piątek, 14 marca 2008

Idzie nowe?

W Gorcach powstanie nowe schronisko turystyczne. Stanie na szczycie Lubania (ok. 1225 m). zimą 2014 roku ma przyjąć pierwszych wędrowców. Stanie w tym samym miejscu, gdzie przed II wojną światową wzniesiono w latach 1936-1939 schronisko przy Samorodach. podczas  wojny spalili je Niemcy. Do dziś zostały tylko resztki ruin.

Budową ma zająć się Spółka z o.o. Schroniska i Hotele PTTK "Karpaty". Nowa inwestycja będzie kosztować co najmniej kilka milionów złotych. Koszt to niemały, ale za te pieniądze ma na najwyższym szczycie w Pasmie Lubania w południowo-wschodniej części Gorców powstać jeden z najnowocześniejszych obiektów w polskich górach. 

- Wydaje nam się, że jest to miejsce na tyle popularne wśród turystów, że schronisko z pewnością się tam przyda- mówi Jerzy Kalarus, prezes PTTK "Karpaty".- My będziemy głównym inwestorem, ale nie ukrywam, że liczymy na współpracę okolicznych gmin, urzędu marszałkowskiego i miejscowego nadleśnictwa. 

Kalarus ma podstawy, by liczyć na współpracę, tym bardziej że kilka dni temu stosowną deklarację poparcia dla budowy nowego schroniska podpisali przedstawiciele władz województwa małopolskiego, samorządu lokalnego gmin pienińskich, gorczańskich, powiatów nowotarskiego i Sądeckiego, Nadleśnictwa Krościenko, PTTK w Krakowie oraz Zarządu Spółki Schroniska i Hotele PTTK w Nowym Sączu.

Nowe schronisko będzie dysponować około 40 miejscami noclegowymi.- Pokoje mają być wieloosobowe, typowe dla schronisk górskich. Budynek będzie w pełni nowoczesny i ekologiczny- wyjaśnia Kalarus. PTTK zamierza zastosować kolektóry słoneczne i pompy ciepła.- Będziemy musieli sami wytwarzać prąd dla schroniska, bo tam nie została jeszcze doprowadzona sieć energetyczna. Gdybyśmy chcieli taką sieć zainstalować, kosztowałoby nas to niemal tyle samo co budowa nowego obiektu- wyjaśnia prezes PTTK "Karpaty". 

 Jednak zanim rozpoczną się prace budowlane, PTTK musi zamienić działki z Nadleśnictwem Krościenko.- Mamy jedną polanę w okolicach, a miejsce gdzie stało stare schronisko nie należy do nas. Jednak deklarację poparcia podpisało także Nadleśnictwo, więc myślę, że nie będzie problemu z zamianą- mówi Kalarus. 

- PTTK musi budować na swoim, by móc starać się o zewnętrzną dotację. Jesteśmy za tym, by na Lubaniu powstało schronisko- potwierdza Olaf Dobrowolski, nadleśniczy Nadleśnictwa Krościenko.- są  jednak pewne problemy do rozwiązania, Chociby droga dojazdowa na miejsce budowy. 

Gdyby wszystko szło pomyślnie, prace mogłyby rozpocząć się wiosną 2014 roku, a zakończyć przed zimą.- W czasie podpisywania deklaracji poparcia zobowiązałem się, że nową inwestycję będziemy w stanie rozpocząć i zakończyć w trakcie jednego sezonu budowlanego. Będzie duży pośpiech, ale myślę, że się uda- zaznacza Kalarus. 

wtorek, 4 marca 2008

PŁATNE AKCJE RATUNKOWE

Słowacy wprowadzili system odpłatności za akcje ratunkowe w górach. W Polsce na razie jest to niemożliwe ze względu na zapis w konstytucji, gwarantujący każdemu obywatelowi bezpłatną pomoc ratunkową. Naczelnik Jan Krzysztof przyznaje jednak, że dla TOPR byłoby to bardzo korzystne rozwiązanie. Słowacki parlament zadecydował, że od przyszłego roku trzeba będzie płacić za każdą akcję Horskej Zachrannej Slużby- nawet, jeżeli poszkodowany turysta nie naruszył przepisów. Jeżeli turysta jest ubezpieczony, koszt akcji ratunkowej pokrywa ubezpieczyciel. W Polsce wprowadzenie systemu ubezpieczania się od kosztów akcji ratunkowych nie jest możliwe. Państwo gwarantuje bezpłatne ratownictwo, co jest zapisane w konstytucji. Oznacza to, że żadna organizacja ratownicza nie ma prawa wystawiać komukolwiek rachunku za koszty akcji ratowniczych. Żeby było inaczej, trzeba by zmienić Konstytucję RP. TOPR nigdy nie miał złudzeń, że może do tego doprowadzić. Teraz jednak do władzy doszła partia, dla której zmiana konstytucji jest jednym z priorytetów.- W Polsce finansowanie służb ratowniczych jest obowiązkiem organów rządowych, tymczasem na świecie zdecydowanie przeważa jednak system odpłatności za akcje ratunkowe i co za tym idzie, obowiązkowych ubezpieczeń- przyznaje naczelnik TOPR Jan Krzysztof.- U nas na pewno należałoby się nad tym zastanowić, Chociaż oczywiście musimy pamiętać o tym, że są ważniejsze sprawy. My sobie to wyobrażamy w ten sposób, że są  pewne stałe płatności, związane z utrzymaniem służby ratowniczej i sprzętu, a są też koszty dodatkowe, związane z akcjami ratunkowymi. Być może właśnie te drugie powinny być finansowane z ubezpieczeń. Naczelnik podkreśla, że ten sposób finansowania działalności służb ratowniczych niekoniecznie musi być związany z systemem obowiązkowych ubezpieczeń. Na Słowacji koszty akcji ratunkowej pokrywane są  z ubezpieczenia podstawowego, w ramach tamtejszego Narodowego Funduszu Zdrowia.

poniedziałek, 3 marca 2008

Mistrzostwa wąsaczy i brodaczy

Setki mężczyzn o fikuśnych zarostach ściągnęły w sobotę do Brighton na południu Anglii, aby ubiegać się o zwycięstwo w międzynarodowych mistrzostwach brodaczy i wąsaczy- powiadomił internetowy serwis BBC.
Około 250 uczestników z całego świata walczyło o nagrody w 17 różnych kategoriach. Wźsacze mieli przykładowo do wyboru kategorię "Dali", "węgierską", czy "angielską". Mężczyźni z krótko przystrzyżonymi, eleganckimi brodami mogli wywalczyć tytuł w kategorii "Verdi", zaś zwolennicy bujniejszego zarostu w kategorii "Garibaldi". Największym prestiżem cieszyła się jednak kategoria dowolna, dla posiadaczy najbardziej niestandardowych zarostów. Broda jednego z konkurentów imitowała przykładowo londyński Tower Bridge. Uczestnikom mistrzostw nie wolno używać spinek do włosów, choć w niektórych kategoriach woski i żele są  dopuszczalne. Pierwszy podobny konkurs rozegrany został w Hofener w Niemczech w 1990 r., a Niemcy długo wiedli w tej dziedzinie prym. Tymczasem w sobotę bezkonkurencyjni okazali się Amerykanie, którzy zwyciężyli aż w czterech kategoriach. Mistrzostwa rozgrywane są  raz na dwa lata. Poprzednie edycje odbywały się w Norwegii, Szwecji i USA, zaś kolejna- w 2009 r.- zorganizowana zostanie na Alasce. 

czwartek, 21 lutego 2008

Włosi znaleźli jaskinię Romulusa i Remusa

Autor:  Sylwia Wysocka / Źródło: Wp.pl

Na rzymskim Palatynie znaleziono jaskinię, w której legendarna wilczyca wykarmiła założycieli Wiecznego Miasta- Romulusa i Remusa. Poinformował o tym we wtorek włoski minister kultury, wicepremier Francesco Rutelli.



Według relacji Rutellego, byłego burmistrza Rzymu, jaskinię zlokalizowano już w sierpniu, gdy archeolodzy zaczęli drążyć ziemię na niezbadanym dotąd odcinku wzgórza, tuż obok siedziby cesarza Augusta. 

Grota o wysokości 9 metrów i szerokości 7,5 metra jest częściowo naturalna, a częściowo zbudowana. Jej sufit jest z marmuru. Znaleziono na nim rysunek białego orła, którego znaczenie jest wciąż badane. 


"To oszałamiające odkrycie"- oświadczył wicepremier, dodając, że "Rzym nie przestaje zadziwiać świata swymi archeologicznymi znaleziskami". 

"To zdumiewające, gdy pomyśli się, że znaleźliśmy mitologiczne miejsce, które wreszcie stało się realne"- powiedział włoski minister kultury.

Zgodnie z legendą bliźniacy Romulus i Remus żyli w VIII wieku przed naszą erą. Zdaniem rzymskich historyków bracia byli wnukami króla miasta Alba Longa (dziś Castel Gandolfo)- Numitora. Brat Numitora Amulius dokonał zamachu stanu, w wyniku czego króla uwięził, a jego córce Rei Sylwii nakazał zostać westalką i żyć w celibacie. 

Rea Sylwia zaś zła jednak w ciążę i urodziła bliźnięta- Romulusa i Remusa, a ich ojcem miał być bóg Mars. Amulius nakazał utopić dzieci w rzece. Wrzucony do wody koszyk z nimi popłynął z prądem i utknął w jednej z zatoczek. Płacz dzieci usłyszała wilczyca, która wykarmiła je własnym mlekiem.

Legenda głosi, że jako dorośli Romulus i Remus dokonali zamachu stanu i przywrócili na tron prawowitego władcę Numitora. Następnie założyli swą siedzibę nad Tybrem, gdzie było siedem wzgórz. Na jednym z nich postanowili założyć miasto.


Dwa dni po ogłoszeniu rewelacji...

Były superintendent Rzymu Adriano La Regina zaprzeczył prawdziwości rewelacji sprzed dwóch dni, według której na rzymskim Palatynie znaleziono jaskinię, w której legendarna wilczyca wykarmiła założycieli Wiecznego Miasta- Romulusa i Remusa. 

La Regina w wywiadzie opublikowanym w czwartek na łamach dziennika "La Stampa" powiedział, że widział zdjęcia jaskini i "kategorycznie zaprzecza", jakoby mogła to być jaskinia Romulusa i Remusa. 

Zdaniem archeologa legendarna jaskinia znajduje się w tym samym rejonie archeologicznym Palatynu, gdzie był pałac Nerona, ale "nieco bardziej na zachód". 

La Regina uważa, że "zbytnio pospieszono się" z ogłoszeniem rewelacji o historycznej jaskini, kiedy jeszcze nie zakończono innych ważnych badań we wspomnianej strefie.



czwartek, 3 stycznia 2008

Żubry i róg tura w puszczach mazurskich

Żubry Puszczy Boreckiej


W ciągu pięciu lat stado żubrów w Puszczy Boreckiej (Warmińsko- Mazurskie) ma wzrosnąć z 72 do 90 sztuk i tym samym stać się drugim pod względem liczebności stadem tych zwierząt w Polsce- poinformował PAP nadleśniczy nadleśnictwa Borki, Krzysztof Wyrobek.

foto: Tomasz Goliński


"Jest opracowywana nowa koncepcja ochrony żubra na terenie Polski i w myśl tego dokumentu, który oficjalnie zostanie zaprezentowany w pierwszej połowie stycznia, nasze stado ma zwiększyć liczebność, co mnie niezmiernie cieszy"- powiedział Wyrobek. 

Teraz (styczeń'2008) stado żyjących na wolności żubrów w Puszczy Boreckiej liczy 72 sztuki, wśród których 18 zwierząt to tegoroczny, rekordowy pod względem liczebności, przychówek. 

"Ponieważ żubry wymagają odpowiedniej przestrzeni i pożywienia, liczebność stada musi być pod kontrolą. Decyzja zwiększająca stado wymusi na nas wygospodarowanie w lesie dodatkowych łąk dla żubrów i zmagazynowanie na zimę większej ilości pożywienia dla nich, ale damy sobie z tym radę"- zapewnił nadleśniczy. 

Koniec roku to w Puszczy Boreckiej okres eliminacyjnego odstrzału żubrów. W tym roku za zgodą ministra środowiska zostanie zastrzelonych 6 sztuk, w tym krowa i cielę, które urodziła w pierwszych dniach listopada. "Małe nie przeżyłoby zimy, a matka bez cielaka mogłaby dostać zapalenia wymion. Poza tym najpewniej co roku rodziłaby o nietypowych porach, stąd trudna decyzja o jej odstrzale"- wyjaśnił Wyrobek.

Od lat Nadleśnictwo Borki sprzedaje odstrzały eliminacyjne myśliwym, którzy płacą za nie od 2 tys. do 10 tys. euro. Pieniądze uzyskane w ten sposób przeznaczane są  na utrzymywanie stada żubrów. W poprzednich latach odstrzał eliminacyjny w mazurskiej puszczy wykupił m.in. król Hiszpanii Juan Carlos. 

Żubry w Puszczy Boreckiej żyją od 1956 r., gdy naukowcy z Polskiej Akademii Nauk przywieźli je do zagrody w Wolisku. Kilka lat później podczas  remontu zagrody stado uciekło do lasu i od tej pory żubry żyją na wolności. Turyści przez cały rok mogą oglądać te zwierzęta w pokazowej zagrodzie. 


Najliczniejsze stado żubrów żyjących na wolności znajduje się w Puszczy Białowieskiej.


Polską część puszczy zamieszkuje około 400 sztuk żubrów. Co roku eliminuje się egzemplarze chore, słabe i agresywne. Pomimo nacisków lobby myśliwych eliminacji dokonują wyłącznie wyznaczeni w tym celu pracownicy Białowieskiego Parku Narodowego. Część mięsa trafia do badań, resztę kupują restauratorzy. W ramach ubiegłorocznego pozwolenia na odstrzał zlikwidowano 28 sztuk żubrów. Zdaniem niektórych specjalistów stado zamieszkujące Puszczę Białowieską już jest zbyt duże i należałoby pomyśleć o jego radykalnym zmniejszeniu. Jednak Chociaż zwierzęta te znajdują się pod ścisłym naukowym nadzorem, od lat 20. ubiegłego wieku nikt dotychczas  nie przeprowadził rzetelnych badań na temat właściwej wielkości białowieskiej populacji.

Róg Tura w Puszczy Piskiej


Robotnik drogowy znalazł róg tura w połowie grudnia'2008 r. Oczyścił go z mułu i torfu, następnie przekazał muzeum. Jak powiedział Dietmar Serafin, dyrektor piskiego muzeum, mężczyzna dostał za to "kilkaset złotych znaleźnego".

- Z doświadczenia wiem, że to róg tura, potwierdzili to inni historycy. Na moje oko ma on ok. 1,5 tys. lat, ale żeby wystawić go w gablocie, muszę poczekać na wyniki ekspertyz archeologicznych, które są w toku. One dokładnie określą wiek znaleziska- powiedział Serafin.

Dyrektor piskiego muzeum zaznaczył, że róg tura będzie najcenniejszym eksponatem w jego placówce. Nieczęsto się spotyka ludzi na tyle uczciwych i solidnych jak ten pan, który nie próbował sprzedać tego na aukcji w internecie czy wywieźć za granicę, lecz przekazał znalezisko muzeum- powiedział.

Wymarłe tury uważa się za przodków bydła domowego. Ostatnie zwierzęta tego gatunku wyginęły na terenie Prus (obszar m.in. dzisiejszych Mazur) ok. 1500 roku.

sobota, 8 grudnia 2007

Znaleziono szczątki mistrzów krzyżackich


Badania naukowców pozwalają stwierdzić, że na 95-96 proc. szczątki znalezione w Katedrze w Kwidzynie należą do wielkich mistrzów krzyżackich.

Wielcy mistrzowie, o których mowa, to Werner von Orseln (pełnił funkcję w latach 1324-1330), Ludolf Koenig (wielki mistrz w latach 1342-1345) oraz Heinrich von Plauen (wielki mistrz w latach 1410- 1413).

Szkielety znaleziono w krypcie pod prezbiterium kwidzyńskiej katedry w maju ubiegłego roku. Natrafiono przy nich na charakterystyczne zapinki od płaszczy oraz fragmenty szat z bardzo cennego w średniowieczu jedwabiu. To sugerowało, że w trumnach leżą krzyżaccy dostojnicy.

Kolejnego argumentu dostarczyły badania dendrochronologiczne desek z trumien. Ich wyniki ogłoszono w połowie stycznia tego roku. Okazało się, że drzewa, z których wykonano dwie skrzynie, były ścięte w momencie odpowiadającym czas om, w których żyli dwaj ze wspomnianych wielkich mistrzów. Moment pozyskane drewna na trzecią trumnę okazał się niemożliwy do ustalenia.

Aby dowiedzieć się czegoś więcej o szczątkach i ewentualnie potwierdzić ich autentyczność, władze Kwidzyna zdecydowały się na zlecenie dodatkowych badań szkieletów (w tym badania DNA) oraz znalezionych przy nich fragmentów tkanin.

- Zarówno badania antropologiczne jak i badania DNA pozwalają nam uprawdopodobnić tezę, że mamy do czynienia ze szczątkami wielkich mistrzów krzyżackich. Możemy to stwierdzić z 95-96 proc. pewnością- powiedział na konferencji Bogumił Wiśniewski, archeolog z Kwidzyna nadzorujący badania.

niedziela, 4 listopada 2007

Błędne Skały - planem filmowym



Reżyser Andrew Adamson już po raz drugi wykorzystał krajobraz Gór Stołowych do realizacji swoich filmów. Zimą 2004 roku kręcono tu fragmenty do "Opowieści z Narnii". Kiedy zdecydowano się na ekranizację kolejnego tomu siedmioksięgu C.S. Lewisa, reżyser ponownie wybrał Góry Stołowe jako plan filmowy.