Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łukasz Majerczyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łukasz Majerczyk. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 stycznia 2020

Małopolskie zamki i fortalicje XIV w.

Autor: Łukasz Majerczyk


Blisko czterdziestoletnie panowanie Kazimierza Wielkiego (1333 – 1370) ostatniego z dynastii Piastów było okres nieustannych walk o jedność i granicę terytorialne państwa polskiego. Pomimo uporządkowania spraw krzyżackich i czeskich w dalszym ciągu istniało realne niebezpieczeństwo najazdu sąsiadów. Aby temu zapobiec król opracował plan umocnienia kraju poprzez wznoszenie obwarowań ceglanych wokół miast i nowych zamków w newralgicznych punktach granicznych. Zdania, co do liczby wznoszonych zamków są  podzielone – zdaniem historyków ich liczna waha się od 35 do 52.



Przyjmijmy, zatem sugerując się "Kroniką katedralną krakowską", że zamków Kazimierzowskich powstało około 35 z tym jednak, iż nie wiadomo (nie ma o tym mowy w tekście), które z nich zostały zbudowane od nowa, a które były tylko przebudowane.

piątek, 20 grudnia 2019

Wizerunek Józefa Kurasia "Ognia" w literaturze historycznej

Bohaterem niniejszej pracy jest partyzant z Podhala, bojownik o wolność Polski w czasie okupacji niemieckiej, po wojnie określony mianem bandyty, okrutnego góralskiego watażki- Józef Kuraś pseudonim "Ogień". Jest to próba scharakteryzowania stosunku literatury nie tylko historycznej do jego osoby na przestrzeni niemal pięćdziesięciu lat .

Autorem pracy jest Łukasz Majerczyk

Przeglądem zostały objęte publikacje pochodzące z okresu Polski Ludowej, jak i te wydane po 1989 roku . Interesuje nas punkt widzenia postaci Kurasia i jego "przeistaczanie się"w oczach twórców z człowieka wyklętego w bojownika sprawy Narodowej . cechą szczególną tej pracy- to brak charakterystyki źródeł . Wynika to z faktu , że wszelakie informacje tego rodzaju nie zostały dotychczas  wydane . 

Materiały źródłowe dotyczące sprawy Kurasia istnieją w ogromnej mierze w Archiwum Delegatury Urzędu Ochrony Państwa w Krakowie . Zostały tam zdeponowane również dokumenty Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego ( UBP) , zapiski samego Kurasia ; rozkazy, ulotki, druki nakładanych kontrybucji, kwity, także osobiste opisy zdarzeń i faktów, zwane umownie "Dziennikiem Ognia". 


Poza tym interesujące materiały można znaleźć w Archiwum Państwowym w Krakowie w Dokumentach Polskiego Stronnictwa Ludowego ( PSL ) oraz Archiwum Zarządu Wojewódzkiego PSL . Wreszcie istnieją zbiory prywatne osób związanych z Kurasiem- jego rodziny i znajomych . Wszystkie te okoliczności sprawiają , że jedynym sposobem ogarnięcia problematyki "Ognia"jest posiłkowanie się istniejącymi opracowaniami . Nie zważając na niedobór elementów, które należy ułożyć niczym w układance, starania zostają podjęte w celu odpowiedzi na następujące pytania : czy można jednoznacznie stwierdzić, co spowodowało nagłą zmianę nastawienia historyków i publicystów do tej bez wątpienia kontrowersyjnej postaci? Czy rzeczywiście wszystko zostało w tej sprawie powiedziane? Czy przeciwnicy "Ognia"- niegdyś zwalczający jego oddział zbrojnie- w swoich wypowiedziach są  przekonujący? I czy wreszcie rodzina , koledzy z partyzantki nie próbują dokonać "ulepszających"zmian w jego powikłanym, nie do końca rozumianym życiorysie?

Aby zaspokoić ciekawość badacza należy spojrzeć w pierwszej kolejności na życiorys Kurasia- człowieka niegdyś porównywanego z racji popełnianych czynów do podhalańskich zbójników .

KIM BYŁ JÓZEF KURAŚ?

Józef Kuraś urodził się w Waksmundzie 23 października 1915 roku . W latach 1921- 1926 chodził do szkoły w Waksmundzie, a w latach 1928- 1933 do gimnazjum w Nowym Targu . W klasie VI rzucił szkole, prawdopodobnie na skutek konfliktu z rodzicami na tle "kłopotów wychowawczych". Pogodzony ostatecznie pozostał w domu i pomagał w gospodarstwie razem z bratem Michałem i siostrą Marią . 

W 1936 r . został powołany do wojska . Służbę odbył w 2 Pułku Strzelców Podhalańskich (2 PSP) w Sanoku , a następnie skierowany został do szkoły podoficerskiej Korpusu Ochrony Pogranicza ( KOP ) w Głębokiem , gdzie po jej ukończeniu awansowano go do stopnia kaprala . Po kursie pełnił służbę w Słobodce koło Wilna . Po powrocie z wojska , Kuraś ponownie zajął się pracą i włączył się w nurt polityki ludowej . 

Pragnął w ten sposób kroczyć śladami ojca Józefa , który w 1923 roku zorganizował koło PSL "Piast"w połowie lat 30- tych jako koło SL liczące około 50 członków i w powiecie zajmowało trzecie miejsce po Nowym Targu i Maruszynie .

 Późną wiosną 1939 roku Kuraś został wezwany na kilkutygodniowe ćwiczenia w szeregach 1 PSP w Nowym Sączu . 25 sierpnia uległ zmobilizowaniu . Walczył w szeregach 8 kompanii pod dowództwem kpt . Lucjana Świerczewskiego . Kompania tak jak i cały pułk pozostawała w ciągłej walce z atakującymi Niemcami . Jej szlak bojowy wiódł od Limanowej przez New Sacz (Nowy Sącz) , Bobową , Szymbark , Jasło , Krosno , Dynów, Bircze, Mościska i Las Janowski . 18 września, na drugi dzień po przekroczeniu polskiej granicy przez wojska sowieckie, dowództwo 1 PSP postanowiło się poddać Niemcom. Józef Kuraś nie wybrał jednak niewoli i z kilkoma innymi oficerami i żołnierzami zamierzał przedostać się do Francji . Plan ich jednak się nie powiódł i po tułaczce 14 października 1939 roku Kuraś wrócił do Waksmundu .

PODHALE POD Okupacją Niemiecką

Nadszedł czas  okupacji niemieckiej . Na Podhalu rozpoczęła się akcja wdrażania niemieckiej polityki Narodowościowej : propaganda przekonywała górali, że są  ludnością odrębną , niepolską , mającą przodków w skandynawskich Gotach . Akcja "Goralenvolku"obejmowała szkoły, w których zaczęto nauczać języka góralskiego , oferowała lepsze warunki życia dla ludzi przyznających się do pochodzenia góralskiego , namawiała do wyjazdu do pracy do Rzeszy .

Trud zwalczania "Goralenvolku"podjęły organizacje Związek Walki Zbrojnej- Armia Krajowa, Powiatowa Delegatura rządu, SL Roch . Były to działania w rzeczy samej o podobnej idei, lecz działające osobno , co nie wróżyło powodzenia w wysiłkach . Dopiero w maju 1941 roku za sprawą Augustyna Suskiego- absolwenta Uniwersytetu Jagiellońskiego , wykładowcy i wychowawcy młodzieży wiejskiej w uniwersytetach ludowych- nastąpiła konsolidacja sil poprzez stworzenie organizacji konspiracyjnej pod nazwą Konfederacja Tatrzańska . Głównym jej celem była walka z okupantem o Polskę wolną , niepodległą , ale też demokratyczną . Członkami Konfederacji były osoby związane przed wojną z ruchem ludowym istniejącym na Podhalu ; do tego kręgu zaliczał się też Józef Kuraś "Orzeł"przewodniczący placówce KT w Waksmundzie .

Właśnie za jego sprawą placówka ta , istniejąca od czerwca 1941 roku , wykazała dużą aktywność w zwalczaniu "Gorallenvolku", przeciwdziałaniu na rzecz wyjazdu do Rzeszy, przeciw wywózce drzewa do tartaku dla celów wojennych , przeciw kontyngentom itp . Wśród tych ludzi zrodziła się  myśl zorganizowania grupy wypadowej przeciw instytucjom pracującym na rzecz wroga .

Kuraś od chwili utworzenia oddziału , w obawie przed aresztowaniem w domu bywał tylko po kryjomu , a nocami organizował akcje przeciw urzędom administracyjnym i placówkom gospodarczym w Łopusznej , Szaflarach i Odrowążu . Grupa niszczyła spisy ludności, inwentarze, wykazy kontyngentów . , zabierała pieniądze oraz towary ze sklepów .

Rok 1942 przyniósł rozbicie Konfederacji Tatrzańskiej wskutek inwigilacji wewnętrznej prowadzonej przez niemieckiego agenta Stanisława Wegner- Romanowskiego . Z organizacji pozostał czynny jedynie oddział Kurasia , którego członkowie od tej chwili ograniczyli kontakt z ludnością okolicznych wiosek do minimum .

ORZEŁ PRZEMIENIA SIĘ W OGNIA

W 1943 na Kurasia spadł ogromny cios ; w odwecie za zamordowanie na Turbaczu dwóch policjantów granatowych i w skutek denuncjacji, Germany 29 czerwca otoczyli dom Kurasiów w Waksmundzie, zamordowali 73- letniego ojca , żonę Elżbietę i 1,5- rocznego synka Zbigniewa , a dom spalili .

Od czerwcowej tragedii Kuraś zmienił pseudonim z "Orła"na "Ogień", co było wynikiem bólu po stracie najbliższych , jak również znakiem rozpoczęcia nowego rozdziału w walce z wrogiem .

Po likwidacji KT istotnym problemem dla grupy Kurasia stało się zaplecze organizacyjne . Nie widząc perspektyw na odwołanie się do ludowców, którzy w powiecie nowotarskim nie dysponowali własną silź zbrojną , "Ogień"zdecydował się na kontakt z AK . 10 lipca 1943 roku na Turbaczu spotkał się z ppor . Władysławem Szczypką "Lechem"z Mszany Dolnej i jego zastępcą ppor . Janem Stachurą "Adamem"gdzie osiągnięto porozumienie, na mocy którego oba oddziały utworzyły obóz , zachowały wobec siebie autonomię , kierownictwo nad grupami objął "Lech", zaś Kuraś otRomaał funkcję szefa gospodarczego. Obóz o kryptonimie "Wilk"istniał do stycznia 1944 roku.

Pomimo współpracy z Armią Krajową Kuraś wyraźnie oddziela się od polityki londyńskiej , opierając się na poglądach ludowych . Niemal bezpośrednio po likwidacji "Wilka", ludowcy nowotarscy uznając , za ludowy oddział "Ognia"- wiosną 1944 roku- włączyli go za jego przyzwoleniem do Ludowej Straży Bezpieczeństwa ( LSB ) , która miała być odrębną siłą zbrojną na tym obszarze . Pomimo upomnień o podporządkowaniu się dowództwu AK- Kuraś nie zdecydował się na zmianę organizacji .

Latem 1944 roku doszło do spotkania z pojedynczymi oddziałami sowieckimi . "Ogień"za zgodą nowotarskiego Powiatowego Kierownictwa Ruchu Ludowego ( PKRL ) nawiązał kontakt z grupą Ludmiły Gordijenko "Tania". Chociaż Kuraś nie należał do sympatyków Sowietów, to współdziałał z nimi z powodu wspólnoty interesów- walki z Niemcami .

Nowotarska Powiatowa Delegatura rządu ( PDR ) , bezpośrednio po wybuchu powstania warszawskiego podjęła decyzję o usunięciu niemieckich konfidentów z terenu Podhala . Na wykonawcę rozkazu przeznaczyła Kurasia wraz z jego ludźmi ; tak powstał Oddział Specjalny mający za zadanie wykonywanie podziemnych wyroków .

Najważniejsze walki Kuraś toczył w styczniu 1945 . 20 stycznia wspólnie z AL rozbił kolumnę niemieckich samochodów ciężarowych pod Klikuszową . Współpracował z regularną Armią Czerwoną , prowadząc Russian sobie znanymi szlakami górskimi . Dzięki szybkiemu opanowaniu okolic Nowego Targu , Germany opuścili miasto pozostawiając je nienaruszone . 30 stycznia 1945 roku "Ogień"ze swym oddziałem i grupą partyzantów sowieckich wkroczył do Nowego Targu . Wojna z Niemcami dla Józefa Kurasia zakończyła się . Niebawem jednak miała się rozpocząć kolejna.


NOWA WOJNA



Podhale po wojnie wkroczyło w nowy etap stosunków społeczno- politycznych . Usuwanie niemieckiego okupanta trwało dosyć długo , w dodatku musiano rozprawić się z przeróżnymi kolaborantami hitlerowskimi . Nastąpił wzmożony ruch ludności i to we wszystkich możliwych kierunkach : wyjeżdżali mieszkańcy Wielkopolski, Warszawy i innych regionów wysiedleni stamtąd przez władze okupacyjne ; opuszczali przeludnione wsie młodzi górale udając się na Śląsk i ziemie zachodnie w poszukiwaniu pracy- ale tylko nieliczni tam zostawali- większość rychło wracała z powodu nieprzystosowania do nowych realiów życia i tęsknoty za rodzinnymi stronami .

W Nowotarskie przybywali też inni : jedni dla zrobienia interesów, gdyż wabiła ich bliskość granicy ; ci związani z władzą , obejmowali różne stanowiska najczęściej nie zważając na miejscowe sympatie polityczne . Przyjeżdżali tutaj również ci, którzy chcieli opuścić kraj ze względów politycznych , albowiem w pierwszych miesiącach wolności przekroczenie granicy z Czechosłowacją nie stanowiło trudności .

Sama wojna i okupacja pozostawiła nieciekawą moralnie spuściznę : powszechne nielegalne pędzenie wódki i spowodowane tym pijaństwo , złodziejstwo połączone z bandytyzmem , któremu sprzyjała powszechna dostępność broni . Wykorzystywali to ludzie nie posiadający zawodu , zatrudnienia , wykolejeni przez wojnę . Proceder ten uprawiali też przybysze, i to ci którzy zawodowo mieli z tym zjawiskiem walczyć ; milicjanci i żołnierze Ludowego Wojska Polskiego , od szeregowców poczynając na oficerach kończąc .


Wreszcie nadejście nowej władzy spowodowało niepokoje i niepewność ludności, która z pogłosek napływających sukcesywnie na Podhale, poczęła wyrabiać sobie własny punkt widzenia na nowe rządy i formy ich sprawowania . Najpierw jedyna władzą była rosyjska komenda wojenna składająca się z sil NKWD pod rozkazami majora Leonida Masłowa . rządy komendy wojennej trwały do czasu wycofania głównych sil Armii Czerwonej z terytorium Niemiec w lipcu 1945 roku- już po powołaniu Tymczasowego rządu Jedności Narodowej . W ten sposób stworzono warunki do zainstalowania się pierwszych władz w powiecie, w którym nie było komunistycznej tradycji . Organizatorów trzeba było przysłać z zewnątrz i jak się okazało , również większość funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (UBP) , ponieważ miejscowi partyzanci spod znaku BCh czy AK nie nadawali się do wykonywania nowych zadań . Powiatowy UBP (PUBP) nadal pracował pod dyktio "doradcy"z NKWD , który uczył polskich funkcjonariuszy "nowych"sposobów działania , aby umocnić władzę PPR .

Jak przedstawiały się losy Kurasia w tym okresie "Bezpośrednio po zdaniu broni i rozwiązaniu oddziału, za aprobatą Masłowa , wspólnie z ppor . Zygmuntem Sieleckim z AL przystąpili do organizacji odpowiednich służb tworząc zalążki przyszłej Komendy Powiatowej MO . Z tej racji "Ogień"i jego ludzie zostali uznani za funkcjonariuszy MO; samego Kurasia zaczęto określać mianem komendanta powiatowego . Trzeba przyznać , że z powierzonego im zadanie "ogniowcy"wywiązali się poprawnie, traktując całą akcję jako uwieńczenie walki z wrogiem .

Na początku lutego 1945 roku przybyła z Krakowa ekipa dla zorganizowania Komitetu Powiatowego Polskiej Partii Robotniczej ( KP PPR ) , KP MO i PUBP . PPR organizował Władysław Machejek, jako sekretarz , komendantem powiatowym MO został mianowany ppor . Aleksander Karaś , a szefem PUBP- ppor . Stanisław Strzałka . Doszło do pierwszego spotkania Kurasia z nominatami . Z pewnością rozmowa nie należała do łatwych , jednakże obie strony musiały dojść do porozumienia , gdyż 8 lutego "Ogień"udał się wraz z Janem Kolasą "Powichrem"do Lublina do rządu . Wg Kolasy "pojechaliśmy tam bo tam był według nas , nasz partyzancki sztab , nasz rząd". Z Lublina udali się do Warszawy ( rząd Tymczasowy i Komitet Centralny PPR przeniesione zostały wcześniej do stolicy ) gdzie w Departamencie Kadr MBP Kuraś otRomaał skierowanie do pracy w PUBP w Nowym Targu , które równało się nominacji na stanowisko kierownika . Z tym dokumentem zameldował się w połowie marca w Wojewódzkim UBP w Krakowie, tym samym otrzymując formalny angaż na wymienione wyżej stanowisko .

Nominaci w Nowym Targu poczuli się zagrożeni . Przecież bezpośrednio po wyjeździe Kurasia rozpoczęli weryfikację członków UBP i MO zwalniając ludzi nie związanych z PPR- em, obsadzając stanowiska swoimi ludźmi z zewnątrz . Jednocześnie trwało dochodzenie na temat przeszłości okupacyjnej Kurasia , potrzebne do sporządzenia wniosku o zwolnienie go ze służby w trybie natychmiastowym .

Kuras po powrocie zastał swoje stanowisko obsadzone przez nieznaną osobę , udał się więc do Zakopanego by objąć funkcję zastępcy szefa UBP . Według "Powichra": "pojechaliśmy tam , ale nic nam się nie spodobało". Tymczasem WUBP na wniosek nadesłany z Nowego Targu , wszczął śledztwo przeciw Kurasiowi . Oprócz zarzutów z czasu okupacji, doszły nowe, a mianowicie pijaństwo na posterunkach MO oraz "znikanie broni". Należy liczyć się z faktem , że Kuraś dysponując swoimi ludźmi zarówno w Urzędach nowotarskim jak też krakowskim , mógł mieć informacje dotyczące postępowania przeciwko niemu . 11 kwietnia 1945 r . został wezwany do WUBP- prawdopodobnie w celu złożenia wyjaśnień . Czy liczenie się z możliwością aresztowania i osadzenia w najlepszym wypadku na długie lata spowodowały podjecie decyzji o pójściu w Gorce "

Niewykluczone, że stały za tym inne pobudki znane jedynie jemu samemu , wynikające być może z doświadczeń wojennych i pewnych przestrzeganych wartości .Faktem niewątpliwym jest rozpoczęcie nowej wojny "ogniowej"skierowanej już nie przeciw Niemcom , a przeciwko rodakom , w jego rozumieniu wysługujących się Sowietom .

Józef Kuraś z chwilą ucieczki w góry wydał na siebie i swoich ludzi wyrok śmierci . Jego oczekiwanie na rozpętanie III wojny światowej , było tak samo niedorzeczne jak nadzieja na rychłe opuszczenie Polski przez Armię Czerwoną . Człowiek ten musiał zdawać sobie sprawę , że walka z okolicznymi oddziałami MO , niszczenie ich placówek napady na UB- owców czy PUBP w Nowym Targu i UBP w Rabce, będą miały szanse powodzenia , do czasu zorganizowania obławy złożonej z oddziałów Korpusu Bezpieczeństwa Publicznego (KBW ) i jednostek Ludowego Wojska Polskiego . Mimo to potrafił utRomaać się w górach przez niemal dwa lata .

"RANO PRZESZEDŁ HURAGAN" WŁADYSŁAWA MACHEJKA


Przedstawienie w tym miejscu dokładnego przebiegu walk Kurasia byłoby zamierzeniem chybionym , ze względu- po pierwsze na objętość materiałową , po drugie na znaczne rozszerzenie tematu w kierunku odbiegającym od przyjętych ram badawczych . Celem moich rozważań jest zdefiniowanie oceny postępowania "Ognia"w okresie powojennym na podstawie dostępnych dzieł naukowych oraz pozycji posiadających charakter publicystyczny .Pragnę odpowiedzieć na zagadnienie dotyczące pojmowania sylwetki Józefa Kurasia w latach 1947- 1989 i w mijającym dziesięcioleciu . Jak ukazywano "Ognia"w czasach komunizmu , czemu służył taki wizerunek osoby wówczas  "wyklętej"

Pisarstwo historyczne dotyczące powojennego okresu działalności "Ognia"to na ogół pozycje pamiętnikarskie i publicystyczne . Pierwsza książka traktująca o tamtych czasach jest "Tedy przeszedł huragan"autorstwa Władysława Machejka , ówczesnego sekretarza PPR w Nowym Targu napisana w formie dziennika . Pierwsze wydanie z 1955 roku doczekało się czterech wznowień ; jak podkreślał sam autor w wydaniu z 1985 r . Nakład lektury uznanej za obowiązkową w PRL- u przekroczył 150 tys . 

Obraz Kurasia to typowe przedstawienie bandyty występującego przeciw władzy ludowej : awanturnik , sadysta , notoryczny pijak , arogancki, butny, za nic mający ludzi nie podzielających jego poglądów. Machejek usiłował wprowadzić gwarę góralską w wypowiedzi "Ognia"i jego kompanów . Z pewnością miało to pomóc czytelnikowi w odbiorze postaci i ubarwić narrację , Chociaż prawdę powiedziawszy decyzje owa można było wstrzymać . Dzieło Machejka pełne jest nienawiści do reakcji rzekomo imperialistycznej , której celem jest zniszczenie Kraju Rad i rozpętanie III Wojny Światowej . Nie brak zaś pochwał o bohaterstwie poświęceniu i męstwie żołnierzy KBW i funkcjonariuszy UB oraz MO . Określając charakter pozycji językiem kolokwialnym , nasuwa się stwierdzenie, że "my"- czyli władza- jesteśmy dobrzy, a "oni"- reakcyjne bandy - źli . Machejek nawet nie spróbował odpowiedzieć na przypuszczalnie nurtujące go pytanie- o co "oni"walczyli i po co- oraz czy można było uniknąć "wojny domowej". Niestety, tych refleksji autorowi nie dane było odczuć , badź ( co bardziej prawdopodobne ) uniknął ich ze względów ideologicznych .

Wydaje się , ze z tego powodu zamieścił w osobnym rozdziale "Notatnik Ognia". Jest to- jak utrzymuje piszący- odtworzona część notatek zgubionych przez "Ognia"w czasie starcia z grupą operacyjną 110 19 kwietnia 1945 r . W notatniku krótkim , zwięzłym tekstem Kuraś spisywał wymarsze grup "na akcje", wysokości nałożonych kontrybucji, wyroki śmierci ( wykonane i niewykonane ) , ilość broni posiadanej i zdobytej . Charakterystyczne są wzmianki o kobietach , brak niestety większych szczegółów znajomości . Notatnik był prowadzony od 10 lutego 1945 r . do 18 lutego 1947 . Oto próbka "możliwości pisarskich"Kurasia : 10 XII 1945- Sowińska , Nowy Targ , PPR . Śmierć . Buła , Krościenko , śmierć . Katarzyna Waksmund , śmierć . Podejrzana . Brzuch jak stołek . Dwojaczki "Ludzie ślimaki . Lepiej niech niewinny zginie, a obóz nie może być zdradzony . Sumienie "Wolność . Nie dałem się sumieniu . Katarzyna na słupie telegraficznym . Lew nie chciał wykonać . Kulka . Baba spotkała mnie na ulicy . "Kas mojego chłopa zabił ""Głupia . Bedziesz się żeniła drugi raz". To jedynie fragment z całego notatnika , pisanego chaotycznie,często opisujący przemyślenia , fakty pozbawione wspólnych wątków- można by rzec jest to bełkot 

Samo wyodrębnienie zapisek Kurasia , służyło przypuszczalnie dla wzmożenia negatywnych uczuć u odbiorcy . W dodatku umiejscowienie ich na samym końcu książki gwarantowało punkt widzenia na problem "leśnych"w formie założonej przez system komunistyczny .

Władysław Machejek zmarły przed dziewięcioma laty, nigdy nie ukrywał komunistycznych sympatii- by nie rzec uwielbienia . Dlatego też w pewien sposób jest usprawiedliwiona jego tendencyjna ocena Kurasia . Co nie znaczy, ze zwolniony był od potraktowania sylwetki "Ognia"w bardziej obiektywny sposób ( o ile mógł pozwolić sobie na obiektywizm człowiek bezpośrednio zwalczający partyzanta z Turbacza ) . Publikacja jego autorstwa pozostaje świadectwem pojmowania problemu podziemia "imperialistycznego"przez ludzi stykających się z nim bezpośrednio i jest ważnym elementem do badań nad nim.

"BYŁ W POLSCE czas ..." STANISŁAWA WALACHA

Druga publikacja tycząca- pośrednio tym razem- Józefa Kurasia jest "Był w Polsce czas  ..."autorstwa Stanisława Walacha.
Stanisław Walach w latach 1945- 1952 kierował Powiatowymi Urzędami Bezpieczeństwa Publicznego w Chrzanowie, Limanowej i Nowym Targu , oraz był naczelnikiem Wydziału III w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie, w którym skoncentrowane były sprawy związane z walką z reakcyjnym podziemiem . "Świadectwo tamtym dniom"- tego autora- napisana w 1965 roku i "Był w Polsce czas  ..."należą do książęk traktujących ten problem w sposób rozrachunkowy . Walach nie próbował zwalczać w sposób bezkompromisowy na kartach dzieła bi podziemnych . Można zaryzykować stwierdzenie, że usiłował przedstawić zagadnienie w obiektywnym świetle . Od Machejka odróżnia go docenianie przeciwnika i traktowanie jako co prawda wroga , ale Polaka . Polaka , który na skutek złudnych obietnic płynących z Zachodu nie zaprzestał walki, kierując ją na własną zgubę w niewłaściwym kierunku . Opisy poszczególnych spraw, reakcyjnych oddziałów czy ludzi Walach oparł na własnych wspomnieniach , dokumentach archiwalnych , rozmowach przeprowadzonych ze współtowarzyszami walki . Pisząc- jak twierdzi- starał się podawać fakty zgodnie z rzeczywistością , przytaczał wydarzenia w pełnym ich kształcie, jednocześnie zdając sobie sprawę z mogących istnieć niedokładności .

"Ogniowi"w "Był w Polsce czas  ..."autor poświęcił osobny, prawie 100- stronicowy rozdział . Na przedstawienie w pełnym świetle działalności "Ognia"po wyzwoleniu zdecydował się z dwóch względów : tworzącej się legendy Kurasia- ofiary, zmuszonego do chwycenia za broń oraz spotykanych prób pokazania walki z nim , które- w zasadniczych spawach odbiegały od prawdy . Aby uwiarygodnić swą relację Wałach powołuje się na uczestniczenie w walkach z Kurasiem i znajomość większości tych , którzy rozbijali jego oddziały . Oto jak postrzegał "Ognia"dawny funkcjonariusz UB : "żądny władzy, nie uznawał żadnych autorytetów, nie uznawał i nie zamierzał uznawać legalnie powołanych urzędów . Był przekonany, że jedynie on może sprawować władzę na tym terenie, a prawo do tego daje mu jego góralskie pochodzenie". I dalej : "Rozmawiałem z wieloma ludźmi z jego najbliższego otoczenia , nikt jednak nie potrafił mi dać jednoznacznego wytłumaczenia tego faktu [niepokorności- przyp. Ł. M.] Zaważył tu zapewne i wspomniany już trudny charakter Kurasia , tragiczny los jego najbliższych , nieuznawanie żadnego autorytetu , jego reakcyjne poglądy polityczne, antysemityzm i antykomunizm , pijaństwo , samowola , góralska hyrność , zanik poczucia obywatelskiego".


Walach potrafił, jak wspomniałem wyżej, zastanowić się nad istotą postępowania partyzanta . Nie szkaluje bezpośrednio osoby "Ognia", nie rysuje przed czytelnikiem obraz stricte negatywnego ; pozwala na refleksje u odbiorcy, by uzmysłowił sobie dramatyzm człowieka żyjącego w lesie, niepewnego jutra . Jednakże autor poprzez swą intencję nie pragnął wzbudzić sympatii dla Kurasia, bowiem na kolejnych stronach lektury ( od 1971 r. zatwierdzonej do użytku szkolnego ) roztoczył "obowiązującą wizję"charakteru "Ognia": "Rozzuchwalony początkowymi niepowodzeniami urzędu , zjawiał się tam gdzie się go najmniej spodziewano , wykonywał wydawane przez siebie wyroki śmierci, rozliczał się ze schwytanymi pracownikami UB i MO . Był to okres (wiosna 1945 ) , kiedy do oddziału napłynęło najwięcej ludzi zbałamuconych rzekomą siłą "Ognia"i rozsiewanymi plotkami o rychłej trzeciej wojnie światowej i zagładzie komunizmu.

Utrzymanie kilkuset ludziom zapewniały rabunki uspołecznionych sklepów i wysokie kontrybucje nakładane na indywidualnych gospodarzy, a nawet na cale wsie. Niewypłacalnym "Ogień"puszczał z dymem zabudowania gospodarcze . Niosła się przed nim przez ukryte wśród gór wioski sława bezwzględnego watażki, utrwalana krwawymi wyrokami na tych którzy nie podzielali jego przekonań . Strach przed okrutną śmiercią zamykał usta ogromnej większości mieszkańców tych okolic . Bano się ujawnić miejsce pobytu Kurasia , bano się wskazać ukryty w lesie bunkier czy góralski szałas , służący mu za melinę . ( ...) Najgorsze jednak było to ,że watażka ani na moment nie osłabił swej aktywności . Uważał że nie ma w województwie siły zdolnej do zdławienia jego oporu i unicestwienia go . podczas  częstych zbiórek wszystkich oddziałów szeroko rozpowiadał o swoich rzekomych kontaktach z Andersem , o dolarach , przysyłanych mu z zagranicy na utrzymanie bandy . Zapowiadał zrzuty broni, lekarstw i amunicji.

Parokrotnie kazał nocą rozpalać na polanach ogniska sygnalizacyjne, a gdy samoloty nie nadlatywały, bajał o trudnościach nawigacyjnych w górach. ( ... ) Watażka mordował nawet członków własnych oddziałów . Nie tolerował najdrobniejszego sprzeciwu czy samowoli . Jeżeli ktokolwiek ośmielił się dokonać napadu rabunkowego bez jego wiedzy lub też wyznaczony przez niego na dowódcę akcji człowiek nie przesłał do obozu ściśle określonej części zrabowanego mienia , szedł na gałąź lub odprowadzano go do najbliższego jaru , gdzie pozostawał na zawsze".

Zatem Stanisław Walach zastosował w końcu podobną metodę narracji, cechującą Machejka . Pomimo zachęcenia czytelnika do refleksji, co iluzorycznie symbolizować miało odmienne ujecie tematu- w dalszej części relacji obowiązuje PRL-owska linia wizerunku Kurasia bandyty, reakcjonisty, człowieka wyjętego spod prawa . Pretensji do autora chyba mieć nie można . Z uwagi na przeszłość powojenną , osobiste zaangażowanie w tropienie "ogniowców", punkt widzenia Walacha nie mógł być odmienny od prezentowanego wyżej Władysława Machejka . Obaj byli z przekonania komunistami, obaj wierzyli w słuszność walki z podziemiem, obaj tez ukazali podobne relacje opierając się na własnych wspomnieniach i zamieszczając w aneksach "Notatnik"czy w przypadku Walacha "Dziennik Ognia". Warto zatrzymać się przez chwilę nad owym "Dziennikiem". W dokumencie, w przygotowaniu edytorskim , poprawiono jedynie pisownie oraz niewątpliwe błędy, zwłaszcza w nazwach miejscowości, jak również rozwiązano szereg skrótów, które dodatkowo zaciemniały tekst . Dziennik prowadzony był w sposób chaotyczny i skrótowy, miejscami wręcz trudny do zrozumienia .

DWA NOTATNIKI?...

"Ogień", twierdzi Walach, notował codziennie wszystko , co robił sam i co robili jego podkomendni . Zapisywał nazwiska tych , których kazał zabić i pseudonimy ludzi, którzy w jego imieniu strzelali . Nazwiska ofiar przeplatają się z wyrokami śmierci, które sam wydawał na swoich kompanów, z nazwami podhalańskich wiosek , szczytów górskich , gdzie grasował i ukrywał się z ilością skradzionych koni i bydła. Zapiski Kuraś prowadził w następujący sposób:

30 I 1945 Zejście z gór
8 II Wyjazd do Lublina
14 III Powrót do Warszawy
21 III Objecie PUBP w Nowym Targu
11 IV Ucieczka do gór
i tak dalej z przerwami do lutego 1947 roku.


Na uwagę zasługuje następująca sprawa . Z wypowiedzi Machejka i Walacha wnioskować należy o istnieniu dwóch notatników . Machejek utrzymuje, że "Notatnik"dostał się w ręce władz poprzez działalność szpiega w szeregach "ogniowców". Walach nie pisze w jaki sposób zdobyto "Dziennik" skądinąd wiadomo , że nie jest to oryginał , a jedynie kopia . Nie jest moim zadaniem rozpatrywanie stopnia wiarygodności obu tych archiwaliów . Dodam jedynie, że dziwne dla mnie jest jednoczesne prowadzenie dwóch osobnych , nie zawsze pokrywających się notatek przez tę samą osobę . Istnieje, moim zdaniem, duże prawdopodobieństwo fałszerstwa któregoś z nich . Może archiwa UOP- u ujawnią prawdę autentyczności jednego z nich"

W LITERATURZE LAT 80-TYCH

W latach 80- tych na temat Józefa Kurasia ukazały się wzmianki w prasie, w wydawnictwach podziemnych . W artykule pochodzącym z "Gazety Krakowskiej"z 1984 r . Na temat ofensywy radzieckiej w Beskidach i Gorcach w zimie 1945 r . Napisano wzmiankę o "Ogniu" nawiązując do tych wydarzeń . Ppłk mgr Jerzy Depo opisał udział Kurasia w ofensywie radzieckiej jednocześnie podkreślając dalsze- powojenne- losy górala z Waksmundu : "Powojenny, kontrrewolucyjny i terrorystyczny oddział zbrojny "Ognia"to nie ten sam co walczył z Niemcami . Pod koniec 1945 r . w jego szeregach pozostali jedynie ci, którzy podobnie jak sam "Ogień"nie potrafili się zaaklimatyzować w nowych warunkach i pozbyć okupacyjnych nawyków oraz ludzie prymitywni, którym niski stopień świadomości politycznej sprawiał trudności określenia swego stosunku do nowej rzeczywistości, zdemoralizowani wojenną orientacją ich dowódcy i o niskich instynktach, którzy zasmakowali w mordzie i rabunku".

Z tego samego roku pochodzi podziemna broszura autorstwa Juliusza Nemo zatytułowana "Śmierć Ognia". Jest to literacka forma ukazania postaci Kurasia . Treść jej opiera się na wygłaszaniu są dów chwalących bojownika o Polskę bez komunistów w sposób wyraźny . Postać Kurasia jawi się jako symbol męczeństwa . Książzeczkę ( 32 strony ) cechuje nadto brak obiektywizmu , ale jest to w pewnym sensie rewanż za stosowanie podobnych metod przez ówczesny reżim . Winnymi są  komuniści, a nie Kuraś i jego oddział . Cel broszury wydaje się być jasny- oczyszczenie "Ognia"z win nałożonych przez PRL i przywrócenie właściwej wersji wydarzeń ( dotarcie do prawdy ).

Należy pamiętać o czasie wyDenmark tego dziełka- rok po zniesieniu stanu wojennego ; naród stał wtedy u progu kryzysu , za który obarczano system totalitarny, nadzieja o rychłym upadku komunizmu działała pobudzająco równocześnie nie dając szans na chłodną ocenę przeszłości polskiego podziemia powojennego . Nie był to czas  na gruntowną , bezstronną analizę postaci Józefa Kurasia .

W 1987 r . ukazała się też "drugoobiegowa"pozycja Bogdana Nurskiego- biografia Józefa Kurasia . Nie będę rozwodził się nad materiałem zawartym w niej i nad spostrzeżeniami poczynionymi przez autora, gdyż wnioski z niej płynące są  podobne do tych zaprezentowanych przez Nemo- Kuraś bohater .

Jacek Kuroń w "Wierze i winie"z 1989 przytoczył historię o Kurasiu usłyszaną od jednego z więźniów celi we Wronkach w połowie lat 60- tych . Oczywiście, nie należy pojmować sensu tego przekazu w sposób naukowy ; podaje go jedynie jako przykład wiedzy społeczeństwa polskiego o "Ogniu": "Ogień "- Józef Kuraś- legendarny przywódca Podhala , najpierw należał do AK , potem założył własną bię . Ponieważ był antyakowski, po wojnie szefem bezpieczeństwa w Nowym Targu . Potem z całym Urzędem Bezpieczeństwa poszedł do lasu i niesłychanie długo terroryzował Podhale".

Wreszcie wypowiedz płynąca od Kuronia: "Prowadziłem w Poroninie obóz instruktorów żydowskich drużyn i wymyśliłem taką zabawę- są d nad Ogniem . Dzieci podzieliły się rolami- był prokurator , obrońcy, sędziowie . Obrońcą był Józek Dajczgewi, późniejszy "komandos". Wszyscy poszli na wywiady o Ogniu , zdobyli bardzo szczegółowe dane. Między innymi dowiedzieli się ,że jak w 1945 roku chore na gruźlicę dzieci żydowskie przez całą wojnę ukrywane pod podłogami jechały do Zakopanego , na Obidowej zatrzymali je chłopcy Ognia i ten kazał je wszystkie rozstrzelać . No i Józek Dajczgewi tak bronił tego Ognia , że w rezultacie są d nie potrafił wydać wyroku . Bo uniewinnić się nie dało , ale skazać też go nie mogli".

LATA REHABILITACJI


Lata 90-te to okres rehabilitacji Kurasia . Rozpoczęto poświęcać miejsca związane z "partyzantem Podhala", jak go określano- pamiątkowe tablice, wypowiedzi w prasie lokalnej i krajowej w zupełnie innym świetle przedstawiały Józefa Kurasia . W przeciągu kilku lat "Ogień"zaczął być postrzegany jako obrońca demokracji, ludności uciskanej przez UB, traktowany niemal jak bohater . Nie wszystkie jednak środowiska podzielały i podzielają do dnia dzisiejszego zgodną- jak się powszechnie sadzi- opinię o "Ogniu".


"Przegląd Społeczny", pismo wydawane przez Mieczysława F . Rakowskiego ostatniego premiera Polski Ludowej , w 1992 roku zaprezentowało odmienne zdanie o Kurasiu. Tadeusz Kossowski autor artykułu "Ogień- bojownik o wolność i obrońca demokracji" utrzymuje, że całe zamieszanie którego jesteśmy świadkami, nijak odpowiada faktom . Argumentuje, że od blisko trzech lat ( słowa pochodzą z 1992 r.) kreuje się "Ognia"na bohatera , obrońcę demokracji i wiernego chrześcijanina tylko na podstawie relacji jego byłych podwładnych i członków rodziny ( syna Zbigniewa i żony Czesławy Polaczyk- obecnie Bochyńskiej- przebywającej na stałe w USA) . Neguje się natomiast całkowicie- jako niewiarygodne- relacje strony przeciwnej , a nawet tak zwanej niezależnej , nie związanej uczuciowo z żadną ze stron . 

W dalszej części artykułu dowiadujemy się , ze Kuraś od początku mordował ludzi, nigdy nie podejmował walki z większymi oddziałami wojska i milicji, natomiast schwytane pojedyncze osoby uprowadzał w rejon Turbacza poddając je torturom ( łamanie Rąk i nóg, wydłubywanie oczu , ucinanie nosów i języka ) , następnie mordował . Dowodzi, że w swym "Dzienniku "Ogień" nie odnotował kilku ważnych mordów m . in. z 29 lutego 1946 kiedy to w Zakopanem zastrzelono Józefa Oppenheima znanego przewodnika tatrzańskiego i działacza Polskiego Towarzystwa Turystyczno Krajoznawczego , kierownika Górskiego Ochotniczego Pogotowia ratunkowego , autora wielu prac popularnonaukowych . Został on zamordowany wg Kossowskiego z powodu żydowsko brzmiącego nazwiska . Kossowski jest też pewien , że gdyby po wojnie władze w Polsce objął obóz londyński, to z Kurasiem miałby więcej kłopotów, a to z powodu niechęci do "panów"i pogardy dla oficerów przedwojennych . Z pewnością opinia prezentowana na łamach "Przeglądu ..."jest tendencyjna , jednak po głębszej refleksji nie pozbawiona słusznych spostrzeżeń, zwłaszcza tyczących się czerpania wiadomości od rodziny "Ognia".

"JÓZEF KURAŚ- PARTYZANT Z PODHALA"


Kończąc omawianie tych wszystkich wydawnictw, wypada zwrócić uwagę na pochodzące z 1995 r . opracowanie Bolesława Derenia- pt . "Józef Kuraś "Ogień"- partyzant Podhala". Można zaryzykować stwierdzenie, że jest to pierwsza tak obszerna próba biografii Kurasia i jego oddziałów w historiografii powojennej . Pomimo błędów i nieścisłości wytkniętych autorowi M.in. przez Alinę Fitową, książka ta pozostaje dotychczas  jedyną syntezź badań nad podziemnym ruchem wojskowym Podhala . Dereń oparł swe spostrzeżenia na materiałach dostępnych w zbiorach UOP, czyli pochodzących z dokumentacji UBP. Rozdziały opisują życiorys Kurasia , ludzi współpracujących z nim , organizację i strukturę grupy, działalność czyli uderzenia w ludzi popierających reżim , akcje sabotażowe, konfiskaty dóbr i kontrybucje nałożone na ludność , współpracę z wywiadem zachodnim i ostateczną likwidację . Tym co odróżnia dzieło Derenia od wcześniejszych opracowań jest- oprócz zmiany postrzegania osoby Kurasia także, zwrócenie uwagi na próby jego kontaktów z Zachodem . Niestety, wszystkiego rodzaju rozważania dotyczące tej sprawy pozostają w większości w sferze domysłów i hipotez . Inna cecha lektury jest nadmierne- kolokwandalnie rzec ujmując- wychwalanie i zachwyt nad "Ogniem" Deren miejscami nie pozostaje wierny obiektywizmowi w swoich są dach , wyraźnie dając do zrozumienia po której ze stron jego zdaniem stała racja .

Opracowania natury prasowej , publicystycznej i naukowej w sprawie "Kurasiowej"na przestrzeni lat pięćdziesięciu , nie przedstawiają , sądząc po dokonanym przeglądzie materiału obfitego ( prezentowany wyżej pogląd jest osobisty, wynikający z przejrzanych , znanych materiałów ) . Nie oznacza to braku wyciągnięcia z nich wniosków i określenia oceny ich potraktowania . O czym dalej.

KRÓTKO I NA TEMAT


Podsumowując zebrane opinie wygłoszone na łamach dzieł wymienionych uprzednio , można dostrzec pewną szczególną cechę je odznaczającą . Wydaje mi się , że formy wydawnicze pochodzące zarówno z okresu PRL, jak i III Rzeczypospolitej, charakteryzuje swoistego rodzaju nastawienie wynikające z istniejących warunków politycznych . W czasach komuny należało pisać o oddziałach niepodległościowych w sposób najgorszy, po pierwsze ze względu na rzekome działanie na szkodę państwa i ustroju socjalistycznego , po drugie by zohydzić obraz podziemia wśród społeczeństwa . W tym celu przypisywano oddziałom często nieprawdziwe okrutne czyny . Ten prosty manewr jednostronnego ukazywania "leśnych", służył wyrobieniu "właściwego"poglądu. Jakiegokolwiek rodzaju próba rehabilitacji literackiej , obiektywnego spojrzenia czy polemiki spotykała się z ostrą reakcją , jeśli nie cenzora to osób z najwyższego szczebla władzy . Temat zwalczania bi leśnych nie był nieobecny w podręcznikach szkolnych , wydaniach książkowych czy produkcjach filmowych . Podejmowano go jednak z ostrożnością, demonstrując przy tym punkt widzenia nie odbiegający od ustalonych norm . Sytuacja ta trwała przez cały okres PRL- owski .

Broszury podziemne z lat 80- tych prezentują z kolei diametralnie inny obraz powojennego podziemia wojskowego- w tym przypadku Kurasia . Odwrócenie nastawienia o 180 stopni z pewnością historykowi nie ułatwiło pracy ; co więcej, uczyniło ją niezmiernie trudną . Problem wybrnięcia z sytuacji gdy istnieją dwie skrajne opinie na ten sam temat w latach kryzysu gospodarczego wydawał się nie do przezwyciężenia . Pamiętajmy, że wówczas  nie można było otrzymać pozwolenia na wgląd w akta sprawy, która leżała na półce w archiwach MSW lub Służby Bezpieczeństwa . Dopiero w latach 90- tych istnieje swoboda wertowania dokumentów w poszukiwaniu prawdy .

Czy można bez żadnych wątpliwości określić bez uprzedzeń i nacisków politycznych postawę Kurasia ". Osobiście uważam , że na dzień dzisiejszy nie jest to możliwe z kilku powodów : po pierwsze istnieje tendencja do rehabilitacji i zadośćuczynienia krzywd ludziom uciskanym przez komunistów, po drugie ludzie pochodzący z kół niezależnych ( także politycznie ) głoszący poglądy wydające się obiektywnymi nie zawsze znajdują posłuch lub są  oskarżani o sprzyjanie minionemu systemowi, po trzecie wobec totalnego oskarżania o stronniczość osób związanych niegdyś z komunistami i negowania większości poglądów historycznych czasów PRL- u- obraz "Ognia"oparty został na relacjach tych , którym kazano milczeć przez ponad 40 lat- bliskich i znajomych Józefa Kurasia . Nie mam zamiaru zaprzeczać ich słowom , jestem niemal pewien , że oferują oni autorom swoje wspomnienia w dobrej wierze mówiąc to co wiedzą i co uważają za prawdę , jednak wymagałbym od piszących o Kurasiu obiektywizmu i zaprzestania permanentnego utyskiwania na fałszywy, ich zdaniem, "komunistyczny"wizerunek partyzanta z Waksmundu 

Obecna sytuacja polityczna , pragnienie zapomnienia o minionych , wstydliwych latach i pragnienie oczyszczenia z zarzutów wszystkich represjonowanych bez zastanowienia się nad możliwością istnienia "drugiej strony medalu" sprawia, że ogłaszanie odmiennego punktu widzenia , może stać się tematem dyskusji, utarczek słownych i pisarskich . Nie chodzi w tym poglądzie o podkreślenie komunistycznej wizji, lecz o wyciągnięcie wniosków płynących z przekazów obu stron . Do tej pory nie istnieje wydanie, w którym dokonano by wnikliwej analizy źródeł i opracowań pochodzących z dwóch okresów . Nie próbowano dotychczas  opisać wizerunku "Ognia" opartego na wnioskach płynących z przebaDenmark całego dostępnego materiału . Dzieło Derenia sprzed pięciu lat to jedynie zgrabne wyselekcjonowanie danych mających w zamierzeniu utworzenie obrazu postaci mieszczącej się w pewnych określonych ramach . Słuszne jest zdanie tych , którzy pomawiają tego autora o subiektywne zbadanie sprawy nie przystające historykowi . Ale- jak powiedziałem- prawdopodobnie inaczej sformułowana praca pod względem bibliograficznym i zawartych w niej konkluzji, mogłaby napotkać trudności wydawnicze .


Józef Kuraś "Ogień" wciąż czeka na rzetelne zbadanie jego losów . Zagadnienie to wykracza niestety daleko poza ramy tej pracy . Moim zadaniem było przedstawienie i ocena opracowań tyczących jego osoby, punkty widzenia w nich zawarte i sformułowanie wniosków płynących z zaobserwowania zmiany stosunku piszących o Kurasiu. Myślę , że dokonałem tego w sposób pozwalający na rozpoczęcie zaznajomienia się z tematyką leśnego oddziału umożliwiający- jak sądzę- ostateczny koniec poszukiwań prawdy o partyzancie Podhala .

czwartek, 20 września 2018

[O NAS] Łukasz Majerczyk


Historyk z wykształcenia i chyba zamiłowania, bo nikt nie zabiera się za kontrowersyjny temat Ognia-partyzanta z Podhala, nie kochając historii jako takiej. 

Zawodowo Łukasz... no właśnie- zawodowo Łukasz zajmował się realizacją rzeczy niemożliwych. W tym momencie nie mam już tej przyjemności jaką dawała mi współpraca z nim. 

Dziś pisze artykuły o bezpieczeństwie w górach, w ramach współpracy z TOPR i GOPR. W międzyczasie pisuje artykuły dla portalu historyków historycy.pl- gdzie został opublikowany jego artykuł o Ogniu.

czwartek, 25 stycznia 2018

Tylko dla Orłów

Autor: Łukasz Majerczyk

Czym są  góry? Zielonymi w lecie, białymi w zimie wzniesieniami określanymi mianem szczytów? Siedliskiem wilgoci, mgieł, deszczu, ciemności, zapachu świerkowego runa o poranku? Wschodem słońca po burzowej nocy, którą  przespałeś pod cienkim śpiworem, bo zapomniałeś wziąć pod uwagę długość wrześniowych dni oznaczających nieuchronnie zbliżającą się jesień? Można tak długo przytaczać różne określenia. Nie zmieni to jednego. Góry wołają człowieka zakochanego w nich od dzieciństwa. Góry kojarzone z sianem, plackami krowimi na polnej drodze, szumiącym lasem i potokiem, zabawami na kamieńcu, budowaniem tam z kamieni w celu opanowania żywiołu. 

Tych moich gór jest coraz mniej. Żeby do nich dotrzeć, pokłonić się im, muszę przecisnąć się przez tłum deptakowy u ich podnóża. Obojętnie czy to Wisła, czy Zakopane. Kręcę się wśród tandetnych reklam modnych sklepów i butików, wdycham woń oleju z Pizza Hut i Góral Burgera przesłaniającą Giewont. A on wydaje się patrzeć w dół i śmiać się z niedowierzaniem w krzyżu. Odwraca głowę ku słowackiej stronie. Tam spokojniej, mniej zjeżdżających ludzi dziwnego autoramentu, przenoszących zwyczaje warszawskie pod Tatry. Moje Tatry, które najmocniej brzmią we mnie gdy jestem daleko..

Koziniec, Antałówka – w dole widzę to miasto. Brzydkie, zapyziałe, chaotycznie rozplanowane, odpychające. W sam raz do zakopania. Z roku na rok podzielam opinię Witkacego, genialnie opisujący stosunki miasta leżącego między Trzaską a Karpowiczem. Nie lubię Zakopanego. Jest przykrą koniecznością. Przedpokojem, przez który trzeba przejść by wkroczyć na salony tatrzańskie. One zaczynają się dla mnie na granicy Bystrego. Kiedy szum gałęzi smreków pokonuje odgłosy cywilizacji, kiedy reglowe masywy walź się człowiekowi na głowę, kiedy muszę zadzierać głowę wysoko aż do bólu karku. Słyszę znajomy turkot kamieni spod okutych wibramem butów, wiatr i cisza wypełniają całego mnie, serce bije miarowo, słyszę je dobrze. Tak bije serce na widok Ukochanej nie widzianej od dawna. Wzrok nabiera jasnego spojrzenia. Radość wypełnia piękno każdego szczytu, każdej skały, każdego powalonego przez halny drzewa.

Granica między oczekiwaniem na szczęście a ekstazą zaczyna się powyżej 1500 m. Powyżej granicy lasu. Za Halź Gąsienicową, za "Mokiem", za Siklawą. Wreszcie ktoś odwzajemnia powitanie, ktoś pyta się jak daleko gdzieś tam, ile trzeba iść, czy trudno. Wreszcie widzę granitowe głazy pokryte zielonkawą odcienią mchów i porostów. Wreszcie woda szumi daleko, lekkim szmerem. Oznacza to, że cały mój zwykły świat został za mną. Nie tęsknię. Do kłopotów, wątpliwości, obowiązków, ferdydurkowskich gęb przepełnionych falszem. Oczyszcza mnie świątobliwy Mnich, nowe horyzonty otwierają się za Wrotami Chałubińskiego, czeluść Koprowej przytłacza majestatem ludzką zwykłość kłębiącą się w dole. Hruby jakby przyznawał mi rację. Patrzymy na siebie i wiemy obaj, że jesteśmy ponad to. Orzeł wypatrujący w przestrzeni zdobyczy, nawołuje swego pobratymca nadlatującego od strony Zaworów. Witają się charakterystycznym dźwiękiem, który nie sposób pomylić z żadnym z ptaków. 
Powitanie na wysokościach powyżej 2000 m. 
Dla wybranych. 
Tylko dla orłów. 
Wraz z nimi rzucam się w przestrzeń. 

O autorze: 
Historyk z wykształcenia i chyba zamiłowania, bo nikt nie zabiera się za kontrowersyjny temat Ognia-partyzanta z Podhala, nie kochając historii jako takiej