piątek, 10 kwietnia 2020

Kraków jak Londyn

Multikulturowo

Nie pojechałam w góry - tak wyszło. Dlaczego o tym piszę? Bo - wiem, że wszyscy wiedzą, ale ja jakoś nie dopuszczałam tej myśli do świadomości - weekend w szczycie sezonu spędzony w mieście może być bardziej multikulturowy od wyjazdu zagranicę...

Na Plantach

Zaczęło się od Kubańczyka z kotem w klatce, którego poszarpały słowackie psy (kota, nie Kubańczyka), potem dwie urocze Brytyjki, które "love you meeting there. wonderful i w ogole brilliant :)

Gdzieś w środku lunch w typowo polskiej restauracji, gdzie podawano sushi i jakieś cusie z ostrym sosem chili (gdzie do cholery rośnie chili?) Potem randka z Cath, gdzieś pomiędzy Kubańczykiem, kotem i Cath wpadła jeszcze Sayko (wbrew imieniu - Austriaczka). 

Oczywiście do tego cały Rynek opanowany przez anglo i inno-języcznych...

I na sam koniec końców, kupując zapałki w sklepie, zostałam zapytana czy wiem gdzie jest hotel Puro. 

Wiem. 

Że gdzieś tu.

Powiedziałam mniej więcej gdzie i tyle by było, gdyby nie fakt, że wyszedłszy zobaczyłam owego miłego, niewielkiego Dubajczyka (jak się później okazało) idącego w kierunku baaaardzo mrocznego Starego Kleparza. Nie byłabym sobą, gdybym za nim nie pobiegła. 

Naim właśnie wchodził między stragany...

Kleparz tuż przed północą prezentuje sobą coś co wahałabym się nazwać prezencją jakąkolwiek. Już abstrahując od mojego lokalnego patriotyzmu (co sobie te zagraniczniki pomyślą) to po prostu zwyczajnie bałam się, że ten Pan nie tylko tam straci telefon, portfel i paszport, ale prawdopodbnie również życie, a przynajmniej zdrowie.

Dwóch pijaków dyskutowało nad flaszką *chyba to była dyskusja w narzeczu, bo ja rozumiałam tylko bełkot), dwie lekko roznegliżowane, starsze prostytutki przerzucały się argumentami słownymi nie-do-znalezienia w słownikach, dwie młodsze - jeszcze wyraźnie niewprawne - ograniczały się do kurew z różnymi przymiotnikami, a w krzakach siedział ekshibicjonista (nie wiem jakiej nacji, po tyłku nie poznałam).

Taaaaak. weekend w Krakowie może być baaardzo multi-kulti.




Szlak Tradycji Wielkanocnych

Święta Wielkanocne są  najważniejszymi świętami w liturgii katolickiej. Zaraz po nich plasują się Zielone Świątki, a Boże Narodzenie – dopiero na trzecim miejscu.

zdjęcie poglądowe

Obrzędy i zwyczaje Świąt Wielkanocnych są  niezwykle barwne i różnorodne – niegdyś pamięć o zwyczajach i obrzędach była żywa w całej Polsce, dziś tylko w niektórych miejscowościach.

Chcesz urodzaju?

źródło: Gazeta.pl

Urządź tańce w Popielec

Ale to propozycja tylko dla kobiet and tylko do południa. Taki był dawniej zwyczaj na wsiach: przed pójściem na mszę and posypaniem głowy popiołem kobiety tańczyły w karczmach.

Nie były to jednak tańce dla rozrywki, lecz obrzędowe, połączone ze skakaniem np. przez ławę. 
- Miały zapewnić dobre plony, sprawiać, by powiększały się rodziny - tłumaczy Andżelika Bilska, etnolog z Muzeum Częstochowskiego. 

AB OVO - jajka, pisanki, kraszanki

"Starodawny zwyczaj malowania jaj na święta Wielkanocne, sporządzania malowanek, z ruska hałunek, kraszanek lub pisanej, przed laty powszechny na ziemiach słowiańskich, z biegiem czasu zanika coraz bardziej. W wielu okolicach naszego kraju zwyczaj ten jest całkowicie już nieznany, w innych zanika i jeszcze tylko najstarsi wiekiem ludzie utrzymują go..." - te słowa napisał Włodzimierz Fisher w 1922 roku. 

Ale jaja! Jajo wykonane przez Monikę Turską. Zdjęcie też.


Proroctwo kompletnego zaniku tradycji na szczęście się nie sprawdziło. Niemal w 90 lat później, wciąż istnieją regiony, w których pisankarstwo jest nie tyle popularne, co wręcz modne i w wielu przypadkach stanowi źródło zarobkowania dla specjalistek od pisania (rysowania) jaj.

Skąd wziął się symbol jajka? - tego nie wiadomo.

Znane jest kilka sposobów ozdabiania jaj:

Jednokolorowe - zwane kraszankami, malowankami lub ałunkami (od roztworu ałunu). Jajka gotuje się na twardo w roztworze farby, w wielu miejscowościach używa się wciąż barwników naturalnych:

kolor żółty - daje kora jabłoni. Najładniejszy pochodzi z kory drzewka młodego. Przesądy mówią o korzystaniu TYLKO z jabłoni dzikiej, inne zaś o wybraniu najlepszej w całym sadzie.  Odcień z lekka zielonkawy daje dodana do roztworu jemioła.

kolor zielony- najładniejszy powstaje z młodego żyta, zasuszonego fiołka lub kotków osiki (po dodaniu szczypty ałunu). często wykorzystywanym barwnikiem jest tez korzeń pokrzywy, widłak, ziarna słonecznika czy listki barwinka.

kolor czerwony - przede wszystkim z łupin cebuli. Pospolitym barwnikiem jest też burak ćwikłowy

kolor fioletowy - tutaj prym wiedzie kwiat ciemnej malwy oraz kora z olchy czarnej. Doskonałym barwnikiem jest tez jagoda bzu czarnego oraz listki czarnego klonu

kolor niebieski - w tradycji nie znamy żadnego barwnika roślinnego barwiącego na niebiesko - stąd też zapewne występuje praktycznie brak tego koloru na wszelakich pisankach ludowych

kolor czarny - przede wszystkim z kory dębowej, olszowej i szyszek olszowych. Znanym sposobem jest też barwienie ... woda deszczową odstałą w lesie w zagłębieniu pnia dębowego.

piątek, 3 kwietnia 2020

Żegnaj zawieszenie - czyli skróty lanosem

Lachowice. Zdj. własne

[Tekst stary, ale...]

W ramach wyjazdu na święta Wielkiej Nocy na wieś, zrobiliśmy sobie przepiękny objazd. Po co się pchać zatłoczoną zakopianką, skoro można opłotkami i "boczarami".

Na pierwszy ogień poszedł Barwałd Górny - W zeszłym roku z babcią i ciocią Lusią, pojechałyśmy do Kalwarii Zebrzydowskiej i odwiedziłyśmy Barwałd. Z trudem znalazłyśmy kaplicę św. Rozalii, wspomnianej jako zabytek architektury drewnianej.

No i ... okazało się, że rudera, którą wtedy oglądałyśmy była dawną strażnicą

czwartek, 26 marca 2020

#OstońWChołpie,- Masz czas na czytanie...

Zrodlo zdjecia - empik.com

O ogólnoświatowej sytuacji wiedzą już chyba wszyscy. Tym, którym nadal wydaje się, że jest to histeria, sugeruję przypomnienie sobie książki z czasów szkolnych. Mówię tu o Dżumie Camusa, rzecz jasna. 

Ale ni o tym chciałam... W związku z akcją #OstońWChołpie, a po polsku #ZostańWDomu", zapewne wielu z Was (bo wszyscy mamy te owsiki co nas pchają do łażenia) nie może usiedzieć. Zrozumiałe.

Dlatego proponuję Wam - uwaga - merytoryczne przygotowanie się do wycieczek"po epidemii", lub poczytanie książek, dziejących się w...  Skąd je brać, skoro biblioteki są zamknięte? W serwisie nakanapie.pl pojawił się artykuł #NieWychodzęZDomu, bo #TerazCzasNaCzytanie!, gdzie znajdziecie mnóstwo informacji, gdzie i co (i za ile) jest dostępne w ramach tej akcji.

Ponieważ ja się tam udzielam mocno (niekomercyjnie, jak to ja), bo wybitnie mi się ten portal podoba, to zrobiłam (na razie tylko kilka) wpisów pt "dzieje się w...", co może się przydać, jeśli tak jak ja lubicie czytać książki dziejące się w miejscach, do których jeździcie lub chcielibyście pojechać.

Na razie nie ma tego dużo, ale jest tak:
A gdyby ktoś chciał poczytać o krainach odległych... to z pełną odpowiedzialnością odsyłam Was do bloga Kazimierza Pawłowskiego, drogiego mojemu sercu kumpla, który zawodowo jest pilotem wycieczek. Wykorzystuje czas "#OstońWChołpie" na uzupełnianie arcyciekawego bloga.

Zostańcie w domu. 
Ziellona







piątek, 13 marca 2020

Kontrowersyjny Beskid - rzecz o nazwie

Gdzie leży Beskid Makowski?  Jakie są  jego granice? Co oferuje przeciętnemu turyście, a co wykwalifikowanemu krajoznawcy? Wiadomości na ten temat próżno szukać w internecie. Próżno też ich szukać w publikacjach naukowych oraz turystycznych. Przez długi czas zastanawiałam się dlaczego tak jest?

Więciórka - wieś, między Kotuniem, a Koskową


Czy te góry są  gorsze od innych? Nie mają tak spektakularnej historii jak Beskid Niski czy Bieszczady, ale czy tylko krzywda ludzka stała się powodem, modnego dziś, "odkrywania Beskidu Niskiego"? Nie mają charakteru alpejskiego, jak Tatry, ale czy w Tatrach w sezonie letnim nie-wspinacz znajdzie chwilę ciszy i spokoju? Nie są  tak wysokie jak Gorce, ale czy Gorce faktycznie powalają swoją wysokością na kolana? Nie chcę tu dyskredytować innych gór, wszak wszystkie te grupy górskie uwielbiam, ale...

Ale dlaczego co chwilę wydawany jest nowy przewodnik po Gorcach, Niskim, Pieninach, Żywieckim, a o Beskidzie Makowskim – cicho, głucho? Długo się nad tym zastanawiałam  i w końcu zrozumiałam sedno sprawy.

Beskidu Makowskiego po prostu ... nie ma...