czwartek, 11 stycznia 2018

Graf Zeppelin

25. lipca 2006 roku, w polskiej strefie ekonomicznej Bałtyku natrafiono na monstrualny wrak długości ćwierć kilometra. Jest to prawdopodobnie legendarny niemiecki lotniskowiec "Graf Zeppelin". Leżący na głębokości ponad 80 metrów kadłub odkryła koło Łeby firma Petrobaltic, zajmująca się poszukiwaniem i wydobyciem ropy naftowej. Na dnie można zaobserwować obiekt mający około 265 metrów długości, ponad 30 metrów szerokości i około 30 metrów wysokości, a do tego płaski pokład.

Gdańska latarnia morska

Od kilku lat można tam oglądać najbardziej niezwykły z gdańskich czasomierzy- kulę czasu. To jedyny taki przedmiot w Polsce i jeden z niewielu na świecie. 
W 2004 roku Latarnia Morska Gdańsk Nowy Port została otwarta dla zwiedzających jako pomnik architektury, techniki i historii. 
Tylko stąd można zobaczyć nieporównywalny widok na Westerplatte, Port Gdański, Trójmiasto i całą Zatokę Gdańską. 

wtorek, 9 stycznia 2018

Bunkier w Konewce

Schron (bunkier) kolejowy w Konewce niedaleko Spały jest jedną z największych atrakcji turystycznych województwa łódzkiego. 




Schron miał służyć zabezpieczeniu przed atakiem lotniczym pociągów specjalnych, pełniących funkcje ruchomych ośrodków dowodzenia oraz ich personelu dla sztabu grupy armii Środek (Mitte). 

Klątwa pierścienia


Archeolog z Olkusza przy miejscowej bazylice wykopał 300-letni pierścień. I tu zaczęły się problemy- mężczyzna boi się teraz swojego znaleziska: nie daje nikomu pierścienia do ręki, szybko go chowa i straszy klątwą.
- To zapewne pozostałość po pochówku jakiejś młodej kobiety- mówi dziennikowi Jerzy Roś, który na terenie wokół kościoła- niegdyś cmentarzyska- znalazł wiekowy pierścień.

Dlaczego archeolog boi się swojego znaleziska? Mężczyzna- na podstawie własnych 26-letnich doświadczeń oraz relacji swoich kolegów po fachu- twierdzi, że niektóre zdarzenia związane z zabytkowymi przedmiotami nie znajdują racjonalnego wytłumaczenia. I dlatego lepiej dmuchać na zimne.

Lekarze: To bzdura

W klątwy, zabobony, a nawet medyczne zagrożenia ze strony wyKopalisk nie wierzy lekarz Marek Trzcionkowski. – Średniowieczne znaleziska nie stanowią większego zagrożenia. Te same bakterie bytujące w glebie mogą nas zaatakować nawet podczas  prac we własnym ogródku – tłumaczył w rozmowie z "Polską".

Wprawdzie do dziś nie wiadomo czy słynna "klątwa Tutenchamona" była faktem czy dziennikarską fantazją. Nie wiadomo też na pewno czy śmierć po chorobie nowotworowej osób, które uczestniczyły w otwarciu grobu Kazimierza Jagiellończyka była wynikiem klątwy czy może jednak rakotwórczego grzyba.

Nie wiadomo też, jak będzie ze znaleziskiem Rosia, ale on sam jest pewien: będzie ostrożny.


Z punktu widzenia logiki trudno uwierzyć żeby rozsądny naukowiec wierzy w przesądy. Z punktu widzenia historii wykopalisk- cóż.. nie wiemy wszystkiego i może ma rację. Ja jednak sądzę ze to trochę niestandardowy marketing:) Gdyby nie przesądy naukowca pierścień doczekał by się małej wzmianki w lokalnej prasie- a tak? mamy cały artykuł i już w kilku miejscach widziałam wzmiankę o znalezisku olkuskim Jestem więc za tym żeby więcej przesądów gromadziło się naokoło takich wykopalisk- to zapewnia rozgłos znalezisku w dzisiejszych czasach. A .. jak widać z artykułu Karola o Olkuszu i tych wykopaliskach- Olkusz i okolica jeszcze niejednym nas zaskoczą:)

HISTORIA MUZEUM GÓRNICTWA RUD


Powstało w 1990 r. Z inicjatywy nauczyciela naszej szkoły inż. Ryszarda Kyzioła, przy wsparciu dyrekcji szkoły i wielu członków grona pedagogicznego. To właśnie tylko tu można dziś zobaczyć barwę i zarys przeszłości górnictwa olkuskiego, które ma już 750-letnią tradycję. 

Wraz z górnictwem solnym bierz swój początek XII w. Nosi zatem tradycję górnictwa krakowskiego, gdyż liczy się jako historycznie udokumentowane od czasów panowania księcia Bolesława V Wstydliwego. Jest zatem o kilkaset lat starsze od śląskiego górnictwa węglowego, które bierze początek od końca XVIII w.

Dziś spadkobiercą i kontynuatorem ciągłości eksploatacyjnej są  ZGH ,,Bolesław". Zakłady te dysponowały kiedyś własnym domem kultury. To tam na przełomie lat 60-tych i 70-tych były Dyrektór szkoły na SKAŁCE, później pracownik ZGH ,,Bolesław" mgr Edward Gawarecki stworzył barwną i ciekawą galerię tradycji górniczej. Można tam było zobaczyć nie tylko przeszłość, ale i historię Zakładów Górniczo-Hutniczych ,,Bolesław", które powstały na początku lat 50-tych. To wszystko po 1989 r., gdy "powiały inne wiatry historii", zostało brutalnie zniszczone i bezmyślnie rozproszone. Na szczęście inż. Ryszard Kozioł, który jest pasjonatem historii, zwłaszcza regionalnej, z pomocą uczniów podjął się ratowania resztek wystroju, które ulokowano w piwnicach przedszkola w Bukownie i Borze. Większość dyplomów, dokumentów okolicznościowych i różnych pamiątek została bezpowrotnie zniszczona. Udało się uratować- wyciągnąć spod gruzu- sztandary, część dyplomów i zdjęć dokumentalnych. Na bazie tych szczątkowych eksponatów, które pieczołowicie odnawiano własnymi siłami na SKAŁCE, rozpoczęto tworzenie muzeum. Z roku na rok powiększały się zbiory. Adaptowano następne pomieszczenia, które kiedyś służyły szkole gastronomicznej i internatowi.

Obecnie muzeum zajmuje 13 pomieszczeń pod szkołą gastronomiczną. Znajdują się tam eksponaty obrazujące przekrój techniki górniczej kiedyś stosowanej, ratownictwa górniczego, wyposażenia osobistego górników, techniki strzelniczej itp. W muzeum można poznać kalendarium obejmujące zarys dziejów naszego górnictwa aż po rok 1980. Muzeum posiada także zbiory etnograficzne, które obrazują funkcjonowanie gospodarstw domowych na przełomie XIX i XX w. Na Ziemi Olkuskiej. Można tu zwiedzić sztolnię, która, wyposażona w autentyczne eksponaty z Kopalni,,Bolesław", pozwala zwiedzającym odczuć aurę prawdziwej Kopalni.

Muzeum Górnictwa Rud odwiedza rocznie kilkaset osób, głównie młodzież szkolna. Zespół Szkół w Bukownie dzięki własnemu muzeum krzepi miłość do naszej małej ojczyzny, jaką jest Ziemia Olkuska, przybliżając jej historię. Jesteśmy jedyną taką placówką oświatową w powiecie olkuskim, a możliwe i w całej Małopolsce, która dysponuje muzeum.

źródło: strona internetowa Zespołu Szkół SKAŁKA  w Bukownie

Kawałek kartofla

autor: Aleksandra Rudź


Historia kartofla w pigułce


Uprawiano go już 8 tys. lat temu w iach. W XVI wieku Hiszpanie sprowadzili ziemniaki do Europy. Do Polski prawdopodobnie przywiózł je z Wiednia Jan III Sobieski w XVII wieku. Początkowo traktowano je jako rośliny ozdobne. Obecnie największe uprawy ziemniaków są w Rosji, Polsce i Stanach Zjednoczonych.

Ziemniak, czyli... 

kartofel- z niem. Kartoffel

pyra- w Poznaniu

grula- w gwarze góralskiej

dawniej perka- od Peru, jednego ze światowych zagłębi ziemniaczanych

Lecznicza moc bulwy 

W dawnym ludowym lecznictwie wiele chorób leczono właśnie ziemniakami. Na przykład:
- surowymi startymi okładano poparzoną skórę
- wdychano opary z gotujących się, żeby wyleczyć nieżyt dróg oddechowych
- surowy sok z bulwy stosowano do leczenia choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy
- witaminy zawarte w bulwie niszczą grzyby, bakterie, zapobiegają rozszerzaniu się naczyń krwionośnych

Podlasie nie chce ziemniaka, świat go promuje

Nie będzie babki i kiszki ziemniaczanej. Koniec placków, pyz i frytek. Podlasie już nie jest zagłębiem ziemniaczanym. Z kartoflem wygrało mleko, bo rolnicy więcej na nim zarabiają. A na świecie ta brudna bulwa króluje. ONZ rok 2008 ogłosiło rokiem ziemniaka.

Wybrano ziemniaka, bo może on ochronić miliony ludzi przed głodem. W Polsce jest królem obiadów. Można go podawać na mnóstwo sposobów, a do tego jest to chyba najtańsze danie. Nasze województwo słynie z ziemniaczanych rarytasów. Jesteśmy specjalistami w pieczeniu kiszki i babki ziemniaczanej.

W Białymstoku najsmaczniejszą kiszkę można było zjeść w Barze u Czesia (kiedyś przy al. Piłsudskiego). Teraz kucharz bankrutuje.

- Kiedyś sprzedawałem dziennie ponad 100 kg kiszki i babki. Przyjeżdżali do mnie ludzie z całego miasta. Bywało, że na czysto miałem miesięcznie nawet 20 tys. zł.- wspomina pan Czesław Szyłak.

Regionalne przysmaki przyrządza od 20 lat. Opracował własną recepturę. Używa tylko kilku gatunków ziemniaków: sokół biały, irga, dorota. Reszta to tajemnica. Jeszcze kilka lat temu wszyscy zajadali się jego ziemniaczanymi specjałami. Teraz pan Czesław chce zamknąć interes.

- Musiałem się przenieść na ul. Raginisa, bo wyburzyli Moją kamienicę, a tu jest gorsze miejsce do handlu. Do tego ziemniaki są  coraz droższe i coraz trudniej dogadać się z rolnikami- narzeka.

I nic dziwnego, gdyż na Podlasiu drastycznie spada uprawa kartofli. Jeszcze w 2001 roku powierzchnia upraw wynosiła 68 tys. ha, a w 2006 roku już tylko nieco ponad 30 tys. ha. Rolnicy teraz stawiają na mleko i kukurydzę.

- Ziemniaki przestały się im opłacać- wyjaśnia Stanisław Dudziuk z Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Szepietowie.- Piętnaście lat temu było zupełnie inaczej. Eksportowaliśmy je na Wschód, uprawialiśmy na potrzeby nasiennictwa, czyli dla innych województw, i na paszę dla zwierząt. A dziś sadzi się tylko kartofle przemysłowe, a jadalne jedynie na własne potrzeby.

Rosnące u nas ziemniaki są  bardzo smaczne i zdrowe. Nasz region sprzyja ich uprawie, ponieważ środowisko jest czyste, a gleba słaba. Kiedyś podlaskie ziemniaki robiły prawdziwą furorę. Tak jak podczas  Dni Ziemniaka w Mońkach. Nie ma już tego święta. Pierwsze odbyło się w październiku 1976 roku, ostatnie- w listopadzie 2004 roku.

- Wspominam te uroczystości z sentymentem- mówi Zbigniew Karwowski, burmistrz Moniek.- Największy rozgłos Dni Ziemniaka miały w latach 80. Przyjeżdżali plantatorzy z całego kraju, imprezie patronował minister rolnictwa. Były sesje naukowe, konkursy w obieraniu albo w zbieraniu kartofli, kiszka, babka ziemniaczana i dużo różnych atrakcji. Niestety, święta nie ma, bo i ziemniaków nie ma- stwierdza ze smutkiem.

Ciechanowiec: Muzeum Pisanki

Jaja pełne i wydmuszki, kurze, strusie i kolibrze, drewniane i kamienne- z agatu, jaspisu, wapienia...

Muzeum Pisanki
www.muzeumrolnictwa.pl


Ponad tysiąc pisanek ze wszystkich kontynentów, prócz Antarktydy, tworzy kolekcję pierwszego w Polsce Muzeum Pisanki (dziś, w 2024 roku jest ich ponad 2500)

3 kwietnia 2004 r. w przeddzień Palmowej Niedzieli zostało otwarte w Ciechanowcu, w obrębie Muzeum Rolnictwa im. ks. K. Kluka, pierwsze w Polsce Muzeum Pisanki, powstałe z liczącej ponad 1000 eksponatów prywatnej kolekcji Państwa Ireny Stasiewicz-Jasiukowej i Jerzego Jasiuka z Warszawy, ofiarowanej w darze placówce ciechanowieckiej.

Są  drapane, malowane, "pisane" woskiem, rytowane (wzór wyżłobiony w drewnianym klocku i odbity na wydmuszce), w technice collage'u, batikowe, oklejane błyszczącym papierem, sitowiem, włóczką, tkaniną, cekinami, a nawet makiem, ryżem, kaszą czy koralikami.