Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkopolska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkopolska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 listopada 2022

Wiatrak we wsi Dębe

https://opencaching.pl/viewcache.php?wp=OP8SPZ 


Wiatrak we wsi Dębe

 

Wiatrak koźlak z I połowy XIX wieku umiejscowiony na najwyższym wzgórzu w Gminie Lubasz.

W 2011 roku wiatrak został odrestaurowany i udostępniony do zwiedzania po uprzednim umówieniu się 
w biurze Gminnego Ośrodka Kultury w Lubaszu.

 

6dd059fb7b604984.jpg

 

sobota, 10 września 2022

Wielkopolskie wiatraki

O wiatrakach na wielkopolskaciekawie.pl pisze ALEKSANDRA WARCZYŃSKA

Pierwszy wielkopolski wiatrak pojawił się w źródłach w 1303 r. w Kobylinie. W drugiej połowie XIX w. było ich w Wielkopolsce aż 2700! Do dzisiaj stanowią nieodłączny element naszego krajobrazu. I choć wiele z nich niszczeje na naszych oczach, to ciągle jeszcze można powiedzieć, że Wielkopolska wiatrakami stoi.
Wiatraki w Osiecznej

A skoro to jedna z wizytówek Wielkopolski, a i temat bardzo wdzięczny, warto parę słów o wiatrakach napisać…

sobota, 6 sierpnia 2022

Wiatraki w Osiecznej

 


Wiatraki w Osiecznej.
Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa w Osiecznej
GPS: N51.89813 E16.66345


Kaliski Gród Piastów

 Rekonstrukcja grodu na Zawodziu (Kalisz)



Drewniane kościoły Wielkopolski

Kaczkowo Zawodzie - Św. Wojciecha (drewniany, 1798r.)


Dobrzyca - kościół św. Tekli

0

Skansen w Dziekanowicach [na Lednicy]

 



Wielkopolski Park Etnograficzny w Dziekanowicach (na Lednicy)
- Uwagę każdego odwiedzającego Wielkopolski Park Etnograficzny zwrócą zapewne trzy wiatraki, ustawione na wzgórzu. Dwa z nich to wiatraki drewniane – tzw. partlak i koźlak, zbudowane w XIX wieku, trzeci wiatrak to murowany holender. Wszystkie trzy widać niemal z każdego miejsca muzeum. Warto też zwrócić uwagę na najstarszy obiekt muzealny – ponad czterystuletnia, bo pochodząca z 1602 roku, chałupę z miejscowości Zdrój.


Biskupin

 Biskupin położony jest w zachodniej części Pałuk, krainy usytuowanej między Wielkopolską, Kujawami i Pomorzaem. Konstrukcje drewniane stanowiły pozostałości osady obronnej kultury łużyckiej. Zbudowana została ona na podmokłym półwyspie o powierzchni około 2 ha. 


więcej zdjęć https://photos.app.goo.gl/AQi4rNEmnczlS5ku1

Otoczona falochronem z ukośnie wbitych pali oraz drewnianym wałem obronnym o konstrukcji skrzyniowej. Na budowę falochronu zużyto drewno z około 4 tysięcy drzew wyciętych w okolicznych lasach. Jego obwód wynosił 512 m. Rezerwat archeologiczny w Biskupinie uznany został za Pomnik Historii Rozporządzeniem Prezydenta RP z dnia 8 września 1994 roku.

niedziela, 31 lipca 2022

Wielkopolska kraina wiatraków - o holendrze

https://zabytek.pl/pl/obiekty/jankowo-dolne-wiatrak-wiezowy-typu-holenderskiego


Pierwsze holendry pojawiły się na tym terenie w XVIII wieku. Jako obce rodzimej tradycji, stanowiły zaledwie 3% ogółu młynów wietrznych, wśród których najbardziej rozpowszechnione były koźlaki i paltroki (paltraki) - wiatraki o prostszej i mniej trwałej, drewnianej konstrukcji. Wiatrak w Jankowie Dolnym zachował się jedynie w partii murowanej podstawy. Nie istnieje jego górna, ruchoma część nazywana czapką (czapą) ze śmigłami. Wiatraki typu holenderskiego zachowały się na terenie Wielkopolski ponadto w Bracholinie, Dzierzążenku k. Złotowa, Pyzdrach i Rogierówku. Na terenie Wielkopolskiego parku Etnograficznego w Lednogórze znajduje się wiatrak przeniesiony z miejscowości Trzuskołoń.

piątek, 12 stycznia 2018

Słup koniński

Na konińskiej starówce, przy kościele św. Bartłomieja, stoi najstarszy znak drogowy w Europie Środkowo- wschodniej. Jest to tzw. Słup koniński.

Pierwotnie (do 1828 r.) umiejscowiony był w okolicach konińskiego zamku na obecnym Pl. Zamkowym, dawniej zwanym Rynkiem Garncarskim, a przez ludność żydowską Tepper Mark. Wskazywał połowę drogi z Kalisza do Kruszwicy.

Słup znajduje się w odległości ok. 52 km od każdego z miast. Stoi na lewym narożniku kościoła św. Bartłomieja. Wykonany zapewne z piaskowca brzezińskiego, o wysokości 252 cm. Na nim jest wyryty napis łaciński (w tłumaczeniu Krzysztofa Dunin-Wąsowicza):

Roku Wcielenia Pańskiego 1151
do Kalisza z Kruszwicy tu prowadzi punkt,
wskazuje to formuła drogi i sprawiedliwości,
którą  kazał uczynić komes palatyn Piotr
i starannie tę drogę przepołowił,
aby był go pamiętny,
racz każdy podróżny modlitwą prosić<
łaskawego Boga

Skrzyżowanie rzek na Niebie i Wełnie

Widzieliście kiedyś skrzyżowanie rzek? Zjeżdżając kawałek z obwodnicy Wągrowca i robiąc sobie spacerek zobaczyć można Bifurkację Wągrowiecką na Niebie i Wełnie. Zjawisko jest na tyle egzotyczne, że nie miałem nawet pojęcia o jego istnieniu.



"Bifurkacja rzeki to rozwidlenie się rzeki na dwa lub więcej ramion, które następnie płyną do dwóch różnych dorzeczy. To stosunkowo rzadko spotykane zjawisko występuje na rzekach o łagodnym nurcie, płynących przez tereny równinne, zabagnione. 

Znanym przykładem bifurkacji jest bifurkacja rzeki Casiquiare w Ameryce Południowej. Wskutek erozji wstecznej rzeki Rio Negro, część wód Casiquiare odpływa do Rio Negro i Amazonki, a część do Orinoko. W Polsce zjawisko to występuje m.in. Na Obrze, dopływie Warty, ma jednak charakter sztuczny – przez kanał część wody płynie do Obrzycy (dopływ Odry). Bardzo interesujące jest fragment dorzecza Stobrawy, które zajmuje wschodnią część Stobrawskiego Parku Krajobrazowego. 

Równolegle do siebie ze wschodu na zachód płyną cztery dość duże rzeki: Stobrawa, jej dopływy Bogacica i Brynica, oraz dopływ Brynicy Budkowiczanka. Słabe zróżnicowanie rzeźby terenu sprawia, że sieć cieków jest tu bardzo gęsta, a na licznych odcinkach zachodzi między nimi bifurkacja. Często przytaczanym, lecz błędnym przykładem jest skrzyżowanie Nielby i Wełny w Wągrowcu – nie jest to naturalna bifurkacja, lecz skrzyżowanie rzek powstałe w wyniku prac melioracyjnych prowadzonych przez cystersów w dolinie Wełny (XV-XVI w.)"

Tak, więc okazuje się, iż do tej perełki natury przyłożyli się nieco Cystersi. Nie zmienia to jednak faktu, że jest niezwykła.

sobota, 2 grudnia 2017

Klucz do Królestwa Polskiego


Pierwszy gród w Santoku, istniejący być może już od VIII w., został prawdopodobnie zdobyty i zniszczony przez wojów Mieszka I. Wkrótce potem na jego miejscu wybudowano drugą, znacznie większą warownię, składającą się z grodu głównego i podgrodzia, którą Gall Anonim nazwał "kluczem i strażnicą królestwa polskiego". Przy budowie nowego grodu zastosowano tzw. konstrukcję hakową, co wyraźnie wskazuje na jego piastowską genezę. Była to zmodyfikowana wersja tradycyjnej przekładki: na niektórych drewnianych belkach ułożonych prostopadle do biegu wału pozostawiano na końcu kawałek ściętego konara, czyli naturalny hak, zapobiegający wysuwaniu się ułożonych powyżej belek równoległych do linii wału. 

Santok- wieś z burzliwą przeszłością

Gród kiedyś wykorzystywali propagandowo Niemcy, potem Polacy.- Warto, aby ta wrzawa wokół Santoka już ucichła- mówi Robert Piotrowski. Wkrótce pod jego redakcją ukaże się książka "Dzieje Santoka- gród, wieś i okoliczne miejscowości".

zdjęcie ze strony gminy

Doskonałą ilustracją do znaczenia Santoka jako elementu propagandy w Niemczech i w Polsce jest pewne zdjęcie. Spokojnie płynąca Warta, zacumowana łódka, a w tle na drugim brzegu wzgórze grodziska, jeszcze nierozkopane przez ekipę profesora Unverzagta w 1933 r. Wiadomo że wykopaliska w tym "grodzie na niemieckim Wschodzie" były w nazistowskich Niemczech mocno nagłaśniane przez propagandę. Miały udowodnić prawo do niemieckiej ekspansji, jako obrony przed zakusami Słowian. Dokładnie to samo zdjęcie wykorzystano na propagandowej widokówce Instytutu Zachodniego.

- A Warta, jak płynęła, tak płynie- stwierdza Robert Piotrowski. 

Żurawie w ujściu Warty

Żurawie są największymi ptakami gniazdującymi w Polsce: mają 1,5 m wysokości, a rozpiętość ich skrzydeł dochodzi do 2,5 m. są  niebywale płochliwe i osiedlają się na terenach mało zaludnionych i czystych ekologicznie.

Fot: Mateusz Matysiak, źródło: BirdWatching.pl

Park Narodowy "Ujście Warty" to ptasie królestwo. Ochrona ptaków oraz siedlisk, w których żyją, jest podstawą funkcjonowania tego Parku.

Cenne znaleziska archeologiczne pod Kaliszem


Relikty osadnictwa z okresu lateńskiego, związanego z obecnością celtyckiego plemienia Bojów oraz z okresu rzymskiego i wczesnego średniowiecza, odkryto w tym roku podczas  badań w dolinie Prosny w Jastrzębnikach pod Kaliszem.
Prace archeologiczne prowadzono w ramach grantu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

O śladach pobytu w tym rejonie Galów świadczą znaleziska monet, ozdób i elementów stroju oraz obiekty archeologiczne, w których znaleziono ułamki naczyń kultury lateńskiej pochodzących z przełomu er- poinformowali Sławomir Miłek i Leszek Ziąbkaz kaliskiego Muzeum Okręgowego oraz Adam Kędzierski z miejscowej stacji Instytutu Archeologii i Etnologii PAN.

Według nich, spośród znalezionych monet, trzy można łączyć z mennictwem celtyckich Bojów. Część z nich prawdopodobnie została wybita w pobliskim Jankowie, gdzie- według najnowszych badań- istniała pod koniec I wieku p.n.e. mennica, wybijająca monety o wartości 1/3 statera.- Dwie z monet nawiązują wagą i sposobem wykonania, materiałem i stylistyką do numizmatów z Jankowa- mówi Ziąbka.

Według niego, trzecia z monet też odpowiada wagowo wartości 1/3 statera, ale została wykonana z brązu, a jej stylistyka nawiązuje do złotych monet bitych przez Bojów na terenach położonych na południe od dzisiejszej Polski.- Możliwe, że moneta była wcześniej pokryta cienką warstewką złota, czyli mogła być falsyfikatem z epoki- nie wyklucza Ziąbka.

Według kaliskich archeologów, znaleziska z okresu lateńskiego i rzymskiego w dolinie Prosny potwierdzają starożytną metrykę Kalisza- skupiska kilkunastu osad, które już na przełomie er stanowiły bardzo ważny ośrodek dalekosiężnego handlu związanego ze szlakiem bursztynowym.

Na terenie prowadzonych prac znaleziono także kilka monet rzymskich, w tym rzadko odkrywany na ziemiach polskich denar Republiki Rzymskiej z 83/84 roku przed Chrystusem.

Na monecie widać kontrmarki w kształcie greckich liter. Potwierdza to, że zabytek dotarł do Wielkopolski z któregoś z państw hellenistycznych, gdzie Celtowie służyli jako żołnierze najemni- mówią archeolodzy.

Tekst pochodzi z Gazety Wyborczej

wtorek, 2 grudnia 2008

Kaflarnia w Zdunach


Dzięki dwóm polskim przedsiębiorcom z Wrocławia, unikalna w skali europejskiej zabytkowa kaflarnia w Zdunach (Wielkopolska) będzie nadal produkować i realizować zamówienia klientów z Polski i zagranicy.

www.kaflarniazduny.pl


Do niedawna, prawie 150-letnia kaflarnia była własnością spółki Cerabud z pobliskiego Krotoszyna, którą  kupił niemiecki inwestor." Nabywca chciał zachować +czystość branży+ i nie zamierzał utrzymywać produkcji w Zdunach. Z tego powodu sprzedał ją wrocławskim biznesmenom"- poinformowała w czwartek PAP prezes powstałej w tych dniach nowej spółki "Kaflarnia Zduny" w Zdunach, Maria Bartkowiak.

Założycielem zdunowskiego zakładu był w 1858 r. Niemiec z Milicza- Paulus Raimann. Początkowo wyrabiał garnki i naczynia, które sprzedawał na jarmarkach. W 1870 r. rozpoczął produkcję kafli.

"Proces produkcji podzielony jest na etapy: formowania, suszenia, wypalania i malowania kafli. Głównymi składnikami masy kaflowej jest biała, ogniotrwała glina i szamot. Każdy kafel jest inny"- opowiada Bartkowiak.

"Produkcję rozpoczyna przerabianie gliny, która w galetach (kostkach gliny o wymiarach odpowiadających rodzajowi formowanego kafla) podawana jest na formiernię. Tutaj formowane są  ręcznie wszystkie rodzaje kafli. Wysuszone i poszkliwione, ustawiane są  na 48 godzin w komorze opalanego węglem pieca muflowego. są wypalane w temperaturze 1100 stopni Celsjusza, piec w tym czasie musi być zamurowany"- wyjaśnia Bartkowiak. 

Ostatnim etapem jest wygaszanie pieca; ten etap trwa dziesięć dni. Po wystudzeniu, kafle gotowe są  do sprzedaży. W zdunowskiej kaflarni są  trzy piece, pracujące na zmianę. W każdym mieści się 2500 kafli. 

Według Bartkowiak, kaflarnia w Zdunach jest najstarszą w Polsce. "Zachowano ręczny proces produkcji, jest taki sam jak w 1870 r. Jedynie pierwszy etap prac jest unowocześniony"- podkreśla.

Dziś kaflarnia realizuje tylko indywidualne zamówienia. Ze zdunowskich kafli można budować piece pokojowe, kuchenne oraz kominki i gliniane figury zdobiące pomieszczenia i ogrody. Bartkowiak powiedziała, że wykonywała zamówienia m.in. dla dworu Artusa w Gdańsku, dla sieci renomowanych restauracji - polskich i niemieckich; zakład ma także klientów we Francji, w Norwegii, Austrii i na Litwie. 

Tekst pochodzi z bezdroza.pl