poniedziałek, 16 stycznia 2023

Krótkie trzy dni (Bieszczady)

To były krótkie trzy dni. Zbyt krótkie...

One jednak dały mi przedsmak innych Bieszczad. Bieszczad wolnych od tłumu urlopowiczów zadeptujących połoniny, Bieszczad pełnych malin, borówek i... ludzi. Ludzi tutejszych.

Z archiwum MUWIT-u (1999 rok)

- Panie, może się pan u mnie zatrzymie. Po podwórku tylko owce chodzą. Ale ja panu zaraz szope otworze...- powiedział jakiś chłop, który wyprowadzał właśnie krowę na pastwisko.
Zanim zaparkowaliśmy naszego, starusieńkiego poloneza, dziadek zdążył nam opowiedzieć o swoim koledze. 

"Ale zwierze to musi żryć!"

- Wicie, bo on to jest taki wagabunda. On to by całe życie łaził. To już trzy lata jak się tak włóczy bez celu On nie ma domu. Cało zime chodzi w jednych portkach. Dziurawych. Dopiero mu je zeszłej zimy moja Maryśka zeszyła. Moja Maryśka to myśląca jest, wiecie? Bo Władek sobie wykoncypowoł, że on konia kupi. A Maryśka mu na to; "Władek, ty to możesz cało zime korzonki jeść i raz na czas  do kumpla przychodzić, ale zwierze to musi żryć"