sobota, 8 grudnia 2007

Znaleziono szczątki mistrzów krzyżackich


Badania naukowców pozwalają stwierdzić, że na 95-96 proc. szczątki znalezione w Katedrze w Kwidzynie należą do wielkich mistrzów krzyżackich.

Wielcy mistrzowie, o których mowa, to Werner von Orseln (pełnił funkcję w latach 1324-1330), Ludolf Koenig (wielki mistrz w latach 1342-1345) oraz Heinrich von Plauen (wielki mistrz w latach 1410- 1413).

Szkielety znaleziono w krypcie pod prezbiterium kwidzyńskiej katedry w maju ubiegłego roku. Natrafiono przy nich na charakterystyczne zapinki od płaszczy oraz fragmenty szat z bardzo cennego w średniowieczu jedwabiu. To sugerowało, że w trumnach leżą krzyżaccy dostojnicy.

Kolejnego argumentu dostarczyły badania dendrochronologiczne desek z trumien. Ich wyniki ogłoszono w połowie stycznia tego roku. Okazało się, że drzewa, z których wykonano dwie skrzynie, były ścięte w momencie odpowiadającym czas om, w których żyli dwaj ze wspomnianych wielkich mistrzów. Moment pozyskane drewna na trzecią trumnę okazał się niemożliwy do ustalenia.

Aby dowiedzieć się czegoś więcej o szczątkach i ewentualnie potwierdzić ich autentyczność, władze Kwidzyna zdecydowały się na zlecenie dodatkowych badań szkieletów (w tym badania DNA) oraz znalezionych przy nich fragmentów tkanin.

- Zarówno badania antropologiczne jak i badania DNA pozwalają nam uprawdopodobnić tezę, że mamy do czynienia ze szczątkami wielkich mistrzów krzyżackich. Możemy to stwierdzić z 95-96 proc. pewnością- powiedział na konferencji Bogumił Wiśniewski, archeolog z Kwidzyna nadzorujący badania.

niedziela, 4 listopada 2007

Błędne Skały - planem filmowym



Reżyser Andrew Adamson już po raz drugi wykorzystał krajobraz Gór Stołowych do realizacji swoich filmów. Zimą 2004 roku kręcono tu fragmenty do "Opowieści z Narnii". Kiedy zdecydowano się na ekranizację kolejnego tomu siedmioksięgu C.S. Lewisa, reżyser ponownie wybrał Góry Stołowe jako plan filmowy. 

W dniach od 10 do 22 maja 2007 realizowano zdjęcia do "Opowieści z Narnii. Książe Kaspian". W tych dniach Błędne Skały i fragmenty łąk w okolicach Pasterki były całkowicie wyłączone z ruchu turystycznego. Stacjonował tu tabor liczący od kilkudziesięciu do kilkuset osób. Krzysztof Baldy, dyrektor Parku Narodowego Gór Stołowych, uspokaja:- Nie jest to najazd trudny do udźwignięcia. W majowy weekend Błędne Skały odwiedzało dziennie sześć tysięcy turystów.

- Byłem pozytywnie zszokowany podejściem ekipy do ochrony środowiska, zabezpieczeniem terenu. Chciałbym, by polscy producenci nauczyli się od Amerykanów, jak należy zachowywać się na obszarach objętych ochroną- komentuje dyrektor Baldy. (ZW) Filmowcy przygotowując się do zdjęć zabezpieczyli przed zniszczeniem teren, z którego korzystali. Ogromny nacisk kładli na ochronę przeciwpożarową. Ponadto dla ochrony łąk, drzew i sadzonek zastosowano specjalne zabezpieczenia.- W bezpośrednich rozmowach Andrew Adamson podkreślał, że jest zauroczony tym fragmentem Polski. Mówił, że przy kolejnych filmach też będzie brał ten obszar pod uwagę- mówi Baldy.

środa, 4 kwietnia 2007

CW 242 - Zasów

 https://www.geocaching.com/geocache/GC2D5ZP

N 50° 07.733' E 021° 19.301'

Geocaching Polska


Tuz obok cmentarza parafialnego w Zasowie znajduje sie cmentarz wojskowy z I WS. Pochowanych jest tutaj 238 zolnierzy wszystkich trzech walczacych armii (austro-wegierskiej, niemieckiej i rosyjskiej), z których wielu jest niezidentyfikowanych ze wzgledu na przynaleznosc armijna. Cmentarz zostal zaprojektowany przez Gustava Rossmanna i pomimo, iz wykonany jest w wiekszosci z betonu prezentuje sie bardzo interesujaco. Monumentalnosci dodaje mu pomnik centralny w tylnej czesci cmentarza w postaci trzech kolumn nakrytych gzymsem. Na pomniku znajduje sie inskrypcja w jezyku niemieckim:

Poblogoslawcie wszystkich, którzy polegli
W ofierze wielkiego czasu i wielkich czynów.

Niegdys u podstawy pomnika znajdowala sie tablica z nazwiskami poleglych, jednak zaginela. Zostala ona zastapiona inna tablica, informujaca ogólnikowo o przynaleznosci armijnej pochowanych tutaj zolnierzy. Jest to jeden z ciekawszych cmentarzy wojennych okregu Pilzno

niedziela, 4 lutego 2007

CW 202 - Tarnów

 https://www.geocaching.com/geocache/GC91G72

Geocaching Polska

W pólnocnej czesci Tarnowa, pomiedzy ulicami Starodadbrowska i M.B. Fatimskiej znajduje sie niezagospodarowany, zadrzewiony skwer. Jeszcze przed 1939 r. znajdowal sie tu cmentarz z I WS. Pierwotnie byl ogrodzony zywoplotem, posiadal kamienny pomnik i zeliwne krzyze z emaliowanymi tabliczkami. Niektóre zródla podaja, iz zwloki zostaly ekshumowane i przeniesione na inne cmentarze, jednak nic na to nie wskazuje. Prawdopodobnie byl taki zamiar, lecz II WS przerwala prace i jedynie usunieto pomnik i nagrobki. Dzis niewiele wskazuje na to, iz jest to miejsce pochówku zolnierzy z I WS. A w sumie pochowanych ich tu jest 1485 róznych armii i narodowosci w tym Polaków. Jedynym swiadkiem istniejacej nekropolii jest samotny, drewniany krzyz z tablica ustawiony przez rodzine jednego z pochowanych tutaj Slowaków.

Austriacki cmentarz wojenny z okresu I wojny światowej wybudowany przez Oddział Grobów Wojennych C. i K. Komendantury Wojskowej w Krakowie i znajdujący się na terenie okręgu VI Tarnów. Jest jednym z 400 zachodniogalicyjskich cmentarzy wojennych zbudowanych przez Oddział Grobów Wojennych C. i K. Komendantury Wojskowej w Krakowie.

Cmentarz został utworzony w 1914 roku i znajduje się w północnej części Tarnowa. Ograniczony jest ul. Starodąbrowską od wschodu oraz ul. Szpitalną i al. Matki Bożej Fatimskiej od zachodu.Projektantem cmentarza był Heinrich Scholz. Pierwotnie cmentarz ten zajmował ok. ¾ powierzchni tzw. starego cmentarza garnizonowego i został utworzony przez władze wojskowe poprzez dokupienie gruntów otaczających „stary cmentarz” garnizonowy od południa i zachodu. Obiekt posiadał wystrój architektoniczny w postaci ogrodzenia żywopłotem, pomnika w formie pomnika z kamienia (prawdopodobnie w formie krzyża) i nagrobków z żeliwnymi krzyżami zaopatrzonymi w emaliowane tabliczki. Większość tych elementów była jeszcze zachowana i dobrze widoczna w 1938 roku, w stanie który pozwalał jednoznacznie zakwalifikować ten obiekt jako cmentarz wojskowy.

W okresie międzywojennym o cmentarz nie dbano, zarastał trawą i niszczał, a po II Wojnie Światowej dokończono dzieło zniszczenia. W połowie lat 60. XX wieku wywieziono z jego terenu pozostałe elementy wyposażenia i splantowano obszar nekropolii, nie ekshumując nawet prochów poległych 1485 żołnierzy: 680 austro-węgierskich, 9 niemieckich oraz 796 rosyjskich.

W 2011 roku zarząd miasta rozpoczął odtwarzanie cmentarza. Od strony zachodniej zrekonstruowano bramę i ogrodzenie, w centrum nekropolii ustawiono obelisk, po czym w 2015 cmentarz wpisano do rejestru zabytków województwa małopolskiego.

wtorek, 30 stycznia 2007

CW 200 - Tarnów-Chyszów

 

https://www.geocaching.com/geocache/GC22AZB


Geocaching Polska





W tarnowskiej dzielnicy Chyszów znajduje sie jeden z najwiekszych w Galicji Zachodniej Austriacki cmentarz wojenny pod wzgledem ilosci pochowanych. Do konca 1918 r. pochowano tam 1355 zolnierzy, pózniej jednak przeniesiono tam prochy poleglych z innych cmentarzy. 


Obecnie pochowanych jest tam 1619 zolnierzy, w tym 779 rosyjskich, 534 austro-wegierskich, 233 polskich, 49 niemieckich, 9 wloskich, 8 ukrainskich, 4 serbskich i 5 nierozpoznanych. Tak duza róznorodnosc narodowosciowa pochowanych tam zolnierzy wyraznie podkresla, iz te cmentarze powstaly dla uczczenia poleglych w walce bez wzgledu na to po której stronie walczyli. Znajdujacy sie na obszarze cmentarza pomnik prawodpodobnie jest tylko czescia nigdy nie zrealizowanego projektu. Mimo sporych rozmiarów cmentarz jest raczej skromnie urzadzony.

wtorek, 16 stycznia 2007

Pseudo zimowa wycieczka z Rytra

[w: Beskid Sądecki, Pasmo Radziejowej]

Autor:  Marek Ryglewicz

Takiej zimy nie pamiętają nawet najstarsi górale.


Żeby w połowie stycznia temperatury dochodziły do 10 stopni, a śnieg można tylko było oglądać wysoko w górach. I w taki to dzień, a konkretnie 16 stycznia 2007 roku wybrałem się na pieszą wycieczkę z Rytra. 


Wyruszam rano z centrum Rytra szlakiem czerwonym (główny szlak beskidzki). W dolinie wieje silny ryterski wiatr. Idę wśród pól, a za mną coraz ciekawszy widok na dolinę Popradu i wznoszące się za nim Pasmo Jaworzyny Krynickiej, z Makowicą na pierwszym planie. Tam gdzie pola uprawne obsiano zbożem widać świeżą zieleń. Mijam dużą białą kapliczkę z dwoma modrzewiami, a po chwili przechodzę obok pojedynczego gospodarstwa. Kończy się zwarta powierzchnia pól uprawnych. Szlak coraz częściej prowadzi przez las bukowy z domieszką jodły. Liczne polany po lewej stronie wciąż umożliwiają podziwianie ładnych widoków w kierunku południowo-wschodnim.

Mijam po lewej w odległości kilkunastu metrów Chatę na Kordowcu, a następnie pojedyncze gospodarstwo i po chwili jestem na rozwidleniu szlaków. Stąd w lewo odchodzi zielony szlak do Rytra i niebieski do Młodowa, natomiast ja skręcam w prawo w kierunku Niemcowej. Idę grzbietem, szeroką, wygodną drogą i po kilkunastu minutach wychodzę na rozległą halę szczytową na środku której, stoi znana miłośnikom turystyki chata babci Nowakowej. 

Nie chcąc zakłócać spokoju właścicielce ograniczam się jedynie do obejrzenie rozległej panoramy Pasma Jaworzyny Krynickiej i widoków na dolinę Popradu w okolicy Piwnicznej. Trochę dalej kończy się odkryta przestrzeń i wśród dorodnych buków zaczynam dość stromo wspinać się na grzbiet Niemcowej. Nie trwa to jednak zbyt długo i znowu wychodzę na kolejną polanę z pojedynczym gospodarstwem. Kilkadziesiąt metrów idę wzdłuż drewnianego ogrodzenia, aż dochodzę do końca polany. Tuż przy szlaku widać ruiny fundamentów szkoły podstawowej, o której Maria Kownacka pisała w książce "Rogaś z doliny Roztoki". Miejsce to upamiętnia obelisk postawiony przez Towarzystwo Miłośników Piwnicznej Zdroju. I znowu lekka wspinaczka wśród drzew.

Jestem na rozleglej hali szczytowej, z której słynie Niemcowa. Trawa zasuszona żółto- szaro-brązowa, ale wśród niej ogromne połacie intensywnie zielonych krzaków czarnej jagody. To chyba jednak zima bo wokół małe połacie zleżałego śniegu. Mijam żółty szlak do Piwnicznej, a kilkaset metrów dalej odchodzącą w lewo przez las drogę, którą  w kilka minut można dojść do schroniska studenckiego "Chatka pod Niemcową". Byłem tam ostatnio latem na wycieczce rowerowej i wciąż jestem pod urokiem tego miejsca. Ale dzisiaj, kiedy przede mną jeszcze tyle godzin marszu postanawiam iść dalej.

Szlak prowadzi grzbietem, wśród pięknych buków, ale stopniowo zwiększa się ilość jodły i świerka. Mijam odejście w prawo lokalnego, zielonego szlaku w dolinę Małej Roztoki i kilkaset metrów dalej spotykam pierwszego w tym dniu turystę, mieszkańca Piwnicznej, który wybrał się na wycieczkę z Piwnicznej na Niemcową i dalej przez Wielki Rogacz, Przełęcz Gromadzką do Kosarzysk. Po kilku minutach rozmowy ruszam w dalszą drogę. Zaczyna się łagodne podejście na Wielki Rogacz. Droga pokryta grubą warstwą ubitego śniegu prowadzi przez las świerkowo-jodłowy. Dochodzę do rozwidlenia szlaków, skąd prosto idzie się niebieskim szlakiem na Przełęcz Gromadzką, natomiast główny szlak beskidzki skręca w prawo. Jesteśmy w jednym z piękniejszych miejsc widokowych. Przed nami rozległa panorama zaśnieżonych Tatr, a lekko po prawej charakterystyczne Pieniny Czorsztyńskie. Jestem na wysokości ponad 1100 m n.p.m. Prawie kilkaset metrów towarzyszy mi po lewej ten niezapomniany widok.

Zaczyna się las z przewagą świerka, idę lekko w dół by po chwili znaleźć się na Przełęczy Żłobki. Stąd w lewo odchodzi lokalny żółty szlak do doliny Wielkiej Roztoki, a ja przed sobą mam najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego Radziejową. wąską ścieżką pokonuję ostatnie 150 metrów wysokości i wreszcie ostatnie kilkadziesiąt metrów prawie po płaskim wychodzę na szczyt. Jestem na wysokości 1262 m n.p.m. A na szczycie miła niespodzianka, bo od ostatniego pobytu sprzed dwóch lat, nastąpiły duże zmiany. Obok tablicy informacyjnej stoi sięgająca kilka metrów nad korony drzew wieża widokowa. Wielka szkoda, że nie mogę na nią wejść, bo z umieszczonej na niej kartki wynika, że jeszcze jest w budowie. Całość imponująca, na pewno będzie mekką turystów odwiedzających Sądecczyznę. I znowu pora iść, bo przede mną jeszcze ponad połowa trasy.

Znowu w dół by po kilku minutach rozpocząć podejście na Małą Radziejową. Na tym odcinku brak wysokich drzew, a młode świerki i jodły jeszcze umożliwiają podziwianie widoków na północ w kierunku Kotliny Sądeckiej, oraz na południe w kierunku Tatr. Z Małej Radziejowej doskonale widzę rozległą kopułę Radziejowej   oraz wspomnianą wieżę widokową. Idę teraz grzbietem Złomistego Wierchu w kierunku północnym i co chwilę między drzewami dostrzegam charakterystyczną wieżę przekaźnikową na Przehybie. Dochodzę do zbiegu kilku szlaków. Niebieskim, skręcającym w prawo będę schodził do Rytra, ale wcześniej postanawiam pójść do schroniska na Przehybie. Kilkanaście minut marszu i mogę wreszcie odpocząć i zjeść coś konkretnego. Pięknie położone z fantastycznym widokiem na Tatry dostępne jest ze wszystkich miejscowości od Szczawnicy przez Krościenko, Łącko, Stary Sącz, Rytro, po Piwniczną. Latem z każdej z tych miejscowości podążają liczne grupy turystów, ale i teraz spotkałem tam liczną grupę dzieci i młodzieży na zimowisku. Po obfitym i smacznym posiłku, wyruszam w dalszą drogę, a przede mną do Rytra ponad dwie godziny marszu.

 Idę teraz niebieskim szlakiem. Początkowo towarzyszy mi żółty tzw. papieski prowadzący do Starego Sącza. Niebieski szlak prowadzi grzbietem oddzielającym dolinę Wielkiej Roztoki od rozległej, mocno rozczłonkowanej doliny Przysietnicy. Szlak prowadzi przez las bukowy, mijamy wychodnie skalne Wietrzne Dziury, a w miejscach rzadziej zalesionych na lewo rozciąga się doskonały widok na dolinę Przysietnicy i Kotliny Sądeckiej. Dochodzę do kolejnego rozwidlenia szlaków skąd w lewo odchodzi zielony szlak do Barcic, a ja skręcam za niebieskim w prawo by rozpocząć zejście z grzbietu w dół doliny. Po drodze mijam bajkowy o tej porze las brzeziny i wkrótce znajduję się w dole doliny nad potokiem Roztoka Wielka. Szeroka szutrowa droga prowadzi wzdłuż potoku.

 Idąc warto zwrócić uwagę na kolejne stacje ścieżki przyrodniczej. Kończy się las, po lewej zaczyna się park ekologiczny, a ja asfaltową już drogą dochodzę do dużego parkingu stacji narciarskiej znanej pod nazwą Ryterski Raj. No cóż rozpoczęcia sezonu jeszcze nie było,  ale to jeszcze nie koniec zimy. Dalej mijam duży dom wczasowy "Perła Południa". Jeszcze kilka kilometrów marszu wśród ładnej zabudowy domów i pensjonatów i po ponad siedmiu godzinach ponownie jestem w centrum Rytra.


O autorze:

Sądeczanin z powołania, wyboru i przeznaczenia. Patriota lokalny, realizujący swoje regionalne pasje na rowerze w każdej wolnej chwili;) Autor specjalistycznych przewodników rowerowych po Beskidzie Sądeckim: "Beskid Sądecki 22 wycieczki rowerowe" oraz "Jezioro Rożnowskie i Czchowskie 27 wycieczek rowerowych". W przygotowaniu trzecia część - "okolice Nowego Sącza". Formalnie Marek jest informatykiem i automatykiem, uczy młodzież obsługi AutoCada i czym są  języki programowania...