesnego podziemnego kanału istniało przejście do kętrzyńskich podziemi. W czasie prac konserwacyjnych prowadzonych na początku drugiej połowy XX w., w kanale znaleziono szkielety w mundurach SS. W jednym z opublikowanych opisów technicznych kanału zauważono, że "Cegły stropowe wiszą, jakby chciały zaraz opaść". W 1993 kanał uległ częściowemu zawaleniu, przez co miastu groziła powódź. Wybudowanie tamy ziemnej na cieku doprowadzającym wodę z Rozlewiska Wopławki zmniejszyło napływ wody wpływającej do jeziora i zneutralizowało zagrożenie powodzią. W 2005 podziemny kanał wodny w znacznej części zastąpiły rury o odpowiednich przekrojach.

Najlepiej zachowany kościół obronny na Mazurach

https://www.geocaching.com/geocache/GC7V4HR


Kościół św. Jerzego budowany na miejscu dawnej strażnicy od 1359, rozbudowywany do pierwszych lat XVI wieku.

Najlepiej zachowany kościół obronny na Mazurach. Początkowo był to obiekt halowy, jednonawowy, zlokalizowany w południowo-zachodnim narożu miasta. W koronie murów wybudowano ganki obronne i wieżę zwieńczoną blankowaniem. Na początku XV wieku wzniesiono drugą wieżę (dzwonniczą), a pod koniec stulecia obiekt przebudowano na trójnawową pseudobazylikę (dobudowano nawę boczną północną, nawa środkowa i południowa mieści się w obrysie kościoła halowego). Po pożarze w 1500 r., podczas odbudowy powstało istniejące i charakterystyczne odchylenie osi kościoła (prezbiterium) nie leży dokładnie na osi nawy środkowej, ze środka nawy głównej są widoczne tylko dwa okna: prawe i środkowe, trzecie jest niewidoczne). W kościele zasługują na uwagę: sklepienia kryształowe z 1515 r. (wykonał je mistrz Matz z Gdańska), XVI-wieczna ambona, organy z 1721 r. (Josue Mosengel twórca organów w Świętej Lipce) były przebudowywane – obecne z 1975 r. mają 43 głosy, płyta nagrobna (epitafium) Krzysztofa Schenka von Tautenburg z 1597 r. oraz karcer (wejście z kościoła) znajdujący się pod wieżą wysoką.

Do II wojny światowej nazywany "kościołem niemieckim" (w odróżnieniu od stojącego obok "kościoła polskiego"). Po wysiedleniu Niemców w 1945 r., kościół był używany przez kętrzyńską parafię ewangelicką. Już rok później - w 1946 - budynek został zarekwirowany przez władze komunistyczne i natychmiast przekazany Kościołowi rzymskokatolickiemu.

Jako świątynia rzymskokatolicka, kościół św. Jerzego ma tytuł bazyliki mniejszej oraz pełni także funkcję kolegiaty. W kościele dawna kaplica św. Jakuba po reformacji pełniła funkcję baptysterium, które po 1946 roku ukształtowano architektonicznie na wzór Ostrej Bramy w Wilnie. Z tego miejsca zawsze na początku lipca odbywają się piesze pielgrzymki do Wilna.

Biskupiec - miejsce po kirkucie

 https://www.geocaching.com/geocache/GC90NKV

N 53° 51.918' E 020° 57.790'

Cmentarz żydowski powstał w tym miejscu prawdopodobnie w XVIII wieku (niektórzy szacują powstanie nekropolii na pierwszą połowę XIX w. ) na prostokątnej działce , z czasem otoczonej murowanym ogrodzeniem. Miał powierzchnię 0,13ha.  Znalazłam informacje, że został zdemolowany i zbezczeszczony  w listopadzie 1938, a członkowie Hitlerjugend wysadzili również cześć muru cmentarnego. Nie zachowały się na nim żadne  macewy (czyli żydowskie stele nagrobne), pozostały jedynie relikty zadrzewienia w postaci  dębów i sosen. Jesienią 2011 teren został uporządkowany, a później umieszczono tablicę informacyjną.