Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mazowsze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mazowsze. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 stycznia 2021

Lucień - pałac neoklasycystyczny

 https://www.geocaching.com/geocache/GC5EJHM_palac-w-lucieniu


„Nie będziesz wiedział dokąd pójść, jeśli nie wiesz skąd idziesz”

Wartości tkwiące w przeszłości, tradycji i kulturze małej ojczyzny stały się podstawą utworzenia tego szlaku. Jest on szansą na dotarcie do źródeł, z których się wywodzimy i miejsc, które mówią o naszej przeszłości. Na szlaku znajdują się ważne miejsca wpisane w historię i teraźniejszość regionu. Wszystko po to, by uświadomić sobie znaczenie własnej tożsamości i dziedzictwa kulturowego, które są źródłem siły i przydatnych doświadczeń. Szlak prezentuje miejsca naszej przeszłości kulturowej, religijnej i historycznej.

Neoklasycystyczny pałac z 1865 roku wzniesiony został przez ród hrabiowski Lüttichau. W 1920 należał do Heleny i Kazimierza Łysakowskich. W 1940 pałac przechodzi pod administrację niemiecką. Po zakończeniu II wojny światowej w pałacu mieścił się dom dziecka. Obecnie swoje miejsce znalazły w tym miejscu szkoła podstawowa i gimnazjum. Wokół pałacu znajdują się pozostałości parku krajobrazowego z XIX wieku z okazami starodrzewu.
Przy szkole aktywnie działa Zespół Pieśni i Tańca „Promyki Lucienia”, który może pochwalić się wieloma wystąpieniami w kraju i za granicą.

sobota, 12 maja 2018

Chojnowski Park Krajobrazowy

park krajobrazowy leżący na Rowninie Warszawskiej i skraju Doliny Srodkowej Wisly – na poludnie od Warszawy, na lewym brzegu Wisly. Od roku 2010 wchodzi w sklad Mazowieckiego Zespolu Parkow Krajobrazowych, wraz z parkami krajobrazowymi Mazowieckim, Brudzenskim (z ktorymi juz wczesniej tworzyl zespol), Kozienickim i Nadbuzanskim. 




Jest elementem Zielonego Pierscienia Warszawy i pasa obszarow chronionych ciagnacego sie od Mazowieckiego PK po Bolimowski Park Krajobrazowy.



Park zalozono dla ochrony kompleksu Lasow Chojnowskich oraz zespolonego z nim terenu doliny dolnego biegu Jeziorki, a takze fragmentu doliny Wisly z wyniosla skarpa, zabytkowym parkiem przypalacowym i rezerwatami przyrody. Cele ochrony obejmuja zachowanie wartosci przyrodniczych (gatunki, siedliska, ekosystemy), historyczno-kulturowych (zabudowa podmiejska i wiejska, zespoly palacowo-parkowe, zabytki, miejsca pamieci) i krajobrazowych (doliny, mozaika uzytkowania terenu). Na terenie parku obowiazuja standardowe przepisy ochronne parkow krajobrazowych.


W ramach Obszarru Natura 2000 na terenie parku wyznaczono dwa obszary o znaczeniu wspolnotowym (projektowane specjalne obszary ochrony siedlisk): Stawy w Zabiencu chroniace siedliska wodne i mokradlowe oraz laki Soleckie chroniace siedliska lakowo-murawowe (glownie laki trzeslicowe), bedace ponadto siedliskiem cennych gatunkow (tj. traszki grzebieniastej, kumaka nizinnego oraz motyli z rodziny modraszkowatych:czerwonczyka nieparka, modraszka telejusa i modraszka nausitousa.

czwartek, 4 stycznia 2018

Kościół w Krasnem

Autorka: Hanna Samsonowicz
źródło: "Mazowsze" 7/96



W kościele parafialnym p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego w Krasnem zachował się bardzo oryginalny zespół późnobarokowych malowideł ściennych. Autorem cyklu 19 kompozycji, które ozdobiły wnętrze świątyni był zatrudniony przez Błażeja Krasińskiego, mało znany morawski malarz, Sebastian Eckstein z Brna, który na jednym z fresków pozostawił swoją sygnaturę "Sebastis Eckstein Adornavit Pictoris. / Anno 1747."




WIEŻA WODOCIĄGOWA W KRASNEM


Wystawiona w XIX wieku wieża w stylu neogotyckim dostarczająca wodę do zabudowań dworskich, miała na parterze i na piętrze pomieszczenia mieszkalne użytkowane przez służbę folwarczną. Początkowo pełniła rolę pawilonu parkowego z tarasem widokowym, skąd można było oglądać okolicę. Zaprojektowana przez Wincentego Rakiewicza wieża została zbudowana na planie prostokąta. Pierwotnie miała dwa piętra i dwukondygnacyjną przybudówkę zwieńczoną krenelażem.

Na narożniku południowo-wschodnim u góry znajdowała się ozdobna wieżyczka. Z czasem przybramna wieża zaczęła pełnić funkcję użytkową. Wnętrza jej przekształcono na mieszkania dla służby folwarcznej. Tutaj na parterze i piętrze mieszkali w latach 1885-1907 Nowotkowie. Ojciec Mateusz (przyszłego działacza robotniczego Marcelego)- był masztalerzem u Ludwika Krasińskiego, a później został dozorcą majątku. Marceli Nowotko spędził tu dzieciństwo, tutaj chodził do szkoły i pracował jako pomocnik ogrodnika.

W latach 1933-1990 w wieży urządzono muzeum pamięci Marcelego Nowotki. Od roku 1990 siedziba Gminnego Ośrodka Kultury w Krasnem.

KOŚCIÓŁ W KRASNEM

Drewniany kościół wzniósł się tu przypuszczalnie już w XIV w. Od schyłku XIV wieku w jego podziemiach chowano zmarłych członków rodziny, właścicieli Krasnego. W 1477 r. źródła historyczne notują zapis na ten kościół Mikołaja z Krasnego. W 1570 r. kościół drewniany spłonął i Franciszek Krasiński, podkanclerzy wielki koronny i biskup krakowski ufundował nowy, murowany. Wzniesiono wtedy jednonawową budowlę, a przy elewacji zachodniej zbudowano wieżę o cechach jeszcze gotyckich. W wieży tego kościoła umieszczono SKARBIEC parafialny, a w przesklepionych podziemiach nowego kościoła złożono szczątki zmarłych Krasińskich, pochowane uprzednio pod drewnianym kościołem. W 1563 r. Jan Kazimierz Krasiński zbudował od strony wschodniej murowane, przesklepione podziemia i na nich wzniósł obecne PREZBITERIUM. W zamiarze stworzenia w Krasnem rodzinnego mauzoleum wystawił zmarłym przodkom wiele tablic inskrypcyjnym, sławiących po łacinie ich zasługi.

W latach siedemdziesiątych XVII w. Na zlecenie Jana Dobrogosta Krasińskiego, dokonał dalszej przebudowy kościoła najwybitniejszy architekt tych czasów Tylman z Gameron. Do istniejącej nawy dobudował dwie NAWY BOCZNE. Wtedy prawdopodobnie przeniesiono na nowe ściany zewnętrzne wcześniejsze nagrobki: renesansową tablicę nagrobną Jan i Katarzyny z ok. 1575r. Na ścianę południową oraz Andrzeja i Katarzyny z ok. 1580r. Na ścianę nawy północnej. Starosta opinogórski Jan Błażej Krasiński dobudował ZAKRYSTIĘ, również na murowanym podziemiu, do którego przeniósł z wieży skarbiec parafialny. W 1747 r. Na jego zlecenie, wnętrze kościoła ozdobił POLICHROMIĄ zdolny malarz Lwowski Sebastian Eckstein. Dzięki temu prezbiterium zyskało wielkie malowidło iluzjonistyczne "Podwyższenia Krzyża Świętego" dostosowane do wezwania pod którym wzniesiono kościół. Wysoko na ścianach nawy głównej wymalował Eckstein sceny drogi krzyżowej. Cenną polichromię Sebastiana Ecksteina odrestaurował w 1956 roku prof. K. Dąbrowski z Warszawy. Marmurowa CHRZCIELNICA barokowa stojąca przy prezbiterium po prawej stronie pochodzi z ok. połowy XVIII wieku. Marmurową KROPIELNICĘ w kruchcie ufundował w I pół. XIX w. generał Wincenty Krasiński z Opinogóry. W II pół. XIX w. Na zlecenie Ludwika Krasińskiego, budowniczy Wincenty Rakiewicz powiększył dwukrotnie podziemia i przebił do nich osobne wejście od strony południowej, dla swobodniejszego rozmieszczenia grobowców i katakumb. Ludwik Krasiński ufundował również obecny marmurowy ołtarz główny i marmurową posadzkę w całym kościele. Z XIX wieku pochodzą zapewne posągi świętych na filarach bramy na cmentarz kościelny. PoSąg z lewej przedstawia patrona parafii św. Jana Chrzciciela, posąg z prawej- św. Augustyna, którego regułę przyjął zakon kanoników regularnych. Parafię w Krasnem w 1518 r. zamieniono na prepozyturę tego zakonu i aż do 1879 r. obsługiwali ją kanonicy regularni z Czerwińska. W podziemiach kościoła, w osobnym, zamurowanym dziś pomieszczeniu spoczywa ich czternastu, w tym ostatni opat konwentu w Czerwińsku, czterech zakonników- tutejszych proboszczów i dziewięciu wikariuszy.

Kościół uszkodzony w 1915 roku przez niemiecką artylerię, został odbudowany staraniem ówczesnych właścicieli Krasnego Ludwikę i Adama Krasińskich.

KATAKUMBY W PODZIEMIACH KOŚCIOŁA

Pod kościołem znajdują się podziemia, a w nich katakumby i grobowce Krasińskich chowanych tu od XIV w. W podziemiach znajduje się pomieszczenie służące za kaplicę przed pogrzebową, która jest oddzielona z obu stron ażurową kratą. Po prawej stronie- za kratą jest ściana z katakumbami, pokryta płytami nagrobnymi Krasińskich, zmarłych w XVI, XVI i XVIII wieku oraz dwie płyty z wieku XIX. Po środku tuż za kratą, prostopadle do osi podziemia mieści się tumba grobowa biskupa Kamienieckiego Adama Krasińskiego (1714-1800). Dwie następne tumby ustawione są  prostopadle do pierwszej. Jedna z nich kryje szczątki Ludwika Krasińskiego (1333-1395) drugiego męża Elżbiety, wdowy po poecie Zygmuncie. Spoczywa ona w sąsiedniej tumbie z napisem "Eliza Franciszka z Branickich Krasińska (1820-1876)". Na tumbie z prawej- stoją marmurowe urny w kształcie szkatuł. W jednej- serce Michała Hieronima Krasińskiego (1712-1789) marszałka generalnego konfederacji barskiej. W drugiej urnie- serce dowódcy trzeciej kompanii szwoleżerów, kapitana Jana Dziewanowskiego. W innej urnie- serce kapitana Stanisława Gorayskiego oraz serce Dominika Radziwiłła.

W następnym szeregu- dwie tumby grobowe. W jednej z nich spoczywa rodzina Jana Kazimierza Krasińskiego- on sam i jego dwie żony. Za tumbź znajduje się ażurowa krata z przejściem z boku do następnego pomieszczenia, gdzie spoczywają członkowie rodziny Krasińskich zmarli w XIV i XV wieku.

Na ścianie zamykającej podziemia od strony zachodniej umieszczonych jest 15 marmurowych płyt na katakumbach z imionami i nazwiskami członków rodziny pochowanych tu w XVII i XVIII wieku.

Freski Sebastiana Ecksteina

Zapomniany na ponad wiek kościół wzbudził zainteresowanie dopiero pod koniec XIX w. W latach 1877- 83 budowla została gruntownie odrestaurowana, a Antoni Strzałecki całkowicie przemalował osiemnastowieczną polichromię Ecksteina i zamalował jego sygnaturę. Po zniszczeniach w czasie I wojny światowej ponownie odnowiono kościół i jego zabytkowy wystrój. W latach 1954- 57, w czasie kolejnych prac konserwatorskich polichromii, prowadzonych pod kierunkiem Karola Dąbrowskiego, zdjęto wszystkie przemalówki i odsłonięto sygnaturę Sebastiana Acksteina, ale jednocześnie w znacznym stopniu zniekształcono wygląd malowideł. 

Malarska dekoracja kościoła w Krasnem ogranicza się wyłącznie do fresków na ścianach bocznych i nie uwzględnia tak charakterystycznych dla polskiego malarstwa monumentalnego XVIII w. polichromii sklepieniowych. Sposób rozmieszczenia 19 malowideł wykonanych metodą fresku prawdziwego został ściśle uzależniony od architektonicznych podziałów wnętrza. W prezbiterium umieszczono trzy kompozycje: wielki fresk w całości pokrywający pozbawioną podziałów ścianę czołową oraz dwa malowidła na ścianach bocznych, które wypełniły powierzchnie  ograniczone belkowaniem, pilastrami i górną krawędzią architektonicznej ramy nagrobków i tablic epitafijnych. Osiem fresków nawy głównej powtórzyło kształt płaszczyzn powstałych między belkowaniem a łukami arkad międzyfilarowych i przystawionymi do filarów pilastrami. Malowidła naw bocznych wkomponowane zostały natomiast w płytkie, flankowane pilastrami wnęki arkadowe, artykulujące zgodnie z rytmem przęseł północną i południową ścianę kościoła.  

Cała malarska dekoracja wnętrza już na pierwszy rzut oka zwraca uwagę niejednolitym poziomem wykonania poszczególnych elementów kompozycji. Poprawnie, a miejscami nawet bardzo dobrze wykreślonej iluzjonistycznej architekturze towarzyszą nieudolnie przedstawione sceny figuralne. Nienaturalne pozy i gesty postaci, przesadnie zaznaczona muskulatura masywnych ciał, karykaturalne twarze, błędne skróty perspektywiczne, wreszcie brak odpowiednich proporcji między naiwnie rozbudowanymi planami kompozycji powodują, że właśnie sceny figuralne są  zdecydowanie najsłabszymi fragmentami polichromii. O wartości fresków decyduje więc bogaty program malarskiej iluzji, którego podstawowym elementem jest fikcyjna architektura. 

Malowidła z kościoła parafialnego w Krasnem nie tworzą jednolitego tematycznie zespołu, ale rola iluzjonistycznej architektury oraz treść prezentowanych scen pozwalają wyodrębnić trzy zasadnicze grupy fresków. Pierwszą stanowi kompozycja czołowej ściany prezbiterium, gdzie przedstawiono scenę Podwyższenia Krzyża Świętego ilustrującą wezwanie kościoła. Do drugiej należy 10 malowideł zdobiących boczne ściany prezbiterium i nawę główną, które opowiadają o męczeńskiej śmierci Chrystusa. Natomiast trzecią grupę tworzą freski naw bocznych nawiązujące do kilku wydarzeń z historii kościoła, przy czym w treści przedstawień każdego przęsła można doszukać się pewnych analogii. W pierwszym, od strony prezbiterium przęśle przedstawiono sceny Adoracji Matki Boskiej Szkaplerznej i Adoracji Matki Boskiej Różańcowej,  które przypominają o bractwach erygowanych w 1689 r. pod tymi właśnie wezwaniami. Freski następnego przęsła- Apoteozę św. Augustyna i Apoteozę św. Błażeja związać należy z kanonikami regularnymi, którzy obsługiwali kościół w Krasnem w czasie powstania malowideł oraz Błażejem Krasińskim, fundatorem fresków. Sceny kolejnego przęsła, Dzieciństwo Marii i Opłakiwanie kojarzą się z tematyką maryjną fresków z cudownymi adoracjami i pasyjną, przedstawioną w nawie głównej. Wreszcie Modlitwa św. Andrzeja oraz Apoteozę św. Wawrzyńca namalowane w ostatnim, licząc od prezbiterium, przęśle nawiązują do wezwań dwóch kaplic dobudowanych do kościoła w XVI i XVII wieku i rozebranych w czasie jego osiemnastowiecznej przebudowy. 

Wielki fresk czołowej ściany prezbiterium podzielony został na dwie strefy- górną, odpowiadającą półkolistej  ścianie tarczowej z oknem na osi i dolną, gdzie przedstawiono monumentalną arkadę wspartą na filarach i udających marmur doryckich kolumnach, ujmującą scenę Podwyższenia Krzyża Świętego. W centrum kompozycji wokół postaci dźwigającej cudownie odnaleziony Krzyż Chrystusa przedstawiono uczestników uroczystej procesji poprzedzającej koronację Krzyża, wśród których wyróżnia się matka cesarza Konstantyna, św. Helena- inicjatorka poszukiwań. Dzięki temu, że budująca pierwszy plan całej kompozycji iluzjonistyczna architektura kontynuuje rzeczywistą, wnętrze prezbiterium powiększone zostało o fikcyjną przestrzeń wypełnioną, tworzącymi dalsze plany postaciami uczestników procesji. Dla spotęgowania wrażenia przestrzenności malowanej arkady Ecksteina wykorzystał we fresku także dwa elementy pozamalarskie: rzeczywiste światło oraz fragment polichromowanego stiuku. Podtrzymywana przez parę aniołów stiukowa chmura umieszczona w lkuczu malowanej arkady przysłoniła bowiem dolną strefę okna i jakby skierowała płynące z niego światło tak, że omija ono iluzjonistyczny łuk i pojawia się w górnej części sceny figuralnej w postaci malowanych promieni. W ten sposób arkada optycznie wysunęła się ku przodowi, a jej tło jednocześnie pozornie cofnęło. 

Mimo ścisłego związku malowanych i rzeczywistych podziałów architektonicznych- iluzjonistycznej arkady i prezbiterium- rola, jaką fresk odgrywać ma w malarskiej dekoracji kościoła nie jest określona w sposób jednoznaczny. Fikcyjną konstrukcję wyróżnia bowiem bardziej dekoracyjny charakter i masywniejsze proporcje. Może ona dzięki temu funkcjonować zarówno jako będący integralną częścią prezbiterium arkadowy prześwit, przez który widoczna jest scena rozgrywająca się poza murami kościoła, jak i element dekoracji wnętrza w postaci nastawy architektonicznego ołtarza głównego. Wskazuje na to drewniana mensa dostawiona bezpośrednio do ściany prezbiterium. Aby jednak całkowicie zdezorientować widza malarz zastosował jeszcze jedną sztuczkę. Dwie postaci przedstawione po lewej stronie kompozycji oparły się bowiem na fragmencie fikcyjnej balustrady. Fakt, że jedna z nich, jakby ignorując doniosłą treść sceny zagląda do prezbiterium, podkreśla związek przestrzeni malowideł z wnętrzem kościoła.  


NAGROBKI W KOŚCIELE


*Nagrobek rodziców bpa Franciszka
*Nagrobek Andrzeja i Katarzyny Krasińskich
*Nagrobek żon Jana Kazimierza Krasińskiego
*Nagrobek Jana Kazimierza Krasińskiego
*Nagrobek żon Jana Dobrogosta Krasińskiego
*Nagrobek Marii Leszczyńskiej
*Pomnik Adama Krasińskiego

szczegółowe informacje oraz zdjęcia znajdziecie na stronie gminy


Krasne- gmina z historią

źródło: www.krasne.pl



Krasne było gniazdem rodowym mazowieckiej gałęzi rodziny Krasińskich. Nie zachowały się żadne wiadomości o najstarszych  dziejach tego założenia. Prawdopodobnie w XVII w. znajdował się tu drewniany dwór, otoczony parkiem.



Pierwsze zachowane informacje o rezydencji mówią o tym, że na przełomie XVIII/XIX w. wybudowano w Krasnem, nie zachowany dziś, budynek zajazdu w stylu klasycystycznym. Z tego samego okresu pochodzi istniejąca do dziś, wybudowana na południowo- wschodnim skraju parku murowana, parterowa oficyna. Została zbudowana na planie prostokąta, przykryta dachem naczółkowym, poprzedzona gankiem na osi.

Następne informacje o rezydencji Krasińskich pochodzą z 1 połowy XIX w., kiedy to ówczesny właściciel Krasnego August Krasiński wzniósł tu koszary dla dworskiej służby zbrojnej (rozebrane w latach 60. XX w.). Usytuowane one były przy drodze prowadzącej do rezydencji, naprzeciw kościoła. 

Prawdopodobnie z tego samego okresu pochodzi istniejący dziś budynek spichlerza, wzniesiony na południe od pałacu. Ani dokładna data jego wybudowania, ani autor projektu nie są  znani. Długi, jedenastoosiowy budynek zbudowany został na planie wydłużonego prostokąta, bryła prosta, dwukondygnacyjna nakryta została czterospadowym dachem półszczytowym. Fasada i elewacja tylna ożywione zostały jedynie nieznacznie wystającym z lica ściany ryzalitem środkowym, w którym znajdują się odrzwia główne oraz ozdobnie zgrupowane okna w pierwszej i drugiej kondygnacji.
Detal architektoniczny zastosowano tutaj bardzo oszczędnie. Jedynie odrzwia wejściowe zostały umieszczone w obramieniu składającym się z uproszczonych kolumn wspierających profilowaną archiwoltę. Wszystkie okna mają różny kształt w poszczególnych kondygnacjach (w pierwszej zamknięte łukiem półkolistym, w drugiej odcinkowym, zaś okna poddasza mają kształt prostokątny). Konstrukcja wnętrz spichlerza jest całkowicie drewniana. Stropy każdej kondygnacji zostały wsparte na podciągach podpartych 16 słupami. Budynek spichlerza o prostej, niezwykle proporcjonalnej bryle, ze skromnie zastosowanym detalem można zaliczyć do funkcjonalnego nurtu w architekturze XIX w.
Najistotniejsze znaczenie w dziejach zespołu w Krasnem miała 2. połowa XIX w., kiedy objął go syn Augusta i Joanny z Krasińskich, hrabia Ludwik ożeniony w 1860 r. z Elżbietą z Branickich, wdową po Zygmuncie Krasińskim. Ufundował on tu nowe założenie pałacowo-parkowe oraz przyczynił się do największego rozkwitu tej miejscowości. Przekształcił zaniedbane rodowe gniazdo w nowoczesny i przodujący w skali kraju majątek ziemski oraz stworzył tu główną rezydencję, której program był bogaty. Założenie miało łączyć szereg różnorodnych funkcji. Zgodnie z ideałem architektury tego czasu siedziba wiejska miała być ośrodkiem życia rodzinnego, centrum administracyjnym a także miejscem reprezentacyjnym. Dlatego też w rezydencji powstało szereg budynków pełniących różnorodny charakter: mieszkalny, reprezentacyjny czy gospodarczy. Założenie miało składać się z pałacu usytuowanego w rozległym parku, otoczonego murowanym ogrodzeniem z bramą wjazdową  i neogotycką wieżą przybraną oraz położonym na skrajach tego parku zespołem budynków gospodarczych.

Prawdopodobnie jako pierwszy budynek tego założenia powstała tzw. Biała Stajnia. Zapewne pochodzi ona z lat 1857-1858, gdyż zachowała się informacja, że właśnie w tym czasie Ludwik Krasiński założył słynną stajnię "Dobrogost". Autor tego nieistniejącego dziś budynku jest nieznany. Zachowana fotografia z 1870 r. pokazuje duży budynek gospodarczy, o bryle regularnej i symetrycznej, z wystrojem opracowanym na wzór neorenesansowych, okazałych pałaców.

Obiekt odzwierciedlał raczej tendencje reprezentacyjne, niż funkcje, które pełnił. Przeznaczenie budynku możemy jedynie odgadnąć po umieszczonych wysoko, w sposób charakterystyczny dla budynków stajennych prostokątnych otworach okiennych, czy dominujących, zwieńczonych łukiem odcinkowych drzwiach wejściowych. Porównując go pod względem skali z innymi budynkami stajennymi tego okresu nie można znaleźć analogii. Można to wytłumaczyć tylko tym, że Ludwik Krasiński przywiązywał ogromną rolę do hodowli koni, a jego słynna stajnia "Dobrogost" była chlubą i największą pasją hrabiego.

Jako następny obiekt założenia powstał pałac. Już na początku 1860 r. hrabia Ludwik zamówił u Zygmunta Rospendowskiego projekt pałacu wraz z budynkami gospodarczymi. Twórca pałacu w Krasnem Zygmunt Rospendowski już wcześniej w latach 1857-1860 pracował dla Elizy z Branickich Krasińskiej przy projekcie i realizacji pałacu w Ursynowie. Być może właśnie ona była inicjatorką zatrudnienia go przy budowie rezydencji Krasińskiego.
Rysunki pałacu przedstawione na 7 tablicach (każda podpisana przez architekta) były już gotowe 15 czerwca 1860 r. Budowę pałacu rozpoczęto jeszcze w 1860 r. a na początku 1862 r. trwały prace wykończeniowe. Z 12 stycznia tego roku pochodzą projekty weri przy tym pałacu (przy elewacji frontowej i tylnej) wykonane w Krasnem przez Adolfa Schimmelpfenniga. Pozostaje w dalszym ciągu niewyjaśnione, jaki był jego udział przy budowie rezydencji w Krasnem. Czy Schimmelpfennig miał tylko nadzór nad budową pałacu prowadzoną wg projektu Zygmunta Rospendowskiego, czy też wykańczał budynek według swoich pomysłów.

Wygląd pałacu w Krasnem możemy odtworzyć na podstawie zachowanych projektów Zygmunta Rospendowskiego oraz fotografii z 1870 r. istniejącego już budynku. Pałac był budynkiem murowanym, otynkowanym i podpiwniczonym. Został założony na planie silnie wydłużonego prostokąta z nieznacznie wystającymi od strony elewacji frontowej i ogrodowej ryzalitami środkowymi oraz silnie wystającymi ryzalitami skrajnymi. Wszystkie ryzality różnej wielkości. Asymetryczna bryła pałacu składała się z kilku członów o zróżnicowanej wysokości. Dwukondygnacjowy ryzalit środkowy został poprzedzony w elewacji frontowej gankiem. Do części ryzalitowej przylegały z dwóch stron skrzydła (z prawej strony jednokondygnacjowe, a z lewej dwukondygnacjowe). Z kolei do każdego z tych skrzydeł przylegały po 2 ryzality boczne (dwukondygnacjowe, z wyjątkiem trzykondygnacjowego ryzalitu bocznego od strony ogrodowej). Wszystkie partie budynku zostały przykryte osobnymi, niskimi dachami, co powiększało wrażenie rozczłonkowanej bryły. Oszczędne zastosowanie detalu skupiło się w budynku na delikatnym obramieniu okien oraz półkolistych wnękach z rzeźbami. Jedynie ryzalit środkowy otrzymał bogatszą dekorację (kolumny ganku oraz ozdobne łuki zamykające trzy okna drugiego piętra). Nad nimi, na osi środkowej tego ryzalitu znajdował się kartusz herbowy a na elewacjach ryzalitów pierwszego piętra elewacji frontowej i ogrodowej umieszczono w niszach popiersia słynnych Polaków.

Wnętrze pałacu rozplanowano bardzo racjonalnie. Pomieszczenia reprezentacyjne umieszczono na parterze w części centralnej (sień, jadalnia, salon, pokój bawialny). W skrzydle prawym pomieszczenia związane z administracją majątku (kancelaria, kasa oraz pokój rządcy), zaś pokoje mieszkalne w lewym skrzydle i prawym ryzalicie od strony elewacji ogrodowej.

Pod względem stylowym pałac w Krasnem należał do popularnego w architekturze 2. połowy XIX w. stylu nawiązującego do nieregularnej willi włoskiej. Takie cechy pałacu jak asymetryczna bryła składająca się z zestawionych ze sobą prostokątnych, o różnej wysokości członów, nakrytych dwuspadowym dachem o szerokich okapach, są  typowe dla tego nurtu w architekturze. Także oszczędnie stosowany detal jest charakterystyczny dla budowli w stylu willi włoskiej. zaś popularne w tym typie architektury połączenie elementów murowanych z drewnianymi znalazło tutaj zastosowanie w drewnianych elementach weri.

Obok pałacu Rospendowskiego zaprojektował także 2 drewniane budynki gospodarcze, które zrealizowano zapewne także około 1862 r. Jeden z nich miał pełnić funkcję mieszkania dla służby, zaś drugi był pomieszczeniem mającym mieścić kuchnię, pralnię i spiżarnię. wygląd tego nieistniejącego już dziś budynku możemy odtworzyć na podstawie projektów Zygmunta Rospendowskiego oraz zdjęcia z 1870 r. pokazującego elewację ogrodową pałacu stojący obok wymieniony wyżej dom dla służby. Wydaje się, że budynek ten o rozczłonkowanej bryle, niskim rozłożystym dachu z charakterystyczną dekoracją z wycinanych w desce elementów można zaliczyć do nurtu architektury naśladującego typ drewnianej willi szwajcarskiej.

Po zakończeniu robót budowlanych związanych z pałacem Ludwik Krasiński zajął się przekształcaniem parku. Jedyna zachowana o nim wzmianka została napisana w 1895 r. Jej autor pisze, że "park jest urządzony w stylu francuskim i nie posiada starodrzewia". Na podstawie tej informacji możemy wnioskować, że został założony niedługo przed 1895 r.

Także z inicjatywy Ludwika rozległy park został otoczony murem z bramą wjazdową, przez którą  drogą zataczając łuk wiodła do pałacu. Zapewne w latach 1870-1890 Ludwik Krasiński wznosi następny obiekt założenia, którym jest neogotycka wieża usytuowana przy bramie wjazdowej. Przedstawiony tu obiekt został wymurowany z cegły (nie tynkowany) i ozdobiony białym detalem. Wieża została założona na planie prostokąta zbliżonego do kwadratu. Pierwotnie była trójkondygnacyjna z dwukondygnacyjną przybudówką, zwieńczoną krenelażem. Na narożniku południowo-zachodnim w górze znajdowała się ozdobna wieżyczka wyprowadzona powyżej krenelażu wieży. Przybudówka przylegająca do wieży, założona została na planie prostokąta, została przykryta dwuspadowym dachem o kalenicy prostopadłej do ściany wieży.

Architektem projektującym neogotycką wieżę w Krasnem był zapewne Wincenty Rakiewicz. Informacja ta wydaje się wysoce prawdopodobna wziąwszy pod uwagę, że architekt wielokrotnie pracował dla Krasińskich a od 1867 r. był b budowniczym hrabiego Ludwika. Jest także poświadczone źródłowo, że w latach zbliżonych do czasu, w którym powstała wieża przebywał w Krasnem (remont kościoła parafialnego w latach 1870-1883 r.( lub jego najbliższym sąsiedztwie (budowa kościoła w Opinogórze w latach 1874-1877). 

W tym czasie styl neogotycki uważany był za szczególnie właściwy dla budowli w posiadłościach wiejskich. Formy architektury neogotyckiej najpełniej wyrażały ideę izolacji, kojarzyły się z pojęciem obronności czy niedostępności dla postronnych. Charakter "obronny" budynku w Krasnem został podkreślony przez usytuowanie go przy bramie wjazdowej. W świadomości współczesnych budowle w tym stylu miały kojarzyć się ze średniowieczną, rycerską genealogią rezydencji właściciela. Nawrót do architektury wiążącej się z dawnymi dziejami wynikał z osobistych rodowych ambicji inwestora. Wydaje się, że taką treść ideową wyrażała wieża w Krasnem, a jej średniowieczna szata zewnętrzna miała podkreślić starożytną metrykę rodu Ludwika Krasińskiego. Krasińskiego rezydencji wieża miała jednocześnie pełnić funkcję pawilonu parkowego. Umieszczenie tarasu widokowego na jej szczycie sugeruje, że miała ona być także punktem widokowym, skąd można było oglądać malownicza okolicę Krasnego. Funkcję taką dla budowli w stylu neogotyckim stosowano chętnie już wcześniej, w 1. połowie XIX w., w parkach krajobrazowych prywatnych rezydencji.

W tym samym czasie z inicjatywy Ludwika Krasińskiego zbudowano w pobliżu neogotyckiej wieży budynek mieszkalny dla służby dworskiej. Obiekt ten był na pewno zbudowany przed 1895 r., gdyż widać go na zdjęciu z tego samego roku pokazującym wieżę, zaś wygląd istniejącego dziś budynku nie wskazuje, że mógłby on powstać dużo wcześniej. Jest to obiekt murowany z cegły, zbudowany na planie prostokąta, dwutraktowy. Bryła budynku zwarta, dwukondygnacjowa, z użytkowym poddaszem, została przykryta dwuspadowym dachem, pokrytym dachówką. Charakterystyczną cechą obiektu były ozdobne elementy konstrukcyjne łączące skrajne elementy szczytowe, które zostały usunięte podczas  ostatniego remontu w 1981 r. 
W skład założenia w Krasnem wchodziło szereg innych budynków gospodarczych. Zabudowa gospodarcza składała się z kilku grup obiektów. Główne podwórze gospodarcze z dominującym budynkiem spichlerza położone było na południe pałacu. W skład tej grupy wchodziły m.in. budynek bukaciarni oraz budynek mieszczący dziś pomieszczenia administracyjne i warsztaty.
Na wschód od pałacu usytuowano inną grupę z okazałym budynkiem tzw. Białej Stajni, otoczonej kilkoma drewnianymi budynkami, m.in. ujeżdżalnią, drobiarnią i drewnianą chałupą.

Następną grupę stanowi zespół usytuowany na południowy-zachód od pałacu, przy drodze prowadzącej do głównego podwórza gospodarczego, gospodarczego składający się z 3 obór.
Prawdopodobnie w skład zabudowy gospodarczej wchodziło także szereg innych obiektów, czego dowodem mogą być niezidentyfikowane budynki gospodarcze występujące na zdjęciach pokazujących majątek Ludwika Krasińskiego w 1870 r. Na podstawie informacji z literatury wiemy, że był tu także duży budynek owczarni, usytuowany na zachód, przy drodze prowadzącej do pałacu.

Biorąc pod uwagę liczebność tych budynków, wielkość poszczególnych obiektów (niektóre z nich przewyższały znacznie pałac) a także znaczny obszar, który zajmowały, można powiedzieć o dużej skali zabudowy gospodarczej. Wielkość tej zabudowy w stosunku do rezydencji mieszkalnej odzwierciedlała dążenie Ludwika Krasińskiego, aby Krasne było przede wszystkim wzorowym i przodującym w skali Kraju majątkiem ziemskim. 
Rozmieszczenie budynków gospodarczych wskazuje, że w ich rozplanowaniu kierowano się charakterystyczną dla XIX w. zasadą polegającą na oddzieleniu budynków pomocniczych od pałacu.

Budynki gospodarcze zostały odizolowane od pałacu grupami parkowej zieleni, wysokim murem ogrodzenia i drogą, która biegła wzdłuż ogrodzenia i zataczając łuk prowadziła do głównego podwórza gospodarczego. Idea odseparowania rezydencji mieszkalnej od zespołu obiektów gospodarczych została pokreślona przez wybudowanie obok siebie dwóch oddzielnych bram, z których jedna wiodła przez park do pałacu, zaś druga prowadziła do podwórza gospodarczego. Całkowite i konsekwentne przeprowadzenie koncepcji odseparowania pomieszczeń reprezentacyjnych od gospodarczych zostało tutaj zakłócone przez istnienie wcześniejszych obiektów gospodarczych, jak np. znajdujący się na wschodnich krańcach parku budynek oficyny pochodzący z przełomu XVIII/XIX w.

Usytuowanie poszczególnych budynków tego zespołu nie wskazuje, aby kierowano się jakąś koncepcją kompozycyjną. Wydaje się, że w większości przypadków obiekty budowane były w wolnych miejscach w zależności od aktualnych potrzeb. W zespole gospodarczym w Krasnem nie widać innej powszechnej w XIX w. tendencji do ujednolicenia wyglądu tej zabudowy przez zastosowanie jednakowego wystroju zewnętrznego poszczególnych obiektów. Budowle gospodarcze w Krasnem reprezentują różne cechy stylowe architektury XIX w.

Po śmierci hrabiego Ludwika w 1895 r. Nastąpił stopniowy upadek posiadłości. Krasne odziedziczyła jego córka Maria Ludwika, która w 1901 r. wychodzi za mąż za Adama Czartoryskiego.

niedziela, 7 lipca 2002

Dwa lata spóźnienia - Autostopem po Mazowszu

Pewnego pięknego czwartkowego (szantowego) wieczoru w Starym Porcie, Bartek z Psiej Wachty gromkim głosem zapowiedział, że w następnym tygodniu koncertu nie budiet, patamu szto chłopcy zostali zaproszeni do Giżycka na festiwal.

A ponieważ akurat miałam tygodniową przerwę między egzaminami, nie zastanawiając się długo znalazłam Giżycko na mapie. W międzyczasie na GG odezwał się Lesiu - dawno niewidziany kolega z serwisu yapowego. Spotkaliśmy się w poniedziałek w miejscu, gdzie droga łódzka trafia Piotrowską- w Rawie Mazowieckiej.
A że ja już wcześniej uknułam chytry plan zwiedzeniowy, Lesiu nie miał wyboru. Na pierwszy ogień poszedł Wyszogród...


Zbyt wolno- Drewniany most w Wyszogrodzie


Okazało się jednak, że jechaliśmy za wolno. Most rozebrano dwa lata temu... Powstał nowy, łączący dwa przeciwległe brzegi Wisły, ale nie jest to już TEN most- NAJDŁUŻSZY DREWNIANY MOST W EUROPIE (Jak wyglądał można zobaczyć tutaj). Z miejsca zrobiłam się zła niebotycznie. Pchaliśmy się tutaj żółtymi drogami, przez jakieś Wiskitki, a mostu nie ma i nie będzie... 

Z drugiej strony ten most był jedyną atrakcją i jedynym pretekstem dla turystów, jadących drogą z Płocka do Warszawy, do odwiedzenia sennego miasteczka. Wyszogród jest tak przeraźliwie senny i leniwy, że na widok dwóch objuczonych postaci nawet bury kundel nie majtnął ogonem, a szczerze wątpię, czy pchła na jego ogonie otworzyła oko...


Chcieliśmy zobaczyć choć resztki mostu i w tym celu udaliśmy się nad Wisłę. Jakaś kobieta siedząca w progu nędznie wyglądajacego domku powiedziała:
- Most jest tu, nad amfiteatrem.

Machnęła ręką w kierunku wybetonowanego placyku 3m x 3m i kilkanaście obskurnych, połamanych ławeczek na zboczu. Kawałki desek ze starego mostu ledwo trzymały się ma metalowych szynach. Wyszogrodzianie używają go jako "molo"- centrum schadzek i punkt widokowy na most. Most nowy, nowoczesny. O starym moście- najdłuższym drewnianym trakcie przez europejską rzekę- nikt już nie wspomina. 

Rozczarowanie?
Ogromne.

Jeszcze większym szokiem była dla mnie informacja, że niestety, ale w miasteczku położonym niecałe 60 kilometrów od stolicy państwa, jest jeszcze dużo domów, które nie mają wody, ani kanalizacji. 
Śmierdzące latryny to nie dziwota na wyszogrodzkiej ulicy.

- Pranie?- pyta- ano robię u teścia na rynku, tam woda jest. A na normalne potrzeby donosimy wodę wiadrami z rynku. Tam jest taki kranik.

Z kranika sączyła się brązowa-żółta ciecz...


Twierdza Modlin

Po długim tuptaniu drogą w poszukiwaniu wylotówki na Serock, która według mapy "gdzieś tu powinna być...", Leszek się zdenerwował.
- Machamy, bo mam dość.
Trafił akurat na moment, kiedy Jarek wracał do domu od dziewczyny.

- Mogę was podrzucić do Modlina. Wylotówka jest w Starym Modlinie, ale mogę was wziąć do twierdzy. 


Nawet nie popatrzyliśmy się z Leszkiem na siebie. Decyzja została podjęta. Rozłożyliśmy namiot w środku fortyfikacji z 1811 roku. Napoleon zbudował, Rosjanie przejęli, my wykorzystaliśmy. Jarek okazał się przemiłym chłopakiem, zagubionym nieco w w miejscowości stricte wojskowej, gdzie jedynymi młodymi byli chłopcy z band. Brat Jarka jest policjantem, wujek pracuje w Centralnym Urzędzie Śledczym, jako obywatel skoligacony z wymiarem sprawiedliwości nie ma w tej mieścinie znajomych. Stanowiliśmy dla niego żywą atrakcję turystyczną, symbol wolności i w ogóle cudo. Wino przywiezione przez Leszka rozluźniło atmosferę do końca. Siedzieliśmy przy blasku niemrawego ognisko długo w noc.

Nie wiem jakim cudem wstaliśmy rankiem. Czekaliśmy na Jarka dwie godziny, ale się nie doczekaliśmy. Zamiast niego przyszła wycieczka ze starym przewodnikiem, który najwyraźniej był mocno przewrażliwiony. Butelki i śmieci były już ładnie spakowane, ślad po ognisku zasłonięty trawą i jedynym śladem naszej bytności była nieco wygnieciona łąka. Przewodnik jednak najwyraźniej nas obarczał winą za napisy graffiti i poniszczone mury. Dzieciom zabroniono się odzywać do podejrzanych.

Kiedy poszliśmy do centrum Modlina, aby spisać sobie adres Jarka, Jarek właśnie wychodził z domu. Miał ponad dwie godziny wolnego. No to:
Plecaki na plecy, latarki w ręce...

Ruszyliśmy w kurs po lochach. Większość przejść została zasypana przez wojsko, bo za często odbywały się tam imprezy pijackie. Pod wpływem ciężko trafić do własnego domu, a co dopiero wyjść z lochów... Jarek znał niektóre przejścia, więc wszedłwszy w jeden korytarz, wyszliśmy z drugiej strony mieściny...

Sam Modlin jest typową wojskową miejscowością. Szare nieciekawe budynki wśród brukowanych ulic. Ostatnio pokryli je nową kostką brukową. Na koszt Niemców. Powiadają, że za to Niemcy wymogli na władzach Modlina brak oznaczenia cmentarza żydowskiego. Więcej- na tym cmentarzu nie ma ani jednej macewy. Przewodnicy oprowadzający wycieczki nawet o nim nie wspominają...

Najdłuższy rynek Europy- Pułtusk

Kolejny przystanek- PUŁTUSK. 
Szczerze mówiąc, nic ciekawego. Rozłożony na skraju Puszczy Białej, przy ujściu małej rzeczki Pełty do Narwi, w przewodnikach wyróżnia się informacją, że posiada najdłuższy, bo 400-metrowy rynek w Europie. Rynek robi wrażenie ogromne. Połowa, wraz z domem Polonii, wygląda jakby właśnie wyszedł spod ręki konserwatora. 
Druga połowa...

No cóż, na drugiej stronie rynku rozłożył się obskurny targ, żywcem wyciągnięty z czasów PRL-u. Plecaki zostawiliśmy na pobliskim komisariacie i poszliśmy do zameczku. Malutki, kiczowaty, ale pod nim jakiś starszy pan miał warsztat, w którym wyrabiał gliniane garnki z herbem Pułtuska.

Jednak Pułtusk nie zrobił na nas takiego wrażenia, abyśmy mieli zostać dłużej niż na szybkie zwiedzenie ryneczku i zjedzenie dwóch niedobrych hamburgerów. Upał trwający od początku podróży sprawił, że jednomyślnie zadecydowaliśmy zmienić trasę. Po raz kolejny zrezygnowałam z odwiedzin Tatarów pod Białymstokiem na rzecz... jeziora...

Harcerze; nie-harcerze

Łapał Leszek. 

Zdecydowanie lepiej mu szło. Każdy samochód, którym chciałam pojechać, na jedno skinienie Leszka zatrzymywał się z piskiem opon. Gdzieś za Ostrołęką zatrzymał się Ford Modeno, z przesympatycznym Pawłem w środku. Paweł jechał nad jezioro Dobskie, a że z pochodzenia, wykształcenia i powołania był harcerzem, zawiózł nas do Doby, bo tam dziko i bez turystów. Po drodze kiwnął ręką w prawą stronę
- Przejdziecie dosłownie kawałeczek tą  drogą. Na tej górce jest mauzoleum- grobowiec właścicieli tych ziem. Mauzoleum jest zniszczone, ale prowadzi tam piękna aleja drzew...

Nad jeziorem Dobskim okazało się, że są tylko dwa wejścia do wody. Jedno zajęte było przez miejscowych wędkarzy, zajmujących się bardziej alkoholem, niż rybami, a nad drugim- szerokim i wygodnym- rozłożył się obóz. Leszek, jako stary wyjadacz harcerski, podszedł do wachty.

- Czuwaj! jeżeli jest to obóz harcerski. Czy można rozmawiać z drużynowym?

10-letni może, chłopczyk zamiótł brudnymi nogami i pobiegł, wzniecając kurz na drodze. Okazało się, że jest to obóz katolicki dla dzieci z biednych rodzin śląskich. Młodzi księża nie zdecydowali się jednak na przyjęcie na teren obozu dwójki autostopowiczów. Szczerze mówiąc, słysząc to co działo się w nocy, w ogóle im się nie dziwię. Wyciągnęli jednak pomocną rękę. Obiecali nam dzbanek wrzątku i obronę w razie nocnego ataku miejscowej ludności. Rozłożyliśmy się może 200 metrów od obozu na górce. Leszek poszedł po wodę, a ja zaczęłam karczować pokrzywy. Chyba w całym moim życiu turystycznym nie rozkładałam namiotu na takiej plątaninie gałęzi, krzaków i chwastów. Takie schowanie pomogło nam w nocy, kiedy zaczęła się codzienna impreza miejscowych chuliganów. Bluzgi, jakie biegły w kierunku obozu, mogły hipopotama wyprowadzić z równowagi. 

"Urocze" kucharki...

Zgodnie z zapowiedziami w TVN, słońce wywlokło nas rankiem z namiotu. Spoceni i brudni, po Wyszogrodzie i Pułtusku, wleźliśmy na teren obozu i od razu podeszliśmy do jego serca- namiotu kuchennego. Dwie Ślązaczki obierały ziemniaki. Poprosiliśmy o wrzątek.

Zanim zdążyłam wyciągnąć z plecaka herbatę, woda w menażkach nabrała koloru brązowawego. Wczoraj w nich była kaszka i zupka... Kucharki uderzyły w krzyk.
- Trzeba było powiedzieć, ze chcecie herbatę. Proszę to wylać!!!!

- Ale...

- Nie ma ale! Proszę to wylać!!!

Dostaliśmy herbatę z cukrem i kanapki. Przy czym nie zostały nam wręczone z tradycyjnym turystycznym zdaniem "zostało nam ze śniadania, jak chcecie to możecie zjeść", tylko Panie walnęły talerzem z kanapkami o stół i powiedziały podniesionym głosem

- Proszę to zjeść!!!

Full service! Ale nad jezioro nas nie puściły, bo nie było księdza kapelana...

Piękna Aleja Drzew

Grzeszne ciałka zamoczyliśmy w wodzie dopiero po godzinie marszu przez pola. Orzeźwiająca kąpiel przywróciła nam przytomność umysłu. W porę przypomnieliśmy sobie o mauzoleum.

Skręciliśmy w dróżkę w las i z miejsca zaczęliśmy oganiać się od gzów. Cięły z podziwu godnym zapałem. <br />Idziemy i idziemy. <br />Idziemy i idziemy. Mijamy tabliczkę "Zakaz wstępu" i idziemy dalej. Mauzoleum nie ma. Po prawej jeziorko. Ukryte w lesie, z rzęsą na powierzchni. Z zielonej łąki wystają suche kikuty.

- Może skręcimy? Ono miało być na górce.

Półtorej godziny chodziliśmy po lesie. Przełażąc przez młodniki, ocierając się o pnie sosen. Spacer był piękny, ale mauzoleum jak nie było, tak nie ma.<br />

- Kasiek, wracamy. Nie ma go. Może się Pawłowi coś pomyliło, a może skręciliśmy nie w tą ścieżkę.
Kiedy byliśmy trzysta metrów od asfaltu, Leszek nagle powiedział
- Kasia, a to nie to?

Oganiając się od gzów, nie zauważyliśmy zielonego sklepienia lip. Aleja rzeczywiście okazała się przepiękna, natomiast samo mauzoleum kompletnie zrujnowane. Brak dachu, poobijane ściany. Niezbyt pocieszający widok. 

"Dziki" półwysep Fuleda

Szliśmy po asfalcie do Kamionek z pieśnią na ustach. Nie jest to żadna przenośnia. Uczepiła się nas szanta "Zrobię małe baby Juliannie" i całą drogę płoszyliśmy zające i inną zwierzynę swoim wyciem. Nie wychodziła nam z głów, aż do półwyspu Fuleda. To Leszek wynalazł na mapie ten "dziki półwysep". 

Na nocleg wybraliśmy krzaki na końcu półwyspu. Ale okazało się, że to jednak Mazury. Pani, do której poszliśmy po wodę, suchym głosem powiadomiła nas, że to jest teren prywatny, należy do jej syna i nie ma tu miejsca na dwójkę włóczykijów. Mało tego: Do brzegu dobili żeglarze z małym woreczkiem śmieci. Po długich bojach pani pozwoliła im wyrzucić go do PRYWATNEGO kontenera. Nie lubimy się pchać tam, gdzie nas nie chcą. Wróciliśmy więc do Kamionek, gdzie w ramach odreagowania poszliśmy do knajpy. 

Kuba, Michał i dziewczyny

Kilka godzin siedzieliśmy w towarzystwie Kuby i Michała oraz dwóch dziewczyn. Towarzystwo okazało się przemiłe, w całości pochodziło z Jeleniej Góry, a Kuba studiował kulturoznawstwo w Warszawie. Zaczęło się robić ciemno. Dziewczęta zmęczone i upojone mocnym piwem poszły do domu, to znaczy do namiotu, a chłopcy zostali jeszcze z nami.

W końcu, mocno po północy zameldowaliśmy się z Leszkiem w krzakach za przystankiem. Nie zdążyliśmy jeszcze dobrze zasnąć, kiedy wrócił do nas Kuba.

- nie widzieliście może plecaka? Tam była cała nasza forsa na wyjazd i dokumenty...

Na całe szczęście rzucił mi się w oczy jeszcze za jasności. Umówiliśmy się na ewentualne widzenie na szantach w Giżycku.

Pół roku później stojąc na podwórku budynku Etnologii, gdzie właśnie rozpoczęłam studia, podszedł do mnie facet i powiedział 
- hej, nie masz może papierosa dla starego znajomego? Nie musiałam się obracać, wiedziałam, że to Kuba... 

Wrocław-  wrzesień'2002 

NASZA TRASA AUTOSTOPOWO-PIESZA:
Kraków- Częstochowa- Piotrków Trybunalski- Rawa Mazowiecka- Mszczonów- Żyrardów- Sochaczew- Wyszogród- Zakroczym- Nowy Dwór Mazowiecki- Kikoły- Serock- Pułtusk- Różan-  Ostrołęka- Myszyniec- Ruciane Nida- Mikołajki- Ryn-  Giżycko- Doba- Dziwiszewo- Kamionki- Fuleda- Fuledzki Róg- Fuleda- Guty- Kamionki- Guty- Giżycko.