Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pasmo Radziejowej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pasmo Radziejowej. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lipca 2020

Szkoła pod Obłokami





Aby kolejne pokolenia mieszkające na wyżynie, nie wyrastały na analfabetów i otrzymały szanse na naukę fachu w przyszłości, w 1938 roku otwarto na polanie pod Niemcową szkołę podstawową dla dzieci z chat rozsypanych po okolicy, do czterech klas uczęszczało dwudziestu pięciu uczniów, szkoła nad obłokami przetrwała do 1961 roku. Potem już tylko uciekali młodzi do miasta, wracali w doliny, a pozostałości górskich osad możemy poszukać wędrując po tamtych terenach. Na Niemcowej toczyła się akcja powieści Marii Kownackiej "Szkoła nad Obłokami". Ruiny szkoły znajdują się przy czerwonym szlaku, 300 metrów od istniejącego jeszcze gospodarstwa. Było to zwykłe gospodarstwo użyczające pomieszczenia szkole. W tym miejscu obecnie stoi mały pomnik.

sobota, 11 lipca 2020

Z WIZYTĄ U STUDENTÓW Pod Niemcową i na Kordowcu



Autor:  Marek Ryglewicz

Trasa trudna, bardzo ładna widokowo, o długości 19,3 km. Przejechaliśmy ją (uwzględniając dwa długie postoje) w ciągu 6 godziny. Różnica wysokości między najniżej, a najwyżej położonym miejscem na trasie wynosi około 600 metrów.


Wyruszamy z rynku Piwnicznej do Kosarzysk. Mijamy budynek szkoły podstawowej, kościół, odejście w lewo drogi na Zaczerczyk i kilkaset metrów dalej skręcamy w prawo w boczną dolinkę potoku Rohacz (5,3 km). wąska, wyłożona płytami betonowymi, droga wznosi się stopniowo. Wzdłuż drogi gęsta zabudowa, dojeżdżamy do charakterystycznego, drewnianego domu "Arka" (6 km). Tu droga rozgałęzia się, my skręcamy w prawo, jadąc lekko w dół. Spośród kilku dróg wybieramy tę przy której namalowane są białe strzałki, pokazujące kierunek do chatki. Droga ostro się pnie, więc często z siadamy i idziemy pieszo. Po prawej stronie, lekko w dole potok Rohacz, a stoki z obu stron porośnięte pięknym lasem mieszanym. Na kolejnym rozwidleniu (7,2 km) skręcamy w lewo i jedziemy po ażurowych płytach. Po lewej stronie drogi widać pierwsze gospodarstwo przysiółka Trześniowy Groń, a wokół roztaczają się coraz ładniejsze widoki.

Na kolejnych rozwidleniach zwracamy uwagę na wspomniane białe strzałki. Kilkaset metrów jedziemy polną drogą i znowu na ostrzejszym podjeździe po płytach ażurowych.
Wokół ogrodzone hale, a wzdłuż drogi dzikie czereśnie. Przejeżdżamy obok kolejnego gospodarstwa, tuż za nim skręcamy ostro w prawo i po chwili wjeżdżamy ponownie do lasu. Wreszcie pierwszy cel naszej wycieczki. Znajdujemy się na skraju dużej hali obok dwóch drewnianych, krytych gontem chat (8,6 km). Tak, to właśnie znana i lubiana przez turystów "Chatka pod Niemcową", jedno z najstarszych schronisk studenckich. Przemili ludzie, rodzinna atmosfera, no i ten wspaniały widok jaki rozpościera się z weriy. Tu każdy przybysz jest witany kubkiem gorącej herbaty (niekiedy również mleka ;) ). Chętnie zostałoby się tu na dłużej, ale pora ruszać w dalszą drogę.

Jedziemy teraz w miarę równo, grzbietem. Wokół gęsty las mieszany, ale już po kilkuset metrach wyjeżdżamy na rozległą halę szczytową. Tędy przebiega główny szlak beskidzki z Rytra na Przehybę i dalej do Krościenka. Skręcamy w prawo, wokół łany borówek, a my po kilkudziesięciu metrach znajdujemy się na rozwidleniu szlaków. Rozpoczynający się tu szlak żółty prowadzi do Piwnicznej, skręcający w lewo czerwony do Rytra, natomiast zielonym szlakiem rowerowym można zjechać do Kosarzysk.

Jedziemy szlakiem czerwonym, po chwili wjeżdżamy w las. Kilkaset metrów dalej mijamy pamiątkową tablicę przypominającą że w tym miejscu stał do lat 70-tych budynek 4-klasowej szkoły podstawowej i wyjeżdżamy na kolejną polanę. Mijamy samotne zabudowania i znowu ścieżka wchodzi w las. Z uwagi na duże nachylenie decydujemy się tu na prowadzenie roweru. Dojeżdżamy do rozwidlenia (10,8 km). Odchodząca w lewo droga prowadzi wzdłuż potoku Zabieńce do Roztoki Małej, natomiast w prawo można zjechać w dolinę Młodowskiego Potoku. Jedziemy dalej prosto za czerwonym szlakiem. Wyjeżdżamy na dużą halę grzbietową. Przejeżdżamy obok samotnej chaty Babci Nowakowej. Warto się tu zatrzymać choć na chwilę dla pięknej panoramy na Pasmo Jaworzyny Krynickiej.

Dojeżdżamy do rozwidlenia skąd prosto odchodzą dwa lokalne szlaki do Rytra i Młodowa, ale my jedziemy jeszcze kilkadziesiąt metrów czerwonym szlakiem, bo znajdujemy się tuż, tuż przy Chacie Kordowiec, znanej jako górski azyl miłośników wędrówek i przyrody (12,1 km). Spokój, cisza, miła atmosfera i tylko kopciuszki, które uwiły gniazdo na belce pod dachem uwijają się jak w ukropie, aby nakarmić już drugie w tym roku pokolenie piskląt. siedząc na ławce można podziwiać równie piękne widoki na Pasmo Jaworzyny Krynickiej, widać również ruiny zamku w Rytrze. Po dłuższym postoju ruszamy w dalszą drogę. Wracamy do rozwidlenia szlaków i trzymając się niebieskiego lokalnego szlaku jedziemy w kierunku Młodowa.

Polna nienajlepszej jakości droga prowadzi ostro w dół, tak że ręce cały czas spoczywają na hamulcach. Na ostatnim odcinku droga wyłożona jest ażurowymi płytami. Na główną drogę wyjeżdżamy naprzeciwko dworca kolejowego w Młodowie (14,4 km). Aby uniknąć dużego ruchu samochodowego, postanawiamy przejechać przez most na Popradzie na drugi brzeg. Zaraz za mostem skręcamy w prawo. Przejeżdżamy przez położony w lesie na Popradem ośrodek wczasowy, mijamy odejście w lewo drogi do Kokuszki i wjeżdżamy w obszar Piwnicznej. Po drodze warto zatrzymać się, przy bardzo ładnie urządzonej małej pijalni i trochę dalej budynku pijalni zdrojowej i już po chwili wjeżdżamy na most dla pieszych. Do pokonania pozostaje ostatni podczas tej wycieczki stromy podjazd i już znajdujemy się w punkcie startu.

O autorze:


Sądeczanin z powołania, wyboru i przeznaczenia. Patriota lokalny, realizujący swoje regionalne pasje na rowerze w każdej wolnej chwili;) Autor specjalistycznych przewodników rowerowych po Beskidzie Sądeckim: "Beskid Sądecki 22 wycieczki rowerowe" oraz "Jezioro Rożnowskie i Czchowskie 27 wycieczek rowerowych". W przygotowaniu trzecia część - "okolice Nowego Sącza". Formalnie Marek jest informatykiem i automatykiem, uczy młodzież obsługi AutoCada i czym są  języki programowania...


PĘTLA PRZEZ KORDOWIEC i Małą Roztokę


Autor:  Marek Ryglewicz

Trasę wynoszącą około 12,8 km pokonaliśmy w ciągu 3 godzin i należy zaliczyć ją do średnio trudnych. Różnica wysokości między najniżej położonym miejscem na trasie, a najwyżej wynosi około 400 metrów.


Wyruszamy sprzed restauracji "Zajazd Ryterski" jadąc główną drogą w kierunku Piwnicznej. Mijamy dworzec kolejowy, odejście w lewo do Suchej Strugi i przejeżdżamy nad torami kolejowymi. Zaraz za wiaduktem skręcamy lekko w prawo w kierunku na Obłazy Ryterskie. Tędy też prowadzi zielony, lokalny szlak pieszy na Kordowiec. Dolina tak wąska, że mieści się w niej strumyk i droga, natomiast gospodarstwa rozlokowały się już na stokach. Droga wije się do góry i aby zmniejszyć zagrożenie wypadku, rozlokowano przy niej lustra. Szlak zielony skręca w lewo, natomiast my jedziemy cały czas drogą asfaltową w górę doliny. Dojeżdżamy do miejsca (2,6 km), gdzie główna droga skręca w lewo, natomiast na wprost, lekko w dół odchodzi szutrowa. Jedziemy w lewo, droga pnie się w górę, po chwili widać kilka gospodarstw. Znajdujemy się na rozwidleniu dróg. Miejsce bardzo ciekawe, ponieważ w lewo roztacza się widok na Suchą Strugę i Głębokie. Warto też zwrócić uwagę na drewniany dom po prawej stronie i stojącą obok sosnę, bo takiej ilości budek dla ptaków na jednym drzewie nie często się widzi.

Droga asfaltowa prowadzi dalej prosto ( nią dochodzi zielony szlak), a my skręcamy w prawo w polną, wyboistą drogę. Trawersujemy grzbiet, po prawej stronie, głęboko w dole widoczna dolina. Jedziemy śródleśną drogą, wokół las bukowy z dużą domieszką jodły. Znajdujemy się na nie zalesionym grzbiecie. Po lewej, poniżej, mijamy kilka zabudowań. Wokół łąki i pola uprawne. Główna droga prowadzi prosto do góry (zielony szlak), a my lekko w prawo boczną drogą zmierzamy "na skróty" w kierunku schroniska "Chata Kordowiec". Przejeżdżamy przez wąski pas lasu i po chwili przed nami rozległa polana. Na wprost widać schronisko, a lekko po lewej pojedyncze gospodarstwo (4,7 km). Schronisko sezonowe, czynne tylko w okresie letnim, oraz po wcześniejszym uzgodnieniu z właścicielem. Miejsce urocze, a siedząc na ławce można nacieszyć oczy pięknymi widokami. Ruszamy w dalszą drogę.

Wyjeżdżamy na grzbiet tuż nad schroniskiem. Tędy przebiega główny szlak beskidzki. Skręcamy w lewo, u zbiegu dróg, gdzie kończą się lokalne szlaki, (zielony i niebieski) w prawo. Trasa prowadzi główną grania w kierunku Niemcowej. Kilkaset metrów dalej mijamy małą chatę drewnianą (obok małe poletko ziemniaków). Stąd roztacza się rozległy widok na dolinę Popradu w okolicach Piwnicznej i dalej na Pasmo Jaworzyny Krynickiej. Ścieżka opada lekko w dół. Wzdłuż trasy młodnik modrzewiowy, a po lewej rozległa hala. Dojeżdżamy do rozwidlenia dróg (6 km). Od tego miejsca szlak czerwony zaczyna wznosić się aż do osiągnięcia wysokości 1000 metrów na Niemcowej, w lewo odchodzi droga w dolinę Młodowskiego Potoku, natomiast my skręcamy w prawo.

Najpierw łagodnie a następnie już stromo droga opada w dolinę potoku Zabieńce stanowiącego prawobrzeżny dopływ Roztoki Małej. Trasa wyboista, liczne kamienie, naprawdę trzeba uważać, a niekiedy lepiej zejść z roweru. Wokół las mieszany, dużo buka i jodły. Na ostatnim odcinku jedziemy nową drogą wyciętą w poprzek do ostro opadającego stoku, kilka, kilkanaście metrów nad potokiem. Po przejechaniu 8,1 km dojeżdżamy do doliny Małej Roztoki. Szeroka, szutrowa droga a wzdłuż niej szemrzący potok. Skręcamy w prawo i zaczynamy szybką jazdę w dół doliny. Mijamy miejsce składowania drewna i mały domek drwali. Wkrótce dojeżdżamy do szlabanu. Tu po lewej znajduje się leśniczówka, po prawej mały, zbudowany z bali domek. Zaczyna się asfalt. Po lewej stronie drogi znajduje się pięknie zagospodarowane miejsce biwakowe, z szałasem miejscem na ognisko i placem zabaw dla dzieci. Na prawo od drogi zbudowano duży parking dla przyjeżdżających tu turystów. Obok stojąca tablica informuje, że tu zaczyna się (kończy) wytyczona przez przyrodników ścieżka dydaktyczna "Rogasiowy szlak", nawiązująca do znanej wszystkim książki dla dzieci "Rogaś z doliny Roztoki".

Po dłuższym postoju ruszamy dalej wokół coraz gęstsza zabudowa Roztoki Ryterskiej, aż dojeżdżamy do rozwidlenia skąd w lewo odchodzi droga w dolinę Wielkiej Roztoki. Za skrzyżowaniem widać duży budynek szkoły, a my już jesteśmy w centrum Rytra. Wzdłuż drogi liczne ośrodki wypoczynkowe, po prawej budynek gimnazjum i nowy kościół. Ostrożnie przejeżdżamy przez tory kolejowe i znajdujemy się w punkcie startu.

O autorze:


Sądeczanin z powołania, wyboru i przeznaczenia. Patriota lokalny, realizujący swoje regionalne pasje na rowerze w każdej wolnej chwili;) Autor specjalistycznych przewodników rowerowych po Beskidzie Sądeckim: "Beskid Sądecki 22 wycieczki rowerowe" oraz "Jezioro Rożnowskie i Czchowskie 27 wycieczek rowerowych". W przygotowaniu trzecia część - "okolice Nowego Sącza". Formalnie Marek jest informatykiem i automatykiem, uczy młodzież obsługi AutoCada i czym są  języki programowania...

środa, 24 stycznia 2018

Cmentarz przeklętych pod Dzwonkówką

Na podstawie książki Krzysztofa Kopra "Z dziejów Krościenka nad Dunajcem".

O zapomnianym cmentarzu pod Dzwonkówką krążą różne historie. Niewielkie wzniesienie, ukryte w gęstym lesie, kryje wiele tajemnic. To tam przez wiele lat górale porzucali ciała samobójców. 

Wisielce - przeklęte miejsce. 

Cmentarz przeklętych. O zapomnianym cmentarzu pod Dzwonkówką krążą różne historie. Niewielkie wzniesienie, ukryte w gęstym lesie, kryje wiele tajemnic. To tam przez wiele lat górale porzucali ciała samobójców. Wiele ciekawostek na ten temat można wyczytać we właśnie opublikowanej książce Krzysztofa Kopra "Z dziejów Krościenka nad Dunajcem". Na Podhalu jest kilkanaście takich miejsc, jak to w Krościenku. Po większości z nich pozostały jedynie nazwy. W Gorcach nad Nowym Targiem natknąć się można na Wisielakówkę, w Falsztynie na Spiszu na Wisielaki. W Ochotnicy Dolnej znajduje się Przełęcz Zabite oraz Obwisie.

Na cmentarzach samobójców rzadko pojawiały się krzyże. Ludzie z niechęcią mówili o tych, którzy targnęli się na swoje życie. 
Dawniej nie tylko samobójców, ale także ich ciała traktowano z wielką pogardą. By nie ściągnąć na siebie oraz całą wiejską społeczność złych mocy, górale przestrzegali kilku zasad. Po pierwsze osoba, która znalazła ciało wisielca, musiała zmarłemu wymierzyć policzek lub trzykrotnie uderzyć go w głowę. 

Po drugie ciała samobójcy nie wolno było przed pochówkiem myć ani też przebierać w inne ubranie. "Dawniej ludzie bali się nawet dotknąć takiego człowieka, bo myśleli, że zginął z Rąk diabła"- opowiada w książce Aniela Foltyn, mieszkanka Ochotnicy Górnej.

Przy pochówku starano się nie wynosić ciała samobójcy drzwiami, ale przeciągano go pod progiem, do czego miał służyć specjalnie zrobiony otwór. 

Zdarzało się, że wykorzystywano okna, przez które po prostu wyrzucano ciało z domu. Zabieg taki gwarantował ochronę przed piorunem, gradem i powrotem umarłego. 

Według górali samobójca nie zasługiwał na pogrzeb. Pochówek miał być cichy, bez udziału księdza. Trumny z ciałem nie można było wnieść do kościoła czy też na cmentarz. 

Dlatego też zmarłych grzebano w górach, przeważnie nocą. "Pogrzeb był skromny i cichy, rodzina wstydziła się tego czynu i chciała go jak najszybciej wymazać z pamięci"- wspomina inna z bohaterek książki, Franciszka Jamińska z Ochotnicy. 

"Ta otwarta manifestacja pogardy, ale i strachu wobec aktu samobójczej śmierci powodowała, że oprócz najbliższych nikt w nim nie uczestniczył"- pisze Koper. 

Twarzą do ziemi

"Zwłoki samobójcy wkładano choćby w deszczułkę, wiązano i wywożono wołami w góry"- to kolejna relacja, tym razem Wojciecha Zawilińskiego, który powołuje się na zasłyszane w dzieciństwie opowieści. 

By odstraszyć złe moce, ciała samobójców przykrywano stosem kamieni i obsadzano cierniem- dziką różą, głogiem, czasem też makiem. 

Zwłoki przebijane, nakłuwane kolcami, krępowane, kawałkowane, układane twarzą na dół, także palone- w odczuciu żyjących miały gwarantować wieczny spokój. 

Tradycja także zalecała na grobie samobójcy położyć garść siana, słomy, kawałek drzewa, pojedynczy kamień czy grudkę ziemi. 
<br />
Gest ten miał dwojakie znaczenie. Po pierwsze przynosił ulgę pokutującej duszy. Po drugie rzucanie różnych przedmiotów na przeklęte mogiły stanowiło swoisty substytut pogrzebu, miało też uniemożliwić wychodzenie upiora spod ziemi"- pisze autor. 

Większość górali bała się miejsc, gdzie chowano samobójców. O górach, w których ich chowano, krążyły różne, przerażające historie: "Dawno temu dwie kobiety wracały od siana spod Dzwonkówki. Po minięciu rozstajów dogonił je młody, elegancko ubrany na czarno człowiek. 
Zaczął miłą rozmowę na różne tematy i tak przeszli wspólnie kilkaset metrów. Wtedy tajemniczy przybysz pożegnał się i wrócił ścieżką do lasu, w kierunku Wisielców. 
Po chwili jedna z kobiet odwróciła się i ku swojemu przerażaniu dostrzegła u oddalającego się nieznajomego wzbijające kurz kopyta". 

Sznur dla złodziei

"Dużo gorzej zakończyła się wędrówka samotnej kobiety, idącej na bliższe z Krościenka przez Tylkę do Sromowiec Wyżnych. Przy granicy miejscowości, na ścieżce koło Diablej Skałki czekał szatan. 
Przekaz mówi, że chwycił ją za nogi i wlókł wysoko, na kilkunastometrowy szczyt. Następnego dnia nieszczęsną kobietę znaleziono martwą na dole. 
Widocznie musiała zacząć się głośno modlić i wtedy szatan ją puścił, zabijając na miejscu"- to cytowana w książce relacja mieszkańców Tylek. 

Z samobójcami wiązało się wiele innych przesądów. Podobno kawałek wisielczego sznura miał przynosić szczęście i gwarantować sukces osobie, która go przy sobie nosiła. 
Niezwykle cennym przedmiotem miał być zwłaszcza dla osób trudniących się tzw. złodziejską profesją.

Wisielce - cmentarz samobójców pod Dzwonkówką:

Najbardziej znane i dokładnie zlokalizowane miejsce grzebania zwłok samobójców (do końca XIX wieku) jest położone około 10 minut marszu od kulminacji Dzwonkówki (podążając głównym szlakiem beskidzkim od strony Krościenka). 
Na rozstaju stanowiącym rejon starej granicy czterech dziedzin: Krościenka, Tylmanowej, Obidzy i Szczawnicy należy skręcić w prawo i po około 100 metrach zejść w okolice śródleśnej polanki (na prawo od ścieżki). 
Niewielka, płaska, dość mocno zarośnięta dziś olchź i leszczyną przestrzeń o nieregularnym kształcie (ok. 80 x 100 metrów) leży na północ od kulminacji szczytu Wisielec (873 m). Do niedawna znajdowały się tam trzy niewielkie krzyże wbite w ziemię w niewielkich odstępach od siebie, a wykonane w prymitywny sposób z cienkich żerdzi. W kwietniu 2003 roku zachowany był już tylko jeden.

Autor książki:
Krzysztof Koper - Absolwent historii i filologii polskiej Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Współzałożyciel Komisji Historii Wojskowości i nowotarskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego. Autor internetowego serwisu, poświęconego historii Krościenka. Nauczyciel historii w krościeńskim gimnazjum.

wtorek, 16 stycznia 2007

Pseudo zimowa wycieczka z Rytra

[w: Beskid Sądecki, Pasmo Radziejowej]

Autor:  Marek Ryglewicz

Takiej zimy nie pamiętają nawet najstarsi górale.


Żeby w połowie stycznia temperatury dochodziły do 10 stopni, a śnieg można tylko było oglądać wysoko w górach. I w taki to dzień, a konkretnie 16 stycznia 2007 roku wybrałem się na pieszą wycieczkę z Rytra. 


Wyruszam rano z centrum Rytra szlakiem czerwonym (główny szlak beskidzki). W dolinie wieje silny ryterski wiatr. Idę wśród pól, a za mną coraz ciekawszy widok na dolinę Popradu i wznoszące się za nim Pasmo Jaworzyny Krynickiej, z Makowicą na pierwszym planie. Tam gdzie pola uprawne obsiano zbożem widać świeżą zieleń. Mijam dużą białą kapliczkę z dwoma modrzewiami, a po chwili przechodzę obok pojedynczego gospodarstwa. Kończy się zwarta powierzchnia pól uprawnych. Szlak coraz częściej prowadzi przez las bukowy z domieszką jodły. Liczne polany po lewej stronie wciąż umożliwiają podziwianie ładnych widoków w kierunku południowo-wschodnim.

Mijam po lewej w odległości kilkunastu metrów Chatę na Kordowcu, a następnie pojedyncze gospodarstwo i po chwili jestem na rozwidleniu szlaków. Stąd w lewo odchodzi zielony szlak do Rytra i niebieski do Młodowa, natomiast ja skręcam w prawo w kierunku Niemcowej. Idę grzbietem, szeroką, wygodną drogą i po kilkunastu minutach wychodzę na rozległą halę szczytową na środku której, stoi znana miłośnikom turystyki chata babci Nowakowej. 

Nie chcąc zakłócać spokoju właścicielce ograniczam się jedynie do obejrzenie rozległej panoramy Pasma Jaworzyny Krynickiej i widoków na dolinę Popradu w okolicy Piwnicznej. Trochę dalej kończy się odkryta przestrzeń i wśród dorodnych buków zaczynam dość stromo wspinać się na grzbiet Niemcowej. Nie trwa to jednak zbyt długo i znowu wychodzę na kolejną polanę z pojedynczym gospodarstwem. Kilkadziesiąt metrów idę wzdłuż drewnianego ogrodzenia, aż dochodzę do końca polany. Tuż przy szlaku widać ruiny fundamentów szkoły podstawowej, o której Maria Kownacka pisała w książce "Rogaś z doliny Roztoki". Miejsce to upamiętnia obelisk postawiony przez Towarzystwo Miłośników Piwnicznej Zdroju. I znowu lekka wspinaczka wśród drzew.

Jestem na rozleglej hali szczytowej, z której słynie Niemcowa. Trawa zasuszona żółto- szaro-brązowa, ale wśród niej ogromne połacie intensywnie zielonych krzaków czarnej jagody. To chyba jednak zima bo wokół małe połacie zleżałego śniegu. Mijam żółty szlak do Piwnicznej, a kilkaset metrów dalej odchodzącą w lewo przez las drogę, którą  w kilka minut można dojść do schroniska studenckiego "Chatka pod Niemcową". Byłem tam ostatnio latem na wycieczce rowerowej i wciąż jestem pod urokiem tego miejsca. Ale dzisiaj, kiedy przede mną jeszcze tyle godzin marszu postanawiam iść dalej.

Szlak prowadzi grzbietem, wśród pięknych buków, ale stopniowo zwiększa się ilość jodły i świerka. Mijam odejście w prawo lokalnego, zielonego szlaku w dolinę Małej Roztoki i kilkaset metrów dalej spotykam pierwszego w tym dniu turystę, mieszkańca Piwnicznej, który wybrał się na wycieczkę z Piwnicznej na Niemcową i dalej przez Wielki Rogacz, Przełęcz Gromadzką do Kosarzysk. Po kilku minutach rozmowy ruszam w dalszą drogę. Zaczyna się łagodne podejście na Wielki Rogacz. Droga pokryta grubą warstwą ubitego śniegu prowadzi przez las świerkowo-jodłowy. Dochodzę do rozwidlenia szlaków, skąd prosto idzie się niebieskim szlakiem na Przełęcz Gromadzką, natomiast główny szlak beskidzki skręca w prawo. Jesteśmy w jednym z piękniejszych miejsc widokowych. Przed nami rozległa panorama zaśnieżonych Tatr, a lekko po prawej charakterystyczne Pieniny Czorsztyńskie. Jestem na wysokości ponad 1100 m n.p.m. Prawie kilkaset metrów towarzyszy mi po lewej ten niezapomniany widok.

Zaczyna się las z przewagą świerka, idę lekko w dół by po chwili znaleźć się na Przełęczy Żłobki. Stąd w lewo odchodzi lokalny żółty szlak do doliny Wielkiej Roztoki, a ja przed sobą mam najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego Radziejową. wąską ścieżką pokonuję ostatnie 150 metrów wysokości i wreszcie ostatnie kilkadziesiąt metrów prawie po płaskim wychodzę na szczyt. Jestem na wysokości 1262 m n.p.m. A na szczycie miła niespodzianka, bo od ostatniego pobytu sprzed dwóch lat, nastąpiły duże zmiany. Obok tablicy informacyjnej stoi sięgająca kilka metrów nad korony drzew wieża widokowa. Wielka szkoda, że nie mogę na nią wejść, bo z umieszczonej na niej kartki wynika, że jeszcze jest w budowie. Całość imponująca, na pewno będzie mekką turystów odwiedzających Sądecczyznę. I znowu pora iść, bo przede mną jeszcze ponad połowa trasy.

Znowu w dół by po kilku minutach rozpocząć podejście na Małą Radziejową. Na tym odcinku brak wysokich drzew, a młode świerki i jodły jeszcze umożliwiają podziwianie widoków na północ w kierunku Kotliny Sądeckiej, oraz na południe w kierunku Tatr. Z Małej Radziejowej doskonale widzę rozległą kopułę Radziejowej   oraz wspomnianą wieżę widokową. Idę teraz grzbietem Złomistego Wierchu w kierunku północnym i co chwilę między drzewami dostrzegam charakterystyczną wieżę przekaźnikową na Przehybie. Dochodzę do zbiegu kilku szlaków. Niebieskim, skręcającym w prawo będę schodził do Rytra, ale wcześniej postanawiam pójść do schroniska na Przehybie. Kilkanaście minut marszu i mogę wreszcie odpocząć i zjeść coś konkretnego. Pięknie położone z fantastycznym widokiem na Tatry dostępne jest ze wszystkich miejscowości od Szczawnicy przez Krościenko, Łącko, Stary Sącz, Rytro, po Piwniczną. Latem z każdej z tych miejscowości podążają liczne grupy turystów, ale i teraz spotkałem tam liczną grupę dzieci i młodzieży na zimowisku. Po obfitym i smacznym posiłku, wyruszam w dalszą drogę, a przede mną do Rytra ponad dwie godziny marszu.

 Idę teraz niebieskim szlakiem. Początkowo towarzyszy mi żółty tzw. papieski prowadzący do Starego Sącza. Niebieski szlak prowadzi grzbietem oddzielającym dolinę Wielkiej Roztoki od rozległej, mocno rozczłonkowanej doliny Przysietnicy. Szlak prowadzi przez las bukowy, mijamy wychodnie skalne Wietrzne Dziury, a w miejscach rzadziej zalesionych na lewo rozciąga się doskonały widok na dolinę Przysietnicy i Kotliny Sądeckiej. Dochodzę do kolejnego rozwidlenia szlaków skąd w lewo odchodzi zielony szlak do Barcic, a ja skręcam za niebieskim w prawo by rozpocząć zejście z grzbietu w dół doliny. Po drodze mijam bajkowy o tej porze las brzeziny i wkrótce znajduję się w dole doliny nad potokiem Roztoka Wielka. Szeroka szutrowa droga prowadzi wzdłuż potoku.

 Idąc warto zwrócić uwagę na kolejne stacje ścieżki przyrodniczej. Kończy się las, po lewej zaczyna się park ekologiczny, a ja asfaltową już drogą dochodzę do dużego parkingu stacji narciarskiej znanej pod nazwą Ryterski Raj. No cóż rozpoczęcia sezonu jeszcze nie było,  ale to jeszcze nie koniec zimy. Dalej mijam duży dom wczasowy "Perła Południa". Jeszcze kilka kilometrów marszu wśród ładnej zabudowy domów i pensjonatów i po ponad siedmiu godzinach ponownie jestem w centrum Rytra.


O autorze:

Sądeczanin z powołania, wyboru i przeznaczenia. Patriota lokalny, realizujący swoje regionalne pasje na rowerze w każdej wolnej chwili;) Autor specjalistycznych przewodników rowerowych po Beskidzie Sądeckim: "Beskid Sądecki 22 wycieczki rowerowe" oraz "Jezioro Rożnowskie i Czchowskie 27 wycieczek rowerowych". W przygotowaniu trzecia część - "okolice Nowego Sącza". Formalnie Marek jest informatykiem i automatykiem, uczy młodzież obsługi AutoCada i czym są  języki programowania...

środa, 3 lutego 1999

Biuro Rzeczy Zgubionych - Niemcowa

- Ziellona, a może założysz biuro rzeczy znalezionych?

- Raczej zgubionych... Miesiąc temu zgubiła siostrę, teraz przyjaciółkę...

- Jeżeli będziemy chcieli się kogoś pozbyć, po prostu wyślemy go z Zielloną w góry! Efekt murowany!!!

Teraz dowcipkujemy, ale wtedy do śmiechu nam nie było...

Niemcowa ©

Po sylwestrze w Rudence zostaje nam dwa dni wolnego. Chcemy iść na połoniny, ale Pyrtek - moja siostra - spuściła sobie drewnianego konia na nogę i lekko utyka. Pomimo historii, Trojanie nas nie wpuszczają, dlatego jedziemy na Niemcową.