O ile do tej pory penetrowałem raczej zachodnią, a zwłaszcza północno-zachodnią część Gorców, tym razem wybrałem się na ich wschodnie rubieże. Tak się bowiem złożyło, że Ania, moja koleżanka z kursu przewodników, wybierała się akurat na dwa dni na Gorc, gdzie jakiś czas temu spędzała masę czasu jako bazowa miejscowej bazy namiotowej, w związku z czym była okazja, by połączyć "przyjemne z pożytecznym" i spotkać się na górze.