Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zawadka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zawadka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 maja 2017

Droga na Zawadkę

Idąc drogą asfaltową, warto przypomnieć sobie nie- tak-bardzo odległe czasy, kiedy "na górę" dojeżdżało się wozami przez las... Albo syreną po kamieniach - tego akurat dokonało dwóch młodych studentów, którzy syrenę pożyczyli od rodziny... Syrena owa była jedynym automobilem dostępnym na wsi na początku lat 80tych... Dziś trudno uwierzyć, że działo się to... 30 lat temu..., kiedy dzisiaj w każdym domu na wsi stoi od 2-5 aut....


Droga na Zawadkę powstała na początku lat 80-tych. Wieść gminna niesie, że powstała ona dlatego, że pewien członek partii, który wcześniej działał jako partyzant w tutejszych lasach, został przywieziony na Zawadkę na wozie drabiniastym, zaprzężonym w woły. (Konie - jako zwierzęta drogie - na wsi były niezmiernie rzadkie). Wieziono go tzw. starą drogą, przez las. 
Po kamieniach, błocie i korzeniach. 
Zdegustowany członek partii przybył w końcu na wieś Zawadka i tam spotkał swojego dowódcę z czasów II WŚ. Dowódca mieszkał na Zawadce od zarania dziejów (czyli całe swoje życie) i do drogi przez las był przyzwyczajony. Członkowi partii nie mieściło się w głowie, że jego współtowarzysz broni nie ma "normalnej drogi" do siebie do domu. 
Po którymś kielichu (albo właściwie flaszce) członek partii rzekł "Ja Ci tu drogę wybuduję!". 
Słowa dotrzymał. 
Takie niepotwierdzone informacje niesie wieść gminna. Nawet jeśli nie jest ona prawdą... jest miłą opowiastką powtarzaną lokalnie.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Czarownica ubija masło... polana Bania [Zawadka]

Dzisiejszy spacer "z piesami" miał na celu grzybobranie. Jako, że grzybów nie było (ot kilka kozaków i jeden maluteńki pociec) podeszłam z Zuzką na Banię, gdzie niegdyś ulokowałam jedną ze geoskrytek. Sprawdzić, czy skrzynka ma się dobrze. 
Skrzynka ma się dobrze - z tej okazji opiszę Wam polanę Bania, którą najlepiej scharakteryzował geokeszer Krjomi: 
"Czarownic nie ma, ale i tak jest... niesamowicie..."





Zachodnia część została niegdyś sklasyfikowana jako torfowisko przejściowe, datowane na 12500 lat. Na polanę często przychodzą zwierzęta szukające wodopoju - polana jest bowiem nieco podmokła. Rośnie tu m.in skrzyp wielki - roślina znajdująca się pod ochroną. 



Teren torfowiska porośnięty jest roślinami wodno- i wilgociolubnymi. Oczka wodne zamieszkane są przez kumaki oraz traszki (karpacką i górską). Często tworzy się tutaj okresowy stawek o średnicy kilku metrów. Pozostała część polany jest systematycznie koszona (a przynajmniej powinna).

Jeśli przyjdziecie tu o świcie macie szansę podziwiać sarenki, koziołki i inną zwierzynę przychodzącą do wodopoju (w innych godzinach również, ale o świcie jest na to największa szansa).

Jeśli natomiast przyjdziecie w księżycową noc... nie zdziwcie się, jeśli usłyszycie ponure, jednostajne uderzenia (dość głośne). Lud miejscowy twierdzi, że to czarownica ubija masło...
Inna legenda również związana jest z czarownicą, a właściwie czarownicami, pilnującymi dawnych sztolni i skarbów w nich ukrytych (konkretnie beczce pieniędzy, ukrytą przez zachłannych górników. Górnicy owi zajęci gromadzeniem pieniędzy zapomnieli o wzmacnianiu chodników wskutek czego kopalnie się zawaliły i powstało obniżenie terenu, które zarosło - jest to ponoć dzisiejsza Bania. Jednakże ta legenda znana jest tylko z publikacji. Natomiast o czarownicy ubijającej masło mówi każdy kilkuletni Zawadczanin....:)