Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mofeta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mofeta. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 stycznia 2018

Dźwięki z Mofety


Pełny tytuł tego wydawnictwa brzmi : "Dźwięki z głębi Ziemi- muzyka mofety w Złockiem k/Muszyny".

Co to mofeta?

Miejsce uchodzenia dwutlenku węgla z głębokich warstw geologicznych. Dwutlenek węgla to gaz nieco cięższy od powietrza, trujący dla człowieka i niebezpieczny, bo bezbarwny i bez zapachu. W naturze wydostaje się przez całe kilometry naszej litosfery, szczelinami skalnymi i najczęściej na końcu łączy się z ujściami wody wzbogacając źródła pękającymi banieczkami i srebrnymi "bąblami". czasem mamy do czynienia z tzw. suchą ekshalacją dwutlenku węgla czyli zjawiskiem wydobywania się gazu bez pośrednictwa wody. Największa mofeta w polskich Karpatach, będąca zespołem kilku ujść wodnych i suchej ekshalacji gazu, znajduje się na granicy miejscowości Jastrzębik i Złockie ponad Muszyną.
Jeszcze kilka lat temu była to zaśmiecona i porośnięta krzakami "paryja" (to małopolskie określenie na wąwóz utworzony przez niewielki ciek wodny) ale dzisiaj stanowi zagospodarowaną i udostępnioną dla zwiedzających atrakcję geologiczną Gminy Muszyna. 

Najciekawsze jednak pozostawiam na koniec... każde ujście gazu ma inne brzmienie, a przy wnikliwszym przysłuchiwaniu się odkryć można pewną periodyczność dźwięków i ich głośności. Bulgotanie i odgłos pękających banieczek gazu oraz odgłosy wydobywania się na powierzchnię ziemi kolejnych porcji dwutlenku węgla robią wrażenie, największe tam na miejscu, wystarczy na chwilę posłuchać "gadania" mofety, dochodzącego z kilku różnych miejsc! To naturalny "ambient" o brzmieniu wypracowywanym przez awangardę nowych brzmień w pocie czoła!

Przy opracowywaniu opisów stanowiska geologicznego jakim jest dla fachowców mofeta, nadano nazwy kilku ujściom gazu i wykorzystano przy tym skojarzenia dźwiękowe. Mamy więc : źródło "Bulgotka" i "Dychawka", oraz nazwane od charakteru miejsca ujście CO2 :"Zatopione". Wraz z Mirkiem Badurą, wybraliśmy się w październiku 2005 roku na miejsce, aby zanotować cyfrowo te niezwykłe odgłosy. Tak powstała jedna z najciekawszych naszych "Flagowych" płyt o numerze katalogowym 008, wydana jeszcze tego samego- 2005 roku.

Interesujące są  dalsze losy tego wydawnictwa. Czując potencjał promocyjny i niezwykłość zapisu dźwięków mofety, zaproponowałem stworzenie z nagrań unikalnego elementu promocji regionu. Dla wytłumaczenia się z kontekstu tej propozycji opisałem wyczerpująco ideę w lokalnym (ale bardzo dobrze wydawanym) "Almanachu Muszyny" (rocznik 2006) i wysłałem próbki do firmy zajmującej się butelkowaniem miejscowej wody...
 I... NIC! 
Od załamania nerwowego (traktujcie ten zwrot żartobliwie, bo takie sytuacje przerabiałem już wielokrotnie i posiadam antyciała pozwalające przetrwać...) uratowała mnie krakowska AGH i międzynarodowa konferencja fizjogeograficzna... Naukowcy z całego świata (także z Polski) byli mofetą i płytą niezwykle zainteresowani i leży ona (płyta) na niejednym stole.

Jest jeszcze jeden ciekawy aspekt mofety- odkłada się tam tzw. rudawka, mieszanina glinek i związków żelaza, która jest substancją wyjściową do wytworzenia się naturalnej ochry. 

Ochra to jeden z najstarszych barwników na świecie. 
W obiegowej kulturze, ochra kojarzy się ze sztuką Aborygenów i malowidłami naskalnymi. Obecność ochry o pięknym, rudo-brązowym kolorze w okolicach Muszyny, wydała mi się bardzo interesująca. Wiele osób kiwało z powątpiewaniem głowami (kiwanie takie nic nie kosztuje, a sprawia wrażenie głębokiego namysłu i mądrości) i dlatego sprawę drążyłem dalej. Napotkałem w katalogu pewnej niemieckiej firmy, handlującej naturalnymi pigmentami, na produkt o nazwie : ochra karpacka, a jako miejsce pochodzenia podano tam...Polskę! Pobiegłem zaraz do specjalistycznego (he,he,he...) sklepu z naturalnymi pigmentami na krakowskim Kazimierzu i tam zniecierpliwiony Pan (typ : wiem- wszystko- najlepiej-prostaczku) wyjaśnił mi łaskawie, że nie ma takiego pigmentu, a ochra bierze się z pieca hutniczego... Oj nasi specjaliści! Tak więc badania zakończyłem konstatacją, że Polacy malują ochrą z pieca hutniczego (czyli imitacją ochry naturalnej), a na tzw. Zachodzie mogą sobie kupić ochrę karpacką z Polski. Pozostaje otwartym pytanie (dla pana z opisywanego sklepu) z jakich to pieców hutniczych wydobywali ochrę Aborygeni tysiące lat temu?

No cóż, ja maluje piękną ochrą karpacką i jest mi obojętne, że moim współziomkom jest to obojętne... Chciałbym tylko, aby ktoś kiedyś sobie przypomniał te informacje i podane na tacy przez World Flag Records produkty regionalne. Bo kiedyś zostaną one "odkryte"W toku ewolucji społeczności lokalnych.

Bogdan Kiwak pięknie opracował plastycznie płytę, wykorzystując fotografie wykonane przez Bognę Badurę i siebie. Niestety, w chwili kiedy piszę o naszym wydawnictwie, nie ma już "Dychawki"... zniknęła za sprawą zniszczeń, które dotykają periodycznie cały obiekt pomnika przyrody "Mofeta w Złockiem k/Muszyny" za sprawą wrednego charakteru kilku żałosnych ludzi. Kilka tygodni temu nasłuchując uważnie odnalazłem jej inne usytuowanie ale podczas  późniejszych odwiedzin tego miejsca przez Mirka Badurę sucha ekshalacja w tym miejscu nie była słyszalna. Mamy "rękę na pulsie" karpackiej mofety i znowu kiedyś uzupełnimy bank nagrań o westchnienia i oddechy z wnętrza Ziemi... W studiu próbki dźwięków mofety wykorzystaliśmy na naszych regularnych płytach : "Mirrors" (www.vivo.pl) oraz w stanie naturalnym i przetworzonym w interesujące "drony" i środowiska dźwiękowe, także w innych nagraniach i wydawnictwach, np. Na "Cyber Totem" i na dvd pt. "Kompromis"

Mofeta i Bulgotka


Autor: Ewa Tomczyk- Miczka


Odnajdziemy je w Muszynie- Złockiem


Mofeta jest  ruda  i lśniąca, Bulgotka ma wesołe usposobienie, a Dychawka niebezpiecznie upajająca. Ukryte w moczarach, od zawsze fascynowały śmiałków, którzy przedzierali się przez las, żeby zawrzeć z nimi znajomość. Powracali jednak lekko oszołomieni, z poczuciem wciąż nie odkrytej tajemnicy.

Ich wielka tajemnica tkwi głęboko pod ziemią. Jak głęboko, nikt nie wie. Wiadomo było od zawsze, że śmiertelnik nie powinien zbyt długo przebywać w kotlince przy źródełkach. Dawniej podejrzewano je o konszachty z diabłem, dziś wiemy, ze trzy sąsiadki maja korzenie w "pokładach tektoniczno-facjalskiech jednostki Magurskiej zewnętrznych Karpat fliszowych".

Beskid Sądecki, niezwykle georóżnorodny, posiada unikalne wody mineralne, bogate w cenne dla zdrowia pierwiastki, nasycone dwutlenkiem węgla. Wśród licznych źródeł i odwiertów.  wykorzystywanych w uzdrowiskach do balneologii, inhalacji i butelkowania, zjawiskiem są  nasze przyjaciółki wymienione na wstępie.

Motety to "suche eskalacje dwutlenku węgla", a najpiękniejsze z nich znajdziemy w Muszynie- Złockiem. Wytrącający się ze szczaw rdzawo-żółty żel pięknie współgra z jaskrawą zielenią unikalnych błotnych roślin. Z dna bagnistego koryta potoku Złockiego wydobywają się nieustająco bąbelki, wydając syczące odgłosy wabiące do Bulgotki. A Dychawka to prawdziwy "oddech ziemi" – syczący duszący powiew z niezbadanej szczeliny. Wydobywający się gaz to prawie czysty 94-procentowy dwutlenek węgla, co daje się odczuć po chwili przebywania opodal źródełek.

Odkąd Popradzki Park Krajobrazowy przy współpracy z gminą udostępnił i oznakował teren,
zakątek jest dostępny, lecz zdecydowanie mniej romantyczny. Tablice informują o pochodzeniu i składzie minerałów, mostek nad kotlinką pozwala na wgląd w serce niezwykłych zjawisk. Opuszczamy je z lekkim zawrotem głowy, nie tylko od nagromadzonych w kotlince gazów, ale od niezwykłej urody fantastycznych barw i atmosfery jak nie z tej, a jednak właśnie z tej ziemi.


Czym jest mofeta?:

Mofeta usytuowana jest w dnie bagnistego koryta potoku Złockiego, przez co wypływ CO2 częściowo ma miejsce pod pokrywą wody i dlatego jest doskonale widoczna. W kilku punktach, na powierzchni około 25 m2, wydobywają się nieustannie w dzień i w nocy różnej wielkości i ze zmienną częstotliwością bąble CO2. W rejonie tym występuje kilka źródeł wód mineralnych. Największe nazwane jest Bulgotką, inne, Zatopione – pokryte jest wodą potoku; występuje tu również samotna sucha ekshalacja dwutlenku węgla – Dychawka. Nazwy te doskonale obrazują ich charakterystyczne cechy, gdyż pękające bąble wydają syczące i bulgoczące odgłosy, a z pozbawionej wody Dychawki słychać "oddech" ziemi.

Wydobywający się gaz odznacza się bardzo wysoką zawartością CO2, wynoszącą 94,3 %, a w jego składzie znajduje się również N2 – 4,17 % i O2 – 0,44 %. Gaz ten pochodzi z głębokiego podłożą subdukowanego w miocenie pod orogen Karpat a genetycznie jest on związany z młodotrzeciorzędowym wulkanizmem i/lub niskotemperaturowym metamorfizmem skał węglanowych.

Na wyjątkowo atrakcyjną oprawę mofety w Złockiem wpływa bulgoczące rdzawożółte błoto, kolorystycznie kontrastujące z porastającą je intensywnie zieloną, niskopienną roślinnością. Wytrąca się ono z wód wypływających tu szczaw, zawierających dużą ilość związków żelaza i ma charakter koloidalnej, czerwonobrunatnej galaretowatej zawiesiny, cienkiej powłoki lub spienionego żelu. Osad ten zawiera także wiele minerałów wymytych ze skał podłoża, takich jak: kwarc, kaolinit, illit, montmorillonit, kalcyt, skalenie i chloryt. Ten rdzawy sedyment nazywany jest potocznie "rudawką" a jego nagromadzenie może doprowadzić do powstania ochry, cenionego od czasów paleolitu surowca mineralnego.

Roślinność porastająca rejon występowania mofety należy do zespołu siedlisk wilgotnych i błotnych. Rośnie tu w gęstych kępach: sitowie leśne, mietlica rozłogowa, knieć błotna, rzeżucha gorzka, przytulia błotna, karbieniec pospolity, tojeść rozesłana, mięta długolistna, niezapominajka błotna, jaskier rozłogowy oraz manna jadalna.

Mofetę udostępniono do zwiedzania według projektu pracowników AGH: Lucyny Rajchel, Jacka Rajchela i Tomasza Wieji we współpracy z Popradzkim Parkiem Krajobrazowym.

informacje ze strony gminy Muszyna- www.muszyna.pl