Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E: inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E: inne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Bywa, że boli...

"Kocham" Brytyjczyków...

Iloma językami mówisz? - pytają.

Trzema - odpowiadam.

Aaaa, tylko trzema... - ze współczuciem mówi Angielka,który ma opanowany JEDEN język. Co z tego, że perfect.

Przeciętny Polak dogada się w dwóch grupach językowych (słowiańskiej i germańskiej). Jeśli się rodził w latach 70tych lub wcześniej - ma opanowane dwa alfabety.
Przeciętny Hiszpan - dogaduje się w trzech grupach językowych. Nie zna cyrylicy.
Przeciętny Anglik - jeden na jeden.

Trzema - odpowiadam.

My mówimy "tylko" trzema...

poniedziałek, 4 lipca 2016

Jeśli Ci czarny kot przebiegnie drogę...

Jeśli Ci czarny kot przebiegnie drogę... to oznacza, że chce Gourmetka. 
Ale...

Jeśli po tygodniu upałów, następuje ten jeden dzień w którym leje... A ty siedzisz w sukienuni i sandałkach w pracy, bo przecież chcesz wyjechać sie poopalac na trawce... odpuść. 
To jest ten czarny kot.

Nie posłuchałam w efekcie czego:
- nie ma mnie tam, gdzie chciałam być
- nie ma mnie tam, gdzie powinnam być
- nie ma mnie tam, gdzie gary sie piętrzą, przez okna caly czas nic nie widać, a pralka wola jeść
ergo: tam, gdzie roboty mam huk i powinna być wykonana już daaaawno temu

W efekcie pechuncia dodatkowo powaliło mi sie wszystko na partycjach i straciłam jakiś rok pracy. 
Mniej więcej. 

Zastanawiam się czy to ja wszystkim małokomputerowym ludziom mówiłam... (cytując kolegę informatyka):
Ludzie dzielą się na tych co robią backupy i na tych co je będą robić...
Umiejętność zastosowania swoich światłych rad w stosunku do siebie, mam w zaniku. 
Wielkim zaniku. ***
Powinnam sążnie przekląć. Tak mocarnie i z głębin duszy - ale niezbyt mogę tak publicznie, bo ktoś kiedyś mi po pijaku powiedział, że jestem kulturalna. 

A ja głupia w to uwierzyłam...

*** Moja psiapsiuła mawia... Ty nie rób tak jak ja robię, rób tak jak ja mówię. I to okazuje się być kwintesencją...

sobota, 25 czerwca 2016

Brexit i różnica pokoleń




Pan Jan Himilsbach, otrzymał niegdyś propozycję udziału w zagranicznym filmie, pod warunkiem nauczenia się języka angielskiego. Aktor odmówił, a odmowę uzasadnił następująco:
- Ja się nauczę angielskiego, a oni odwołają produkcję filmu i co? Zostanę jak chuj z tym angielskim.
Źródło Pan Andrzej Saramonowicz
Nie rozwalił mnie Himmilsbach.
Ani Brexit.
Rozwalił mnie fakt, ze moja pracowa córcia nie kojarzy Ikony polskiego pijaństwa i ciętej riposty. Nie kojarzy również Rejsu ani sceny o polskim filmie.
 /Zupełnie niewart wspomnienia jest fakt, ze Rejsu nie lubię, nie oglądałam w całości i ogólnie znam tylko szczególnie. Krowę i drogę na Ostrołękę.../

To, ze córcia ma pracowa mogłaby byc bez problemow większych fizyczna córka również, już pomijam, bo przecież to się rozumie samo przez się.
Dobitnie poczułam różnicę pokoleń.

wtorek, 21 stycznia 2014

Jak dać kotu tabletkę

Koleżanka z pracy ma kota...
A właściwie dwa. Kartezjusza i Atenę. 
Zwariowała na ich punkcie bardziej niż ja na punkcie Szeli... Chociaż...? Czy to możliwe?:P

Specjalnie dla Gosi, Ateny i Kartezjusza... Wydłubane z netu:
Jak dać kotu tabletkę
  1. Weź kota na ręcę i otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę. Umieść palec wskazujący i kciuk prawej reki po obu stronach pyska i nacisnij lekko trzymajac tabletke w pozostalych palcach prawej reki. Gdy kot otworzy pysk wpuść tabletkę, pozwol kotu zamknąć pysk i przełknąć.
  2. Podnieś tabletkę z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu. Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz caly proces jeszcze raz.
  3. Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmamlaną już tabletkę.
  4. Wyjmij nową tabletkę z opakowania, otocz kota lewym ramieniem jednocześnie trzymając lewą ręką wierzgające tylne nogi. Rozewrzyj pysk kota i palcem wskazującym prawej ręki wepchnij tabletkę tak głęboko, jak się da. Przytrzymaj kotu zamknięty pysk i policz do dziesięciu.
  5. Wyciągnij tabletkę z akwarium a kota z garderoby. Zawołaj żonę do pomocy.
  6. Przyduś kota do podłogi klinując go między kolanami jednocześnie trzymając wierzgające przednie i tylnie łapy. Nie zwracaj uwagi na niskie warczące odgłosy wydawane w tym czasie przez kota. Niech żona przytrzyma głowę kota jednocześnie wpychajac mu drewnianą linijkę między zęby. Następnie wsuń tabletkę wzdłuż linijki między rozwarte zęby i intensywnie pogłaszcz kota po gardle co skłoni go do przełknięcia.
  7. Wyciągnij kota siedzącego na karniszach i rozpakuj nową tabletkę. Zanotuj sobie, żeby wymienic firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z potłuczonej wazy, możesz je posklejać później.
  8. Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się na kocie tak, żeby tylko jego głowa wystawała spod jej pachy. Umieść tabletkę w środku plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka otwórz kotu pysk i wcisnąwszy rurkę między rozwarte zęby mocno wdmuchnij tabletkę do środka.
  9. Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi, a następnie wypij jedną butelkę piwa, żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach. Zabandażuj żonie rozdrapane ramię, a następnie przy pomocy wody z mydłem usuń plamy krwi z dywanu.
  10. Przynieś kota z altanki sśsiada. Rozpakuj następną tabletkę. Przygotuj następną butelkę piwa. Umieść kota w drzwiczkach od kredensu tak, żeby przez szczelinę wystawała tylko jego glowa. Rozewrzyj mu pysk łyżeczką od herbaty i przy pomocy gumki recepturki strzel tabletką miedzy rozwarte zęby.
  11. Przynieś śrubokręt i przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek na swoje miejsce. Wypij piwo. Weź butelkę wódki. Nalej do kieliszka i wypij. Przyłóż zimny kompres do policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byłeś szczepionyna tężec. Przemyj policzek wódką w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek aby ukoic ból. Podartą koszulę możesz już wyrzucić.
  12. Zadzwoń po straż pożarną, żeby sciągnęli tego pier… kota z drzewa. Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w płot próbując ominąć kota przebiegającego przez ulicę. Wyjmij kolejną tabletkę z opakowania.
  13. Skrępuj tego drania przy pomocy sznurka od bielizny zwiazujac razem przednie i tylnie łapy, a następnie przywiąż go do nogi od stołu. Weź grube, skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij tabletkę kotu do gardła popychając dużym kawałkiem polędwicy wieprzowej. Już nie musisz być delikatny. Przytrzymaj głowę kota pionowo i wlej mu dwie szklanki wody wprost do gardła, żeby spłukać tabletkę.
  14. Wypij pozostałą wódkę z butelki. Pozwól żonie zawieźć się na pogotowie. Siedź spokojnie, żeby doktor mógł zaszyć ci ramię i wyjać resztki tabletki z oka. Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i kup nowy stół.
  15. Zadzwoń do schroniska dla zwierząt, żeby zabrali tego mutanta z piekła rodem i sprawdź, czy w pobliskim sklepie zoologicznym nie mają chomików.
JAK ZAAPLIKOWAĆ PSU TABLETKĘ
Zawiń tabletkę w plaster szynki i zawołaj psa.

sobota, 14 grudnia 2013

Pesmo moja ...





Na zdjęciu: Darko Bugarić
A dla tych co muszą mieć tekst:



Pesmo moja zakiti se cvetom
    Zdravko Colic


    Pesmo moja, zakiti se cvijetom,
    pesmo moja, zamirisi svetom,
    jos sva srca ohladnela nisu,
    poznace te pesmo po mirisu.

    Poznace te, da si cedo milja,
    da ti ljubav majka i dadilja,
    da si rada pevati od slasti,
    razumece sto neumes kasti.

    Pesmo moja, vec si na poletu,
    pozdravi mi, sve na ovom svetu,
    pozdravi mi slavlje i golube,
    i sva srca sto se silno ljube.

    Bo są takie utwory od których ma się ciarki.

wtorek, 10 grudnia 2013

Rezydenci na krakowskim rynku

Rys: Monika Turska

 Na krakowskim Rynku jest niecałe 50 numerów. 

Lokali gastronomicznych zarejestrowanych jest prawie dziewięćdziesiąt!

Niby to wszystko wiem.   

Na zajęciach z Akademii Dziedzictwa doszliśmy do wniosku, że głównymi użytkownikami Rynku są (oprócz gołębi) turyści zagraniczni. To w sumie nie nowina, że - szczególnie w sezonie - łatwiej się tu porozumieć w języku angielskim, włoskim, hebrajskim czy hiszpańskim.

Jednak wczoraj, wracając na piechotkę (po krakosku: na nogach) z Bernardyńskiej, zostałam zaczepiona przez arcy-przystojnego i bardzo wysokiego Włocha czy Hiszpana. 

Ów wybryk natury (wysoki południowiec), trzymając grzecznie kartę dań nieodległej restauracji (nie wiem jakiej bo skupiona byłam na zadzieraniu głowy - taka rzecz się rzadko zdarza), poinformował mnie, w bezbłędnym angielskim, że wyglądam generalnie na niedożywioną, na pewno jestem głodna i na pewno bella wraz z bellisimą z przyjemnością zje kolację we wspomnianej restauracji.

Wytłumaczyłam grzecznie, że ja jestem stąd, z Krakowa i obiad mam w swojej własnej prywatnej lodówce.

I tu nastąpił szok.

Po pierwsze - wszystkie języki świata a i owszem, ale polski to trudna język i naganiacz na polskiej ulicy polskiego języka nie zna (mówię tu o kilku słowach, podstawowych podstawach, rzec można).

Po drugie - w oczach mu mignęło - jak to mieszkasz? Tu się nie mieszka. Tu się bywa. To ulica turystyczna.

Ten wpis nie ma na celu przekonania nikogo, że jednak pracując (nawet jako naganiacz na ulicy) język polski wypadałoby choć minimalnie znać. 

Nie mam na celu przekonania nikogo, że Polska dla Polaków. I takie inne nacjonalistyczne pierdoły, które prowadzą tylko do wojny (jeśli nie wiecie o czym mowię... - przeczytajcie sobie Čolovicia.

NIE. NIE. NIE. 

Absolutnie nie.

Niemniej jednak - doznałam głębokiego szoku, że właściwie Rynek nie jest tylko parkiem kulturowym. 

Jest muzeum na wolnym powietrzu, w którym mieszkańcy Krakowa czują się... obco.

Tak - to jest dobre słowo - obco.


niedziela, 8 grudnia 2013

J. Chmielewska - Szajka bez końca

Kopnięta przez poprzednią (tzn ostatnią) książkę Chmielewskiej, sięgnęłam po klasyk. Jeden z klasyków.
Szajka bez końca - jak zwykle u pani Joanny - ten kto jest porządny, porządnym zostaje do końca. Ten kto jest Be, zostaje zadźgany - sprawiedliwość górą:) Przy okazji giną półporządni, no bo jednak muszą:)


Występują: Alicja (mistrzyni roztargnienia), pan Seweryn, któremu Alicja do pięt nie sięga w roztargnieniu ("można by rzec, że istnieje jedno ogromne roztargnienie, do którego skromnie przyczepiony jest pan Seweryn"), Gacia - a konkretnie deska Gaci (jakich gaci?) i silnie rozczłonkowana i dość specyficzna rodzina - włącznie z synami. Dyskusje matuni z dziećmi są bezcenne.
Do tego całe tłumy absztyfikantów, niekoniecznie absztyfikantów Joanny Ch. - choć Przemysław... chyba znowu tu obrobiono tyłek Bożydarowi ?Markowi/ Bartoszowi Bartoszowi:)
Gdyby ktoś się bardzo uparł można tematykę Szajki podciągnąć pod ochronę zabytków i przemyt dzieł sztuki. Generalnie mienie poniemieckie zatopione w bagienku na Mazurach. I wszechobecne sztabówki.
Aferę pani Joanna mistrzowsko przenosi na tamtą półkulę- jak to ona, ciągle gdzieś wyjeżdża, ciągle wraca, a pomiędzy, tam gdzie jest, trup się ściele gęsto...

piątek, 29 listopada 2013

Chmielewska to Chmielewska.

Oprócz włóczenia się w różnym stylu, posiadam - osobiście, ja, Kasia - różne dziwactwa które mnie kręcą mniej lub bardziej.
Między innymi: Książki, książki, książki.
Od naukowych, przez przewodniki, poradniki, zbeletryzowane powieści historyczne, aż po kryminały.
Choćby jednak nie wiem co się stało, Joanna Chmielewska ze swoją twórczością jest zawsze i wszędzie na pierwszym miejscu.
Nie dlatego, że jest to świetny kryminał, nie dlatego, że do końca trzyma w napięciu i na ostatniej stronie zaskakuje. Nie.
Chmielewska to nie Chandler, Chmielewska to nie Forsyth, Chmielewska to nawet nie Down Brown.
CHMIELEWSKA TO CHMIELEWSKA.
Jej unikatowy styl pisania, zupełnie unikatowe podejście do życia, jej życie pełnią życia i wpływ jaki miała swoimi książkami na mnie i tysiące innych czytelników... TO jest to za co wielbimy Panią Joannę (liczba mnoga, bo nie jestem sama w tej opinii).

Zbrodnia w efekcie to najnowsza jej książka. Najnowsza i zarazem ostatnia.
Niestety, pani Joanna przeniosła się ze swoimi pomysłami, tam na górę. Dołączyła do babci i pewnie teraz obie popieprzają po chmurkach i prowadzą różnorakie dyskusje. Z babcią dyskusje podejmowałam niemal codziennie, z panią Chmielewską nie, ale rozmawiała ze mną przez swoje książki.

Suszki w moim domu, pisanie i nie krycie się z własnym zdaniem, idiotyczne pomysły, których przestałam się wstydzić po przeczytaniu dwóch albo trzech jej książek (no bo skoro najbardziej płodna kryminalistka w Polsce, może mieć  swoje głupie pomysły, to ja też.
To że kocham policję to też w sumie zasługa Pani Joanny, bo ona zwróciła mi (wówczas może 12 letniej dziewczynce) uwagę na to że tam TEŻ PRACUJĄ LUDZIE. Jedni pomocni inni wręcz przeciwnie.
Nawet o tym nie wiedziała, a urobiła mnie sobie na swoją modłę.
Nie tylko mnie.

Ale wracając do książki - dostałam ją na imieniny od meine Schwester - bo meine Schwester wie doskonale jakiego mam fioła na jej punkcie, a ze nie kupię sobie, to też wie - bo prędzej zakupię jakieś książki naukowe vel Chmielewską, ale w taniej ksiażce:) - mogę poczekać:)

No wiec siostra mnie ubiegła. Efekt?
Rany! Ta kobieta (pani Joanna) nic, kompletnie nic nie straciła ze swojego kunsztu pisarskiego. Nie chcę twierdzić, że to najlepsza powieść, ale jedna z najlepszych. Bożydar, zwany tutaj Bartoszem Bartoszem:) chyba faktycznie jej się naraził, bo ostatecznie go ukatrupiła:). W książce rzecz jasna i nie własnymi rękami. Niemniej jednak:)