Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Londyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Londyn. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 marca 2018

Kolejka gondolowa w Londynie

 Kolejka gondolowa, która połączyła brzegi Tamizy, ma szanse stać się częścią londyńskiego pejzażu. Nosi nazwę Emirates Air Line, jej sponsorem są  linie lotnicze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
 Kolejka jest częścią planu rozwoju nowych przepraw przez rzekę we wschodnim Londynie i przekształcenia otaczającego go obszaru w żywotną nową dzielnicę metropolitalną, która przyciągnie miejsca prac, mieszkalnictwo i przedsiębiorczość- wyjaśnił w poniedziałek w komunikacie burmistrz Londynu Boris Johnson.

 Londyńskie władze transportowe wyznaczyły 28 czerwca jako datę otwarcia napowietrznej linii dla pasażerów. W jej budowę linie lotnicze, mające siedzibę w Dubaju, zainwestowały w ramach 10-letniej umowy 36 mln funtów (56 mln dolarów).

 Kolejka połączy na długości pół kilometra Greenwich i Doki Królewskie, dzięki czemu podróżujący gondolami kolejki będą mogli oglądać Park Olimpijski, kompleks finansowo-biurowy Canary Wharf i zaporę przeciwpowodziową Thames Barrier, opisywaną jako ósmy cud świata- największą na świecie ruchomą zaporę.

Bedlam - Tworki vel Kobierzyn w Londynie

Dla spragnionych rozrywki i dreszczyku Londyńczyków i podróżnych Londyn oferował niezwykłą atrakcję. Za umiarkowaną opłatą można było zwiedzać Bedlam, jeden z pierwszych w Europie szpitali psychiatrycznych. Co bardziej 'atrakcyjni' dla gawiedzi wariaci trzymani byli w żelaznych klatkach i pokazywani zwiedzającym. Szpital psychiatryczny jako rozrywkę zamknięto dopiero w osiemnastym wieku. Nazwa 'Bedlam' wzięła się od 'Bethlehem Royal Hospital' i od tego czasu w mowie potocznej oznacza `dom wariatów', kompletny rozgardiasz, itp. Polacy mogli szukać podobnej rozrywki bliżej, bo we Wiedniu, gdzie dopiero w 1853 roku zamknięto wiedeńską 'wieżę wariatów', stanowiącą też licznie uczęszczane miejsce rozrywki.

Źródło: Dziwy i dziwadła obyczajowe, Roman Antoszewski

niedziela, 2 sierpnia 2015

Vauxhall Park

 https://www.geocaching.com/geocache/GC4ZDT7


Vauxhall Park, one of our favourite parks in the area. The park is open from 7.30am to 15 minutes before sunset. 



Vauxhall Park was opened in 1890. It is a lovely park with two tennis courts, a pleasant café with a terrasse and a nice playground. You can find a rose arbour, a village model (spot the miniature houses in the flowerbeds!) and a lavender garden. 

Wesley's Chapel - Methodist Centre

  https://www.geocaching.com/geocache/GC43VR2

Wesley's Chapel was built in 1778 by John Wesley, the founder of Methodism, a Christian movement that focused on Bible study and a methodical approach to scriptures and Christian living, whose preachers were notoriously evangelical.



Wesley helped to organize and form societies of Christians throughout England, Scotland, Wales, North America and Ireland as small groups that developed intensive, personal accountability, discipleship and religious instruction among members. His great contribution was to appoint itinerant, unordained preachers who travelled widely to evangelise and care for people in the societies.

Wesley described his Chapel as 'perfectly neat but not fine'. It is one of London's undiscovered architectural jewels. It is a fine example of Georgian architecture and a Grade I listed building.

In 1891 the Chapel was transformed to commemorate the centenary of Wesley’s death. Marble pillars were donated from Methodist Churches around the world to replace the original pillars made from wooden ships’ masts donated by George III. New pews were also added and the stained glass was installed around this period.


In 1972 the Chapel was found to be structurally unsafe and had to be closed. Between 1972 and 1978 nearly £1 million was raised to save the Chapel from demolition and restore it to its former glory. On 1st November 1978, exactly 200 years after Wesley opened the Chapel, the restored building was re-opened in the presence of HM Queen Elizabeth II and the Duke of Edinburgh.

Wesley's House next to the chapel is one of London’s finest surviving examples of a small Georgian house. Built by Wesley in 1779, he lived there the last twelve winters of his life, in the summer months he would visit and preach to his Methodist societies round the country. He died in the house on 2 March 1791 and was buried at the chapel a week later. His tomb is in the garden to the rear of the chapel.

czwartek, 25 września 2014

Ruislip - the church in West London


The Norman lord, Ernulf de Hesdin, granted the manor of Ruislip and probably its church to the Benedictine monks of Le Bec-Hellouin in 1087. Officials administering this alien priory’s English lands had a small chapel at Manor Farm. Bec’s prestige and a population increase apparently caused the church’s enlargement, but later heavy taxation of alien priories brought about disrepair and confiscation. By 1422, John, Duke of Bedford granted the church’s income to the Dean and Canons of Windsor, who continue to appoint the vicar.




Medieval features survive, notably wall-paintings, two piscinas, a priest’s door and two wooden chests. 15C expansion included a north vestry (demolished) and a tower with later bell-chamber currently housing eight bells and a 19C clock. There are 15C and 16C references to chantry priests. Furnishings include monumental brasses, linenfold panelling, 17C pulpit and livery cupboard, wall monuments and funeral hatchments. The stained glass windows are of 19C and 20C.



Around 1870, Sir Gilbert Scott and Ewan Christian restored the church. A west porch and two lych-gates were added, followed by a 20C vestry, sacristy and hall. The larger former parish is now sub-divided.

niedziela, 14 września 2014

Z widokiem na Parlament

 Każdy ma jakiegoś bzika... Mnie odpaliło ostatnio na punkcie keszowania. Jest to wybitnie fantastyczna gra, w której absolutnie każdy może brać udział. Warunków nie ma, aczkolwiek dobrze jest mieć dostęp do internetu:) Przydaje się również GPS - aczkolwiek są i tacy, którzy i bez tych udogodnień dają radę perfekcyjnie.


W związku z wymienionym powyżej bzikiem, zamiast pójść po pracy prosto do domu, jak pan Bóg przykazał, potupałam sobie wzdłuż Albert Enbankment, za którym pluskała sobie Tamiza... Kesz po którego się wybrałam, opisany został jako "najpiękniejszy widok na parlament - uwielbiam to miejsce". Keszerka, która ten miły kesz założyła, porusza sie na wózku inwalidzkim, prowadzona przez przyjaciela, ślicznego Goldena. Fakt braku pełnej sprawności fizycznej założycielki nie powinien mieć znaczenia, ale ma. Ma - bo oznacza że nie musisz się wspinać po drzewach, być w pełni sprawności fizycznej, posługiwać się 10 językami i mieć opanowany komputer. Nie musisz. Wystarczy że chcesz.


Widok na Parlament jest rzeczywiście oszałamiający.... Szczególnie nocą.
W dzień zapewne jest szaroburo - jak to w Londynie.
Ale nocą - Parlament, niedaleko świecąca tarcza Big Bena, a z drugiej strony City i nowoczesne budynki, w których prowadzi się biznesy.

Keszyk został namierzony i podjęty nie bez trudu - niby banalna lokalizacja, niby wiadomo gdzie jest. Niby wiadomo, że MUSI być magnetykiem i MUSI być przyczepiony z tyłu takiej wielkiej, czarnej metalowej skrzynki, której przeznaczenia jeszcze nie pojęłam (pewnie jakajsik tam elektryka, obca mej duszy). Fajnie - tylko go znajdź! 15 minut macania, szukania, oglądania...

Któryś raz w Londynie przebiegło mi przez głowę, że terroryści w tym mieście mają naprawdę ułatwione zadanie. W Polsce by mnie zaraz jakiś miły policjant shaltował z zapytaniem "a czego Pani tu właściwie szuka?". Tak jak kolegę mojej siostry (też keszera jak się okazuje), który z obłędem w oku obmacywał Mickiewicza czy innego Jagiełłę pod szatą. Ale to tak nawiasem.

piątek, 6 czerwca 2014

Na początku było metro....

 Lat temu... dawno...

Wykopano pierwsze tunele, potem stacje. Niektóre mają po dwa poziomy, dla łatwiejszej komunikacji. Poszczególne stacje połączono chodnikami i przejściami podziemnymi, dzięki czemu przejście między poszczególnymi liniami metra stanowi miętę z bubrem...
Do stacji doprowadzono schody, windy i schody ruchome. Kiedy wszystko było gotowe i działało prawie bezbłędnie, całą konstrukcję przysypano ziemią i na tym wybudowano miasto. Londyn.



Tak powinna wyglądać historia londyńskiego metra.

Tak jednak nie było. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że na początku było metro.... takiej organizacji jak tutaj, nie można spotkać nigdzie indziej. Poszczególne linie są połączone ze sobą w sposób lepszy od pajęczej sieci. Podróżowanie metrem i koleją to tutaj czysta przyjemność. Problem polega tylko na koszcie transportu, który jest kosmicznie wysoki. Jednakże, jeśli coś jest dobre, należy za to zapłacić:) Ale to na marginesie....

Londyńskie metro jest największym metrem na świecie i wcale nie dziwi, że podróżuje nim codziennie ok 3 milionów podróżnych. Nie ma lepszej, szybszej i mniej awaryjnej metody podróżowania po Londynie. Przykładowo - podróż z III strefy do London Bridge zajmuje... 12 minut. Autobusem można jechać godzinę, ale tylko kiedy nie ma korków. O samochodzie, w Londynie właściwie można zapomnieć.

Są chyba tylko dwa minusy - jedno to upał podziemny. Polscy dziennikarze z polskiej gazety w Londynie lubują się w nagłówkach typu "Piekło w londyńskim metrze"... Nie byłam w piekle - jeszcze. Ale sądzę że temperatura może być podobna.... Na zewnatrz chłód i wiatr, a w metrze? Karaiby, panie,.... właściwie można by było podróżować w dwóch strojach - jeden na zewnątrz, drugi do metra. Chociaż w tunelach łączących poszczególne perony panuje temperatura z gatunku przyjemnych....



Co ciekawe - rozsuwane drzwi w metrze, zastosowane już w 1921 roku (nieco ponad 10 lat przed zamontowaniem uchwytów dla osób podróżujących na stojąco - co niewątpliwie oznacza, że wcześniej nie było potrzeby stać - zapewne podróżnych było duuużo mniej... ), otwierają się równocześnie z szklanymi (bądz z plexi) drzwiami, w ścianie oddzielającej peron od torów. Do tej pory nie mam pojęcia, jak taka koordynacja jest możliwa. Pociąg zatrzymuje się w konkretnym miejscu, gdzie drzwi pociągu idealnie pokrywają przesuwne drzwi w ścianie. Tu tkwi jakaś tajemnica techniczna, której swoim umysłem humanistycznym objąć nie mogę.
Wygląda to tak, jakby pociąg jechał, powoli hamował, a potem niewidoczne ręce  zatrzymywały go w konkretnym miejscu - jakiś stoper czy co? Ani milimetra dalej czy bliżej. I nie ma żadnego zatrzymywania się i cofania do odpowiedniego miejsca. przód, tył. Motorniczy zatrzymuje pociąg w konkretnym miejscu od pierwszego kopa. Nawet nie potrafię tej zawiłości technicznej dokładnie wytłumaczyć, a co dopiero pojąć.



Niewiele się pomyliłam, myśląc, że metro ma dwa poziomy. Generalnie - nieco ponad połowa linii metra (UNDERGROUND - czyli pod ziemią...) sunie torami NAD ziemią. Ale to tak na marginesie. To co pod ziemią dzieli się na dwie strefy. Jedna płyciutka: (sub-surface), na głębokości ok. 5 metrów pod poziomem ziemi. Oba tory położone są w jednym tunelu.
Stoisz sobie zatem, drogi podróżny, na peronie Jubilee Lane na stacji London Bridge...  O! przyjechał pociąg do Stradford. Ale przecież chciałeś jechać w drigą stronę. No to siup - po prostu się odwracasz i już jesteś na drugim peronie. 

Gorzej, jeśli jedziesz tzw. deep line. Aaa tu tak łatwo nie jest...


Po pierwsze jesteś 20 metrów pod ziemią (to właśnie te pociągi, w których atakuje Cię upał. Nawet w zimie). Ponoć tory drążono za pomocą specjalnego sprzętu - ktoś coś mówił o jakiejś tarczy, ale wg mnie to musiała być mega wiertarka.... Od tych linii metro londyńskie wzięło swoją nazwę - Tube. Tunele mają bowiem charakterystyczny półkolisty kształt. Jak rura.

Żeby przejść na inny tor, peron czy stację , musisz opuścić ten na którym jesteś - czyli prawdopodobnie musisz się wydostać na górę i znów w dół. Brzmi okropnie?

Tylko, że komunikacja między peronami i stacjami jest taka, ze nie zauważa się w ogóle jakichkolwiek niedogodności. Większość sprzętu  jest zelektryfikowana i ruchoma. Część nie. Ale żeby się zgubić pod ziemią to trzeba albo nie patrzeć w ogóle albo spać na stojąco. Bo nawet jeśli nie umiesz czytać, to kolory oznaczające poszczególne linie atakują Cię ze wszystkich stron (w wagonach metra nawet uchwyty są tego samego koloru co barwa danej linii). 

Drugi minus, choć niewielki, to możliwość ataków terrorystycznych. Dlaczego niewielki?- dlatego bo atak terrorystyczny może nastąpić wszędzie, choć Londyn jest dość narażony. Ze względu na ogromną liczbę imigrantów i mnóstwo odmian różnych religii. A pod ziemią się łatwiej wybucha niż nad ziemią. Ponoć:)
Prawdopodobnie jednak terroryści o tym nie wiedzą, bo oprócz kilkukrotnych ataków IRA, metro londyńskie było miejscem ataku terrorystycznego w 2005 roku (dwukrotnie). Osobiście uważam, że jak na tak długi życiorys metra i ilość ludności przeróżnych religii i narodowości, nie jest to jakaś oszałamiająca liczba.
Aczkolwiek - drodzy terroryści, nie czujcie się wywołani do odpowiedzi... Proszę.



Historia metra londyńskiego w wikipedii:

http://www.londontransport.info/ - london transport info

https://www.tfl.gov.uk/cdn/static/cms/documents/standard-tube-map.pdf - standard tube map

A tutaj znajdziecie nazwy i kolory linii londyńskiego metra (źródło Wikipedia)

  • Bakerloo Line - brązowy

  • Central Line - czerwony 

  • Circle Line - żółta 

  • District Line - zielony 
  • Hammersmith & City Line Różowy
  • Jubilee Line Srebrny
  • Metropolitan Line Purpurowy
  • Northern Line Czarny
  • Piccadilly line Ciemnoniebieski
  • Victoria Line Jasnoniebieski
  • Waterloo & City line4 Morski