Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chorwacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chorwacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 marca 2018

Muzeum Oliwy

We wsi Mirca na dalmackiej wyspie Brac powstało Muzeum Olejarstwa. Można w nim oglądać stare maszyny i fotografie związane z produkcją oliwy. Muzeum znajduje się w fabryce z lat 50. ubiegłego wieku. Zwiedzając go można poznać proces produkcji, kupić oliwę lub zrobione na jej bazie mydło. Przewodnicy dodatkowo oprowadzą po okolicznych plantacjach i opowiedzą o leczniczych właściwościach oliwy. Na wyspie Brac działa jeszcze 8 olejarni, w których dziennie przetwarza się około 200 tys. oliwek. 

sobota, 3 marca 2018

Plitvicke jezera

Przewodnik do kieszonki

Najbardziej malowniczy i urokliwy Park Narodowy w Chorwacji, w 1979 r. wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Położony w głębokiej dolinie, wśród wysokich, porośniętych lasem skał. Kompleks 16 jezior, potoczków i źródeł tworzących wodne kaskady i wodospady połączonych drewnianymi, spacerowymi mostkami unoszącymi się tuż nad wodą. Ten unikalny region powstały w wyniku erozji skał wapiennych i dolomitów, obejmuje ok. 20 tys. ha. i starą, częściowo pierwotną puszczę. 

Olśniewający kompleks 16 jezior połączonych różnobarwnymi kaskądami, położony wśród zalesionych wzgórz Kapeli i Pljesavicy. PN Jezior Plitvickich, znajduje się tuż przy głównej trasie z Zagrzebia do Zadaru (Zadar- 148 km; Karlovac- 98 km). Najłatwiej tu dojechać własnym samochodem lub z wycieczką. Dla niezmotoryzowanych polecamy autobusy kursujące na trasie Zagrzeb- Zadar (około 20 połączeń dziennie).


Jeziora Plitvickie są  miejscem idealnym zarówno na kilkugodzinną przerwę w podróży, jak również na całodniową wycieczkę. Przy wejściu znajduje się przeciętny punkt informacji turystycznej (sprzedaje bilety). Bilet upoważnia do nieograniczonej ilości przejazdów kolejką oraz statkiem (możliwość przepłynięcia na drugą stronę Jeziora Kozjak, lub naokoło Jeziora- ok. 15 min). Większość trasy pokonuje się jednak pieszo.

Zakazy

Na terenie Parku zakazane jest pływanie, łowienie ryb oraz zakłócanie życia zwierząt.
Największy i najpiękniejszy Park Narodowy Chorwacji niedawno obchodził 25-lecie wpisu na listę UNESCO. Standardowa wycieczka prowadzi w dół Parku, wzdłuż Jeziora Kozjak- ta część skupia największe i najbardziej malownicze wodospady i jeziorka. <br />
Turystów spędzających tu cały dzień zachęcamy do wycieczki w górę Parku, gdzie zwiedzający znacznie rzadziej zaglądają.

Warto mieć ze sobą:

* Prowiant i wodę na cały dzień- Przy wejściu do Parku, na parkingach, znajduje się kilka punktów gastronomicznych i sklepów z pamiątkami. Na terenie Parku jednak nie ma ich w ogóle. W sezonie na terenie Parku, można spotkać lokalnych sprzedawców, ale nie należy na nich liczyć: trudno ich spotkać ( zazwyczaj stoją przy wejściu), a i "serwowane" przez nich napoje są  ciepłe i dużo droższe niż w punktach przy parkingach.
* czapkę lub chustkę na głowę (wiele odsłoniętych terenów)
* aparat fotograficzny
* mapę- można kupić w Punkcie Informacji Turystycznej przy parkingu, ale w zupełności wystarczy ta, która jest wydrukowana na bilecie.
* Dobre buty- część trasy wiedzie drewnianymi kładkami nad jeziorami, gdzie łatwo o poślizgnięcie.

Odkrywanie nieznanej Europy- Czarnogóra

Którędy nas droga wiodła?

Autor: Wojciech


Gdzieś w okolicy Świąt Bożego Narodzenia został przypieczętowany pomysł wakacyjnej podróży na Bałkany. Docelowym miejscem miała być Czarnogóra. Planowaliśmy czterotygodniową podróż, z czego co najmniej półtora miało być przeznaczone na lenistwo, plaże, słońce i morze. Jak wyszło, o tym w kolejnych rozdziałach.

Plan był prosty:
* Dobrze opracowana trasa, wyznaczone miejsca postoju, wraz z awaryjnymi.
* Zdobycie kompletu map, przewodników i sprawdzonych informacji wcale nie było proste.
Jednak Internet, księgarnie turystyczne i Pascal zaspokoiły moje potrzeby w wystarczającym stopniu. Na miejscu okazało się, że tylko kilka razy trzeba było improwizować, na większość sytuacji, w mniejszym lub większym stopniu, byliśmy przygotowani.
* Zaopatrzenie w miarę możliwości zrobione w Polsce, aby nie tracić czasu na miejscu.
 Jednak niezbędne jest poznawanie kuchni regionalnych, tak więc wizyty w restauracjach i barach, zakupy na targowiskach, w sklepikach i u obwoźnych sprzedawców były włączone do planu. Teraz już mogę spytać: kto tak naprawdę wie, co to jest "burek"?
* Wyznaczone miejsca, które koniecznie należy odwiedzić i te drugorzędne. Jednoznaczne ustalenie, co omijamy, jak na przykład Albania, do której nas ciągnęło, choćby tylko na jeden dzień

No cóż..., plan był dobry, ale życie nieco go pokrzyżowało. Jednak w większej części udało się go zrealizować, a niespodzianki dostarczyły nam ogromną ilość wrażeń! Poszkodowane były chyba jedynie dzieci: lenistwa i ciepłego morza było trochę za mało. Następnym razem postaramy się oddać im to z nawiązką.



Trasa, czyli którędy droga nas wiodła

Naszą podróż odbyliśmy właściwe dwa razy.
Pierwsza rozpoczęła się 29 lipca o 9.40. Z Tychów pojechaliśmy przez Żywiec do przejścia granicznego ze Słowacją w Korbielowie. Następnie przez Żylinę, Trnawę i Nitrę do granicy węgierskiej w Komarno, a dalej przez Dunaujvarosz do Dunafoldvar na kamping.

Kamping typowo przejazdowy – przespać się i jechać dalej. Jedyny problem to "godzina seksualna" komarów, na którą  akurat trafiliśmy. Istny koszmar. Następnego dnia pakujemy się i przez Cele i Szekszard kierujemy się na Udvar i dalej na Osjek już po Chorwackiej stronie. W okolicach Cele jest mnóstwo straganów z warzywami i owocami. Warto zrobić zaopatrzenie w melony, arbuzy i inne wiktuały. Brzoskwinie jednak najlepiej kupić bezpośrednio w sadzie, których kilka mija się po drodze. Z targowaniem się nie jest najlepiej – cenę można zbić maksymalnie o 10-15 proc.

Po krótkim zwiedzaniu Twierdzy nad Dravą, czyli starej, zrujnowanej części Osjeku, kierujemy się na Vrpolije i Slovanski Brod na kamping, omijając, niestety, widoczną po drodze z lewej strony największą w Chorwacji katedrę w Dakovie. W Slovanskim Brodzie niespodzianka- kampingu brak.

Niestety, nie jest to jedyne zmartwienie, drugie to auto. Od mniej więcej Osjeku coś nie bardzo pasuje naszemu autku skręcanie. Po około trzygodzinnym postoju na stacji benzynowej i kilkunastu telefonach dociera do nas pomoc drogowa. Szybka przejażdżka na lawecie i jesteśmy w warsztacie. Po dalszych 30 minutach wiemy, jak się nazywa problem: "letva volana". Ponieważ jest już późna noc z piątku na sobotę, ubezpieczalnia kwateruje nas w pensjonacie. Całkiem przyjemny – tyle, że nas zaprzątają inne problemy. Sobotę i niedzielę poświęcamy na nieco odpoczynku i przede wszystkim konsultacje z fachowcami i "ludźmi wiedzącymi": co dalej? 

Miejscowy mechanik życzy sobie horrendalną sumę za naprawę. Tak więc z duszą na ramieniu, kupując zapas płynu do układu kierowniczego, wyruszamy w drogę powrotną. Jedziemy niczym pociąg, tzn. tylko łagodne łuki, przez niektóre ronda przejeżdżamy na wprost, zakręty bezlitośnie ścinamy i co pewien czas  dolewamy płynu, który cieknie nieprzerwanym strumieniem. Tym sposobem, wracając niemal po swoich śladach, porządnie wyczerpani po 12 godzinach jesteśmy w domu.

Teraz następuje przerwa na naprawę pomiędzy 2 a 6 sierpnia.
7 sierpnia rozpoczynamy drugie podejście do naszej podróży. Zaczyna się "nieźle"! W Pszczynie, po przejechaniu kilkunastu kilometrów, łapie nas drogówka na radar! Kilkunastominutowe negocjacje i kończy się na pouczeniu, i życzeniach miłej podróży. Dzięki ci, pszczyńska drogówko! Trasa niemal identyczna jak poprzednio, z tą  różnicą, że za Mohaczem, z powodu deszczu, decydujemy się na domek typu bungalow zamiast namiotu. Jednak po kilkunastu minutach lądujemy w zdecydowanie ładniejszym pokoju niż wspomniany domek bez konieczności dopłaty. Ośrodek usytuowany jest nad Dunajem, koczuje tu wielu wędkarzy. Niestety, pozostawili nam w pokoju prezent – pełzające, białe larwy. Po polowaniu i morderstwie wielokrotnym na tych stworzeniach możemy odpocząć, rozkoszując się oglądaniem MŚ w lekkoatletyce w Helsinkach z madziarskim komentarzem. Ekstra.


Następnego dnia podążamy dalej poznaną wcześniej trasą (ponownie omijamy Dakovo), jednak nie skręcamy na Slovanski Brod, tylko prosto na południe- przez  Samac wjeżdżamy do Bośni i Hercegowiny. Następnie przez Doboj, Żenicę do Sarajeva i na kamping do Ildży, kilkanaście kilometrów za stolicą.

Przejazd przez ten kraj dostarcza wiele "atrakcji", szczególnie osobie przyzwyczajonej do środkowoeuropejskich standardów. Poczynając od dróg, zachowania na drogach oraz masy policji i minaretów (nie wiem, czego było więcej), przez konieczność szybkiego przypomnienia sobie cyrylicy, na sanitariatach kończąc- nawet w całkiem niezłej knajpce są  zdecydowanie bardziej "orientalne" niż można by się spodziewać. Sarajevo i przejazd przez to miasto (tygiel kulturowy wyrażany także w charakterze jazdy) jest przeżyciem samym w sobie i raczej nie do opisania. Polecam każdemu, komu wydaje się, że jest dobrym kierowcą. Chyba każdego jest w stanie nauczyć pokory. Dodam tylko, że w trakcie naszej krótkiej wizyty wymieniano asfalt na głównej arterii, oczywiście nie zamykając ruchu. Kto był, ten wie, o czym mowa, kto nie był, ten musi przeżyć to na własnej skórze.

Kolejny dzień, 9 sierpnia, pakujemy się wcześnie i przez Brod (kier. Focza) i Hum docieramy do Czarnogóry w miejscowości Scepan Polije. Ostatni odcinek jest "dość trudny", tzn. ograniczenie do 10 km/h, którego nie sposób złamać, nowo wybudowane mosty, które dziwnym trafem należy objechać i skorzystać z pobliskiego brodu, oraz temu podobne atrakcje. Sama granica przypomina bardziej powszechne wyobrażenie punktu przerzutowego hilarzy kokainą gdzieś w Ameryce Południowej niż przejście graniczne w Europie. Jedynym dokumentem, którym interesowali się pogranicznicy był... dowód rejestracyjny samochodu. Sprawdzenie go zajęło kilkanaście minut.

Dalsza trasa prowadziła przez Plużine, Pivski Monastyr, Trsa do Żablijaka. Przejechaliśmy tym samym przez najwyższą partię Gór Dynarskich, i to bynajmniej nie po asfalcie czy przyjemnym szutrze. Potem odwiedzamy największy w Europie kanion na rzece Tara i usytuowany nad nią monastyr. 

11 sierpnia, pokonując 100 (!) kilometrów serpentyn docieramy do Niksica. Z drogi do Podgoricy odbijamy, aby zwiedzić monastyr Ostrog, święte miejsce dla wszystkich wyznawców prawosławia na Bałkanach. Niecałe 10 kilometrów serpentyn nad przepaścią na niezabezpieczonej drodze, wydawać by się mogło, szerokości naszego auta. Niby nic, ale trzeba było się wyminąć kilkakrotnie z autobusami (dobrze, że pomyślano o symbolicznych "mijankach"), nie licząc kilkudziesięciu osobówek. Oczywiście niemal za każdym razem byliśmy po zewnętrznej. Opis monastyru w rozdziale: "Monastyry, meczety i minarety". Wracamy na drogę do Podgoricy i cudem przejeżdżając przez nie oznakowaną stolicę Czarnogóry, kierujemy się nad morze.

Korzystając z dopiero co otwartego tunelu, za 2,5 euro skracamy sobie drogę i dojeżdżamy do morza. jadąc dalej na południe, przebijając się prze nadmorskie kurorty, docieramy do Ulcinj, gdzie kwaterujemy się na kampingu.

Następnego dnia odwiedzam znowu warsztat mechanika. Coś nieprzyjemnie trzeszczy i zgrzyta w podwoziu. Bardzo pomocna, choć niezbyt przyjemna w obejściu, była Polka mieszkająca w tej okolicy od lat, a zajmująca się wynajmowaniem kwater. Okazało się, że przejazd przez góry okupiliśmy stratą kilku śrub w podwoziu i nielichymi wgnieceniami, a i chłodnica klimatyzacji nieźle oberwała. Trzech mechaników, najwyraźniej przyzwyczajonych do tego typu usterek, sprawnie i bezproblemowo, półtorametrowymi łomami poodginała wgniecione elementy, a następnie uzupełniła braki w śrubunku. Pół godziny czekania, 10 minut "naprawy" i 5 euro – to cena spokoju i braku trzasków. Klimatyzacja do naprawy niestety w Polsce.

Przez następne dziesięć dni plażujemy, zwiedzamy wybrzeże oraz niezbyt odległe Cetinje i Jezioro Szkoderskie, a także Bokę Kotorską. 22 sierpnia wieczorem docieramy do chorwackiego Orsacza. Jest to wioska za Dubrownikiem z kapitalnym polem namiotowym "Stara Maslina", obsługiwanym przez niesamowitych ludzi. Opis tych dni zawarty jest w rozdziałach: "Wybrzeże czarnogórskie: Ulcinj – trochę orientu, Sveti Stefan – luksus w najlepszym wydaniu, Boka Kotorska – Błękitna Grota i rzymskie mozaiki" oraz "Cetinje, Stari Bar i Stara Maslina – przeszłość nowsza i starsza" i "Jezioro Szkoderskie".


Kolejny wtorek i środa przeznaczone są  na zwiedzanie Dubrownika, plażowanie i robienie podwodnych zdjęć. 

Teraz dopiero czujemy, jak brakuje nam straconych na początku dni. Ku wielkiej rozpaczy dziewczynek nie możemy oddać się zaplanowanemu lenistwu w należytym stopniu. Trudno ukryć, że i my byliśmy niepocieszeni...

Następnego dnia jedziemy na kemping do Sibenika, obserwując po drodze zmieniający się krajobraz, architekturę i ludzi. Zmiany na trasie są wprost niewiarygodne, a rozpoczynają się już od Ulcinj, które jest najbardziej orientalne ze wszystkich odwiedzonych przez nas miast. Samo miasto i okolica są  pełne turystów, najczęściej z Kosowa i Serbii, a mieszkańcy bardzo życzliwie nastawieni do przyjezdnych – choć nie tak bezinteresowni jak w głębi Czarnogóry. Potem Budva z leżącym nieopodal Svetim Stefanem, przygotowane na przyjęcie zamożniejszych gości, potrzebujących dyskotek, głośnej muzyki itp. Dalej Zatoka Kotorska z samym Kotorem, który jest tu wyjątkiem na tle pozostałych miejscowości leżących na brzegach tego "Fiordu na Adriatyku". Mijamy dziesiątki osad i miasteczek, których historia  sięga nierzadko II wieku. Najczęściej są  ciche, spokojne, a Czasami wręcz opuszczone. Wydaje się, że to tylko cień dawnej świetności. Tutaj przecież biło serce kulturalne, naukowe i gospodarczym tego regionu. Dalej Dubrownik – miejsce zupełnie odmienne od reszty regionu – zapchany ludźmi, turystami, samochodami, zapachami. jadąc dalej na północ wybrzeże coraz bardziej zaczyna przypominać Riwierę Francuską, choć niewątpliwie w karykaturze. Im dalej od niemalże orientalnego południa, tym bardziej komercyjnie, nijako i nieciekawie. Szczerze mówiąc, bardzo się cieszymy, że to nie w tym rejonie postanowiliśmy spędzić wakacje.

Kiedy opuszczaliśmy Sibenik, spotkała nas jedna z niewielu niemiłych niespodzianek. Portier/kasjer na "pokomunistycznym" kempingu, którego lata świetności dawno odeszły w zapomnienie, wbrew wcześniejszym ustaleniom postanowił nie przyjąć zapłaty w euro. Na szczęście poczta była niedaleko. Odwiedzamy Park Narodowy Krka. Późnym popołudniem jedziemy nową, asfaltową drogą pomiędzy... polami minowymi. Wrażenie co najmniej niesamowite. Skradin (Krka)–Knin–Korenicko. Tutaj wynajmujemy kwaterę. Do Plitvic pozostało nam kilkanaście kilometrów. Kolejny dzień poświęcamy sławetnym jeziorom. Choć pogoda nas nie rozpieszczała, warto było je zobaczyć. 

Kolejny dzień jest ostatnim w naszej podróży. Potem Plitvice, Zagrzeb i przez Słowenię, Węgry, wzdłuż granicy Austriackiej i Słowację, gdzie nie można było kupić obowiązkowej "poplatki", wracamy do domu.

Tak więc po 22 dniach podróży lub, jak kto woli, 26, uwzględniając nasz falstart, po przejechaniu 3750 kilometrów (lub 4600) i spędzeniu niemalże 79 (91) godzin za kierownicą wróciliśmy do punktu wyjścia. Ubożsi o 550 litrów paliwa (benzyny i gazu w stosunku 1:3) i całkiem pokaźną kwotę, za to bogatsi o moc wrażeń, przeżyć, widoków i zapachów, zmęczeni i wysmyczeni postanowiliśmy jak najszybciej powtórzyć podobną do tej podróż.

środa, 21 lutego 2018

Chorwackie eldorado


W samym centrum Rijeki archeolodzy odkryli doskonale zachowane rzymskie zabytki- m.in. fragmenty mozaiki podłogowej i pozostałości term z kompletnym systemem grzewczym.

To wspaniałe zabytki. Kamiennego sarkofagu nigdy dotąd nie znaleźliśmy w Rijece- tłumaczy "Gazecie" Josip Višnjić, archeolog z Chorwackiego Instytutu Restauracji Zabytków kierujący wykopaliskami. Podłogowa mozaika rzymska jest największą z odnalezionych do tej pory w Chorwacji. A o termach wiedzieliśmy od dawna, ale nie mogliśmy ich badać, bo znajdują się w ruchliwym punkcie miasta.

Rijeka to nadadriatycki port i trzecie pod względem wielkości miasto Chorwacji. Ma 145 tys. mieszkańców i bardzo bogatą historię. Założyli ją prawdopodobnie Celtowie ponad 2,3 tys. lat temu. Ich osada znajdowała się w miejscu dzisiejszego Starego Miasta. Żyli w niej również piraci z iliryjskiego plemienia Liburnów. Na przełomie II i I wieku p.n.e. podbili ich Rzymianie. Osadę nazwali Tarsatica i w III wieku rozbudowali do rozmiarów pokaźnej fortyfikacji obronnej. Włączyli ją do systemu obronnego chroniącego Cesarstwo Rzymskie przed najazdami barbarzyńców z północy. W 799 r. Tarsaticę ostatecznie zniszczyły wojska Karola Wielkiego. Na jej gruzach powstała Rijeka.

WyKopaliska prowadzone są w miejscu często odwiedzanym przez turystów- na placu pomiędzy ulicą Užarską a kościołem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny z XIII wieku. W pobliżu stoi romańska Krzywa Dzwonnica pochylona w stronę świątyni niemal pod kątem 40 stopni. Według archeologów to miejsce jest sercem dawnej Tarsatiki. Od końca lat 60. wiedzieli, że są  tam pozostałości rzymskich murów obronnych i term. Przeprowadzili wówczas  badania sondażowe. Z właściwymi wykopaliskami musieli jednak czekać 40 lat- do jesieni ubiegłego roku. Wtedy to władze miasta zajęły się konserwacją instalacji kanalizacyjnych i elektrycznych w tym miejscu. Znalazły też pieniądze na prace archeologiczne.

Pierwszego odkrycia dokonano we wrześniu. Światło dzienne ujrzały rzymskie mury obronne, termy z wannami i doskonale zachowany hypokaust- system podgrzewania podłóg i wody.- Pierwsze termy powstały tam już w I wieku i służyły mieszkańcom Tarsatiki- opowiada Višnjić.- Zostały rozbudowane w III wieku, kiedy w mieście powstał garnizon rzymski i przybyło żołnierzy.

Około V wieku termy popadły w ruinę. Na ich pozostałościach została wybudowana wczesnochrześcijańska bazylika. Jako budulec posłużyły m.in. kamienie ze ścian term. Bazylika była duża, choć jednonawowa.- Mozaika podłogowa z jej wnętrza ma 18 metrów długości, ale odsłoniliśmy tylko 11, bo pozostała część znajduje się pod tym XIII- wiecznym kościołem- mówi Višnjić. Dodaje, że do tej pory odkryto ponad 40 m kw. mozaiki. Cała powinna mieć 60 m kw.- Jest bardzo dobrze zachowana. Ma bogatą kolorystykę i typowe dla tego okresu i regionu geometryczne ornamenty: romby, koła, krzyże, fale i gwiazdy.

Odsłonięcie w połowie stycznia tak dużej powierzchni mozaiki nie było dla archeologów wielkim zaskoczeniem, bo już wcześniej trafiali na tego typu znaleziska w różnych punktach starego miasta.- Prawdziwą niespodzianką było odkrycie przy murze bazyliki potężnego kamiennego sarkofagu- mówi Višnjić.- Jego wieko znajdowało się dokładnie na poziomie mozaiki. Sarkofag jest zapieczętowany. Od czasów pochówku w IV/V wieku nikt go nie otwierał. To prawdziwa rzadkość.

Wapienny sarkofag waży blisko cztery tony. Wieko przytwierdzone jest do skrzyni czterema żelaznymi klamrami. Nie ma na nim żadnych inskrypcji ani ornamentów. Ale- zdaniem archeologa- to typowe dla IV czy V wieku.

Kto został w tym sarkofagu pochowany?- Ktoś ważny, bo to bardzo drogi pochówek. Może dostojnik kościelny- zgaduje Višnjić. Nie spodziewa się znaleźć w sarkofagu nic poza kośćmi zmarłego i wodą, która dostała się do środka przez szczelinę.- W czasach wczesnochrześcijańskich nie praktykowano wyposażania grobów w cenne przedmioty.

W sobotę naukowcy próbowali otworzyć sarkofag, który trafił już do Morskiego i Historycznego Muzeum Wybrzeża Chorwacji. Nie udało się. Na wieku pojawiło się pęknięcie i trzeba czekać na pomoc specjalistów. Uczeni chcą oddać szczątki zmarłego do badań, by dowiedzieć się, w jakim był wieku, na co chorował i dlaczego zmarł.

Tymczasem chorwackie media spekulują: jak odkryte zabytki powinny być pokazane ludziom? Wiadomo, że w mieście powstanie park archeologiczny o powierzchni ponad 700 m kw. Będzie można obejrzeć w nim m.in. Principij, czyli pozostałości po zabudowaniach dowództwa rzymskiego garnizonu i po budynkach pomocniczych odkryte przed rokiem.- Ale choć znajduje się na drugim końcu ulicy Užarskiej, jest za daleko, by objąć mozaiki i termy. Dlatego wspomina się o nowym konkursie architektonicznym- mówi Višnjić.

Pomysł na mozaikę mają już czytelnicy internetowego dziennika www.rijekadanas.com. Większość domaga się przykrycia mozaiki przezroczystą powierzchnią, przez którą  można by ją podziwiać.

Przepołowiony Geniusz

Nikola Tesla, etniczny Serb, urodził się w lipcu 1856 r. Na terytorium monarchii austro- węgierskiej. Dziś jego rodzinna wioska Smiljan leży w samym środku Chorwacji. Sam Nikola podkreślał, że był jednakowo dumny zarówno ze swej chorwackiej ojczyzny, jak i swojego serbskiego pochodzenia.

Bez jego wynalazków nie powstałyby radio, telefon, telewizja, a nawet baterie słoneczne. To on wymyślił turbinę wodną, zaprojektował elektrownię na wodospadzie Niagara i stworzył pierwszego pilota radiowego do kierowania rozmaitymi urządzeniami.

Tesla już w dzieciństwie zapowiadał się na genialnego wynalazcę. Podobno jako dziewięciolatek zbudował silnik, który napędzały chRabąszcze. Niestety, zazdrosny kolega zjadł owady i pozbawił urządzenie mocy. Następne projekty bałkańskiego wynalazcy przetrwały jednak znacznie dłużej.

W USA, dokąd przyjechał jako 28-letni inżynier, Tesla współpracował m.in. z Thomasem A. Edisonem i opatentował ponad 700 wynalazków. Discovery Channel w ubiegłym roku uznał go za jednego ze stu największych Amerykanów w historii

Przed przypadającą w tym miesiącu 150. rocznicą urodzin naukowca Serbia i Chorwacja zaczęły się jednak spierać się o to, kto powinien uczcić jego pamięć. Gdy kilkanaście miesięcy temu Chorwaci ogłosili, że rok 2006 będzie rokiem Tesli, Serbowie natychmiast zrobili tak samo. Nazwiskiem wynalazcy nazwali nawet międzynarodowe lotnisko w Belgradzie. Zapowiedzieli też organizację własnych obchodów na cześć swego "najsławniejszego syna", które to miano Tesla zyskał w plebiscycie serbskiego magazynu "NIN".

Chorwaci zareagowali na ten ruch zapowiedzią, że po latach odbudują zniszczony w czasie wojny w latach 90. kompleks upamiętniający Nikolę w jego w rodzinnej wiosce.

Kluczem do rozwiązania sporu o bałkańskiego geniusza okazał się niedawny gest belgradzkiego muzeum Tesli, które zdecydowało się udostępnić kopie swoich zbiorów, w tym rysunki i projekty wynalazków, odtwarzanemu kompleksowi w chorwackiej Smiljanie. To centrum leży zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od wybrzeża Adriatyku i ma szansę stać się dużą atrakcją turystyczną.

Topór wojenny został w ten sposób ostatecznie zakopany. W tym tygodniu na uroczystościach z okazji okrągłych urodzin geniusza spotkali się premierzy Chorwacji i Serbii, który wspólnie otworzyli odnowiony dom wynalazcy. Oba kraje odbudowały też wspólnie pomnik Tesli zburzony przez Chorwatów w 1991 r.

- Jesteśmy tu, by uczcić Teslę, Serba, syna Chorwacji, obywatela świata- mówił prezydent Chorwacji Stipe Mesić, a premier Serbii wtórował mu, podkreślając, że otwarcie muzeum może stać się symbolem pojednania dwóch bałkańskich narodów. O swoim wybitnym obywatelu, który zmarł w 1943 r. w Nowym Jorku, nie zapomniały też Stany Zjednoczone. Na chorwackie uroczystości list przysłał sam prezydent George W. Bush.

czwartek, 29 maja 2003

Rola Wielkich Mitów Narodowych - cz. 00

Zmotywowana przez dziewczyny w dyskusji o kategoryzacji książek (dyskusja na portalu czytelniczym nakanapie.pl), postanowiłam w końcu "upublicznić" mój artykuł na temat bałkańskich mitów. Mit mitowi nierówny. Mity kojarzą nam się z Zeusem, Herą i panem Parandowskim. 

Ale są też mity inne - narodowe, geopolityczne, te mają wpływ na nas, nasza historię i postrzeganie świata.

Kiedy usłyszeliśmy pierwszy raz o mitach politycznych, wydały nam się tak surowe tak śmieszne, tak szalone i bezsensowne, że z trudem udawało nam się traktować je poważnie. Teraz wiemy, że był to duży błąd. Nie powinniśmy go popełniać po raz drugi. I dlatego trzeba rozpocząć wnikliwe badania nad pochodzeniem, strukturą i użyciem mitów politycznych"

[Cassirer Ernst, The Myth of the State, Yale University Press 1946]


Publikuję, bo...

mitologia to nauka o mitach (mythos (mit) + logos (nauka)). Ale nigdzie nie jest napisane, że mit musi być o bóstwach. Mit to szerokie pojęcie. Z którego większość osób nie zdaje sobie sprawy. 

piątek, 23 maja 2003

Rola Wielkich Mitów Narodowych - cz. 01

Pomimo, że ten artykuł jest przestarzały (2003) to pewne prawdy są niestety niezmienne. Myślę, że warto się zapoznać z tematem i spróbować zrozumieć, co i jak rządzi społeczeństwem.

  • Wstęp
  • NARÓD I NACJONALIZM
  • Z DZIEJÓW MITU KOSOWSKIEGO
  • SERBSKI ETNOMIT POLITYCZNY
  • SakraLIZACJA SPOŁECZEŃSTWA SERBSKIEGO
  • PODSUMOWANIE
  • BIBLIOGRAFIA
  • Artykuł napisany jako praca semestralna pod kierunkiem dr Małgorzaty Michalskiej (Uniwersytet Wrocławski, Antropologia i Etnologia, wydz. Historyczny) i merytorycznym okiem pani dr Doroty Gil (Uniwersytet Jagielloński, Wydział Filologiczny).

    I jeszcze raz - bardzo dziękuję pani dr Gil za sprawdzenie, czy aby nie pojawiły się tam błędy merytoryczne. Teraz - po latach - mogę już to powiedzieć. Pani doktor, bez Pani moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Byłoby dużo płytsze. Bez Pani i dr Czerwińskiego (ale on już to wie :))

    Pamiętam, że zdradziłam dr Gil temat mojej pracy (pisany na zupełnie innym Uniwersytecie), a ona na spokojnie powiedziała

    - Kasia, czy Ty chcesz zapisać całą Bibliotekę Watykańską? Ja piszę artykuł o wpływie 1 mitu na 1 wydarzenie i już mam 500 stron. Jeśli już musisz, to napisz to tak, żeby zwyczajni ludzie w zwięzłej formie dostali przekrój wszystkiego. nie wgłębiaj się - zostaw to innym. Jeśli choć jedna osoba zauważy wpływ mitu na nasza codzienność, to i tak odniesiesz ogromny sukces.

    Nie chcę odnosić sukcesu :) 

    Ale chcę, życzę sobie, pragnę nawet, aby starać się zrozumieć dlaczego jest tak a nie inaczej. I jeśli choć jedna osoba zauważy manipulację symbolami, to i tak będzie dobrze :)

    Za wszelkie błędy stylistyczne i interpunkcyjne ponoszę wyłączną winę (jest ich tu kilka, wiem, ale nie wyszukujcie specjalnie, proszę :).

    Rola Wielkich Mitów Narodowych - Wstęp

    Rola Wielkich Mitów Narodowych - Wstęp

    Konflikt w Kosowie kojarzy się opinii publicznej z rokiem 1999 i wkroczeniem wojsk serbskich do prowincji.
    Wnikliwi obserwatorzy zauważą jednak, że zaczął się on już dużo wcześniej, właściwie od momentu, kiedy Albańczycy, ogromny naród w ciasnych granicach Albanii, zaczęli masową migrację na tereny Kosowego Pola [1]. W niniejszej pracy nie chcę poruszać problemu bezpośrednich przyczyn ani przebiegu samego konfliktu, pragnę jedynie przestawić rolę, jaką w konflikcie odegrały mity Narodowe, zarówno albańskie, jak i serbskie.

    Ogromną rolę w oddziaływaniu mitów Narodowych odgrywa serbski nacjonalizm, o którego wskrzeszenie oskarżany jest Slobodan Milošević.


    Nie będę rozważać tego problemu, zrobił to już Njebojša Popov [2]. Jednak w świetle rozważań nad problemami bałkańskimi, należy wspomnieć o pojęciu narodu i nacjonalizmie, co czynię w rozdziale pierwszym niniejszej pracy. Już w latach sześćdziesiątych minionego wieku pojawiła się ogromna ilość prac o tej tematyce. Nie sposób wymienić wszystkich autorów, skupiłam się więc na pracach Ursa Altermatta, Rogersa Brubekera, Ernesta Gellnera [3] oraz pracach traktujących o współczesnych konfliktach społecznych [4]. Nacjonalizm sprzężony jest z mitami Narodowymi, zaś one z nacjonalizmem. Nie sposób mówić o jednym, nie wspominając o drugim. Zaznaczam jednak, że część ta stanowi teoretyczne wprowadzenie do zasadniczych rozważań.

    Bałkański etnomit narodowy, przekształcając się w mit polityczny, stał się zabójczym narzędziem w rękach przywódców, a "gra na czułych strunach Narodowej tradycji" [5] doprowadziła do krwawych rozgrywek międzynarodowych. Tradycja, kultura i głęboko zakorzenione mity Narodowe, są tak bardzo żywe w świadomości narodów bałkańskich, że wystarczy jedynie charyzmatyczny przywódca, aby światem wstrząsnęła kolejna wojna na Bałkanach.

    Ponieważ poprzedni konflikt kosowski nie znalazł zadowalającego obie strony rozwiązania, wielce prawdopodobnym jest, że kolejny konflikt dotyczyć będzie również Kosowa, albo Macedonii, która usilnie walczy o stworzenie państwa wieloetnicznego. Znawcy terenu i kultury mogą z zamkniętymi oczami wyznaczyć miejsce kolejnego konfliktu, jednakże metod zapobieżenia nie ma i najprawdopodobniej nigdy nie będzie, gdyż wojna tkwi w samym społeczeństwie. W obliczu zagrożenia Narodowej tożsamości (realnego bądź wyimaginowanego) ruszą wszyscy, a przynajmniej wspólnie będą popierać tych, którzy walczą. Kosowo tkwi w sercach, umysłach i ciałach Serbów, a idea Wielkiej Albanii w Albańczykach.

    Temat słowiańskich mitów Narodowych, a w szczególności mitów krajów postjugosłowiańskich, poruszany jest w ostatnich latach bardzo często na konferencjach i międzynarodowych kongresach slawistów. Z polskich ośrodków naukowych najważniejszą rolę odgrywają ośrodek poznański i krakowski. Dzięki współpracy tych kręgów naukowych powstało wiele opracowań zbiorowych, które wykorzystałam w swojej pracy. Są to Wielkie mity Narodowe Słowian pod redakcją Anny Gawareckiej, Aleksandra Naumowa i Bogusława Zielińskiego, Słowianie wobec integracji Europy pod redakcją Marii Bobrownickiej, czy tejże autorki Narkotyk mitu. Szkice o świadomości Narodowej i kulturowej Słowian zachodnich i południowych [6].

    Mity Narodowe, jak twierdzi Dorota Gil, "wchłaniając wojenno propagiowe ideologemy" [7], angażują się w politykę i odgrywają ogromną rolę w konfliktach na Bałkanach. Zresztą idea, że "polityka to, w największej mierze, sprawa symboli" [8] nie jest bynajmniej Ideą nową. Od dawna obecna jest w antropologii i filozofii politycznej, odnaleźć ją można u Rousseau ("władza obywateli też ma swoją świecką religię"), czy w totalitarnych systemach i ich metodach manipulacji masami. Symboliczny aspekt polityki ujawnia się też w tworzeniu systemów demokratycznych, tak jak w krajach powstałych po rozpadzie Jugosławii [9].

    Nic więc dziwnego, że politycy nawołując do wojny etnicznej (gdyż w takim aspekcie należy rozpatrywać wszelkie konflikty na Bałkanach), wykorzystywali te elementy kultury i tradycji Narodowej, które w społeczeństwie były mocno zakorzenione. Wystarczy przypomnieć sylwetkę Radovana Karadžicia, który w swoim wystąpieniu telewizyjnym, nawołującym do wojny w Bośni, grał na gęślach (Narodowym instrumencie serbskim) na tle portretu Vuka Karadžicia [10]. Wykorzystanie tego samego nazwiska (jego domniemane pokrewieństwo z Vukiem jest wciąż niesprawdzone) przez przywódcę bośniackich Serbów dowodzi, czegokolwiek by o tej osobie nie powiedzieć, doskonałej znajomości serbskiej tradycji, serbskiego społeczeństwa i perfekcyjnego opanowania manipulacji symbolami.

    Problem mitów Narodowych przekształcających się w mity polityczne i tym samym odgrywających ogromną rolę w konfliktach na Bałkanach podnosili już liczni autorzy: filolodzy, etnolodzy i politolodzy. Kulturowe tło konfliktu naświetlają prace zmarłej niedawno prof. Joanny Rapackiej [11], bez której książek i artykułów trudno mówić o zapoznaniu się z kulturą krajów byłej Jugosławii.

    Geopolityczną stronę konfliktu odsłaniają prace Andrzeja Nowosada [12] i Sylwii Nowak [13], jak również wspaniałe artykuły Doroty Gil [14]. Bezpośrednim wpływem mitów na politykę zajmuje się również serbski etnolog Ivan Čolović. Właśnie jego książka Polityka symboli (zbiór esejów o antropologii politycznej) zainspirowała mnie do napisania niniejszej pracy. Wielu cennych informacji przyniosły mi artykuły Ryszarda Bilskiego [15] oraz skromne opracowanie Henryka Batowskiego [16].

    Wspomniałam o Radovanie Karadžiciu, wykorzystującym tradycję Narodową do celów politycznych. Również Slobodan Milošević, rozpoczynając XX- wieczną bitwę o Kosowo, powoływał się na Vuka Karadžićia, choć nieco w innym sensie.
    Srbi svi i svuda (Dosł. Serbowie wszyscy i wszędzie) "manifest" Vuka z 1836 roku [18], mający na celu zjednoczenie Serbów wszystkich trzech wyznań (Srbi sva tri zakona) w czasach Miloševicia przerodził się w manifest polityczny służący do eliminacji wszystkich nie- Serbów, żyjących w granicach Serbii. Granice Serbii są tu jednak rozumiane w specyficzny sposób. Nie chodzi o granice w sensie politycznym (linearnym), ale o miejsca, które Serbowie jako naród kiedykolwiek na przestrzeni wieków zamieszkiwali. Serbowie wszyscy i wszędzie oraz granice Serbii wyznaczają serbskie groby to nie są zwykłe zdania, ale hasła nacjonalistyczne, padające na bardzo podatny grunt społeczny.

    Przyczynami aprobaty społecznej i afirmacji przywódców zajmę się w rozdziale czwartym, dotyczącym sakralizacji społeczeństwa serbskiego. Trudno sobie bowiem wyobrazić rozważania na temat mitów Narodowych, nie tłumacząc podstaw ich istnienia oraz stopnia zaangażowania w tworzeniu świadomości Narodowej.

    Przyczyny, dla których mity Narodowe, retoryka polityczna oraz symbole odgrywają tak doniosłą rolę w kształtowaniu historii na Bałkanach, tkwią głęboko w "uświęceniu władzy" i zaangażowaniu Cerkwi Prawosławnej w politykę.

    W tej części pracy korzystałam głównie z artykułów Doroty Gil [19], światowego autorytetu od spraw Kosowa i Cerkwi Prawosławnej, jak również publikacje Aleksandra Naumowa [20], specjalizującego się w tematyce serbskiego prawosławia. Szczególnie przydatne okazały się publikacje serbskich teologów, i historyków [21].

    Historia Słowian, a szczególnie Słowian Południowych, pisana jest mitami, co postaram się wykazać w niniejszej pracy. Naukowcy zajmujący się Słowiańszczyzną Południową zapełnili już swymi pracami niejedną półkę biblioteczną. Jest to bowiem tematyka wielce problematyczna, kontrowersyjna, znajdująca swoje odbicie również w najświeższych reportażach wojennych.

    PRZYPISY:
    [1] Wydarzenie to miało miejsce jeszcze w średniowieczu.
    [2] N Popov, Serbski dramat, Warszawa 1994.
    [3] U. Altermatt, Sarajewo przestrzega. Etnacjonalizm w Europie., Kraków 1997;
    R. Brubaker, Nacjonalizm inaczej. Struktura Narodowa i kwestie Narodowe w Nowej Europie, Warszawa-Kraków 1998;
    E. Gellner, Narody i nacjonalizm, Warszawa 1991 i inni.
    [4] Por: R. Dahrendorf, Nowoczesny konflikt społeczny, Warszawa 1993;
    Konflikty etniczne. Źródła, typy i sposoby rozstrzygania, I. Kabzińska-Stawarz, S. Szynkiewicz (red.), Warszawa 1996;
    Narody i stereotypy, T. Walas (red.), Kraków 1995;
    Narody. Jak powstawały i jak wybijały się na niepodległość, M. Kula (red.), Warszawa 1989 i inni.
    [5] Przynależne do języka publicystycznego wyrażenia: 'panteon bohaterów Narodowych' oraz 'gra na strunach Narodowej tradycji' przeszły już do dyskursu naukowego. Dziś te wyrażenia z powodzeniem stosowane są w pracach naukowych dotyczących Bałkanów.
    [6] Pełną bibliografię na ten temat podaję na końcu pracy.
    [7] D.Gil, Za krzyż święty i za wolność złotą. Mistyczno- Mitologiczny obraz dziejów narodu w oczach Serbów bośniackich, [w:] Przemiany w świadomości i kulturze duchowej narodów Jugosławii po 1991 roku, J. Kornhauser (red.), Kraków 1999, s. 215.
    [8] I. Čolović, Polityka symboli. Eseje o antropologii polityczne, tłum. M. Petryńska, Kraków 2001, s. 5.
    [9] Ibidem, s. 7.
    [10] Vuk Karadžić jest postacią z samego szczytu panteonu serbskiego. Jako reformator cyrylicy i gramatyki zapisał się w tradycji jako ojciec języka serbskiego.
    [11] J Rapacka, Leksykon tradycji chorwackich, Warszawa 1997,
    Idem, Godzina Herdera. O Serbach, Chorwatach i idei jugosłowiańskiej, Warszawa 1995.
    [12] A Nowosad, Bałkańskie domino, "Polityka", 1999, nr 15.
    [13] A Nowosad, S. Nowak, Kosowo- mit za mit, "Polityka", 1999, nr 16, S. Nowak, Kosowo- mit i historia w konflikcie serbsko-albańskim, [w:] Przemiany w świadomości i kulturze duchowej narodów Jugosławii, J. Kornhauser (red.), Kraków 1999.
    [14] D Gil, Za krzyż święty i za wolność złotą... oraz Idem, Świętosawie, a dzisiejsze oblicze kultury duchowej Serbów bośniackich, [w:] Przemiany w świadomości i kulturze duchowej narodów Jugosławii po 1991 roku, J. Kornhauser (red.) Kraków 1999.
    [15] R. Bilski, Nie strzelajcie do nocnego ptaka. Bałkany 1991-1998, Warszawa 1998.
    [16] H. Batowski, Podstawy kryzysu jugosłowiańskiego, "Rocznik PAU", Kraków 1991-1992.
    [17] Dosł. Serbowie wszyscy i wszędzie.
    [18] M. Dąbrowska-Partyka, Kosowo, Piemont, Jugosławia. O niebezpieczeństwach projektowania historii, [w:] Wielkie mity Narodowe, A. Gawarecka, A. Naumow, B. Zieliński (red.), Poznań 1999, s. 57.
    [19] D. Gil, Świętosawie... oraz Idem, Za krzyż święty i za wolność złotą...
    [20] A Naumov., Dar słowa. Ze starej literatury serbskiej, Łódź 1984.
    [21] M.in.: A.Jevtić, Stradanja Srba na Kosovu i Metohiji od 1941-1990 godine, Priština 1990, R. Samarđić, Kosovo i Metohija u srbskoj istoriji, Beograd 2000.

    czwartek, 22 maja 2003

    NARÓD I NACJONALIZM >> Rola Mitow Narodowych cz. II

    NARÓD I NACJONALIZM >> Rola Mitow Narodowych cz. II

    Aby móc prowadzić dyskusje na temat konfliktu etnicznego między dwoma narodami (rozważamy tu konflikt etniczny w Kosowie, między Serbami i Albańczykami), należy przede wszystkim wytłumaczyć terminy takie jak naród, państwo kulturowe i państwo Narodowe, etnia i etniczny, jak również zagłębić się nieco w sposób rozumienia tych pojęć przez poszczególne szkoły (koncepcja zachodnioeuropejska i wschodnioeuropejska). Z tematyką tą związana jest również problematyka szeroko pojętego nacjonalizmu, który w rzeczywistości europejskiej, a szczególnie bałkańskiej , odgrywa doniosłą rolę. Ze względu na wpływ nacjonalizmu na rzeczywistość bałkańską, rozpocznę od naświetlenia tej problematyki, w części dalszej poruszając tematykę narodu i etnii.

    Nacjonalizm, "pierwsze i największe z szaleństw" [22], nie jest zjawiskiem nowym. Już w XIX wieku stanowił on największą siłę polityczną, a John Lukacs określił go wręcz mianem "jedynej religii popularnej naszych czasów" [23]. Wielu historyków twierdziło, że szczególną cechą naszego wieku nie jest walka klas, czy idei, lecz walka narodów. Jednakże wraz z końcem II wojny światowej, po okresie ludobójstwa i przesiedleń, wszelkie ruchy nacjonalistyczne wydawały się tak bardzo pozbawione jakichkolwiek szans na przetrwanie, że triumfalnie ogłoszono kres epoki nacjonalizmu. Jak pokazała historia, przedwcześnie.

    Wszelkie przejawy nacjonalizmu na świecie, czy to walki czarnej ludności w Stanach Zjednoczonych o pełnię praw obywatelskich, czy ruchy wyzwoleńcze w Afryce i Azji, przyjmowane były jako "powielanie europejskiego pierwowzoru" lub "chwilowy nawrót do minionych czasów". Dopiero wielkie przemiany rzeczywistości XX wieku, rozpad ZSRR, Czechosłowacji i Jugosławii, przyniosły powrót dyskusji nad nacjonalizmem i jego wciąż żywą obecnością w dzisiejszym świecie.

    Wydarzenia ostatnich lat powodują pojawienie się powszechnego są duże problem nacjonalizmu i problemów etnicznych dotyczy krajów słabych cywilizacyjnie, a w Europie dotyczy on tylko krajów byłego bloku komunistycznego. Nie jest to prawdą. Wszak nacjonalizm, owo szaleństwo zbiorowości i jednostek, wynika z zazdrości i strachu, a przede wszystkim z utraty indywidualnej świadomości [24](podkreślenie moje). Zagraża ona wszystkim narodom. W krajach Europy Zachodniej objawia się w działaniach skrajnych ruchów prawicowych i populistycznych, jak również w dyskusjach nad potrzebą integracji europejskiej oraz w europejskim stosunku do mniejszości Narodowych. Kraje Europy Środkowej i Wschodniej znajdują w nacjonalizmie zastępstwo upadłej ideologii komunistycznej.
    Nacjonalizm karmi się odnawianiem konfliktów z przeszłości,
    podsycaniem niechęci do mniejszości Narodowych
    i trudnościami wynikającymi ze zmian gospodarczych i politycznych [25]

    Dubravka Ugrešić, chorwacka pisarka, ten sam problem przedstawia bardziej poetycko:
    Jugosłowiańska armia federalna pożre najpierw Chorwację,
    potem z braku strawy będzie żarła resztę "Titoliu", jaja, z którego się wylęgła.
    W końcu pożarłszy własne dzieci, będzie umierać w straszliwych męczarniach
    pożerając sama siebie [26]

    Pomimo tego, że nacjonalizm jest sam w sobie zjawiskiem niepokojącym i, w świetle dzisiejszego "zmniejszenia świata" i otwarcia granic, zasadź złą, to jednak w Europie (o innych częściach świata nie wspomnę) wciąż święci triumfy. Chociaż niewątpliwie Prawdą jest, że w dzisiejszych czasach na każdym kroku zauważamy "gwałcenie" doktryny nacjonalistycznej. Głosi ona, że:
    Nacjonalizm jest przede wszystkim zasadź polityczną, która głosi,
    że jednostki polityczne powinny pokrywać się z jednostkami Narodowościowymi [27]

    Istnieją jednak takie państwa, których granice nie obejmują wszystkich rodaków. Doskonałym przykładem jest tu Albania, której XIX wieczna idea Wielkiej Albanii była próba realizacji gellenrowskiej zasady nacjonalizmu. Innym przykładem naruszenia podstawowych zasad nacjonalizmu jest Serbia. Abstrahując od faktu, że w XIX tutaj także usiłowano realizować ideę Wielkiej Serbii [28] , w kraju tym następuje tak jakby podwójne złamanie praw nacjonalistycznych. Po pierwsze Serbowie żyją nie tylko w Serbii, ale również ogromna ich liczba zamieszkuje tereny Bośni i Hercegowiny (która została podzielona na dwie części: Republikę Serbską oraz federację Chorwacko- Muzułmańską), przed 1995 rokiem zamieszkiwali również obszar Serbskiej Krainy (Liki) oraz Slawonii w Chorwacji, duża ich liczba żyje również w innych krajach byłej Jugosławii. Z drugiej strony państwo uważanym za serbskie nie tylko boryka się z problemem mniejszości Narodowych, ale wręcz pozostaje w konfederacji z Czarnogórą, czyli w kraju serbskim zamieszkują obce grupy na tych samych prawach, co Serbowie. podczas wszystkich konfliktów w krajach byłej Jugosławii usiłowano wprowadzić w życie kolejną zasadę nacjonalizmu, głoszącą, że państwo może stać się czyste etnicznie, jeżeli wszystkich obywateli obcego pochodzenia się zabije lub wypędzi.

    Nie chcę bynajmniej tutaj powiedzieć, że największymi nacjonalistami byli Serbowie, Chociaż tak to zostało naświetlone w polskich mediach. Każdy naród bałkański, być może z wyjątkiem Słowenii, za dominującą zasadę w tych czasach wyznaczał zasadę nacjonalistyczną. Urs Altermatt twierdzi, iż, po pierwsze, "Europa cierpi na nowotwór tożsamości" [29], a jak już wspomniałam wcześniej, brak tożsamości implikuje powstanie tendencji nacjonalistycznych, a także, iż "po Europie snuje się upiór etnizacji polityki i społeczeństwa" [30]

    W społeczeństwie końca XX wieku i początku wieku XXI, kiedy ludność cechuje niebywała wręcz mobilność, gdy obywatele świata migrują z miejsca na miejsce, a wielokulturowość społeczeństwa objawia się z całą siłą, rodzi się nowa odmiana nacjonalizmu- uznający zasadę apartheidu (izolacji na jak najmniejszym terenie) etnonacjonalizm. zasada ta opiera się na przekonaniu, że lud, naród i etniczność są bytami naturalnymi. Chociaż od dawna nie używa się już biologicznej argumentacji o wyższości bądź niższości danego narodu, etnonacjonalizm poszedł dalej w swojej doktrynie. W jego ramach pojawia się tutaj kategoria swój- obcy, przy czym obcy zawsze jest "tym złym".
    My- to nie oni, My jesteśmy po stronie dobra, oni po stronie zła, nasze cechy: Narodowe, nacjonalistyczne nie odgrywają roli, chyba ,że są w zestawieniu z ich nacjonalizmem: my, owszem jesteśmy nacjonalistami, ale oni są jeszcze większymi, my podrzynamy gardła, ale oni też, a nawet bardziej, my może pijacy, ale oni to wręcz alkoholicy, nasza historia jest poprawna, w porównaniu z ich historią" [31]

    Jak widać z powyższego, nacjonalizm jest z zasady egoistyczny, egocentryczny. Według nacjonalistycznego myślenia innymi nie są tylko obcy, ale wszystko, co nie jest "moje". Danilo Kiš twierdzi, że nacjonalista jest ignorantem, jest bezwartościowy jako składnik zbiorowości i równie nieprzydatny jako jednostka. Nacjonalista żyje własnym wygodnym życiem, które nie zostawia miejsca na poznanie "innego", a co za tym idzie nacjonalista staje się wyalienowany i jeszcze bardziej popada w swój nacjonalizm [32]

    Wreszcie należy powiedzieć, że nacjonalizm nie jest wywoływany przez narody. Jest wprowadzany przez "pola polityczne" [33]. Może być również produkowany przez pola kulturowe lub ekonomiczne. Jednakże należy pamiętać, że dynamika rozwoju nacjonalizmu regulowana jest przez właściwości wspomnianych pól, a nie poprzez właściwości zbiorowości, jaką jest naród. Pora więc wyjaśnić pojęcie narodu, tak często dotychczas używane, a jeszcze nie zdefiniowane.

    W wieku XIX i XX pojęcie narodu niejednokrotnie było nadużywane i do dziś w niektórych językach wywołuje negatywne skojarzenia. Chociażby zbrodnie hitlerowskie, popełniane w imieniu "aryjskiej rasy panów", spowodowały, że po II wojnie światowej niełatwo było podejmować tę tematykę bez automatycznych skojarzeń. Jednakże pojęcie to zachowało się w języku niemieckim, Chociaż początkowo sami Niemcy odnosili się do niego z nieufnością.

    Za odpowiednik słowa "naród" przyjęto słowo umma. Oznacza ono wspólnotę religijną "wszystkich muzułmanów. W wieku XX Arabowie zastosowali to słowo również do swej wspólnoty językowej, a nawet w odniesieniu do lokalnych jednostek geograficznych, takich jak naród egipski. Słowo umma cechuje wieloznaczność. Co za tym idzie arabskie al.-umma al.- Muttahida można przełożyć jako "Organizacja Narodów Zjednoczonych", lub jako "Zjednoczone Wspólnoty Religijne".

    Bardzo dobrym przykładem na wieloznaczność terminu naród jest Organizacja Narodów Zjednoczonych. Założona w Stanach Zjednoczonych, nosi nazwę United Nations. Nazwa ta w językach niemieckim, francuskim i hiszpańskim została przełożona dosłownie jako: Vereinte Nationen, Nations Unies i Naciones Unidas. Na podstawie powyższych tłumaczeń można odnieść wrażenie, że ma się do czynienia ze związkiem narodów, w rzeczywistości chodzi o umowę między państwami. Podobnie rzecz się miała z poprzedniczką ONZ, Ligą Narodów. Jej nazwa w języku niemieckim sugerowała, że opiera się na wspólnocie ludów. Problem nazwy komplikuje się jeszcze bardziej w językach pozaeuropejskich. I tak na przykład arabski odpowiednik nazwy "Organizacja Narodów Zjednoczonych"- al-umma al- Muttahida- można by, z równym powodzeniem, przełożyć jako "Zjednoczone Wspólnoty Religijne" [34]

    Czym więc jest naród?
    Niemiecki filozof, Johann Gottfried Herder, na którego tezy będę się w niniejszej pracy niejednokrotnie powoływać, twierdził:
    Naród jest wychowywany i kształcony za pośrednictwem języka(...) [35]

    Niektórzy badacze Słowiańszczyzny poddają w wątpliwość jego teorię twierdząc, że wojna serbsko-chorwacka jest dobitnym przykładem na to, że wspólnota języka nie determinuje definitywnie poczucia wspólnoty Narodowej [36]. Jednakże w świetle dzisiejszych badań trudno te tezy potwierdzić. Równie trudno jest im zaprzeczyć. Badacze bowiem nie są zgodni w kwestii, czy chorwacki, serbski i bośniacki (ten sam problem dotyczy bułgarskiego i macedońskiego) są osobnymi językami, czy też tylko dialektami tego samego języka [37]. Sami zainteresowani, biorąc pod uwagę nieustające konflikty, stoją na stanowisku odrębności tych języków. Podobnie twierdzili XIX- wieczni ideolodzy serbscy i chorwaccy. Nie wnikając w programy Narodowotwórcze, należy przyznać częściową rację badaczom nieuznającym determinującej roli języka. Wszak w kulturach pierwotnych istnieją grupy, których tożsamość nie jest zdeterminowana przez język [38]. Wychodząc z tego założenia, swoją koncepcję narodu przedstawił w 1913 roku Józef Dżugaszwili. Twierdził on, że:
    "Naród jest stabilną wspólnotą ludzi, która powstała historycznie na gruncie wspólnoty języka,
    terytorium, życia gospodarczego i charakteru psychicznego, objawiającego się we wspólnocie kultury"[39]

    Cokolwiek by o sowieckim wodzu rewolucji nie powiedzieć, faktem bezspornym pozostaje, że połączył w swej definicji czynniki subiektywne i obiektywne. Teza ta, w kręgach komunistycznych, kształtowała dyskusje nad pojęciem narodu aż do lat pięćdziesiątych XX wieku. Również w kręgach serbskich ideologów zyskała wielką popularność [40].

    Zmierzając do podsumowania pojęcia narodu, nie wypada nie wspomnieć o tezie francuskiego badacza religii, Ernesta Renana, która echem odbiła się w późniejszych teoriach serbskich ideologów i w nowomowie serbskich polityków. Renan ujmował naród jako:>
    "Wielką wspólnotę solidarnościową, opartą na poczuciu ofiar, które złożono i ofiar, które jest się skłonnym jeszcze popełniać.(... )Naród jest duszą, zasadź duchową. (...) Podobnie jak jednostka, naród jest punktem końcowym długiej historii wysiłków ofiar i poświęcenia.(...)Wspólna sława w przeszłości, wspólna wola wspólnego dokonywania czegoś wielkiego w teraźniejszości- oto istotne przesłanki istnienia ludu"[41]
    Miloševicowski manifest nawołujący do eliminacji wszystkich nie-Serbów, decyzja Franjo Tuđmana o exodusie tysięcy Serbów z Srbskiej Krainy, egzekucje popełniane przez UČK [42], są niczym innym, jak zbrodnią popełnianą w imię narodu, rozumianego według definicji Renana.

    Wytłumaczenie, dlaczego właśnie definicja Renana wydaje mi się najbardziej adekwatną, tkwi w trafnej konstatacji Ursa Altermatta, szwajcarskiego historyka dziejów najnowszych:
    "Słowo naród swe konkretne znaczenie uzyskuje dopiero w kontekście historyczno- kulturowym[43]

    Kontekst ów powoduje podział narodów na państwowe i kulturowe, po raz pierwszy wyrażony w filozofii Rousseau i Herdera. Przyczyną podziału narodów był antagonizm polityczny między Francją, a Niemcami, który dominował w Europie od XIX wieku aż do zakończenia II wojny światowej. Czym więc jest naród państwowy, a czym naród kulturowy? Należy zwrócić uwagę, że wszystkie wspomniane wyżej definicje narodu, pośrednio lub bezpośrednio, wywodzą się z państwa. Wielce ciekawym jest fakt, że za punkt odniesienia może służyć również brak państwa. Łatwo zauważyć, że zazwyczaj "posiadanie" państwa implikuje model narodu państwowego, zaś jego brak- narodu kulturowego. Należy jednak pamiętać, że jest to jedynie pewna prawidłowość, nie zaś reguła.

    Koncepcja narodu państwowego, zwana również koncepcją zachodnioeuropejską, wychodzi od politycznego pojęcia narodu, formułującego się w już istniejącym państwie. Historycznie wywodzi się z Francji, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii [44], które przeszły swoją rewolucję i w związku z tym, w tej koncepcji naród rozumie się jako polityczną wspólnotę obywateli, równych wobec prawa, niezależnie od pozycji społecznej, religii, języka, czy pochodzenia. Taka polityka powodowała w XIX wieku asymilację przyjezdnych i nadawanie obywatelstwa drugiemu pokoleniu imigrantów [45]

    Ojczyzną koncepcji wschodnioeuropejskiej (zwanej też w literaturze przedmiotu, koncepcją środkowoeuropejską) są Włochy i Niemcy [46] , gdzie, wobec braku własnego państwa, poczucie przynależności opierało się na języku i kulturze. Dla szkoły tej znamiennym jest przekonanie, że naród istnieje poza strukturami państwowymi. Taka polityka implikuje różnicę między "swoimi" a "obcymi", między obywatelami a imigrantami [47]

    Po rozpadzie Jugosławii właściwie każdy naród ma swoje państwo (oczywiście, jeżeli Albańczyków w Kosowie, Sižaku i Macedonii "zaliczymy" do narodu albańskiego, a tak się sami zainteresowani określają). Państwa te borykają się z dwoma podstawowymi problemami. Po pierwsze, nie ma pomysłu na model państwa, po drugie, ogromnym problemem jest sprawa mniejszości Narodowych, które w niektórych rejonach (jak na przykład w Kosowie, Bośni, czy Sižaku) zyskały przeważającą większość liczebną.

    Twórcą pojęcia "państwo zorientowane Narodowo" jest wspomniany Rogers Brubaker. Używa tego pojęcia zamiast terminu "państwo Narodowe", aby podkreślić dynamiczne stanowisko polityczne. Twierdzi on, że państwo zorientowane Narodowo nie implikuje homogeniczności etnokulturowej. Poza tym Brubaker uważa, że pierwsze pojęcie, w przeciwieństwie do drugiego, nie implikuje "skończoności", informuje wręcz, że homogeniczność etnokulturowa nie została jeszcze osiągnięta. W rozumieniu elit państwa zorientowanego Narodowo jest, w pewnym sensie, niedokończonym państwem, państwem "niekompletnym" [R. Brubaker, op. cit., s. 81].

    Istnieją trzy alternatywne modele państwa. Model państwa obywatelskiego, to państwo wszystkich obywateli niezależnie od ich przynależności etnicznej. W tym modelu państwa etniczność, czy Narodowość etniczna nie ma publicznego znaczenia. Inaczej jest w modelu państwa dwu- lub wielonarodowego, jako państwa dwu lub więcej rdzennych narodów. W tym modelu etniczność ma ogromne znaczenie publiczne. podczas gdy w państwie obywatelskim jednostkami składowymi są osoby, w drugim przypadku są nimi grupy etnonarodowe.

    Według profesora Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, zajmującego się problemami etnicznymi w Nowej Europie, Rogersa Brubakera, żaden z tych modeli nie ma szans powodzenia w krajach byłej Jugosławii [48]. Jedynym wyjściem dla tych państw, jest zastosowanie modelu hybrydowego praw mniejszości. Państwo rozumiane jest jako Narodowe, ale nie zorientowane Narodowo [49], a członkowie grup mniejszościowych mają zagwarantowane nie tylko równe prawa (jako obywatele), ale również specyficzne prawa mniejszościowe, zwłaszcza w zakresie języka i edukacji.

    Warto zauważyć, że liczba studentów w Kosowie była najwyższa wśród państw drugiej Jugosławii. Wynosiła 26 studentów na każde 1000 mieszkańców, podczas gdy w najzamożniejszych republikach jugosłowiańskich- Chorwacji i Słowenii- wynosiła zaledwie 14. Patrząc jednak z drugiej strony, w latach osiemdziesiątych XX wieku Kosowo cechował największy przyrost naturalny. Stopa przyrostu naturalnego wśród Albańczyków w Kosowie wynosiła 29,4‰ i była najwyższa w Europie. W konsekwencji społeczność albańska była społecznością młodą, 52% osób miało poniżej 19 lat. [dane za: M. Waldenberg, Rozbicie Jugosławii, Kraków 2000, s. 278-279].

    Ten model istniał przez wiele lat w Kosowie. Faktem co prawda jest, że antagonizm serbsko-albański nie narodził się dzisiaj, ale ma głębokie podłoże historyczne, jednak również niezaprzeczalnym faktem jest, że dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku antagonizm ten przerodził się w ostry konflikt etniczny. Bezpośrednią przyczyną tragicznego finału w 1999 roku stało się ograniczenie praw Albańczyków, po dojściu do władzy Slobodana Miloševicia. Zmiany w konstytucji z 1974 roku ograniczały uprawnienia organu ustawodawczego republiki. Nie zniesiono jednak autonomii Kosowa. Wkrótce jednak nastąpiło jej zawieszenie, pomimo deklaracji władz serbskich o gotowości zapewnienia Kosowu owej autonomii. Slobodan Milošević usunął z pełnienia funkcji politycznych niektórych czołowych albańskich przywódców, zamknął uniwersytet w Prisztinie, co spowodowało masowe demonstracje [50]. Spirala nienawiści sama się nakręcała. Demonstracje spowodowały kolejne represje, aż 2 lipca 1990 roku albańscy członkowie parlamentu Kosowa proklamowali je republiką, natomiast kilka dni później parlament Serbii przyjął ustawę o rozwiązaniu parlamentu i rządu Kosowa.

    Kosowo stało na drodze do wojny.
    Pytaniem, dlaczego Serbowie tak zaciekle bronili Kosowa i dlaczego nie chcieli nadal realizować modelu hybrydowego państwa, które przez wiele lat realizowany był z mniejszym lub większym powodzeniem, zajmę się w następnym rozdziale, teraz jednak przywołam powody, dla których w państwach Półwyspu Bałkańskiego obowiązuje koncepcja wschodnioeuropejska i dlaczego państwo obywatelskie lub wielonarodowe nie ma na tym terenie racji bytu.
    Państwem dwu-narodowym pragnie zostać Macedonia. Władze macedońskie chcą w ten sposób uniknąć konfliktu etnicznego z Albańczykami. W niektórych terenach Macedonii liczebność Albańczyków przekroczyła już 90%!!! [51]
    Należy pamiętać, że na Bałkanach narody były znacznie przemieszane. Ma to związek z koncepcją milletu. Pojecie "millet" pochodzi z języka osmańskiej administracji, czyli z czasów, kiedy na Bałkanach trwała ekspansja turecka. Oznacza zarówno wspólnotę Narodowościową, jak i wspólnotę religijną, przy czym millety miały własny Kościół i język codzienny. Pozostawały pod zwierzchnictwem muzułmańskim i mogły regulować swoje życie ustalonymi przez siebie prawami. Jednakże millet nie posiadał własnego terytorium i jego członków określała jedynie przynależność religijna. Członkowie milletu poruszali się po całym Imperium Otomańskim, wciąż należąc do tej samej społeczności. Turecka koncepcja milletu jest główną przyczyną "pstrokatej" etnicznie mapy Bałkanów.

    W świetle powyższego, dziwić może fakt obowiązywania na Bałkanach koncepcji etnicznej, jednakże należy pamiętać, że w stosunki na Bałkanach ingerowały wielkie mocarstwa europejskie. W różnych okresach czasu monarchia habsburska kontrolowała Słowenię, Chorwację, Bośnię i Hercegowinę oraz Serbię (wraz z autonomiczną jednostką Wojwodiną), Włochy miały pod kontrolą część Słowenii i Chorwacji, a południową część Półwyspu Bałkańskiego zalewała fala turecka [52].
    Wielkie mocarstwa europejskie wykorzystywały etnonacjonalistyczne koncepcje lokalnych elit, by realizować własne cele polityczne. Faktem jednak również pozostaje, że gwarantowały pokój na Bałkanach, pełniąc funkcję rozjemcy. Przez wieki tego rodzaju rozjemcą było Imperium Otomańskie ze swoja koncepcją milletu. Potem na arenę wkroczyły monarchia austro-węgierska i inne europejskie mocarstwa. One decydowały o tym, jakie pojęcie narodu będzie funkcjonować na danym terytorium.

    W tym miejscu należy przypomnieć o pojęciu, równie często występującym w niniejszej pracy. Mowa tu o słowie "etnia", bądź "etniczny". Kontrowersje nagromadzone wokół tych pojęć, brak jednoznacznej definicji, chaos językowy panujący między rozróżnieniem etnii i narodu, pozwalają na dość dowolne stosowanie obu pojęć. Jednakże nagminność stosowania pojęcia etnii i jego dość młoda kariera w dyskursie naukowym, niejako zmuszają mnie, do, Chociaż pobieżnego, przybliżenia obu pojęć.

    Kariera pojęcia "etniczność" rozpoczęła się pod koniec XX wieku. Nie znaczy to jednak, że pojawiło się ono w tym okresie. Słowem "etniczność" posługiwali się już pod koniec XIX wieku Ludwig Gumplowicz i Adolph Fischhof [53] , jednakże w słownikach z połowy wieku XX próżno szukać tego pojęcia. Pojawia się dopiero w suplemencie Oxford English Dictionary z 1972 roku [54] . Socjologowie zgodnie twierdzą, że "etniczność" jest pojęciem nowym, ujmującym nową realność (po zmianach w Europie w XX wieku), a zatem odzwierciedla zmianę w świecie społecznym i ze względu na to jest warta poświecenia jej uwagi badawczej, jednak samo zjawisko, używając języka poetyckiego, "ma na sobie kurz stuleci".

    Geneza pojęcia jest przejawem zmiany paradygmatu w naukach społecznych [55] . W Europie pojęcie "narodu" istniało od dawna, ale po obu wojnach światowych nabrało pejoratywnego znaczenia. Do tej pory grupy etniczne traktowane były jako grupy, w pełnym tego słowa znaczeniu, marginalne, jednak wszelkiego typu ruchy nacjonalistyczne, ruchy obrony praw obywatelskich i dopominanie się swoich praw przez grupy mniejszościowe, przypomniały badaczom o istnieniu "etniczności". Do rozpowszechnienia tego terminu przyczynili się antropologowie. Koniec epoki kolonializmu zmienił przedmiot badań badaczy kultury, którzy dotychczas zajmowali się głównie społeczeństwami pierwotnymi. Gdy kolonie stały się niepodległymi państwami, zostali oni zmuszeni do zmiany przedmiotu badań i skupili się na grupach marginalnych w wielkich aglomeracjach miejskich i problemach społeczeństwa wielokulturowego w swoich ojczyznach [56] .

    Wśród badaczy etniczności można wyróżnić dwa kierunki. Clifford Gertz, amerykański antropolog, należący do primordialistów, uważa etnię za twór naturalny, jeśli nie wręcz biologiczny. Etnię określa wspólne pochodzenie i wspólna kultura jej członków [57]. Podobne ujęcie dotyczące narodu przedstawia wspomniany już Herder, który uważa lud za byt naturalny, zbiorowy. Naród (etnia) ma dla Herdera wyższą wartość niż jednostka, gdyż swe cechy zawdzięcza przynależności do danego ludu:
    "natura wychowuje rodzinę(...)
    Ludzkie berło jest o wiele za słabe, by moc okiełznać tak sprzeczne części;
    tedy zostają one sprzęgnięte w kruchą machinę,
    która nazywa się machiną państwową,
    bez życia wewnętrznego i wzajemnej sympatii między poszczególnymi częściami" [58]
    Konstruktywiści natomiast uważają, że etnia jest "nowoczesnym środkiem społecznego i politycznego organizowania różnic kulturowych" [59] . Przedstawiciele tej szkoły [60] twierdzą, że język, pochodzenie, czy historia nie są "naturalne", gdyż kultura nigdy nie traci podatności na formowanie. O ile, więc, antropolodzy uważają etnię za byt naturalny, to historycy trwają na stanowisku, że etnia powstaje dopiero poprzez kontakt z innymi grupami społecznymi. Uważam, że najtrafniejszą byłaby tu definicja, stworzona z połączonych sił primordialistów i konstruktywistów, to znaczy, że etnia to twór naturalny o wspólnej kulturze, którego cechy i siła objawiają się dopiero poprzez kontakt z innymi grupami etnicznymi. Do tego celu służą symbole takie jak: religia, sztuka, język, obyczaje, mity Narodowe. W symbolach zakorzeniona jest cała siła etni, jest ona bowiem tworem społecznym, stale podlegającym przeobrażeniom. Często jest bardziej konstruktem marzeń, pragnień i politycznych celów elit rządzących, niż rzeczywistością.

    Różnice między narodem, a etnią bardzo trudno wykryć. Problem nie daje się rozwiązać na drodze definicji. W najbardziej ogólnym założeniu, grupa etniczna powinna się charakteryzować poczuciem tożsamości, wspólnym językiem, wspólną historią zapamiętaną (mity Narodowe), wspólną religią, bądź przynajmniej jedną z tych cech. Jedyny prawidłowy wniosek można sformułować na bazie falsyfikacjonizmu Karla Poppera: jeżeli jakaś grupa nie przejawia żadnego poczucia tożsamości, to nie jest ani etnią, ani narodem [61]

    Wielu badaczy uważa naród za połączenie wielu grup etnicznych, inni teoretycy mówią, że lud składa się z wielu narodów. Należy jednak zauważyć, że w wielu przypadkach europejskich grupa etniczna uzyskiwała postać narodu. Jest jednak równie wiele przypadków, szczególnie znanych z państw byłej Jugosławii, kiedy grupa etniczna długo nie mogła zaistnieć jako naród, stało się to dopiero możliwe po rozpadzie państwa. Jednak do tej pory istnieją kontrowersje. Serbowie uważają Chorwatów za Serbów- katolików, Bosanci (Muzułmanie bośniaccy) nie są uznani za naród ani przez Serbów, ani przez Chorwatów, pomimo uznania na arenie międzynarodowej, przykłady można by mnożyć.

    W państwach postjugosłowiańskich istnieje jednak pewien problem. Wszystkie narody zaistniały w swoim organizmie państwowym jedynie na krótki okres przez ostatnie tysiąclecie. Cały wiek XX spędziły w łonie jednego organizmu państwowego, jakim była Jugosławia (czy to w formie Królestwa Słoweńców, Chorwatów i Serbów, królestwa Jugosławii, czy drugiej Jugosławii). Odzyskanie niepodległości w latach 90-tych XX wieku przywitane zostało z radością, jednak w niektórych kręgach również z nieufnością. Obywatele, przez całe swoje życie, w rubryce "Narodowość"Wpisywali "Jugosłowianin/ Jugosłowianka". Po wojnie musieli określić, czy przynależą do narodu serbskiego, chorwackiego, słoweńskiego, czarnogórskiego, bośniackiego, czy też macedońskiego.
    "Prawdopodobnie nie wypowiadam się tylko we własnym imieniu, gdy mówię, że kocham Jugosławię"

    - pisze współczesny pisarz słoweński Drago Jančar [62]. Dubravka Ugrešič - chorwacka pisarka- przyznaje się do swoistej jugonostalgii [63], zaś Slavenka Drakulić stwierdza:
    Być Chorwatką stało się moim przeznaczeniem... jestem określona przez Moją Narodowość i tylko przez nią...
    Wraz z milionami innych Chorwatów zostałam przyszpilona do ściany struktury Narodowej- nie tylko przez zewnętrzną presję ze strony Serbii i armii federalnej, ale przez Narodową homogenizację w samej Chorwacji.
    Oto co czyni nam wojna, redukując nas do jednego wymiaru: Narodu.
    Kłopot z tą strukturą Narodową jednakże jest taki, że (...) czuję się odarta ze wszystkiego .Jestem nikim, ponieważ nie jestem już sobą.
    Jestem jedną z 4,5 miliona Chorwatów. Nie mam możliwości wyboru. (...)
    Nie trzeba ulegać z własnej woli ideologii narodu- jest się przez nią wsysanym.<br />
    Zatem teraz, w nowym państwie Chorwacji, <b>nie zezwala się nikomu nie być Chorwatem. [64]

    Jej słów można użyć w stosunku do każdego z państw byłej Jugosławii.

    ===============================================================================

    Przypisy:

    [22] D.Kiš, O nacjonalizmie, "Krasnogruda", 1997, nr 6, s. 3.
    [23] Cyt. za: U. Altermatt, op. cit, s. 23.
    [24] D.Kiš, op. cit, s. 3.
    [25] T. Mazowiecki, Wstęp, [w:] U. Altermatt, op. cit., s. 2.
    [26] D. Ugrešić, Amerykański fikcjonarz, Wołowiec 2001, s. 18.
    [27] E. Gellner, op. cit, s. 9.
    [28] Wiek XIX był okresem, w którym wielkie Narodowe projekty Narodowotwórcze święciły swoje triumfy. Oprócz idei Wielkiej Albanii i Wielkiej Serbii, usiłowano realizować zasadę Wielkiej Chorwacji, Wielkiej Bułgarii, Wielkiej Rumunii, Wielkiej Macedonii oraz Wielkiej Grecji. Wszystkie projekty opierały się rzecz jasna na tych samych zasadach.
    [29] U.Altermatt, op. cit., s. 10.
    [30] Ibidem., s. 10.
    [31] D.Kiš, op. cit, s. 4.
    [32] Ibidem, s. 3.
    [33] R. Brubaker, op. cit., s. 20-21.
    [34] Za odpowiednik słowa "naród" przyjęto słowo umma. Oznacza ono wspólnotę religijną "wszystkich muzułmanów. W wieku XX Arabowie zastosowali to słowo również do swej wspólnoty językowej, a nawet w odniesieniu do lokalnych jednostek geograficznych, takich jak naród egipski. Słowo umma cechuje wieloznaczność. Co za tym idzie arabskie al.-umma al.- Muttahida można przełożyć jako "Organizacja Narodów Zjednoczonych", lub jako "Zjednoczone Wspólnoty Religijne" "U. Altermatt, op. cit., s. 28.
    [35] J.G. Herder, Briefe zur Beforderung der Humanitat, cyt.za: Urs Altermatt, op.cit. .s. 32.
    [36] M. Kuniński, Język a tożsamość Narodowa. Aspekty filozoficzne i socjologiczne, [w:] Język i tożsamość Narodowa, M. Bobrownicka (red.), Kraków 2000, s. 7.
    [37] Ciekawego materiału dostarcza opracowanie Język i tożsamość Narodowa, Maria Bobrownicka (red.), Kraków 2000. Por. również prace Juliana Kornhausera i Barbary Oczkowej.
    [38] R. Benedict, Wzory kultury, przeł. J.Prokopiuk, Warszawa 1999, s. 293.
    [39] J. W. Stalin, Marxismus und nationale Frage., cyt. za: Urs Altermatt, op. cit., s. 33.[40] Pomimo sławnego Titowskiego "NIE" skierowanego do Stalina, powszechnie znanym jest fakt, że ZSRR, a obecnie Rosja jest wieloletnim sprzymierzeńcem Serbów.
    [41] E. Renan, Czym jest naród?, Odczyt przed studentami Sorbony, 11 marca 1882 roku, cyt. za: M. Jeismann-Henning Ritter, Granzfälle. Über neuen und alten Nationalismus, Leipzig 1993, s. 308-309 [podkr. moje]
    [42] Armia Wyzwolenia Kosowa- albańska organizacja terrorystyczna.
    [43] U. Altermatt, op.cit., s. 29.
    [44] Do tej grupy należałoby dołączyć również Stany Zjednoczone, ale w niniejszej pracy skupiam się na Europie.
    [45] R. Brubaker, op.cit., s. 122.
    [46] Mowa tu o Włoszech i Niemczech z okresu przed zjednoczeniem.
    [47] R. Brubaker, op. cit., s. 30-32.
    [48] Ibidem, s. 91.
    [49] Twórcą pojęcia "państwo zorientowane Narodowo" jest wspomniany Rogers Brubaker. Używa tego pojęcia zamiast terminu "państwo Narodowe", aby podkreślić dynamiczne stanowisko polityczne. Twierdzi on, że państwo zorientowane Narodowo nie implikuje homogeniczności etnokulturowej. Poza tym Brubaker uważa, że pierwsze pojęcie, w przeciwieństwie do drugiego, nie implikuje "skończoności", informuje wręcz, że homogeniczność etnokulturowa nie została jeszcze osiągnięta. W rozumieniu elit państwa zorientowanego Narodowo jest, w pewnym sensie, niedokończonym państwem, państwem "niekompletnym" [R. Brubaker, op. cit., s. 81]
    [50] Warto zauważyć, że liczba studentów w Kosowie była najwyższa wśród państw drugiej Jugosławii. Wynosiła 26 studentów na każde 1000 mieszkańców, podczas gdy w najzamożniejszych republikach jugosłowiańskich- Chorwacji i Słowenii- wynosiła zaledwie 14. Patrząc jednak z drugiej strony, w latach osiemdziesiątych XX wieku Kosowo cechował największy przyrost naturalny. Stopa przyrostu naturalnego wśród Albańczyków w Kosowie wynosiła 29,4‰ i była najwyższa w Europie. W konsekwencji społeczność albańska była społecznością młodź, 52% osób miało poniżej 19 lat. [dane za: M. Waldenberg, Rozbicie Jugosławii, Kraków 2000, s. 278-279]
    [51] Państwem dwu-narodowym pragnie zostać Macedonia. Władze macedońskie chcą w ten sposób uniknąć konfliktu etnicznego z Albańczykami. W niektórych terenach Macedonii liczebność Albańczyków przekroczyła już 90%!!!
    [52] Zob. przypis 1.
    [53] J. Marko, Autonomie und Integration. Rechtsinstitüte des Nationalitätenrechts in funktionalen Vergleich, Vien-Koln- graz 1995, s.46.
    [54] Suplement to the Oxford English Dictionary, Vol. I, Oxford 1972, s. 980, cyt. za: U. Altermatt, op. cit., s. 32.
    [55] U. Altermatt, op. cit., s.58.
    [56] Ibidem., s. 59.
    [57] C.Geertz, Peddlers i princes, social change i economic modernization In two Indonesian towns, Chicago- London 1963, cyt. za: R. Dahrendorf, op. cit., Warszawa 1993, s. 43.
    [58] J. G. Herder, Briefe zur Beforderüng der Humanität, cyt. za: Urs Altermatt, op.cit., s. 32.
    [59] U. Altermatt, op cit., s. 61
    [60] Por: F. Barth, Ethnic Groups i Boundaries. The Social Organization of Culture Difference, Oslo 1969.
    [61] A. Chalmers, Czym jest to, co zwiemy nauką?, tłum. A. Chmielewski, Wrocław 1993, s. 216.
    [62] J. Rapacka, Z dziejów idei Jugosłowiańskiej. Od początków do końca XIX wieku., [w:] Idem, Godzina Herdera..., s. 29 .
    [63] D. Ugrešič, Kultura kłamstwa. Eseje antypolityczne. Wrocław 1998. "Za przyznanie się do jugonostalgii oraz do niewiedzy, jak być Chorwatką, Dubravka Ugrešič została wydalona z kraju. Mieszka w Stanach Zjednoczonych, będąc czołową pisarką esejów antypolitycznych, w kraju jest znienawidzona.
    [64] S. Drakulić, The Balkan Express: Fragments from the Other Side of War, New York 1993, s. 50-52.