Kiedy przybywam do nieznanego kraju, niemal pierwsze kroki kieruję zawsze na cmentarz. niemal- bo nie zawsze jest to technicznie możliwe, jednak nie ma co ukrywać iż dwa miejsca w mieście są w stanie powiedzieć wszystko o mieszkańcach: centrum młodzieżowe i właśnie cmentarz.
W centrum zazwyczaj przebywają młodzi ludzie, młoda krew, współczesna Szwecja, na cmentarzu zaś można znaleźć przeszłość. Nieważne, że nie ma nagrobków sławnych ludzi, olśniewającej architektury, zresztą nawet lepiej- jest duch narodu. Cmentarz powie całą prawdę o mieszkańcach- czy to danej miejscowości, czy całego kraju. Polskie cmentarze pokazują eklektyzm społeczeństwa, zasadę "zastaw się, a postaw się", skłonność do przesady i ułańską fantazję. Na cmentarzu w Linkoping rzuca się w oczy niesłychany wręcz porządek.
Zresztą na cmentarzach w Grebo, Atvidaberg, Rök, czy Valdstenie wygląda tak samo. Porządek, zaplanowany układ architektoniczny, wysypane żwirkiem, czyściutkie alejki, równiótko przystrzyżona trawka. Nawet ptak w locie szuka wyznaczonego miejsca na załatwienie swoich potrzeb...
Bo Szwedzi tacy są .
Uporządkowani, ułożeni, dokładni. Nawet imprezy mają stonowane. Szczerze mówiąc trudno to nazwać imprezą..