niedziela, 5 grudnia 2010

Nordic Walking - jak się zmienia punkt widzenia

Jakiś czas temu rozpoczęłam również tzw. spacery Nordic Walking, na które górale nieodmiennie reagują "a gdzież Pani ma narty".
Dotychczasowa, zatwardziała przeciwniczka Nordic walking zmieniła swój pogląd na ta modę.  

Dalej twierdzę, że kijki NW są produktem marketingowym - równie dobrze można wykorzystać dwa badyle znalezione w lesie. Ale niesamowitym plusem tych kijków (tej mody) jest działalność integracyjna. Ludzie się na spacerach spotykają, potykają o własne kijki i mają że tak powiem - powód do ruszenia tyłka z domu.

Kolejny niesamowity plus tych kijków to fakt, że wymuszają pewną postawę, wymuszają konkretny ruch rąk i nóg (bo inaczej się człowiek o owe wspomniane kijki potyka), co skutkuje: wyprostowanymi plecami, wyciąganiem nóg i tempem - już nie plezę się powyginana za moim psem, ale wyprostowana lecę do przodu (mówię o normalnym spacerze, a nie jakiś wersjach sportowych czy fitness:)

Minusem tych kijków jest to, że jeżeli cokolwiek chce się zrobić (rzucić psu patyczka, zrobić zdjęcie) to one tylko przeszkadzają. 

Summa summarum: Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba umieć z tego korzystać. I drugi wniosek - nie mój, ale się pod nim podpisuję - tylko krowa nie zmienia zdania...