Pokazywanie postów oznaczonych etykietą górny śląsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą górny śląsk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 października 2021

Łubowice - pałac Eichendorffów

https://www.geocaching.com/geocache/GC58TKW

Lecz obumarli wszyscy, co mieszkali w starym domu i oglądają obcy go, jak gdyby powstał z grobu...

 


Pałac został wzniesiony w barokowym stylu w 1780 r. przez dziadka poety Josepha von Eichendorffa (on sam urodził się w nim w 1788r). Przebudowa w 1858 r. nadała pałacowi neogotyckie szaty. Po śmierci rodziców poety (w 1818 i 1822 r.) pałac został zlicytowany.

sobota, 11 lipca 2020

[UNESCO] - Pogórnicze zabytki Tarnowskich Gór





Kopalnie ołowiu, srebra i cynku w Tarnowskich Górach to największe i najbardziej znaczące, historyczne kopalnie tych rud w Polsce – świadectwo 500-letnich tradycji górniczych. Położone na Nizinie Śląskiej w południowej części Polski, w jednej z europejskich prowincji metalogenicznych, od średniowiecza były ważną częścią systemu metalurgicznego Europy. Tarnogórskie górnictwo wyróżniało się ponadto rozległym, zintegrowanym systemem odwadniającym i zaopatrującym ludność w wodę, jednym z pierwszych i największych tego typu rozwiązań na świecie.

Historia sięga końca XV wieku


Historia sięgająca średniowiecza opiera się na przekazie, jakoby pierwszą bryłę kruszcu odkrył pod koniec XV wieku chłop zwany Rybką. W rejony niegdysiejszych Tarnowic zaczęli ściągać kopacze srebra i ołowiu, a niedługo później powstało miasto Tarnowskie Góry, które od początku XVI wieku cieszyło się przywilejem wolności górniczej. Obecna nazwa tego leżącego na płaskim terenie miasta, nie odnosi się do gór, ale jest połączeniem nazwy wsi – Tarnowice i gór – czyli kopalń.

Przez wieki górnictwo tarnogórskie zasilało produkcję w zakładach metalurgicznych w całej Europie. Po upowszechnieniu się procesu oddzielania srebra od miedzi przy pomocy topienia jej z ołowiem, w XVI wieku miedź zaczęła być powszechnie stosowana w gospodarstwach domowych, m.in. do produkcji naczyń. Z Tarnowskich Gór sprowadzano wtedy ołów, ale nie tylko. Odkrycia geograficzne i związany z nimi rozwój handlu światowego, m.in. srebrem, stworzyły możliwości eksportowe na nieznaną do tej pory skalę. W połowie XVI wieku tarnogórskie kopalnie były największym ośrodkiem górnictwa kruszcowego na Górnym Śląsku i jednym z największych w Europie – sprzedawały 80% wydobytej rudy ołowiowo-srebrnej do największych ośrodków hutniczych, z których srebro płynęło do Azji.

Rudy ołowiowo-srebrne występują w rejonie Tarnowskich Gór w postaci gniazd i żył, co przez wieki narzucało specyficzny sposób wydobycia. Dominowały bardzo liczne małe kopalnie zakładane przez kupców i lokalną szlachtę, blisko siebie położone szyby, a było ich łącznie ponad 20 000, tworzyły specyficzny krajobraz. Kolejne odkrycie bogatych złóż srebrnonośnych pod koniec XVIII wieku dało nowy impuls do rozwoju górnictwa.

W okresie pruskiej industrializacji powstała królewska kopalnia wielkoskalowa ołowiu i cynku, a Górny Śląsk został zdominowany przez przemysł ciężki. W szczytowym okresie w XIX wieku, z rejonu Tarnowskich Gór pochodziło około 65% światowego wydobycia rud cynkowych.

Arcydzieło hydrotechniki

Bogate złoża kruszców były podstawą dla rozwoju regionu tarnogórskiego, ale niezwykle wysoki napływ wody, przekraczający trzykrotność napływu występującego w kopalniach europejskich, oraz płaski teren z dwiema niedużymi rzekami były wyzwaniem dla inżynierów. Przez lata konieczne było ciągłe dostosowywanie sieci odwadniania do skali wydobycia tak, aby zapewnić bezpieczeństwo i możliwość pracy górnikom. Początkowo wykorzystywano przede wszystkim drewniane urządzenia napędzane ręcznie lub za pomocą koni, które szybko okazywały się niewydajne lub zbyt drogie w eksploatacji. Rozwiązaniem stało się odwadnianie grawitacyjne, a późniejszą rozbudowę tego systemu ułatwiły w XVIII wieku maszyny parowe, dzięki którym można było wydobywać głębiej zalegające złoża z jeszcze głębszych sztolni. To transfer technologii i sprowadzone z Anglii maszyny parowe rozpoczęły rewolucję przemysłową w tej części Europy. Zastosowanie w górnictwie pierwszej maszyny na kontynencie typu Watta&Boultona posłużyło do uruchomienia wodociągu miejskiego już w 1797 roku. Wykorzystanie tej technologii do dostarczania wody pogórniczej do celów spożywczych było pionierskim rozwiązaniem.

System gospodarowania wodą podziemną w Tarnowskich Górach to arcydzieło hydrotechniki nie tylko ze względu na złożoność i rozległość odwadniania, ale przede wszystkim ze względu na równoległe wykorzystywanie wody na potrzeby lokalne i regionalne. Unikatowy, pionierski model zrównoważonej gospodarki wodną w czynnym środowisku górniczym przyczynił się do rozwoju wielkoskalowego systemu zaopatrywania w wodę do celów konsumpcyjnych i przemysłowych.

W sieci:
[ENGLISH]

Located in Upper Silesia, in southern Poland, one of the main mining areas of central Europe, the property includes the entire underground mine with adits, shafts, galleries and other features of the water management system. Most of the property is situated underground while the surface mining topography features relics of shafts and waste heaps, as well as the remains of the 19th century steam water pumping station. The elements of the water management system, located underground and on the surface, testify to continuous efforts over three centuries to drain the underground extraction zone and to use undesirable water from the mines to supply towns and industry. Tarnowskie Góry represents a significant contribution to the global production of lead and zinc.

Tarnowskie Góry Lead-Silver-Zinc Mine and its Underground Water Management System is located in the Silesian plateau of southern Poland, in one of Europe’s classic metallogenic provinces. It possesses a monumental underground water management system that reflects a 300-year ingenious development of hydraulic engineering.

The mining and water management system was constructed in flat and technically challenging terrain, a gently undulating plateau at an elevation between 270-300 m above sea level; the difference between the highest and lowest points amounts to less than 50 m. This is unusual in that most European metalliferous deposits are located in mountainous terrain, an occurrence that heavily influenced drainage techniques, in particular. The underground system at Tarnowskie Góry experienced up to three times the volume of water inflow compared to other major European metal mines at the time and eventually comprised a water catchment of over 50 km of main drainage tunnels and 150 km of secondary drainage adits, access tunnels, shafts and extraction areas. This surviving network is complemented by substantial remains of the principal water management infrastructure, both above and below ground, together with directly connected surface elements that comprise essential mining landscape features.

The water supply system was planned, integrated and managed as part of a contemporary underground metal mining system, illustrating how, in a surviving and fully accessible mine context, modern steam-pumped water systems were developed using mining technology.

The integrated and symbiotic relationship of mineral extraction, mine dewatering and water supply, creatively developed at an early period under the same ownership, sets Tarnowskie Góry apart as being exceptional.



czwartek, 10 października 2019

Katowice Pyrzowice International Airport

Międzynarodowy Port Lotniczy Katowice w Pyrzowicach, od stycznia 2009 roku używający również marki Katowice Airport, kod IATA: KTW, kod ICAO: EPKT) – międzynarodowy port lotniczy położony w miejscowości Pyrzowice, około 30 km na północ od centrum Katowic.
Znajduje się na terenie dwóch gmin: Ożarowice i Mierzęcice, a zarazem na pograniczu dwóch powiatów: tarnogórskiego i będzińskiego. Port lotniczy Katowice dysponuje jedną z najdłuższych dróg startowych dostępnych w Polsce - oddaną do użytku w maju 2015 r. liczącą 3200 m długości i 45 metrów szerokości.
MPL Katowice, używający obecnie marki „Katowice Airport”, jest regionalnym portem lotniczym całego województwa śląskiego. Pod względem liczby odprawianych pasażerów oraz pod względem liczby operacji lotniczych znajduje się na czwartym miejscu wśród polskich portów lotniczych. Port posiada trzy terminale pasażerskie o łącznej przepustowości około 5,5 mln pasażerów rocznie.

środa, 14 stycznia 2009

Śląski Wersal znów wygląda jak w XIX wieku

W ciągu jednego roku pszczyński Wersal przeniósł się na powrót do drugiej połowy XIX wieku. Wszystko za sprawą zakończonej renowacji elewacji i tarasów, które przywróciły zamkowi wygląd z czasów księżnej Daisy. Przy okazji odkryto tajny tunel.


Zamek w Pszczynie, czyli najpopularniejsze śląskie muzeum (w zeszłym roku zwiedziło je ponad 180 tys. osób), przeszedł właśnie kompleksową renowację zewnętrznej bryły. Przez ostatnie półtora roku ze spowijających budynek rusztowań pod dużym ciśnieniem strumienia piasku czyszczono zabytkowe ściany. Dziś lśnią czystością i wyglądają tak samo jak w 1876 roku, gdy zakończono przebudowę zamku. Ubrano go wówczas  w kostium architektury francuskiej z XVII wieku, podobnej do tej z pałacu w Wersalu.

- Teraz widać bogactwo elewacji, okładziny kamienne, wstawki z cegły, które wcześniej były szare. Pojawiło się złoto na odnowionych bramach, okuciach latarni, herbach i aniołach przy maszcie flagowym- wylicza Maciej Kluss, dyrektor Muzeum Zamkowego w Pszczynie.

Remont elewacji był po części koniecznością, bo sypały się już gzymsy. Prace udało się sfinansować dzięki dużemu wsparciu z funduszy unijnych, z których pochodziło aż 6 z wydanych 8 mln zł. Odnowiono także bezpośrednie otoczenie pałacu, w tym przylegające do niego rozległe tarasy. 

To w czasie robót ziemnych dokonano kilku sensacyjnych odkryć.- Wiedzieliśmy, że z zamku biegł tajny tunel, skoro ukryte kręcone schody z gabinetu księcia na piętrze prowadziły aż do piwnicy, ale dopiero prace przy tarasie zachodnim odkryły jego przebieg- tłumaczy dyrektor.

Murowany tunel jest dość niski, dlatego trudno będzie go dostosować dla zwiedzających. Na razie jest też ślepy, bo po kilkunastu metrach urywa się zawalonym stropem. Prawdopodobnie biegł do pobliskiego Domu Kawalera, jak nazwano znajdujący się na skraju parku budynek, w którym mieszkali nieżonaci urzędnicy książęcy. Tunel będzie jeszcze poddawany badaniom i ekspertyzom. Na razie zwiedzającym musi wystarczyć szklana pokrywa włazu na zachodnim tarasie, przez którą  można zajrzeć do mrocznego wnętrza.

Kolejną niespodziankę krył wewnętrzny dziedziniec, na który wychodzą wysokie okna sali jadalnej. Przy jednej ze ścian na poziomie fundamentów odsłonięto gotyckie wejście z czasów XV- wiecznego pierwotnego zamku.- To odkryćie nas ucieszyło, bo umożliwia nam wykonanie dodatkowego zejścia do piwnic. W najbliższych latach udostępnimy je zwiedzającym, są  już osuszone. Planujemy w jednym z pomieszczeń odtworzyć zamkową kuchnię- dodaje Kluss. 

Gotyckie wejście obrazuje, jak bardzo zmienił się zamek. W czasie ostatniej przebudowy za starego księcia, jak nazywano Hansa Heinricha XI, nadsypano trzy metry ziemi dookoła budowli i utworzono z nich tarasy. Nie służyły tylko ozdobie, ale jako przypory do wzmocnienia starych, rozchodzących się murów.

Zwiedzających mogą zaskoczyć na odnowionej bryle drewniane żaluzje, które przysłaniają odrestaurowane okna od zewnątrz. To nie współczesna ekstrawagancja, ale odtworzony historyczny element.- Na zdjęciu z 1922 roku, na którym widać Wojsko Polskie uroczyście wkraczające na zamek, widać wszystkie okna zasłonięte żaluzjami. Przez lata nie były widoczne, bo przetrwały tylko resztki zaś uniętych do góry żaluzji, schowanych w specjalnych wnękach- wyjaśnia dyrektor.

Zamkowi brakuje obecnie ostatniego szlifu- na wiosnę zostaną obsadzone klomby na tarasach. Oprócz trawy ma pojawić się na nich także specjalna róża Daisy, którą  wyhodowano przed laty na cześć księżnej pszczyńskiej.- O ile wszystko pójdzie dobrze, bo róża zimuje teraz u ogrodnika. To będzie taka kropka nad i naszej renowacji - zastrzega Kluss.

niedziela, 16 listopada 2008

Katowickie familioki

Czy takie oblicze ma mieć nowoczesność? 

W Katowicach, tuż przy granicy z Sosnowcem, stoją urokliwe familoki. Ich lokatorzy, przeważnie mieszkający tam z dziada pradziada, dowiedzieli się, że właściciel chce je wyburzyć. są  zdesperowani.

Georg Wilhelm Friedrich Hegel zauważył błyskotliwie, że "z historii narodów możemy się nauczyć, że narody niczego się z historii nie nauczyły". Teza ta szczególnie bolesne potwierdzenie znajduje na Górnym Śląsku. Ileż to razy kolejni administratorzy tej krainy ogłaszali, że jej historia rozpoczyna się wraz z nastaniem ich władzy i w imię kolejnych ideologii wymazywali ślady poprzedników.

Niestety, ta programowa amnezja z reguły przyjmowana była w milczeniu przez mieszkańców regionu, dla których przetrwanie, nieważne w jakiej kondycji, urastało do rangi naczelnej wartości. To milczenie stało się nieznośnym nawykiem. Nauczyliśmy się akceptować lekceważący stosunek władzy do naszej tożsamości, naszej kultury i dziejów. Kiedy wiatr historii zdmuchnął ekipę niszczycieli Świerklańca, bytomskich kamienic, Giszowca i willi Grundmanna, owa akceptacja utraciła Uzasadnienie w samozachowawczym instynkcie. Mimo to nadal milczeliśmy, kiedy złomiarze (za cichym przyzwoleniem władz) i buldożery rozprawiali się z kolejnymi świadectwami naszej przeszłości: z szopienicką hutą, zabrskim familokiem Janoscha, bytomskim browarem. Tym razem dzieło zniszczenia dokonywane jest nie w imię walki klas czy narodów, ale pod sztiarem modernizacji.

Walec postępu dotarł do kolejnego symbolu industrialnego Górnego Śląska- kolonii wznoszonych dla robotników i urzędników pod koniec XIX i w pierwszych dekadach XX w. Ostatnie miesiące dostarczyły dwóch przykładów urzędniczej ingerencji w egzystencję zamieszkujących te osiedla, zżytych od pokoleń społeczności. Mieszkańcy kolonii Mościckiego na katowickim Załężu mają zostać pozbawieni pasa zieleni, stanowiącego naturalną osłonę ich osiedla od strony Drogowej Trasy Średnicowej. W tym miejscu projektowane są  ponoć obiekty handlowe.

inną kolonię, położone na przeciwległym krańcu miasta szopienickie Borki, Hutniczo- górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa postanowiła całkowicie wymazać z górnośląskiego krajobrazu. Lokatorzy, których rodziny zajmują mieszkania w familokach często od ponad stulecia, mają zostać rozproszeni po różnych częściach Katowic- w większości przypadków wbrew swojej woli. Uwolniony od balastu przeszłości grunt, przeznaczony zostanie pod inwestycje. Nieodparcie nasuwa się skojarzenie z losami Giszowca, którego domki ustąpić musiały jednostkom mieszkaniowym z wielkiej płyty.

Czy takie oblicze ma mieć górnośląska nowoczesność? Czy owa nowa jakość ma wzrastać na wyjałowionym gruncie, pozbawionym zakorzenionych w tradycji wartości kulturowych? Szacunek dla tych ostatnich nie oznacza przecież zamknięcia w skansenie- ten, kto wie skąd przychodzi, łatwiej określi, dokąd zmierza. Jak zauważył Winston Churchill, "uważniej wpatrując się w przeszłość, lepiej widzimy przyszłość". Trudno oprzeć się wrażeniu, że na Górnym Śląsku błądzimy po omacku.


Artykuł pochodzi z Gazety Wyborczej'2008
Jerzy Gorzelik-  Autor jest historykiem sztuki z Uniwersytetu Śląskiego