czwartek, 4 stycznia 2018

Kościół w Krasnem

Autorka: Hanna Samsonowicz
źródło: "Mazowsze" 7/96



W kościele parafialnym p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego w Krasnem zachował się bardzo oryginalny zespół późnobarokowych malowideł ściennych. Autorem cyklu 19 kompozycji, które ozdobiły wnętrze świątyni był zatrudniony przez Błażeja Krasińskiego, mało znany morawski malarz, Sebastian Eckstein z Brna, który na jednym z fresków pozostawił swoją sygnaturę "Sebastis Eckstein Adornavit Pictoris. / Anno 1747."




WIEŻA WODOCIĄGOWA W KRASNEM


Wystawiona w XIX wieku wieża w stylu neogotyckim dostarczająca wodę do zabudowań dworskich, miała na parterze i na piętrze pomieszczenia mieszkalne użytkowane przez służbę folwarczną. Początkowo pełniła rolę pawilonu parkowego z tarasem widokowym, skąd można było oglądać okolicę. Zaprojektowana przez Wincentego Rakiewicza wieża została zbudowana na planie prostokąta. Pierwotnie miała dwa piętra i dwukondygnacyjną przybudówkę zwieńczoną krenelażem.

Na narożniku południowo-wschodnim u góry znajdowała się ozdobna wieżyczka. Z czasem przybramna wieża zaczęła pełnić funkcję użytkową. Wnętrza jej przekształcono na mieszkania dla służby folwarcznej. Tutaj na parterze i piętrze mieszkali w latach 1885-1907 Nowotkowie. Ojciec Mateusz (przyszłego działacza robotniczego Marcelego)- był masztalerzem u Ludwika Krasińskiego, a później został dozorcą majątku. Marceli Nowotko spędził tu dzieciństwo, tutaj chodził do szkoły i pracował jako pomocnik ogrodnika.

W latach 1933-1990 w wieży urządzono muzeum pamięci Marcelego Nowotki. Od roku 1990 siedziba Gminnego Ośrodka Kultury w Krasnem.

KOŚCIÓŁ W KRASNEM

Drewniany kościół wzniósł się tu przypuszczalnie już w XIV w. Od schyłku XIV wieku w jego podziemiach chowano zmarłych członków rodziny, właścicieli Krasnego. W 1477 r. źródła historyczne notują zapis na ten kościół Mikołaja z Krasnego. W 1570 r. kościół drewniany spłonął i Franciszek Krasiński, podkanclerzy wielki koronny i biskup krakowski ufundował nowy, murowany. Wzniesiono wtedy jednonawową budowlę, a przy elewacji zachodniej zbudowano wieżę o cechach jeszcze gotyckich. W wieży tego kościoła umieszczono SKARBIEC parafialny, a w przesklepionych podziemiach nowego kościoła złożono szczątki zmarłych Krasińskich, pochowane uprzednio pod drewnianym kościołem. W 1563 r. Jan Kazimierz Krasiński zbudował od strony wschodniej murowane, przesklepione podziemia i na nich wzniósł obecne PREZBITERIUM. W zamiarze stworzenia w Krasnem rodzinnego mauzoleum wystawił zmarłym przodkom wiele tablic inskrypcyjnym, sławiących po łacinie ich zasługi.

W latach siedemdziesiątych XVII w. Na zlecenie Jana Dobrogosta Krasińskiego, dokonał dalszej przebudowy kościoła najwybitniejszy architekt tych czasów Tylman z Gameron. Do istniejącej nawy dobudował dwie NAWY BOCZNE. Wtedy prawdopodobnie przeniesiono na nowe ściany zewnętrzne wcześniejsze nagrobki: renesansową tablicę nagrobną Jan i Katarzyny z ok. 1575r. Na ścianę południową oraz Andrzeja i Katarzyny z ok. 1580r. Na ścianę nawy północnej. Starosta opinogórski Jan Błażej Krasiński dobudował ZAKRYSTIĘ, również na murowanym podziemiu, do którego przeniósł z wieży skarbiec parafialny. W 1747 r. Na jego zlecenie, wnętrze kościoła ozdobił POLICHROMIĄ zdolny malarz Lwowski Sebastian Eckstein. Dzięki temu prezbiterium zyskało wielkie malowidło iluzjonistyczne "Podwyższenia Krzyża Świętego" dostosowane do wezwania pod którym wzniesiono kościół. Wysoko na ścianach nawy głównej wymalował Eckstein sceny drogi krzyżowej. Cenną polichromię Sebastiana Ecksteina odrestaurował w 1956 roku prof. K. Dąbrowski z Warszawy. Marmurowa CHRZCIELNICA barokowa stojąca przy prezbiterium po prawej stronie pochodzi z ok. połowy XVIII wieku. Marmurową KROPIELNICĘ w kruchcie ufundował w I pół. XIX w. generał Wincenty Krasiński z Opinogóry. W II pół. XIX w. Na zlecenie Ludwika Krasińskiego, budowniczy Wincenty Rakiewicz powiększył dwukrotnie podziemia i przebił do nich osobne wejście od strony południowej, dla swobodniejszego rozmieszczenia grobowców i katakumb. Ludwik Krasiński ufundował również obecny marmurowy ołtarz główny i marmurową posadzkę w całym kościele. Z XIX wieku pochodzą zapewne posągi świętych na filarach bramy na cmentarz kościelny. PoSąg z lewej przedstawia patrona parafii św. Jana Chrzciciela, posąg z prawej- św. Augustyna, którego regułę przyjął zakon kanoników regularnych. Parafię w Krasnem w 1518 r. zamieniono na prepozyturę tego zakonu i aż do 1879 r. obsługiwali ją kanonicy regularni z Czerwińska. W podziemiach kościoła, w osobnym, zamurowanym dziś pomieszczeniu spoczywa ich czternastu, w tym ostatni opat konwentu w Czerwińsku, czterech zakonników- tutejszych proboszczów i dziewięciu wikariuszy.

Kościół uszkodzony w 1915 roku przez niemiecką artylerię, został odbudowany staraniem ówczesnych właścicieli Krasnego Ludwikę i Adama Krasińskich.

KATAKUMBY W PODZIEMIACH KOŚCIOŁA

Pod kościołem znajdują się podziemia, a w nich katakumby i grobowce Krasińskich chowanych tu od XIV w. W podziemiach znajduje się pomieszczenie służące za kaplicę przed pogrzebową, która jest oddzielona z obu stron ażurową kratą. Po prawej stronie- za kratą jest ściana z katakumbami, pokryta płytami nagrobnymi Krasińskich, zmarłych w XVI, XVI i XVIII wieku oraz dwie płyty z wieku XIX. Po środku tuż za kratą, prostopadle do osi podziemia mieści się tumba grobowa biskupa Kamienieckiego Adama Krasińskiego (1714-1800). Dwie następne tumby ustawione są  prostopadle do pierwszej. Jedna z nich kryje szczątki Ludwika Krasińskiego (1333-1395) drugiego męża Elżbiety, wdowy po poecie Zygmuncie. Spoczywa ona w sąsiedniej tumbie z napisem "Eliza Franciszka z Branickich Krasińska (1820-1876)". Na tumbie z prawej- stoją marmurowe urny w kształcie szkatuł. W jednej- serce Michała Hieronima Krasińskiego (1712-1789) marszałka generalnego konfederacji barskiej. W drugiej urnie- serce dowódcy trzeciej kompanii szwoleżerów, kapitana Jana Dziewanowskiego. W innej urnie- serce kapitana Stanisława Gorayskiego oraz serce Dominika Radziwiłła.

W następnym szeregu- dwie tumby grobowe. W jednej z nich spoczywa rodzina Jana Kazimierza Krasińskiego- on sam i jego dwie żony. Za tumbź znajduje się ażurowa krata z przejściem z boku do następnego pomieszczenia, gdzie spoczywają członkowie rodziny Krasińskich zmarli w XIV i XV wieku.

Na ścianie zamykającej podziemia od strony zachodniej umieszczonych jest 15 marmurowych płyt na katakumbach z imionami i nazwiskami członków rodziny pochowanych tu w XVII i XVIII wieku.

Freski Sebastiana Ecksteina

Zapomniany na ponad wiek kościół wzbudził zainteresowanie dopiero pod koniec XIX w. W latach 1877- 83 budowla została gruntownie odrestaurowana, a Antoni Strzałecki całkowicie przemalował osiemnastowieczną polichromię Ecksteina i zamalował jego sygnaturę. Po zniszczeniach w czasie I wojny światowej ponownie odnowiono kościół i jego zabytkowy wystrój. W latach 1954- 57, w czasie kolejnych prac konserwatorskich polichromii, prowadzonych pod kierunkiem Karola Dąbrowskiego, zdjęto wszystkie przemalówki i odsłonięto sygnaturę Sebastiana Acksteina, ale jednocześnie w znacznym stopniu zniekształcono wygląd malowideł. 

Malarska dekoracja kościoła w Krasnem ogranicza się wyłącznie do fresków na ścianach bocznych i nie uwzględnia tak charakterystycznych dla polskiego malarstwa monumentalnego XVIII w. polichromii sklepieniowych. Sposób rozmieszczenia 19 malowideł wykonanych metodą fresku prawdziwego został ściśle uzależniony od architektonicznych podziałów wnętrza. W prezbiterium umieszczono trzy kompozycje: wielki fresk w całości pokrywający pozbawioną podziałów ścianę czołową oraz dwa malowidła na ścianach bocznych, które wypełniły powierzchnie  ograniczone belkowaniem, pilastrami i górną krawędzią architektonicznej ramy nagrobków i tablic epitafijnych. Osiem fresków nawy głównej powtórzyło kształt płaszczyzn powstałych między belkowaniem a łukami arkad międzyfilarowych i przystawionymi do filarów pilastrami. Malowidła naw bocznych wkomponowane zostały natomiast w płytkie, flankowane pilastrami wnęki arkadowe, artykulujące zgodnie z rytmem przęseł północną i południową ścianę kościoła.  

Cała malarska dekoracja wnętrza już na pierwszy rzut oka zwraca uwagę niejednolitym poziomem wykonania poszczególnych elementów kompozycji. Poprawnie, a miejscami nawet bardzo dobrze wykreślonej iluzjonistycznej architekturze towarzyszą nieudolnie przedstawione sceny figuralne. Nienaturalne pozy i gesty postaci, przesadnie zaznaczona muskulatura masywnych ciał, karykaturalne twarze, błędne skróty perspektywiczne, wreszcie brak odpowiednich proporcji między naiwnie rozbudowanymi planami kompozycji powodują, że właśnie sceny figuralne są  zdecydowanie najsłabszymi fragmentami polichromii. O wartości fresków decyduje więc bogaty program malarskiej iluzji, którego podstawowym elementem jest fikcyjna architektura. 

Malowidła z kościoła parafialnego w Krasnem nie tworzą jednolitego tematycznie zespołu, ale rola iluzjonistycznej architektury oraz treść prezentowanych scen pozwalają wyodrębnić trzy zasadnicze grupy fresków. Pierwszą stanowi kompozycja czołowej ściany prezbiterium, gdzie przedstawiono scenę Podwyższenia Krzyża Świętego ilustrującą wezwanie kościoła. Do drugiej należy 10 malowideł zdobiących boczne ściany prezbiterium i nawę główną, które opowiadają o męczeńskiej śmierci Chrystusa. Natomiast trzecią grupę tworzą freski naw bocznych nawiązujące do kilku wydarzeń z historii kościoła, przy czym w treści przedstawień każdego przęsła można doszukać się pewnych analogii. W pierwszym, od strony prezbiterium przęśle przedstawiono sceny Adoracji Matki Boskiej Szkaplerznej i Adoracji Matki Boskiej Różańcowej,  które przypominają o bractwach erygowanych w 1689 r. pod tymi właśnie wezwaniami. Freski następnego przęsła- Apoteozę św. Augustyna i Apoteozę św. Błażeja związać należy z kanonikami regularnymi, którzy obsługiwali kościół w Krasnem w czasie powstania malowideł oraz Błażejem Krasińskim, fundatorem fresków. Sceny kolejnego przęsła, Dzieciństwo Marii i Opłakiwanie kojarzą się z tematyką maryjną fresków z cudownymi adoracjami i pasyjną, przedstawioną w nawie głównej. Wreszcie Modlitwa św. Andrzeja oraz Apoteozę św. Wawrzyńca namalowane w ostatnim, licząc od prezbiterium, przęśle nawiązują do wezwań dwóch kaplic dobudowanych do kościoła w XVI i XVII wieku i rozebranych w czasie jego osiemnastowiecznej przebudowy. 

Wielki fresk czołowej ściany prezbiterium podzielony został na dwie strefy- górną, odpowiadającą półkolistej  ścianie tarczowej z oknem na osi i dolną, gdzie przedstawiono monumentalną arkadę wspartą na filarach i udających marmur doryckich kolumnach, ujmującą scenę Podwyższenia Krzyża Świętego. W centrum kompozycji wokół postaci dźwigającej cudownie odnaleziony Krzyż Chrystusa przedstawiono uczestników uroczystej procesji poprzedzającej koronację Krzyża, wśród których wyróżnia się matka cesarza Konstantyna, św. Helena- inicjatorka poszukiwań. Dzięki temu, że budująca pierwszy plan całej kompozycji iluzjonistyczna architektura kontynuuje rzeczywistą, wnętrze prezbiterium powiększone zostało o fikcyjną przestrzeń wypełnioną, tworzącymi dalsze plany postaciami uczestników procesji. Dla spotęgowania wrażenia przestrzenności malowanej arkady Ecksteina wykorzystał we fresku także dwa elementy pozamalarskie: rzeczywiste światło oraz fragment polichromowanego stiuku. Podtrzymywana przez parę aniołów stiukowa chmura umieszczona w lkuczu malowanej arkady przysłoniła bowiem dolną strefę okna i jakby skierowała płynące z niego światło tak, że omija ono iluzjonistyczny łuk i pojawia się w górnej części sceny figuralnej w postaci malowanych promieni. W ten sposób arkada optycznie wysunęła się ku przodowi, a jej tło jednocześnie pozornie cofnęło. 

Mimo ścisłego związku malowanych i rzeczywistych podziałów architektonicznych- iluzjonistycznej arkady i prezbiterium- rola, jaką fresk odgrywać ma w malarskiej dekoracji kościoła nie jest określona w sposób jednoznaczny. Fikcyjną konstrukcję wyróżnia bowiem bardziej dekoracyjny charakter i masywniejsze proporcje. Może ona dzięki temu funkcjonować zarówno jako będący integralną częścią prezbiterium arkadowy prześwit, przez który widoczna jest scena rozgrywająca się poza murami kościoła, jak i element dekoracji wnętrza w postaci nastawy architektonicznego ołtarza głównego. Wskazuje na to drewniana mensa dostawiona bezpośrednio do ściany prezbiterium. Aby jednak całkowicie zdezorientować widza malarz zastosował jeszcze jedną sztuczkę. Dwie postaci przedstawione po lewej stronie kompozycji oparły się bowiem na fragmencie fikcyjnej balustrady. Fakt, że jedna z nich, jakby ignorując doniosłą treść sceny zagląda do prezbiterium, podkreśla związek przestrzeni malowideł z wnętrzem kościoła.  


NAGROBKI W KOŚCIELE


*Nagrobek rodziców bpa Franciszka
*Nagrobek Andrzeja i Katarzyny Krasińskich
*Nagrobek żon Jana Kazimierza Krasińskiego
*Nagrobek Jana Kazimierza Krasińskiego
*Nagrobek żon Jana Dobrogosta Krasińskiego
*Nagrobek Marii Leszczyńskiej
*Pomnik Adama Krasińskiego

szczegółowe informacje oraz zdjęcia znajdziecie na stronie gminy


Krasne- gmina z historią

źródło: www.krasne.pl



Krasne było gniazdem rodowym mazowieckiej gałęzi rodziny Krasińskich. Nie zachowały się żadne wiadomości o najstarszych  dziejach tego założenia. Prawdopodobnie w XVII w. znajdował się tu drewniany dwór, otoczony parkiem.



Pierwsze zachowane informacje o rezydencji mówią o tym, że na przełomie XVIII/XIX w. wybudowano w Krasnem, nie zachowany dziś, budynek zajazdu w stylu klasycystycznym. Z tego samego okresu pochodzi istniejąca do dziś, wybudowana na południowo- wschodnim skraju parku murowana, parterowa oficyna. Została zbudowana na planie prostokąta, przykryta dachem naczółkowym, poprzedzona gankiem na osi.

Następne informacje o rezydencji Krasińskich pochodzą z 1 połowy XIX w., kiedy to ówczesny właściciel Krasnego August Krasiński wzniósł tu koszary dla dworskiej służby zbrojnej (rozebrane w latach 60. XX w.). Usytuowane one były przy drodze prowadzącej do rezydencji, naprzeciw kościoła. 

Prawdopodobnie z tego samego okresu pochodzi istniejący dziś budynek spichlerza, wzniesiony na południe od pałacu. Ani dokładna data jego wybudowania, ani autor projektu nie są  znani. Długi, jedenastoosiowy budynek zbudowany został na planie wydłużonego prostokąta, bryła prosta, dwukondygnacyjna nakryta została czterospadowym dachem półszczytowym. Fasada i elewacja tylna ożywione zostały jedynie nieznacznie wystającym z lica ściany ryzalitem środkowym, w którym znajdują się odrzwia główne oraz ozdobnie zgrupowane okna w pierwszej i drugiej kondygnacji.
Detal architektoniczny zastosowano tutaj bardzo oszczędnie. Jedynie odrzwia wejściowe zostały umieszczone w obramieniu składającym się z uproszczonych kolumn wspierających profilowaną archiwoltę. Wszystkie okna mają różny kształt w poszczególnych kondygnacjach (w pierwszej zamknięte łukiem półkolistym, w drugiej odcinkowym, zaś okna poddasza mają kształt prostokątny). Konstrukcja wnętrz spichlerza jest całkowicie drewniana. Stropy każdej kondygnacji zostały wsparte na podciągach podpartych 16 słupami. Budynek spichlerza o prostej, niezwykle proporcjonalnej bryle, ze skromnie zastosowanym detalem można zaliczyć do funkcjonalnego nurtu w architekturze XIX w.
Najistotniejsze znaczenie w dziejach zespołu w Krasnem miała 2. połowa XIX w., kiedy objął go syn Augusta i Joanny z Krasińskich, hrabia Ludwik ożeniony w 1860 r. z Elżbietą z Branickich, wdową po Zygmuncie Krasińskim. Ufundował on tu nowe założenie pałacowo-parkowe oraz przyczynił się do największego rozkwitu tej miejscowości. Przekształcił zaniedbane rodowe gniazdo w nowoczesny i przodujący w skali kraju majątek ziemski oraz stworzył tu główną rezydencję, której program był bogaty. Założenie miało łączyć szereg różnorodnych funkcji. Zgodnie z ideałem architektury tego czasu siedziba wiejska miała być ośrodkiem życia rodzinnego, centrum administracyjnym a także miejscem reprezentacyjnym. Dlatego też w rezydencji powstało szereg budynków pełniących różnorodny charakter: mieszkalny, reprezentacyjny czy gospodarczy. Założenie miało składać się z pałacu usytuowanego w rozległym parku, otoczonego murowanym ogrodzeniem z bramą wjazdową  i neogotycką wieżą przybraną oraz położonym na skrajach tego parku zespołem budynków gospodarczych.

Prawdopodobnie jako pierwszy budynek tego założenia powstała tzw. Biała Stajnia. Zapewne pochodzi ona z lat 1857-1858, gdyż zachowała się informacja, że właśnie w tym czasie Ludwik Krasiński założył słynną stajnię "Dobrogost". Autor tego nieistniejącego dziś budynku jest nieznany. Zachowana fotografia z 1870 r. pokazuje duży budynek gospodarczy, o bryle regularnej i symetrycznej, z wystrojem opracowanym na wzór neorenesansowych, okazałych pałaców.

Obiekt odzwierciedlał raczej tendencje reprezentacyjne, niż funkcje, które pełnił. Przeznaczenie budynku możemy jedynie odgadnąć po umieszczonych wysoko, w sposób charakterystyczny dla budynków stajennych prostokątnych otworach okiennych, czy dominujących, zwieńczonych łukiem odcinkowych drzwiach wejściowych. Porównując go pod względem skali z innymi budynkami stajennymi tego okresu nie można znaleźć analogii. Można to wytłumaczyć tylko tym, że Ludwik Krasiński przywiązywał ogromną rolę do hodowli koni, a jego słynna stajnia "Dobrogost" była chlubą i największą pasją hrabiego.

Jako następny obiekt założenia powstał pałac. Już na początku 1860 r. hrabia Ludwik zamówił u Zygmunta Rospendowskiego projekt pałacu wraz z budynkami gospodarczymi. Twórca pałacu w Krasnem Zygmunt Rospendowski już wcześniej w latach 1857-1860 pracował dla Elizy z Branickich Krasińskiej przy projekcie i realizacji pałacu w Ursynowie. Być może właśnie ona była inicjatorką zatrudnienia go przy budowie rezydencji Krasińskiego.
Rysunki pałacu przedstawione na 7 tablicach (każda podpisana przez architekta) były już gotowe 15 czerwca 1860 r. Budowę pałacu rozpoczęto jeszcze w 1860 r. a na początku 1862 r. trwały prace wykończeniowe. Z 12 stycznia tego roku pochodzą projekty weri przy tym pałacu (przy elewacji frontowej i tylnej) wykonane w Krasnem przez Adolfa Schimmelpfenniga. Pozostaje w dalszym ciągu niewyjaśnione, jaki był jego udział przy budowie rezydencji w Krasnem. Czy Schimmelpfennig miał tylko nadzór nad budową pałacu prowadzoną wg projektu Zygmunta Rospendowskiego, czy też wykańczał budynek według swoich pomysłów.

Wygląd pałacu w Krasnem możemy odtworzyć na podstawie zachowanych projektów Zygmunta Rospendowskiego oraz fotografii z 1870 r. istniejącego już budynku. Pałac był budynkiem murowanym, otynkowanym i podpiwniczonym. Został założony na planie silnie wydłużonego prostokąta z nieznacznie wystającymi od strony elewacji frontowej i ogrodowej ryzalitami środkowymi oraz silnie wystającymi ryzalitami skrajnymi. Wszystkie ryzality różnej wielkości. Asymetryczna bryła pałacu składała się z kilku członów o zróżnicowanej wysokości. Dwukondygnacjowy ryzalit środkowy został poprzedzony w elewacji frontowej gankiem. Do części ryzalitowej przylegały z dwóch stron skrzydła (z prawej strony jednokondygnacjowe, a z lewej dwukondygnacjowe). Z kolei do każdego z tych skrzydeł przylegały po 2 ryzality boczne (dwukondygnacjowe, z wyjątkiem trzykondygnacjowego ryzalitu bocznego od strony ogrodowej). Wszystkie partie budynku zostały przykryte osobnymi, niskimi dachami, co powiększało wrażenie rozczłonkowanej bryły. Oszczędne zastosowanie detalu skupiło się w budynku na delikatnym obramieniu okien oraz półkolistych wnękach z rzeźbami. Jedynie ryzalit środkowy otrzymał bogatszą dekorację (kolumny ganku oraz ozdobne łuki zamykające trzy okna drugiego piętra). Nad nimi, na osi środkowej tego ryzalitu znajdował się kartusz herbowy a na elewacjach ryzalitów pierwszego piętra elewacji frontowej i ogrodowej umieszczono w niszach popiersia słynnych Polaków.

Wnętrze pałacu rozplanowano bardzo racjonalnie. Pomieszczenia reprezentacyjne umieszczono na parterze w części centralnej (sień, jadalnia, salon, pokój bawialny). W skrzydle prawym pomieszczenia związane z administracją majątku (kancelaria, kasa oraz pokój rządcy), zaś pokoje mieszkalne w lewym skrzydle i prawym ryzalicie od strony elewacji ogrodowej.

Pod względem stylowym pałac w Krasnem należał do popularnego w architekturze 2. połowy XIX w. stylu nawiązującego do nieregularnej willi włoskiej. Takie cechy pałacu jak asymetryczna bryła składająca się z zestawionych ze sobą prostokątnych, o różnej wysokości członów, nakrytych dwuspadowym dachem o szerokich okapach, są  typowe dla tego nurtu w architekturze. Także oszczędnie stosowany detal jest charakterystyczny dla budowli w stylu willi włoskiej. zaś popularne w tym typie architektury połączenie elementów murowanych z drewnianymi znalazło tutaj zastosowanie w drewnianych elementach weri.

Obok pałacu Rospendowskiego zaprojektował także 2 drewniane budynki gospodarcze, które zrealizowano zapewne także około 1862 r. Jeden z nich miał pełnić funkcję mieszkania dla służby, zaś drugi był pomieszczeniem mającym mieścić kuchnię, pralnię i spiżarnię. wygląd tego nieistniejącego już dziś budynku możemy odtworzyć na podstawie projektów Zygmunta Rospendowskiego oraz zdjęcia z 1870 r. pokazującego elewację ogrodową pałacu stojący obok wymieniony wyżej dom dla służby. Wydaje się, że budynek ten o rozczłonkowanej bryle, niskim rozłożystym dachu z charakterystyczną dekoracją z wycinanych w desce elementów można zaliczyć do nurtu architektury naśladującego typ drewnianej willi szwajcarskiej.

Po zakończeniu robót budowlanych związanych z pałacem Ludwik Krasiński zajął się przekształcaniem parku. Jedyna zachowana o nim wzmianka została napisana w 1895 r. Jej autor pisze, że "park jest urządzony w stylu francuskim i nie posiada starodrzewia". Na podstawie tej informacji możemy wnioskować, że został założony niedługo przed 1895 r.

Także z inicjatywy Ludwika rozległy park został otoczony murem z bramą wjazdową, przez którą  drogą zataczając łuk wiodła do pałacu. Zapewne w latach 1870-1890 Ludwik Krasiński wznosi następny obiekt założenia, którym jest neogotycka wieża usytuowana przy bramie wjazdowej. Przedstawiony tu obiekt został wymurowany z cegły (nie tynkowany) i ozdobiony białym detalem. Wieża została założona na planie prostokąta zbliżonego do kwadratu. Pierwotnie była trójkondygnacyjna z dwukondygnacyjną przybudówką, zwieńczoną krenelażem. Na narożniku południowo-zachodnim w górze znajdowała się ozdobna wieżyczka wyprowadzona powyżej krenelażu wieży. Przybudówka przylegająca do wieży, założona została na planie prostokąta, została przykryta dwuspadowym dachem o kalenicy prostopadłej do ściany wieży.

Architektem projektującym neogotycką wieżę w Krasnem był zapewne Wincenty Rakiewicz. Informacja ta wydaje się wysoce prawdopodobna wziąwszy pod uwagę, że architekt wielokrotnie pracował dla Krasińskich a od 1867 r. był b budowniczym hrabiego Ludwika. Jest także poświadczone źródłowo, że w latach zbliżonych do czasu, w którym powstała wieża przebywał w Krasnem (remont kościoła parafialnego w latach 1870-1883 r.( lub jego najbliższym sąsiedztwie (budowa kościoła w Opinogórze w latach 1874-1877). 

W tym czasie styl neogotycki uważany był za szczególnie właściwy dla budowli w posiadłościach wiejskich. Formy architektury neogotyckiej najpełniej wyrażały ideę izolacji, kojarzyły się z pojęciem obronności czy niedostępności dla postronnych. Charakter "obronny" budynku w Krasnem został podkreślony przez usytuowanie go przy bramie wjazdowej. W świadomości współczesnych budowle w tym stylu miały kojarzyć się ze średniowieczną, rycerską genealogią rezydencji właściciela. Nawrót do architektury wiążącej się z dawnymi dziejami wynikał z osobistych rodowych ambicji inwestora. Wydaje się, że taką treść ideową wyrażała wieża w Krasnem, a jej średniowieczna szata zewnętrzna miała podkreślić starożytną metrykę rodu Ludwika Krasińskiego. Krasińskiego rezydencji wieża miała jednocześnie pełnić funkcję pawilonu parkowego. Umieszczenie tarasu widokowego na jej szczycie sugeruje, że miała ona być także punktem widokowym, skąd można było oglądać malownicza okolicę Krasnego. Funkcję taką dla budowli w stylu neogotyckim stosowano chętnie już wcześniej, w 1. połowie XIX w., w parkach krajobrazowych prywatnych rezydencji.

W tym samym czasie z inicjatywy Ludwika Krasińskiego zbudowano w pobliżu neogotyckiej wieży budynek mieszkalny dla służby dworskiej. Obiekt ten był na pewno zbudowany przed 1895 r., gdyż widać go na zdjęciu z tego samego roku pokazującym wieżę, zaś wygląd istniejącego dziś budynku nie wskazuje, że mógłby on powstać dużo wcześniej. Jest to obiekt murowany z cegły, zbudowany na planie prostokąta, dwutraktowy. Bryła budynku zwarta, dwukondygnacjowa, z użytkowym poddaszem, została przykryta dwuspadowym dachem, pokrytym dachówką. Charakterystyczną cechą obiektu były ozdobne elementy konstrukcyjne łączące skrajne elementy szczytowe, które zostały usunięte podczas  ostatniego remontu w 1981 r. 
W skład założenia w Krasnem wchodziło szereg innych budynków gospodarczych. Zabudowa gospodarcza składała się z kilku grup obiektów. Główne podwórze gospodarcze z dominującym budynkiem spichlerza położone było na południe pałacu. W skład tej grupy wchodziły m.in. budynek bukaciarni oraz budynek mieszczący dziś pomieszczenia administracyjne i warsztaty.
Na wschód od pałacu usytuowano inną grupę z okazałym budynkiem tzw. Białej Stajni, otoczonej kilkoma drewnianymi budynkami, m.in. ujeżdżalnią, drobiarnią i drewnianą chałupą.

Następną grupę stanowi zespół usytuowany na południowy-zachód od pałacu, przy drodze prowadzącej do głównego podwórza gospodarczego, gospodarczego składający się z 3 obór.
Prawdopodobnie w skład zabudowy gospodarczej wchodziło także szereg innych obiektów, czego dowodem mogą być niezidentyfikowane budynki gospodarcze występujące na zdjęciach pokazujących majątek Ludwika Krasińskiego w 1870 r. Na podstawie informacji z literatury wiemy, że był tu także duży budynek owczarni, usytuowany na zachód, przy drodze prowadzącej do pałacu.

Biorąc pod uwagę liczebność tych budynków, wielkość poszczególnych obiektów (niektóre z nich przewyższały znacznie pałac) a także znaczny obszar, który zajmowały, można powiedzieć o dużej skali zabudowy gospodarczej. Wielkość tej zabudowy w stosunku do rezydencji mieszkalnej odzwierciedlała dążenie Ludwika Krasińskiego, aby Krasne było przede wszystkim wzorowym i przodującym w skali Kraju majątkiem ziemskim. 
Rozmieszczenie budynków gospodarczych wskazuje, że w ich rozplanowaniu kierowano się charakterystyczną dla XIX w. zasadą polegającą na oddzieleniu budynków pomocniczych od pałacu.

Budynki gospodarcze zostały odizolowane od pałacu grupami parkowej zieleni, wysokim murem ogrodzenia i drogą, która biegła wzdłuż ogrodzenia i zataczając łuk prowadziła do głównego podwórza gospodarczego. Idea odseparowania rezydencji mieszkalnej od zespołu obiektów gospodarczych została pokreślona przez wybudowanie obok siebie dwóch oddzielnych bram, z których jedna wiodła przez park do pałacu, zaś druga prowadziła do podwórza gospodarczego. Całkowite i konsekwentne przeprowadzenie koncepcji odseparowania pomieszczeń reprezentacyjnych od gospodarczych zostało tutaj zakłócone przez istnienie wcześniejszych obiektów gospodarczych, jak np. znajdujący się na wschodnich krańcach parku budynek oficyny pochodzący z przełomu XVIII/XIX w.

Usytuowanie poszczególnych budynków tego zespołu nie wskazuje, aby kierowano się jakąś koncepcją kompozycyjną. Wydaje się, że w większości przypadków obiekty budowane były w wolnych miejscach w zależności od aktualnych potrzeb. W zespole gospodarczym w Krasnem nie widać innej powszechnej w XIX w. tendencji do ujednolicenia wyglądu tej zabudowy przez zastosowanie jednakowego wystroju zewnętrznego poszczególnych obiektów. Budowle gospodarcze w Krasnem reprezentują różne cechy stylowe architektury XIX w.

Po śmierci hrabiego Ludwika w 1895 r. Nastąpił stopniowy upadek posiadłości. Krasne odziedziczyła jego córka Maria Ludwika, która w 1901 r. wychodzi za mąż za Adama Czartoryskiego.

środa, 3 stycznia 2018

Złoto Bałtyku

Jantar, amber czy też po prostu bursztyn ceniony był już w starożytności. Ku wybrzeżom Bałtyku wiodły bursztynowe szlaki aż ze starożytnego Rzymu. Wierzono, że bursztyn pomaga zachować młodość, urodę i zdrowie, wyrabiano z niego rzeźby, biżuterię i amulety, skutecznie leczono nim gorączkę, zaburzenia snu, bóle głowy i nieżyty żołądka. Dziś wiemy, że bursztyn emanuje dobroczynnymi dla ludzkiego organizmu jonami ujemnymi. Maścią bursztynową lub- jeszcze lepiej- nalewką zrobioną ze spirytusu i nieoszlifowanych kawałeczków tego kamienia leczy się bóle reumatyczne. Nadal też złociste, białe lub zielone jantary oprawione w srebro służą do wyrobu niezwykle pięknych ozdób i biżuterii.

niedziela, 17 grudnia 2017

Turki w Dolinie Sanu

W dolinie Sanu kultywowane są  najciekawsze tradycje pełnienia warty przy grobie Jezusa. Obok oddziałów typowo wojskowych zachowały się malownicze straże tureckie.

Urządzanie w Wielki piątek w kościołach grobów Chrystusa jest starą polska tradycją. Zazwyczaj wartę honorową pełnią przy nich strażacy w galowych mundurach. Ale nie wszędzie. 
Foto pochodzi z http://gazetagazeta.com/2016/03/polskie-misteria-wielkanocne/ - autor: Grzegorz Micuła

W Radomyślu, Woli Rzeczyckiej, Zaleszanach, Giedlarowej, Grodzisku, Gniewczynie i innych wsiach i miasteczkach w dolinie Sanu spotyka się uzbrojone oddziały nazywane Turkami. W Zaleszanach jest to jednolicie umundurowany i uzbrojony w szable oddział kościuszkowski z własnym sztandarem.

W skład oddziału strażników z Radomyśla wchodzą dochtory oraz koguty odziani w wysokie, błyszczące czapy ozdobione pękiem kolorowych wstęg. W Niedzielę Wielkanocną porywają dziewczęta do tańca i zatrzymują samochody. Dowódcą Turków jest basza ubrany w kolorową kapę. W Woli Rzeczyckiej koguty mają czarne mundury i wysokie czapy ozdobione sztucznymi kwiatami.

Poza pełnieniem warty przy Grobie Pańskim Turki asystują księdzu przy święceniu ognia, wody i pokarmów oraz w czasie mszy i procesji rezurekcyjnej. W Niedzielę Wielkanocną chodzą z życzeniami po domach. Turki, na wzór oddziałów wojskowych, uzbrojeni są w szable i atrapy karabinów. Popisują się musztrą, jak w Gniewczynie Łańcuckiej i Grodzisku, lub tańcem- w Radomyślu i Woli Rzeczyckiej.

Wielkanocne Turki są ważnym i ciekawym elementem kultury ludowej. Najprawdopodobniej wywodzą się ze średniowiecznych misteriów pasyjnych wprowadzonych w Polsce przez strażników Grobu Bożego (bożogrobców) z Miechowa, a być może także ze straży obywatelskich organizowanych dla obrony przed Tatarami. Nie ma dwóch identycznych oddziałów- różnią się kolorem mundurów, uzbrojeniem i tradycją. Niektóre mają własną orkiestrę. 


Zobacz również:



poniedziałek, 4 grudnia 2017

Taradajką do Puńska


Nie przyjechałam tu taradejką, Chociaż miałam wielką ochotę. Niestety górę nad tradycją wzięła wygoda i cywilizacja. Większość Litwinów na obchody święta Matki Boskiej Zielnej- 15. sierpnia- przyjechała samochodami. 

Litewskie bryczki o niskich burtach, ogromnych szprychowych kołach z błotnikami i miękkich, wyściełanych siedzeniach można jeszcze spotkać w niektórych domach. Podobno jeszcze kilka lat temu na nabożeństwo 15. sierpnia tradycyjni Litwini do tarantasów (druga nazwa teradejki) zaprzęgali traktory, ale dziś zdecydowana większość zajeżdża przed kościół maluchami i polonezami.

Miasto polskich Litwinów

Puńsk- małe schludne miasteczko położone między malowniczymi pagórkami nad przeraźliwie zanieczyszczonym jeziorem Punia- jest stolicą polskich Litwinów. Powstało w połowie XVI wieku na skraju nieskolonizowanego jeszcze kawałka Puszczy Mareckiej. Kolonizacja następowała z dwóch stron: od strony Łoździejów i od strony Wiżajn. Pierwszymi osadnikami byli Polacy, Litwini i Rusini. Ci ostatni, jako element najsłabszy, szybko ulegli lituanizacji i polonizacji. Na Sejneńszczyźnie- najdalej na zachód położonej Litewskiej wyspie- mieszka około 12000 Litwinów. Drugie tyle jest rozrzucone po całej Polce. Choć jako mniejszość Narodowa nie stanowią dużej grupy nie grozi im wynarodowienie.

Litwini, jak żadna inna grupa etniczna, trzymają się razem, kultywują tradycję i dbają o naukę litewskiego w szkołach. Skupieni są w różnych organizacjach, które umacniają patriotyzm i poczucie przynależności Narodowej. Działa "Stowarzyszenie Litwinów w Polsce", wydawane jest czasopismo  "Ausra", odrodziło się również Towarzystwo im. św. Kazimierza i Związek Młodzieży Litewskiej. To jedna strona medalu.

Druga strona medalu

Druga, jak zwykle jest ciemniejsza.

Dużo naczytałam się o gościnności litewskiej, ale wnet okazało się, że, owszem, Litwini litewscy są  uroczy, natomiast Litwini polscy, a przynajmniej ci spotkani w Puńsku, darzą Polaków szczera nienawiścią. Tyle lat minęło od zmienienia granic po I i II wojnie Światowej, a oni nie zapomnieli. Ale najgorsza jest obojętność...

Z taką ignorancją, wszystkich i wszystkiego, co nie-litewskie spotkałam się po raz pierwszy w życiu. I u Łemków i u Cyganów, nie mówiąc już o naszych rodzimych góralach, mój plecak i torba na aparat wywoływały szczere zainteresowanie. Każdy rwał się, żeby się przywitać, wyrazić zdziwienie, czy samemu nie straszno, albo po prostu się uśmiechnąć. Zazwyczaj też chętnie opowiadali o swoich rodzinach, regionie, zwyczajach... 

Tutaj nic.

Zero kontaktu.


Moje rozpaczliwe próby dowiedzenia się czegokolwiek, spełzały na niczym. Ani rozmowa ze sprzedawczynią, ani z mieszkańcami nie przyniosły rezultatów. Najczęściej wzruszano ramionami i odchodzono. Rozmowni okazali się tylko strażnicy graniczni, ale oni byli z pochodzenia Białorusinami i ich też Litwini nie darzyli sympatią. Uważali, że strażnicy są  tu niepotrzebni - ponoć żaden z mieszkańców Puńska nie chciał tutaj punktu granicznego.

Już zdecydowałam się opuścić niegościnne miasto....

..już szłam drogą na Suwałki....

...już klęłam pod nosem za stracone pół dnia

....kiedy z drogi zawrócił mnie głos.

-Proszę pani! Pani wstąpi do nas na kawę. Na pewno jest pani zmęczona...

Otwarły się przede mną wrota raju. O kawie marzyłam od mniej więcej trzech godzin i smętnie myślałam o pozostałych mi 60 groszach. Do jutrzejszego otwarcia poczty nie spodziewałam się kawy. Pani Jasia, przeurocza kobieta, jest Polką. I ma syna Grzegorza. Syn Grzegorz, podobnie jak ja, jeździ stopem i przeróżni ludzie mu pomagają, stąd niespodziewana gościnność pani Jasi.

Chociaż, nie! Z czymś takim w sercu człowiek się rodzi, a warunki i okoliczności tylko go ukierunkowują. Tu okoliczności sprawiły, że zostałam podjęta kawą, serem białym i przepysznym ciastem z gruszkami. Kiedy szliśmy wieczorem na występy folklorystyczne nad jezioro Punia, trzymałam za rękę Igora, przecudnego wnuka pani Jasi. Miał lat pięć i był (nadal jest) niekwestionowanym żywym srebrem. Złotem! Platyną!

Nigdy w życiu nie spotkałam tak uroczego dziecka! Normalnie mam awersję do dzieci, ale Igor po prostu mnie oczarował. Mój czas  podzieliłam na zabawy z nim i rozmowy z panią Jasią i jej mężem panem Edwardem. Nie skarżyli się. Tego typu ludzie nigdy się nie skarżą. Ale wyczuwałam z rozmowy żal i rozgoryczenie. Pani Jasia od kilku lat nie może znaleźć pracy w okolicy z prostego powodu: nie mówi po litewsku. Tutejsi Litwini znają język polski. Muszą znać. Ale nie przyjmą do pracy nawet sprzątaczki nie-Litewki.

Polacy dyskryminują ????!!!!

I nam się zarzuca dyskryminację!? Kiedy we własnym kraju dyskryminowani są  Polacy! Na 100 numerów na ulicy, gdzie mieszkają moi dobroczyńcy, tylko 4 należą do Polaków. Ale nie w liczbach sprawa. Litwini też mają prawo do własnej stolicy na terenach dawniej należących do nich. Ale niewiele Litwinów odkłoni się Polakowi na ulicy. Pani Jasia jest przeuroczą kobietą i naprawdę ciężko było mi zrozumieć brak znajomych.

Raptem kilkoro Litwinów przyznaje się do przyjaźni z Polakami. Pani Jasia ma jedną litewską przyjaciółkę. Ona nie przejmuje się konwenansami. Pani Jasia to pani Jasia, a nie Polak, którego z założenia należy nie lubić. 

Ludzie!!! opamiętajcie się!!!

Jeżeli przez przypadek dowiecie się, że wasz najlepszy przyjaciel jest na przykład Cyganem, a wy akurat Cyganów nie lubicie, odwrócicie się od niego?! Człowieka należy oceniać jakim jest, a nie jaką ma Narodowość, wyznanie, rodzinę!

Proszę bardzo! Niech na Sejneńszczyźnie będą dwa języki urzędowe, centrum kultury litewskiej, święta...

Zdaję sobie sprawę, że tylko granice zmusiły Was, drodzy Litwini, do życia w obcym kraju, ale żyjecie już tu 50 lat, a obok Was Polacy. 
Nie zapominajcie o nich.
Oni też chcą żyć normalnie...


Sierpień'2000- Puńsk


Oświadczenie autorki:

Zaznaczam, ze artykuł poniższy powstał na podstawie moich osobistych odczuć podczas  pobytu w Puńsku w sierpniu 2000 roku. Pobyt na Litwie w siedem lat później przekonał mnie że Litwini są  gościnni i bardzo mili. Czy miałam pecha wtedy w Puńsku? Być może. Nie twierdzę że WSZYSCY są  tacy, albo NIKT nie jest taki. W róznych społecznościach trafiają się przeróżni ludzie. Jedna niefortunna znajomość potrafi zrazić lub przekonać do całej nacji. Jednakże takie odczucia pozostawił we mnie Puńsk po 2000 roku. Może pojadę tam kiedyś powtórnie i moje podejście się zmieni. 

Dziękuję pani Bożenie z punsk.com.pl na zwrócenie mi uwagi - cytuję wpis do księgi gości: 
Przykro mi, że trafiła Pani na obojętnych Litwinów. Zapewniam Panią, że nie wszyscy są  tacy i zazwyczaj staramy się służyć pomocą przyjezdnym. Ponadto, znam wielu Polaków w Puńsku, którzy nie czują się w jakiś sposób osaczeni, czy szkalowani przez Litwinów. Wręcz przeciwnie, znaleźli tu swoje miejsce i mają się bardzo dobrze:)
Wierzę, że moje wrażenie było mylne i przepraszam wszystkich którzy poczuli się urażeni.

Pierwszy Rok Suwalskiego Parku Krajobrazowego

przedruk z Przyrody Polskiej 06,1977

Ponieważ odkopałam w skrzyni wsiowej cały skład Przyrody Polskiej z lat siedemdziesiątych, pozwolę sobie zaprezentować to co znalazłam- oczywiście wybór subiektywny... takich rzeczy jak "na miejscu wyrobisk Kopalnianych park dla ludzi pracy" nie będę tutaj prezentować, Chociaż może i warto by było- ku przestrodze;)))



W styczniu (1977 rok- przyp.) minął rok od utworzenia Suwalskiego Parku Krajobrazowego. Park ten powołano z uwzględnieniem przewidywanego na przyszłość wzrostu turystyki i roli rekreacji dla mającego powstać w sąsiedztwie ośrodka przemysłowego. Park ten ma chronić przede wszystkim osobliwe i piękne ukształtowanie rzeźby terenu ze szczególnie urozmaiconą florą i fauną. Uchwała powołująca Suwalski Park Krajobrazowy zobowiązuje terenową administrację do wielokierunkowych działań doraźnych i perspektywicznych np. do wprowadzenia odpowiednich zakazów i ograniczeń w działalności gospodarzczo usługowej, przebudowy napowietrznych linii telekomunikacyjnych i elektrycznych na siec podziemną.

Zgodnie z uchwałą ustawiono znaki drogowe zakazujące wjazdu na teren parku pojazdom samochodowym, którym wolno poruszać się jedynie po szosie-obwodnicy stanowiacej granicę Parku Krajobrazowego. Zmotoryzowani turyści w zasadzie przestrzegali tych zakazów, z wyjątkiem dwóch miejsc. Znak przy drodze prowadzącej do wsi Udziejek został przewrócony, a znak zakazu wjazdu ku podstawie góry Cisowa został zupełnie zniszczony. Góra Cisowa jest obiektem wymagającym pilnego i przemyślanego działania. jest ona punktem najliczniej odwiedzanym i jednocześnie jest zupełnie niezagospodarowana; wieża triangulacyjna jest uszkodzona, rażą wzrok puszki po konserwach i papiery.

Dużo kłopotów ma straż leśna z dziko biwakującymi turystami, którzy upodobali sobie szczególnie jezioro Hańczę, nie omijając też i innych jezior, a pozostawiając po sobie zanieczyszczone miejsca. Również malowniczy parów strumienia w Smolnikach, parów jak z bajki, jest zabrudzony wieloma najróżniejszymi odpadkami. Sytuację poprawić mogą tablice (szkice terenu Parku i informacje), które ostatniej jesieni ustawiono w wielu miejscach przy obwodnicy Parku. zaśmiecanie parku przez turystów jest mimo wszystko minimalne.

Nad ciemnoszmaragdowej toni Jeziora Jaczno minionego lata można było zaobserwować opalizującą warstewkę tłuszczu, niewątpliwie przypływającą z wodami strumyczków, a pochodzącą z obozu harcerskiego warszawskiego szczepu Watra, biwakującego w swym tradycyjnym miejscu, świetnie zorganizowanego z doskonałą kadrą. jednak pewnych spraw nie da się pogodzić i dobrze, że był to ostatni rok obozowania w tym miejscu. Od tego roku w źródliskach gosopodarować będą już tylko dzikie zwierzęta, a człowiek pozostanie przechodnim widzem.

 Sprawa wody gruntowej na terenie Parku jest przykładem naruszenia przez człowieka równowagi w środowisku przyrodniczym. jej poziom wciąż opada. W sąsiedztwie studni głębinowej, wywierconej kilka lat temu na terenie PGR Kleszczówek, wybiły źródła do dziś robiące wrażenie awaryjnego wylewu. W przyrodniczo najwartościowszym miejscu, źródliskach nad jeziorem Jaczno, w następstwie głębokich wierceń i niewystarczającego plombowania- woda podziemna z łatwością znajduje ujście.
Zdzisław Szkiruć, Krzysztof Wołk

Przyroda Polska - miesięcznik wydawany przez Ligę Ochrony Przyrody, poruszający zagadnienia z zakresu ekologii, ochrony środowiska i ochrony przyrody. czas opismo zalecane dla szkół przez Ministerstwo Edukacji Narodowej.

sobota, 2 grudnia 2017

Klucz do Królestwa Polskiego


Pierwszy gród w Santoku, istniejący być może już od VIII w., został prawdopodobnie zdobyty i zniszczony przez wojów Mieszka I. Wkrótce potem na jego miejscu wybudowano drugą, znacznie większą warownię, składającą się z grodu głównego i podgrodzia, którą Gall Anonim nazwał "kluczem i strażnicą królestwa polskiego". Przy budowie nowego grodu zastosowano tzw. konstrukcję hakową, co wyraźnie wskazuje na jego piastowską genezę. Była to zmodyfikowana wersja tradycyjnej przekładki: na niektórych drewnianych belkach ułożonych prostopadle do biegu wału pozostawiano na końcu kawałek ściętego konara, czyli naturalny hak, zapobiegający wysuwaniu się ułożonych powyżej belek równoległych do linii wału.