poniedziałek, 29 października 2018

Legendarna Twierdza Przemyśl

przedruk z e-gory

Zabytkowe kamienice, liczne świątynie, a nawet brukowane uliczki Przemyśla kryją w sobie tajemnice z ubiegłych wieków. Również dookoła miasta jest wiele miejsc, które owiane są  historiami mrożącymi krew w żyłach.
W dodatku ze względu na swoje umiejscowienie stanowią doskonałe miejsca do wypoczynku na łonie natury. Przemyśl jest najstarszym miastem na kresach wschodnich Rzeczypospolitej. Stanowi jedno z najatrakcyjniejszych turystycznych ośrodków w południowo-wschodniej Polsce. Co więcej ze względu na położenie komunikacyjne oraz walory krajoznawczo-przyrodnicze i klimatyczne. Za perłę tej okolicy uznaje się forty przemyskie, których pozostałości są  rozrzucone w odległości kilkunastu kilometrów od miasta. 

Forty budowane były w latach 1854-1914. W czasie I wojny światowej Twierdza Przemyśl była jedną z trzech największych w Europie, po Antwerpii i Verdun. Przy czym jedyną twierdzą wysunięta najbardziej na Wschód. W założeniu miała zatrzymać natarcie armii rosyjskiej w kierunku Budapesztu i Wiednia. 

Podstawę twierdzy tworzyły dwa potężne pierścienie obronne. Pierścień zewnętrzny rozciągał się na obwodzie 45 km. Tworzyły go 42 forty (15 pancernych i 27 pomocniczych) oraz 25 artyleryjskich stanowisk między fortami. W ślad za fortami powstawały różne obiekty wojskowe, jak: koszary, magazyny, strzelnice, prochownie. Pierścień wewnętrzny był trzykrotnie mniejszy i składał się z 18 fortów. Jej załogę tworzyło 128 tys. żołnierzy, wśród nich Polacy, Ukraińcy, Austriacy i Węgrzy, byli też Żydzi, Czesi, Słowacy i Włosi. Nacierała zaś ponad dwukrotnie większa armia rosyjska. 

Dramatyczne dla Twierdzy wydarzenia rozpoczęły się 26 września 1914 r., kiedy to została okrążona przez wojska rosyjskie i odcięta od reszty świata. Twierdza broniła się pół roku. Nigdy nie została zdobyta, lecz poddała się ze względu na brak żywności i amunicji. Dowództwo nie chciało, aby Twierdza stała się bastionem obronnym wroga. Podjęło więc decyzję o jej wysadzeniu. Obecnie po fortach stanowiących unikalną atrakcję historyczno-turystyczną i przepiękną krajobrazowo, prowadzi szlak turystyczny. Dziś ruiny fortów stały tym, czym dla romantyków były stare zamki. Niewykorzystane, niejednokrotnie zagubione z głuszy leśnej, ciche i tajemnicze stają się źródłem legend i opowieści. 

Po I wojnie światowej Przemyśl stał się miastem polskim. A początku lat 20. ubiegłego wieku zaczęło się porządkowanie fortów. W forcie XIII, zwanym San Rideau, robotnicy dotarli do najniższych kondygnacji. Ku ich zdziwieniu odkryli żelazne drzwi, które nie były zaznaczone na żadnym z planów. Wywarzono je. W kolejnych dniach po porządkowaniach lochu znalezione zostały: nóż, zapałki, ołówek i zeszyt. Miedzy kartkami zeszytu było ukryte wyblakłe zdjęcie. Na odwrocie miało słabo czytelny napis w języku rosyjskim i data 25 lipca 1914 roku. Zeszyt cały był spisany notatkami. Najpierw była to księga austriackiego podoficera prowiantowego, dalej jednak kontynuowały go zapiski w języku rosyjskim. Były to pamiętnik uwięzionego rosyjskiego oficera, który spędził w podziemiu 8 lat... Z jego notatek wyczytano, że był on jednym z dwóch oficerów rosyjskich, którzy trafili do niewoli i pracowali w podziemiach. podczas  ostrzału jedyne wejście z podziemia zostało zasypane gruzem odcinając ich od świata. Przeżyli tylko dzięki temu, że znajdowali się w magazynach wojskowych obfitujących w pożywienie. Mieli też studnie głębinową. Niestety jeden z oficerów nie wytrzymał zamknięcia i po kilku latach popełnił samobójstwo. Drugi zaś , nawet gdy skończyły mu się świecy pisał dziennik, co jak sam twierdził podtrzymywało go na duchu. Jednak gdy po latach został wydobyty przez robotników nie pożył długo. Zbyt dużym przeżyciem był dla niego powrót do normalności. Legenda ta budzi wiele kontrowersji wśród historyków, jednak dla lepiej pozostawmy więc otwartą kwestie fortu XIII, zarówno dla dobra Bolestraszyc, jak i dla wszystkich kogo zainteresowała zagadka fortu San Rideau.


Lokalizacja:

Fort XIII znajduje się na północny wschód od Przemyśla.
GPS: 49.821656, 22.861478

Forty Twierdzy Przemyśl rozrzucone są  po dość dużym terenie- należy zaopatrzyć się w dobrą mapę i przewodnik.

Wybrane forty:

  • Orzechowce 
  • Ujkowice
  • Prałkowce
  • Fort W VIII Łętownia w Kuńkowcach
  • Kruhel Wielki
  • Bolestraszyce
  • Ostrów
  • Duńkowiczki
  • Fort XIII
  • Ziemne szańce artyleryjskie "Hurko"
  • Resztki fortu Optyń
  • Nehrybka
  • Jaksmanice
  • Siedliska

W sieci:

niedziela, 28 października 2018

Kapliczka ostatniego czarodzieja (the last wizard's chapel)


Gdyby zapytać przeciętnego miłośnika gór o najwyższe gorczańskie szczyty, odpowiedź najprawdopodobniej brzmiałaby: Turbacz, Gorc, Kudłoń. Bardziej zorientowani dołożyliby jeszcze Lubań. Tymczasem Kudłoń jest czwartym, Gorc- siódmym, a Lubań- ósmym szczytem w rankingu wysokościowym Gorców. Drugie miejsce zaraz po Turbaczu zajmuje przysadzista Jaworzyna Kamienicka..


Z dala prezentuje się mało efektownie.

Ot, zwykłe wybrzuszenie w dwudziestopięciokilometrowym głównym grzbiecie Gorców, ciągnącym się od Rabskiej Góry, przez Turbacz, Jaworzynę, Gorc, Tworogi, aż po Wyszogródkę w Tylmanowej. Kiedy jednak spojrzy się na mapę, owe 1288 m n.p.m. szokuje. Nikt nie spodziewałby się takiej wysokości po wygodnie rozsiadłym nad doliną Kamienicy klocku. Nie jest strzelista jak Kudłoń, charakterystyczna jak Lubań, nie ma tak pięknych polan podszczytowych jak Gorc. Jednak we władaniu Jaworzyny pozostaje coś, co nie pozwala przejść po prostu obok wydeptaną ścieżką.

piątek, 26 października 2018

Tam, gdzie górę zwiezło...



Prawie 100 lat temu powstały Jeziorka Duszatyńskie – jedna z największych osobliwości bieszczadzkich, która dziś chroniona jest jako rezerwat "Zwiezło". 


Dawni mieszkańcy tej ziemi - Rusini - stworzyli legendę o tym, jak powstały Jeziorka Duszatyńskie. Według przekazywanych opowieści czartowi nie spodobała się kolejka wąskotorowa. Wściekł się i postanowił ją zniszczyć. Rzucił więc na nią ognisty pocisk, ale nie trafił w kolejkę biegnącą doliną Osławy, tylko w Stećkiw Las. Ogromna wyrwa na krawędzi osuwiska widoczna jest do dziś i zwana jest diabelskim młynem.- Krajobraz na osuwisku można było nazwać księżycowym; zwalone drzewa, bloki skalne wymieszane z pniami, grzęzawisko uniemożliwiające poruszanie się, odór stęchlizny... To na pewno diabelska robota, mawiali ludzie.

A jak to było naprawdę z jeziorkami Duszatyńskimi?

Tu Osława omegą płynie

Autor: Anna Gorczyca 
(gazeta.rzeszow.pl)

W tym rezerwacie można podziwiać dwie niezwykle rzeczy: rzekę, która zachowała się tak jakby chciała wrócić do wcześniejszego koryta i kolejkę wąskotorową, która zawisła nad rzeką.


Rezerwat Przełom Osławy pod Duszatynem to jedno z wyjątkowo pięknych miejsc w naszym regionie. Pomiędzy Duszatynem, a Prełukami, Osława przeciska się wąską doliną.

sobota, 6 października 2018

Echa leśne przy autostradzie...

Po co ja właściwie keszuję? Powodów jest kilka, ale jednym z nich jest to, że jadąc okrutnie nudną drogą szybkiego ruchu (przez Kielce - Radom) do Warszawy, i zatrzymując się na parkingu przydrożnym, na którym, wydaje się, nie ma ABSOLUTNIE nic oprócz knajp... znajduję oto takie historie...



Dawno temu nieopodal stała Karczma uwieczniona przez Stefana Żeromskiego w opowiadaniu „ECHA LEŚNE” - Gospoda „Echa Leśne” niedaleko wsi Występa. 

To w tych okolicach dzieją się wydarzenia opisane w opowiadaniu. 

Generał od dawna postawił szklankę na tacy i siedział wyprostowany, z nogą zgrabnie odstawioną, a piersią wysuniętą. Czasami oglądał się na las. Słuchał, jak echa grają, i znowu ustawiał głowę we właściwej formie. Rzekł zwracając się do Guńkiewicza: 
– Panie podleśny, a jak daleko z tego oto miejsca do Suchedniowa? 
Guńkiewicz postawił szklankę i z należytym pochyleniem zamaskowanej łysiny oświadczył, że na prostaki nie będzie dziesięciu wiorst. 
– A pan tu drogi wszystkie zna? 
Guńkiewicz uśmiechnął się z dumą czy politowaniem. Nie znajdował słowa zbyt dosadnego na wyrażenie swych znajomości tamtejszych wertepów od lat dwudziestu kilku był podleśnym: 
– Tak… – bąknął generał w zamyśleniu. 
– A pan taką drogę zna: od Zagnańska ku Wzdołowi? – Była tam przy tej drodze karczma w szczerym lesie… 
– Zagoździe – jakże! Stoi. 
– Jedna korzenista droga szła stamtąd w kierunku Suchedniowa, a druga, lepsza na Wzdół, na Bodzentyn. 
– Tak jest, panie generale. 
– Więc karczma, pan mówisz, stoi? 
– Stoi. Najgłówniejsza złodziejska przystań i ucieczka z całej Korony Polskiej koniokrady tam się właśnie schodzą. 
– Przed tą karczmą, za drogą, po drugiej stronie był wydmuch piasku duży, żółty… Na tym wydmuchu rosło kilka brzóz… 
– A to generał pamięta doskonale! Z tych tam brzóz tylko jedna została. 
– A były już brzozy? 
– Karczmarz łajdak je wyciął. Jedna z tych brzóz została, i to dlatego, że o nią krzyż oparty. Już, szelma, tej tknąć nie śmiał.”