Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wenecja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wenecja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 marca 2018

WENECKIE PROBLEMY

Wenecja, do której ściągają miliony turystów, wydała wojnę piknikom na ulicach, walającym się papierkom po jedzeniu i roznegliżowaniu. Przestrzegania zasad przyzwoitości pilnują specjalne strażniczki- poliglotki. A za łamanie zasad grożą grzywny.

Strażniczek na placu św. Marka, który Napoleon nazwał najpiękniejszym salonem Europy, jest siedem. Mówią m.in. po polsku i po chińsku. Od czerwca patrolują teren między bazyliką św. Marka i wieżą zegarową, Canal Grande (Wielkim Kanałem) a Pałacem Dożów i zwracają uwagę turystom, że nie wypada wyciągać własnego jedzenia ani spacerować z obnażonym torsem.

Na koszach od śmieci i na przystankach wodnych tramwajów umieszczono ostrzeżenia, że za nieprzestrzeganie tych zasad grożą grzywny. Strażniczki w specjalnych T-shirtach rozdają turystom ulotki z informacjami, gdzie można urządzić sobie miejski piknik- około 150 metrów dalej od placu.

W razie kłopotów z opornymi zatrudnione przez władze miasta strażniczki mogą zadzwonić na policję, która z kolei może wymierzyć za niewłaściwe zachowanie grzywnę w wys. od 25 do 500 euro. Na początku sierpnia według agencji ANSA ponad 100 turystów ukarano grzywnami w wys. 25 euro.

Ci, których na to stać, popijają kawę i słuchają na żywo muzyki w kawiarni Florian, która powstała w 1720 roku i którą  odwiedzali najsławniejsi pisarze, m.in. Goethe i Marcel Proust.

Ale w mieście, w którym proste śniadanie złożone z kawy i rogalika kosztuje ponad 5 euro- niemal dwa razy tyle co w Mediolanie- wielu turystów zabiera ze sobą własny prowiant lub kupuje przekąski na wynos.

Co roku Wenecję odwiedza blisko 20 mln turystów i władze miasta chcą, aby zachowywali się oni z godnością.

Byli tacy, którzy chcieli po Wenecji chodzić z gołą piersią, a to jest niedopuszczalne, byli też tacy, którzy Canal Grande traktowali jak plażę- mówi Augusto Salvadori z weneckiego ratusza, odpowiedzialny za turystykę i wizerunek miasta. Wenecja to miasto sztuki, należące do całego świata i chętnie witamy tu gości. Ale Wenecję trzeba szanować.

Przypomnijmy, ze przed sezonem władze Wenecji wydały specjalny dekret, według którego  jeść będzie można jedynie w barach i restauracjach na słynnym placu przed bazyliką świętego Marka, na chodniku zaś- nigdzie. Nie będzie można nawet chodzić z kanapką czy kawałkiem pizzy w ręku. Już od soboty obowiązuje natomiast zakaz jedzenia prowiantu na stopniach wokół placu, co niezwykle często robią przebywający tam turyści. kara za to wynosi 50 euro. Niedługo również wprowadzony zostanie jeszcze jeden zakaz: nie wolno będzie sprzedawać karmy dla gołębi. Tysiące tych ptaków krąży nad Placem świętego Marka.

Gołębie niszczą pomniki nie tylko żrącymi ekskrementami, ale także wyrządzają inne szkody. 
Najgorsza jest sytuacja na słynnym placu Św. Marka, przy którym znajdują się najważniejsze zabytki- bazylika, pałac dożów, biblioteka Marciana, i gdzie gołębi są  tysiące. Dziennik 'La nueva Venezia' pisze, że nadzór archeologiczny po analizie zdjęć z prac renowacyjnych fasady pałacu stwierdził, że w niektórych miejscach płaskorzeźby są  całkowicie zniszczone przez gołębie. Wszystkie zbadane rzeźby mają rysy wyżłobione w tych samych miejscach- na nosach i ramionach, gdzie gołębie przysiadają i czyszczą dzioby. Zniszczenia występują również w strefach porośniętych mchem. Według dziennika władze zgadzają się, że na placu Św. Marka należy zakazać sprzedaży ziarna dla gołębi. Torebka ziarna kosztuje jedno euro i zawiera ilość pokarmu wystarczającą do wykarmienia 10 gołębi dziennie. Dlatego masowo zlatują się one na plac Św. Marka, odwiedzany w ciągu roku przez około 25 mln turystów, z których wielu czerpie przyjemność z ich karmienia. Doradca władz miejskich Giuseppe Bortolussi powiedział gazecie, że sprawa staje się coraz pilniejsza i że we wrześniu odbędzie się posiedzenie z udziałem nadzoru archeologicznego, aby znaleźć rozwiązanie problemu.

WENECJA WYLUDNI SIĘ?

Jeżeli mieszkańcy Wenecji będą w dalszym ciągu ją masowo opuszczać, to w 2030 roku w mieście nikt nie pozostanie, a turyści będą ją odwiedzać niczym Disneyli. Obecnie każdego roku wyjeżdża stamtąd na zawsze około 2500 dotychczasowych mieszkańców, co znaczy zdaniem ekspertów, że za 20 lat nie będzie tam już nikogo. 

podczas  gdy w ciągu 40 lat ludność Wenecji zmniejszyła się o połowę- ze 120 tysięcy do około 60 tysięcy osób- cały czas  rośnie liczba przybywających tam turystów. Rocznie odwiedza ją 18 milionów gości, około 50 tysięcy dziennie. Zarazem przewiduje się, że w ciągu dwóch najbliższych dekad liczba turystów wzrośnie dwukrotnie- do 100 tysięcy każdego dnia. 
Exodus mieszkańców jest rezultatem stałego podnoszenia się poziomu wody w mieście; w ciągu pięciu lat wzrósł on o pięć centymetrów. To zaś w konsekwencji prowadzi do kolejnych powodzi, dalszego niszczenia budynków, także mieszkalnych. Stały brak funduszy na ich konserwację i ratowanie miasta prowadzi w konsekwencji do znacznego obniżenia się poziomu życia i ucieczki przede wszystkim młodych ludzi. 
W Wenecji pozostali głównie najstarsi mieszkańcy; w tej chwili jedna czwarta z nich ma więcej niż 64 lata. Młodzież stanowi niecałą jedną czwartą populacji. Jeśli proces ten nie zostanie zahamowany, w 2030 roku całkowicie opustoszała Wenecja będzie otwierana rano dla turystów i zamykana wieczorem, a przy bramie wjazdowej trzeba będzie kupić bilet wstępu.

Klasztorne bale

W osiemnastowiecznej Wenecji zamknięcie się w klasztorze wcale nie oznaczało dla dziewczyny pożegnania radości życia doczesnego. W czasie karnawału, kiedy cała Wenecja szaleje, szaleństwo nie omijało murów zakonnych, nawet tych o ostrej regule. Urządzano bale dla publiczności w rozmównicach, tzw. parlatoriach, a siostrzyczkom zakonnym wolno było obserwować zabawę poprzez kratki. Jako ciekawostkę warto dodać, że były to z reguły bale maskowe, przy tym chodzenie w maseczce balowej po ulicy (czy używanie gondoli) nie było czymś nadzwyczajnym. Tylko wysoko postawionej arystokracji wolno było na balu występować bez maseczki.