Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolny Śląsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolny Śląsk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 sierpnia 2022

Kuźniczysko - opuszczony kościół ewangelicki

 https://www.radiowroclaw.pl/

Śląskie Kościoły Pokoju - na liście UNESCO

 Śląskie Kościoły Pokoju stanowią historyczne nawiązanie do ważnego w dziejach Europy wydarzenia politycznego, jakim było zawarcie pokoju westfalskiego w 1648 roku kończącego wojnę trzydziestoletnią. Cesarz monarchii habsburskiej w geście łaski dla pokonanych protestantów wydał zezwolenie na wzniesienie trzech świątyń na Śląsku. Obwarował je jednak zastrzeżeniem, że nie mogą to być budowle murowane z wieżami usytuowane w mieście.


Kościoły zbudowano w konstrukcji ryglowej. Do dziś zachowały się dwa- w Jaworze i Świdnicy, które pełnią nadal funkcje sakralne. Trzeci – w Głogowie uległ zniszczeniu już w końcu XVIII wieku. 

SAD na Dolnym Śląsku

 Żaden inny region w Europie nie ma tylu drewnianych kościółków, co Śląsk. Do dziś zachowało się ok. 140 drewnianych świątyń stanowiących charakterystyczny element głównie architektury wiejskiej.



Drewniany kościółek z XVII w. znajduje się we Wrocławiu, w Parku Szczytnickim. Jeden z największych drewnianych kościołów Śląska (też z XVII w.) stoi 40 km od Wrocławia w rejonie Doliny Baryczy, we wsi Trzebicko.

Skansen Pogórza Sudeckiego - Pstrążna

 




Muzeum Kultury Ludowej Pogórza Sudeckiego jest położone na malowniczym zboczu w wiejskiej dzielnicy Kudowy Zdroju – Pstrążnej. Muzeum- Skansen powstało w 1984 r. jako oddział Muzeum Regionalnego w Wałbrzychu. 

Od 1.01.2006 r. jest samodzielną instytucją kultury, której organizatorem jest samorząd Kudowy Zdroju. Wystawę stałą stanowią zabytkowe obiekty drewnianej architektury ludowej pogórza sudeckiego. Domy cieszą oczy nie tylko kunsztowną konstrukcją – dowodem mistrzostwa dawnych cieślów, ale i zachowanymi starymi meblami i sprzętami gospodarskimi z XVIII, XIX i początków XX w.

Wrocław - park Szczytnicki i św. Jan Nepomucen

 


Modrzewiowy kościół św. Jana Nepomucena w Parku Szczytnickim powstał w XVI w. w Starym Koźlu . W ramach ochrony zabytków został z inicjatywy Theo Effenbergera przeniesiony w 1913 r. na obecne miejsce w Parku Szczytnickim. Był wówczas elementem Wystawy Sztuki Cmentarnej w ramach Wystawy Stulecia. Przeniesienie obiektu do Wrocławia stało się możliwe dzięki właścicielowi sanatorium przeciwgruźliczego z Görbersdorfu - Adolfowi Weickertowi, który całą operację dotował.

niedziela, 26 czerwca 2022

Cmentarz ewangelicki w Wińsku

 https://www.geocaching.com/geocache/GC52F77

Cmentarz ewangelicki w Wińsku to aktualnie ponure wspomnienie po przedwojennych niemieckich mieszkańcach tej miejscowości. Do dnia dzisiejszego zachowało się tylko kilka nagrobków. Wszystkie pozostałe zostały zniszczone już po II wojnie światowej.



czwartek, 5 listopada 2020

sobota, 4 listopada 2017

Sztolnie w Kowarach

Historia Kowar jest ściśle związana z górnictwem. W połowie XII w. walońscy gwarkowie rozpoczynają tutaj wydobycie rud żelaza. Aż do XVII w. miasto świetnie się rozwijało dzięki nie tylko górnictwu, ale też hutnictwu, kowalstwu czy rusznikarstwu.

Powstawanie kowarskich sztolni i Kopalń jest jednak związane również z innymi kruszcami: kamieniami półszlachetnymi, srebra, ołowiu, a później także rud uranu. Po II wojnie światowej, w wielkiej tajemnicy, w Kowarach rozpoczęto wydobycie rud uranu przez Przedsiębiorstwo Państwowe "Kowarskie Kopalnie", a następnie Zakłady Przemysłowe R-1. 

Górnicze i zbrojeniowe dziedzictwo Kowar można oglądać w podziemnych trasach turystycznych "Kowarskie Kopalnie" oraz "Sztolnie Kowary- Skarbiec Walonów". 

Sztolnie 19 i 19a to chyba najciekawsze i najpiękniejsze obiekty podziemne zlokalizowane na terenie Kowar. Eksploatacja trwała tu aż do roku 1958, natomiast w latach 1974–1989 funkcjonowało jedyne w Polsce Inhalatorium Radonowe Uzdrowiska Cieplice, gdzie prowadzono badania nad terapią radonową. 

Czy wiesz, że:

Mówi się, że Kopalnia "Podgórze" była "najpilniej strzeżona Kopalnia PRL-u". W Kopalni "Podgórze" wydobyto podczas  jej działalności 140 000 ton rudy, z której uzyskano prawie 200 000 kg czystego uranu. 

piątek, 3 listopada 2017

Tajemnice Bunkra - Zamek w Książu

Mroczne historie dotyczące hitlerowskich planów wobec obiektu to najsilniejszy magnes przyciągający turystów do Książa. Do tej pory mogli o nich posłuchać od przewodników. Teraz część pomieszczeń została otwarta dla zwiedzających. 
.

(...pewnego majowego dnia) kierownictwo Książa dostało propozycję nie do odrzucenia. Ogólnopolski miesięcznik "Odkrywca" zaproponował oczyszczenie zagruzowanych części zamku i przygotowanie dla turystów trasy śladami II wojny światowej. Poszukiwacze zadeklarowali, że częściowo sami sfinansują przedsięwzięcie. 

poniedziałek, 30 października 2017

W XIV w. garbowali skóry nad Odrą


Archeolodzy znaleźli we Wrocławiu średniowieczną garbarnię. Choć była źródłem wyjątkowego smrodu, urządzono ją w bezpośrednim sąsiedztwie Zamku Cesarskiego.

Drewnianą kadź odsłonięto w wykopie między kościołem Uniwersyteckim a ulicą Szewską. Ma prawie 2,5 m średnicy, prawdopodobnie pochodzi z XIV wieku.- To druga średniowieczna pracownia garbarska, którą  odkryliśmy we Wrocławiu. Pierwszą znaleźliśmy przy Więziennej 11- opowiada dyrektor Instytutu Archeologicznego prof. Jerzy Piekalski.

sobota, 23 kwietnia 2016

Wrocławskie place - plac Jana Pawla II

Plac powstał w pierwszej połowie XIX w. po zdobyciu Wrocławia przez wojska napoleońskie, a następnie wyburzeniu Bramy Mikołajskiej w 1820 r. W dwa lata później nad fosą przerzucono nowy most zwany Królewskim (Königsbrücke). W tym czasie plac miał kształt prostokąta o powierzchni ok. 0,5 ha i zabudowany był od zachodu w podkowę z zamkniętymi narożnikami. 
na zdjęciu: widok w stronę rynku na ulice Ruską i Św. Mikołaja, po lewej pomnik Otto von Bismarck (nieistniejący)

Wroclawskie fortyfikacje - Brama Oławska

Brama Oławska (niem. Ohlauer Tor – nazwa bram miejskich we wschodniej części umocnień fortecznych Wrocławia. Ponadto jako Nową Zewnętrzną Bramę Oławską (niem. Neues Äußeres Ohlauer Tor) określano w XIX w. rogatki miejskie u zbiegu ulic Traugutta i Kościuszki, nazywane także Ohlauer Barriere. 
na zdjęciu: fragment makiety z basteją Hioba, którą można obejrzeć od strony południowej.

piątek, 31 października 2014

Przecław z Pogorzeli - biskup wrocławski

Przecław z Pogorzeli, Preczlaw von Pogarell (ur. 5 maja ok. 1310 r., zm. w nocy z 5 na 6 kwietnia 1376 r. w Otmuchowie), śląski duchowny katolickibiskup wrocławski w latach 1342-1376.
/tekst i zdjęcie nagrobka pochodzi z Wikipedii/

Przecław z Pogorzeli pochodził z rodu panów z Pogorzeli. Był synem Bogusza z Michałowa i Pogorzeli, wiązany również z Owiesnem kołoDzierżoniowa. Miał starsze rodzeństwo: Henryka, Boguszkę i Mirzana oraz młodszego brata Guntera. Po raz pierwszy został wymieniony 14 kwietnia 1329 r. jako kanonik wrocławski. Po 29 lipca 1336 r. wyjechał na studia do Bolonii. 5 maja 1341 r. kapituła wybrała go na biskupa jako kandydata popieranego przez Luksemburgów, a wbrew naciskom polskim. Z powodu sprzeciwu arcybiskupa gnieźnieńskiego Janisława musiał osobiście pojechać do Awinionu po zatwierdzenie papieskie. Bulla konfirmacyjna została wydana w Awinionie 28 stycznia 1342 r., 17 marca 1342 r. także w Awinionie Przecław został wyświęcony na biskupa.
Przecław z Pogorzeli jako biskup wrocławski wspierał politykę Luksemburgów. Otworzył zamki biskupie wojskom czeskim, a króla Jana Luksemburskiego zwolnił od kar kościelnych. Za jego pontyfikatu Karol IV zatwierdził wszystkie przywileje nadane kościołowi wrocławskiemu od czasów Henryka Brodatego oraz przyrzekł bronić praw, swobód i mienia osób duchownych. Zwrócił też zamek milicki, który biskup przekazał później kapitule katedralnej. 
W okresie jego panowania doszło w kościele św. Wojciecha do pojednania biskupa z wrocławską radą miejską. Przeciwstawił się jednak dyplomacji luksemburskiej, która usiłowała włączyć biskupstwo wrocławskie do nowo utworzonej metropolii w Pradze
Od księcia Bolesława III kupił w 1344 r. Grodków
W latach następnych nabył kilka zamków między innymi w Paczkowie, powiększając obszar księstwa biskupiego. W 1358 r. został zmuszony do zakupu zamku w Žulovej. W celu zebrania niezbędnych do tego celu środków sprzedał kasztelanię milicką księciu oleśnickiemu Konradowi I. Nie szczędził wydatków na wyposażenie i przyozdobienie wrocławskiej katedry. Dziełem biskupa Przecława było ukończenie budowy gotyckiej katedry oraz wzniesienie od strony wschodniej Kaplicy Mariackiej. W diecezji biskup wprowadził świętośw. Jadwigi. W Nysie ufundował dwa przytułki: św. Józefa dla mężczyzn i św. Barbary dla kobiet. Za jego rządów na terenie diecezji wrocławskiej osiedlili się karmelicikartuzi i paulini, którzy przyczyniali się swoją pracą do podniesienia poziomu życia religijnego wśród wiernych. W Brzegu książę Ludwik I ufundował w 1368 r. kolegiatę św. Jadwigi przy kaplicy zamkowej, a jego brat, Wacław I założył w 1354 r. w Legnicy kolegiatę Bożego Grobu. Wspólnie zaś założyli w Legnicy klasztor dla benedyktynek w 1348 r. W listopadzie 1351 r. we Wrocławiu spotkali sięcesarz Karol IV Luksemburski i Kazimierz Wielki. Na pamiątkę tego spotkania został wzniesiony kościół św. StanisławaWacława i Doroty, przy którym Karol IV dał początek klasztorowiaugustianów-eremitów.
Czas rządów Przecława z Pogorzeli to w historiografii kościelnej „złoty wiek” biskupstwa wrocławskiego. Biskup został pochowany w Kaplicy Mariackiej, przy katedrze wrocławskiej, gdzie znajduje się jego marmurowy sarkofag.

=======================================================
Pogorzela

Miejscowość została wymieniona w zlatynizowanej, staropolskiej formie Pogrella w łacińskim dokumencie wydanym w 1273 roku w Pogorzeli. 
Według rejestru Narodowego Instytutu Dziedzictwa na listę zabytków wpisane są[2]:

  • kościół par. pw. Najśw. Serca Jezusa, z poł. XIV w., XVII w., XVIII w., z zachowanymi freskami
  • szkoła, z pocz. XIX w.
  • zajazd, z XIX w., nie istnieje
  • dom nr 77, z 1845 r.
  • dom nr 78, z poł. XIX w.
  • dom nr 92, z poł. XIX w.
  • dom nr 93, z 1833 r.
  • dawna kuźnia, z 1836 r.

sobota, 3 listopada 2012

Para buch... koła w ruch...

Dawnych kolei czar- Góry Sowie


Czy piękno Gór Sowich widziane przez okno kolejki sowiogórskiej jest już tylko wspomnieniem? A jak się podróżowało tymi kolejkami, kto jeszcze pamięta? A kto wie, gdzie te kolejki jeździły? Czy kolejki sowiogórskie pozostaną już tylko historią?

niedziela, 4 listopada 2007

Błędne Skały - planem filmowym



Reżyser Andrew Adamson już po raz drugi wykorzystał krajobraz Gór Stołowych do realizacji swoich filmów. Zimą 2004 roku kręcono tu fragmenty do "Opowieści z Narnii". Kiedy zdecydowano się na ekranizację kolejnego tomu siedmioksięgu C.S. Lewisa, reżyser ponownie wybrał Góry Stołowe jako plan filmowy. 

sobota, 15 marca 2003

Zimowe Skały Błędne

Zimowe Skały Błędne

Błędne skały, kaplica czaszek i Urwisko Beaty



Zanim wyjechaliśmy- trochę zeszło. Trzeba było zjeść śniadanie, kupić karimatę, filmy do Zenita... Wyjechaliśmy około godziny pierwszej popołudniu... Droga- koszmar!!! Gorzej na pewno być mogło, ale oznaczało by to powtórkę z rozrywki z Woodstoku w 1998 roku, kiedy staliśmy na autostradzie 4,5 godziny. 

W Ząbkowicach Śląskich utknęliśmy na dobre. Radka zaczął trafiać popularnie zwany szlag, a ja odpracowałam już wszelkie drogi alternatywne: Kotlinę Kłodzką (w czym głównie przeszkadzał nam brak mapy), Masyw Śnieżnika (jak wyżej), Śląskiego Kopciuszka i Kopalnię w Złotym Stoku...

Kwitliśmy na drodze jak te kaktusy (Chociaż kaktusy w tej temperaturze nie kwitną- było-0,1 st.C). W końcu jednak zlitował się kierowca Tira i za jego pomocą i fantastycznego wynalazku ludzkości jakim jest CB-radio idało nam się przed zmrokiem dostać do Czermnej. Kapliczka była już niedostępna...

Bogiem, a prawdą, czyli jak to mówią, miedzy Bugiem, a Odrą, z planowanego zapisu "wstaliśmy rano", pozostało tylko "wstaliśmy". Wczoraj w nocy rozłożyliśmy się noclegiem nad Urwiskiem Beaty- gdzieś między nadajnikiem RTV na Górze Parkowej, a Świni Grzbietem- 50 metrów w dół i cypelek 2 x 2 x 2- idealne miejsce na naszego Marabuta.Kiedy dotarliśmy do kapliczki czaszek w Czermnej było już południe.

Kaplica czaszek w Czermnej

No cóż... Kaplica rozczarowała nas i to bardzo. czaszki ułożone pod sznurek w idealnej harmonii. 

Cholerne aniołki i krzyże, które kościół katolicki wetknie wszędzie, wprowadzały okropny dysonans. Na miejscu był jedynie ołtarz z wyłożonymi trzema kośćmi udowymi: człowieka mającego ponad 2 metry wzrostu (więcej takich kości leży w piwnicy),mężczyzny z raną po postrzale, oraz kość źle zrośniętą po złamaniu z przemieszczeniem. Na ołtarzu leżą też czaszki. Jedna należy do sołtysa, który zginął od strzału w głowę, druga do jego żony, która zginęła od szabli (na czaszce jest widoczna rana), a trzecia do grabarza, kóry w testamencie zastrzegł sobie, a właściwie swojej czaszce miejsce na ołtarzu. To on właśnie pomagał biskupowi Tomaszce w realizacji projektu kaplicy. Na ołtarzu leżą też czaszki Mongoła i Tatara- prof. Rosiński z Uniwersytetu Wrocławskiego znalazł by tu wymarzony materiał do badań.

Komercja, nienaturalność i sztampa widoczna jest z każdej strony. Jedyne miejsce, gdzie widać przerażającą autentyczność jest piwnica, gdzie w bezładzie i kurzu poniewierają się szczątki ponad 21,000 osób. W kaplicy znajduje się ich 3000.
Lekko zdegustowani ruszamy dalej.

Szopka Ruchoma jako rekompensata



To Radziu wymyślił, aby wejść do Szopki Ruchomej.

Je pewnie bym nie wstąpiła z prostego powodu: wiele wsi przeszłam, gdzie na każdym kroku były jakieś regionalne muzea, które okazywały się nędzną izbą z kilkoma eksponatami. nic ciekawego. Tu intuicja Radka wprowadziła nas do izby, gdzie na długiej ścianie wisiała (czy stała) SZOPKA. 5 metrów długości, metr wysokości i 80 zm głębokości. Starsza pani w białym kitlu nacisnęła guziczek i postacie zaczęły się ruszać, a z organów popłynęła muzyka. Dziadek tej pani, pan Franciszek, nad rzeźbieniem figurek i pracy nad szopką spędził 20 lat. 

Można było iść drogą, ale my oczywiście poszliśmy zielonym szlakiem. Dość ostro pod górę w błocie i śniegu. Nie mogę powiedzieć, aby był to najpiękniejszy szlak jaki widziałam. jednak tuż za zboczami Dufałek otworzył się przed nami piękny widok na Wielkie Brusznice. I wtedy ruszyła śnieżyca...
Radek był zachwycony, bo w końcu wiało (choć żagli i Jeziora brak), ja z zachwytem miałam mało wspólnego, bo zamek w kurtce mi się rozwalił, a polar wiadomo przewiewnym jest.

Dochodziła chyba trzecia kiedy docieraliśmy do Błędnych Skał. 


Na przemian to wiało śniegiem, to wychodziło słońce i trochę grzało. Trochę to mało adekwatne określenie. Ledwo c0- to już lepiej. Gdy ruszaliśmy spod sanatorium dziecięcego ORLIK było-6 st! Przypominam, ze jest koniec marca;))) Błędne skały to istny obłęd!!!

Skalny labirynt- to mało powiedziane. Przeciskaliśmy się między skałami, śmiejąc się w duchu z chłopaka, który na swojej www informował, że lepiej nie brać dużego plecaka,, bo się utknie....

Śmiech do momentu...

Śmialiśmy się do momentu, kiedy musieliśmy ściągnąć plecaki i czołgać się na wysokości 30 zm, bo tylko tam widniał kawałek przejścia.
- To niemożliwe, żeby tędy prowadził szlak- powiedziałam, po czym okazało się, ze niemożliwe stało się możliwym i nasza trasa weszła w takie szczeliny, że o mało co nie zaklinowałam się twarzą.
Za chwilę doszło czołganie i ślizganie się na przyskalnych jeziorkach.


Coś, czego na pewno nie można zobaczyć w lecie to biało złote lodospady i gigantyczne sople. Dlaczego złote? Skały porasta las sosnowy- sosna jak wiadomo jest drzewem żywicznym. Złote nacieki to najprawdopodobniej żywica, łącząca się z wodą. Gdyby choć na chwilkę wyszło słońce, wrażenie byłoby olśniewające również w sensie dosłownym.

Ruszyliśmy z Błędnych Skał, kiedy słońce chyliło się już ku zachodowi. Przez las, mokradła, zalodzone kładki ruszyliśmy naprzód w tempie średnim. Wystarczyło jednak do tego, żebym wywaliła się kilka razy, a raz nawet poważnie. Litościwa Opatrzność, czuwająca nad idiotami różnego rzędu nie zesłała pod mój nos kamienia, bo pewnie bym już zębów nie miała. Na rozdrożu czerwonego i zielonego szlaku zapadł zmrok. Po tzw. ćmoku dotarliśmy do Karłowa do ośrodka konferencyjnego PZU AKADEMIA. Intuicja kobieca nakazała mi zostać w przedpokoju i na negocjacje o wrzątek wysłać Radka. Podziałało. Pani recepcjonistka absolutnie nie zgodziła się na zrobienie herbaty w naszych kubkach. Zrobiła nam herbatkę z cukrem i cytrynką w kubkach firmowych i otworzyła nam salę konferencyjną, gdzie nanieśliśmy tyle śniegu, że aż wstyd..

No i nasza wybujała nadmiernie wyobraźnia kazała nam iść do Kudowy (23 kilometry!!!), bo wydawało nam się, że tam będą jeździć TIRy... I mieliśmy rację... Wydawało nam się... 

Marzec'2003- Kudowa Słonne