czwartek, 3 września 2020

Opatów - kirkut

 N 50° 47.775' E 21° 25.634'

opis za: https://opencaching.pl/viewcache.php?wp=OP972F


Według zachowanego dokumentu nekropolia istniała już w 1639 roku. Przed wojną cmentarz był ogrodzony kamiennym murem, który zamykał prostokąt o powierzchni 3 hektarów i 88 m2.  Prawdopodobnie istniało tu kila tysięcy macew, przy bramie stał dom przedpogrzebowy. W czasie II wojny światowej został zniszczony przez hitlerowców. Po wojnie na cmentarzu zachowała się nieliczna grupa nagrobków oraz kamienny mur.                                                                                                

26 listopada 1956 roku cmentarz został oficjalnie zamknięty dla celów grzebalnych. Podobnie jak w innych miejscowościach, także w Opatowie zdarzały się kradzieże macew, jednak decyzją władz miejskich i wojewódzkich, postanowiono zlikwidować kirkut w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Usuwanie macew z cmentarza żydowskiego rozpoczęła się w pierwszych dniach października 1962 roku. Rozebrano budynek domu przedpogrzebowego i zburzono mur cmentarny ograniczający kirkut od zachodu. Na terenie cmentarza zbudowano dom kultury i garaże, w 1975 roku - salę widowiskową, a kilka lat później - także muszlę koncertową.  Teren cmentarza żydowskiego przez lata służył jako Park Miejski i kompleks rozrywkowy. W latach osiemdziesiątych zabezpieczono nieliczne fragmenty macew, odnalezionych na brzegach rzeki Opatówki i niektórych posesjach. Odzyskane fragmenty płyt nagrobnych przeniesiono na teren cmentarza i umieszczono w betonowych podstawach, kształtem przypominającym macewy. Uroczystość odsłonięcia lapidarium miała miejsce w dniu 27 listopada 1989 roku

Nowy Korczyn - kirkut

W roku 1765 biskup krakowski Sołtyk zezwolił na terenie Grotnik, w miejscu zwanym cegielnia, założyć nowy cmentarz społeczności żydowskiej. W okresie międzywojennym cmentarz, był w dobrym stanie, został ogrodzony a na jego terenie wybudowano dom przedpogrzebowy.

Chęcińskie judaica

Cmentarz żydowski

N 50° 47' 44.22'' E 20° 28' 13.86''



Cmentarz żydowski w Chęcinach położony jest na północno-wschodnim zboczu Góry Zamkowej. Na terenie nekropolii znajduje się około 150 nagrobków w różnym stanie zachowania. Wykonano je głównie z piaskowca i marmuru chęcińskiego. Najstarsze z nich pochodzą z drugiej połowy XVII wieku. Zachowały się również grobowce w formie sarkofagu. Całość otoczona jest dość wyraźnymi pozostałościami kamiennego muru. Kirkut jest zaniedbany. Jedynie w południowej, najstarszej części nekropolii widoczne są ślady prac porządkowych. Cmentarz ma powierzchnię 4 ha.

Mykwa
N 50° 47.949' E 20° 27.934'

Mykwa– w judaizmie zbiornik z bieżącą wodą do mycia naczyń skalanych nieczystością rytualną. Od średniowiecza łączona była z łaźnią, również określaną tym tytułem. Osoby przechodzące na judaizm musiały odbyć rytualną kąpiel w mykwie, w obecności trzech świadków. W czasie takiej kąpieli woda powinna pochodzić z naturalnego źródła (np. deszczu), a odbywająca ją osoba powinna zanurzyć w wodzie całe ciało. Chasydzi codziennie przed modłami odbywają podobną kąpiel, wszyscy mężczyźni są natomiast zobowiązani do tego przed świętem Jom Kippur. W judaizmie ortodoksyjnym żydówki powinny odbywać kąpiele przy okazji każdego ważnego wydarzenia w ich życiu.

Synagoga
N 50° 47.988' E 20° 27.871'

Synagoga została zbudowana po 1638 roku, za zgodą króla Władysława IV Wazy. W 1657 roku, po zniszczeniach, jakich dokonano podczas najazdu Jerzego II Rakoczego, synagogę gruntownie wyremontowano oraz przebudowano. Wówczas podzielono babiniec na dwa pomieszczenia oraz zmieniono w głównej sali modlitewnej sklepienie z płaskiego na kolebkowe z lunetami. W 1700 roku zmniejszono wejście do sali modlitewnej z przedsionka i wstawiono prostokątny portal, ufundowany przez zamożnych członków gminy żydowskiej. W 1905 roku budynek został znacznie uszkodzony   podczas pożaru. Rok później, staraniem gminy żydowskiej synagogę wyremontowano, wykonano nowy wystrój wnętrza, zmieniono dach  oraz zbudowano schody prowadzące na drugą kondygnację południowej przybudówki. 

Podczas II wojny światowej hitlerowcy doszczętnie zdewastowali wnętrze synagogi. Po zakończeniu wojny budynek synagogi został wyremontowany i dostosowany na potrzeby kina i biblioteki. W 1958 roku ponownie przeprowadzono remont oraz zrekonstruowano czteropasmowy dach, przeznaczając synagogę na Gminny Ośrodek Kultury.  W latach 1991-92 przeprowadzono kolejne prace remontowe. 

Murowany z ciosów kamiennych   i cegły budynek synagogi został wzniesiony na planie prostokąta, w stylu późnorenesansowym. Nakryty jest czterospadowym dachem krytym gontem. Okna ujęte są w kamienne, późnorenesansowe obramowania. Narożniki budynku wzmocnione są szkarpami. Kwadratowa główna sala modlitewna nakryta jest sklepieniem kolebkowym z lunetami. W jej wnętrzu zachowały się resztki dekoracji stiukowej oraz polichromii, a na ścianie wschodniej manierystyczny Aron ha-kodesz z XVII wieku. Wykonany jest z czarnego marmuru dębnickiego i marmuru chęcińskiego w formie portalu zwieńczonego koroną na Torę. Dodatkowo zdobią go marmurowe kule armatnie.  Zachowały się również dwie renesansowe kamienne skarbony oraz wczesnobarokowy portal z połowy XVII wieku do sali głównej wykonany z marmuru chęcińskiego. Sklepienie kolebkowe prostokątnego przedsionka jest ozdobione rozetami z motywami roślinnymi oraz profilowanymi żebrami.

Święty Krzyż vel Łysiec - tam, gdzie czarownice...


Górę Łysiec - współcześnie znaną jako Święty Krzyż - przed wiekami szczególnie upodobały sobie czarownice. Podczas organizowanych przez nie sabatów odprawiane były tajemne gusła, trwała piekielna zabawa i tańce Tak mówią ludowe przekazy, natomiast o fakcie istnienia tu miejsca kultu pogańskiego świadczą pozostałości kamiennego wału kultowego z ok. VIII w. otaczającego szczyt góry. W dzisiejszych czasach Święty Krzyż to miejsce słynące w Polsce i poza jej granicami z klasztoru pobenedyktyńskiego oraz przechowywanych w nim Relikwii Drzewa Krzyża Świętego. Klasztor, będący obecnie pod opieką Misjonarzy Oblatów, szczyci się bogatą 1000-letnią historią. Przybywający tu turyści i pielgrzymi mogą zwiedzić klasycystyczny kościół z XVIII w. oraz kaplicę Oleśnickich, w której znajduje się relikwiarz z cząstkami drzewa Krzyża Świętego. Warto wstąpić do Muzeum Misyjnego Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej (przedmioty z krajów misyjnych) oraz zobaczyć Wystawę Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Po trudach zwiedzania istnieje możliwość skorzystania z kuchni klasztornej, a w starej aptece - obecnie kawiarence, prócz kawy i herbaty można nabyć tradycyjne leki ziołowe.

Kościół pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej, który dziś odwiedzamy to trzecia świątynia wzniesiona w tym miejscu pod koniec XVIII wieku w stylu barokowo- klasycystycznym, murowana z cegły, orientowana, jednonawowa, na planie prostokąta. Wzniesienie niewielkiego klasztoru skupionego przy kościele na tak trudnym terenie datowane jest różnie, gdyż monografie, przekazy, legendy wskazują rozbieżne daty i wydarzenia. Opactwo najprawdopodobniej założone zostało w 1006 roku a fakt jego założenia ujęty został w opowiadanie o św. Emeryku. Pomimo rozbieżności, sacrum na Łysej Górze trwa już od ponad tysiąca lat, zmieniając na przestrzeni wieków swoje kształty. Kościół był początkowo rotundą, naznaczył go styl romański, gotycki, barokowy natomiast w klasztorze styl gotycki jest mocno zaakcentowany. Podobnie przedstawia się kwestia pojawienia się benedyktynów na Świętym Krzyżu, to kiedy i skąd przybyli jest pełne legend. Opactwo przechodziło czas upadków i wzlotów, a jednym z takich okresów był wiek XVI- gdy dobra klasztoru zdewastowali Tatarzy, a następnie wzlot, gdy w początku XVII wieku, Mikołaj Oleśnicki wzniósł kaplicę grobową. Oleśniccy od dawien dawna związani byli ze Św. Krzyżem i grzebali tu swoich zmarłych. Dziś kaplica Oleśnickich jest miejscem adoracji Relikwii Krzyża Świętego. W podziemiach kaplicy znajdują się krypty, gdzie spoczywają: opat Sierakowski, nieznany powstaniec z 1863 r. i książę Jeremi Wiśniowiecki. Poniżej opactwa, na stoku północnym rozciąga się rozległa polana zwana Bielnikiem. Powstały tu również platformy widokowe dla turystów. Z platform roztacza się przepiękna panorama Gór Świętokrzyskich i można podziwiać gołoborza. Stoki gór pokryte są tzw. piaskowcem kwarcytowym i łupkami kambryjskimi. Stanowią one zewnętrzna warstwę, kamieni i głazów o różnych kształtach i wielkościach. Wygląda to bardzo malowniczo. Stok góry jest dość łagodny, trudny jednak do przejścia właśnie ze względu na owe gołoborza! Szkoda, że gołoborza obecnie w większości porastają rośliny. Bogata szata roślinna pokrywa tę charakterystyczną budowę najstarszych i najłagodniejszych polskich gór. Tablice informacyjne dopełniają całości. Można się z nich dowiedzieć wielu ciekawostek o tym regionie.

Na szczyt prowadzi droga asfaltowa ale zaraz za waypoitem parking jest zakaz wjazdu. 

Zgodnie z informacją umieszczoną na https://www.swietykrzyz.pl/kategorie/dojazd_na_swiety_krzyz na Łysą Górę można wjechać samochodem w niedziele i święta jedynie na Mszę Świętą  o godz 8.00, 9.30, 11.30; pobyt do godziny 14.00. Przed zakazem jest też duży parking, niestety płatny 7 zł za dzień. Ponadto można tu dotrzeć niebieskim  szlakiem z Nowej Słupii.


Tekst i zdjęcia pochodzą z:

https://www.geocaching.com/geocache/GC8927G_swiety-krzyz


środa, 2 września 2020

Nieznajowa - trochę historii

https://www.geocaching.com/geocache/GC4742N


Nieznajowa jest obecnie nieistniejącą wioską u ujścia Zawoi do Wisłoki. Obecnie nad Wisłoką stoją tylko dwa domy. Jeden z nich użytkuje koło PTTK z Politechniki Warszawskiej w okresie wakacji akademickich możliwość noclegu. W centrum wioski stała zbudowana za czasów austriackich karczma, prowadził ją Żyd. W Nieznajowej znajdowały się dwa sklepy, jeden w centrum prowadził Żyd, a drugi w końcu wioski Łemko . Można było kupić podstawowe towary. 


W 1945 r. łemkowscy mieszkańcy wsi dobrowolnie wyjechali do ZSRR, zaś miejscowi Polacy przenieśli się do Czarnego. Od 1969 r. do stanu wojennego na terenie Nieznajowej gospodarował zakład karny. Około 500 m na zachód od ujścia Zawoi znajdują się pozostałości cmentarza; kilkanaście ciekawych nagrobków, m.in. jeden z podpisem miejscowego rzeźbiarza Iwana Szatańskiego z 1911 r. Nagrobki były konserwowane w 1986r. przez działaczy Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Tuż obok miejsce po drewnianej cerkwi unickiej pw. śś Kosmy i Damiana, zbudowana w 1780r. przez Teodora Rusinkę z Biesiadki ze Słowacji. Była to jedna z najładniejszych cerkwi zachodniołemkowskich. Uległa zniszczeniu po 1965 roku. Pochodzący stąd polichromowany portal z przedstawieniami śś Piotra i Pawła oraz rzeźbione ściągi zwieńczenia nawy znajdują się w muzeum w dawnej unickiej cerkwi w Bartnem. 


Widoczne ruiny niedaleko drogi do Rostajnego to pozostałość dużego tartaku, w którym kocioł parowy napędzał trak, żarna młyńskie i prądnicę. Obok stały stajnie i mieszkali pracownicy , zarabiali 15-20 groszy na godzinę. Przed II wojną światową całość dzierżawił Żyd. W 1939 roku kocioł wywieziono, podobno przyczyną był za mały przerób młyna. 




Drugi tartak wodny, prowadził Polak - Julian Dobrzański. Położony był w zakolu Wisłoki około 800 m powyżej ujścia Zawoi. Wodę doprowadzano kanałem ziemnym. Działała prądnica 110w, światło było zainstalowane w tartaku i w domu obok. W roku 1945 Niemcy wysadzili tartak i dom mieszkalny. Zachował się młyn, bo był umieszczony w podziemiach. Właściciel uruchomił go po wojnie i mieszkał w odbudowanym domu Na terenie Nieznajowej zachowała się spora liczba starych krzyży przydrożnych i kapliczek. Jedna z nich stoi przy drodze do Wołowca i pochodzi z końca XIX w. Nad Zawoją zachowała się kamienna ,duża rzeźba Matki Bożej ze śladami malowania ( ma ona czarne włosy i oczy oraz niebieską sukienkę). Przy drodze do Rostajnego stoi figura Św. Rodziny z 1901 roku. Na jej cokole znajdują się trzy płaskorzeźby świętych: Mikołaja, Piotra i Pawła.





piątek, 28 sierpnia 2020

Przewodnik - czapla

Wiosło cicho i bezszelestnie zanurza drewniane pióro w ciemnej toni Biebrzy. Wokół niego tworzą się małe wiry. To wystarczy, żeby zwabić ryby. są  przeróżne. Małe i duże, ciemne i jasne. Największa ma chyba z 15 cm długości. Wędkarz na brzegu mówi, że trafiają się większe, ale:

- słabo dzisiej bierą, oj, słabo...



Na wędkowanie w Biebrzańskim Parku Narodowym trzeba mieć pozwolenie, ale mieszkańcy wsi nadbiebrzańskich nie mają problemów z jego uzyskaniem. Nad taflą wody unoszą się niebieskie ważki. Rozpiętość skrzydeł wynosi około 6 cm, a ich kolor jest granatowy. Soczyście granatowy. są  urocze i jak większość zwierząt w Biebrzańskim parku, unikatowe.

Raj ornitologa

Najzwyklejsze pod słońcem są  jedynie kaczki. Mnogość gatunków polskich dziwaczek właśnie chyba nad Biebrzą jest najbardziej widoczna. Zza trzcin wysuwa się błękitny czub jednej z nich, przekrzywia łepek, jakby pytając "A co ty tu robisz sama w tych stronach?" Pytanie jest chyba czysto retoryczne, bo odwraca się kuprem i znika w trzcinach. Widać nie stanowię dla niej zagrożenia. Inaczej uważa kaczka krzyżówka. Trzepocząc brązowymi skrzydłami wzbija się w powietrze przeraźliwie kwacząc. Turkot jej skrzydeł mobilizuje inne. Już po chwili cały klucz wiruje gdzieś nad moją głową. 

Z odległości kilkunastu metrów przypatruje się wszystkiemu czapla siwa. Nie przeraża jej wrzaś k kaczek. do pełnego godności odlotu zmusza ją dopiero głośniejszy plusk wiosła. Od tej pory towarzyszy mi aż do końcowego przystanku w Kamiennej Nowej. 

Za każdym zakolem rzeki czeka na mnie, a kiedy podpływam na odległość dogodną do zrobienia zdjęcia, macha skrzydłami, podkurcza nogi i już jej nie ma. Wiem, że będzie czekała za następnym meandrem...

Spomiędzy trzcin wychylają noski bobry ledwo widoczne zza zielonej ściany. W swym górnym biegu Biebrza nazywana jest właśnie Bobrą. Początkowo rzeka jest tak zarośnięta, że niedoświadczonemu kajakarzowi, którym niewątpliwie jestem, manewrowanie wśród splotu lilii wodnych sprawia niejakie trudności. 

Wkrótce rzeka rozlewa się w szeroką dolinę, a jedynie brzegi są  zarośnięte i niedostępne. Tu i ówdzie w tataraku butwieje łódka. Z nich często wędkarze korzystają przy łowieniu. Nie opłaca się stawiać pomostów, gdyż grząskie dno wnet połknęłoby bale wspierające. 

Tym razem szmer w zaroślach to nie kaczki. To małe ptaszki o ogromnych dziobach. Z wyglądu przypominające małe kolibry. Wiedząc, że ptaki mają bardzo słaby węch, mogłam, ukryta w trzcinach, obserwować do woli. Widziałam jak zimorodek pięknym pikowaniem zaatakował małą rybkę i jak zaczął ją jeść. Zimorodki to mądre ptaki. Żeby ryba nie utkwiła w gardle zaczynają ja od głowy. 

Przewodnik-czapla

Za kolejnym zakrętem rzeki nie czeka już na mnie czapla. Uznała, że opiekę nad intruzem przejął łoś. Nie widzę go, ale doskonale słyszę groźne, unoszące się wśród mgieł ryki. Nie jestem zoologiem. Dla mojego niewprawnego ucha nie słychać różnicy pomiędzy łosiem, a jeleniem w okresie rykowiska. Mógł to więc być jeleń. W tym wypadku, jednak, musiałby być to ogromny okaz. Nawet w okresie godów przeciętny jeleń nie jest w stanie wydobyć takiego ryku z płuc. 

Ekipa kajakarzy dobiła do pomostu. Cieszą się, płaczą, całują zmurszałe deski.
-ląd, ląd!- krzyczą- Ile ja czasu nie stałem na własnych nogach!
Zachowują się trochę za głośno. A może to tylko ja, przesiąknięta biebrzańską ciszą tak uważam...?


Sierpień'2000- Lipsk nad Biebrzą