Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pierwsza pomoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pierwsza pomoc. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 czerwca 2016

Samarytanin - skrzynka zagadka

Generalnie nie lubię skrzynek- zagadek. Rozwiązałam do tej pory jedną i szczerze mówiąc, są one na ostatnim miejscu mojej listy "TO FIND"... Ta jednak... no cóż... ta skrzynka mnie zabiła, ujęła i nie tylko postanowiłam ją rozwiązać, ale również się podzielić - chociaż, finałowej skrzynki nie znalazłam (choć położenie wyznaczyłam prawidłowo - czego jestem pewna na 100%).

Dlaczego mnie ta skrzynka ujęła?


Bo atak padaczkowy może się zdarzyć wszędzie i każdy z nas może być jego świadkiem.

Bo warto przypomnieć sobie zasady pierwszej pomocy. 
Bo warto pamiętać, że być może nigdy nie spotkamy się z sytuacją wymagającą od nas interwencji. Ale jeśli... i będziemy jedyni, którzy mogą tej pomocy udzielić? A nam akurat z głowy wywietrzeje numer ratunkowy i podstawowe zasady? Jak dalej żyć z takimi wyrzutami sumienia?

================================================


 Krótki schemat udzielania pomocy podczas napadu padaczki:


  1. Podtrzymaj upadającego lub złagodź jego upadek.(zadbaj o bezpieczeństwo własne     (rękawiczki, bezpieczeństwo na miejscu zdarzenia)
  2. Nie przenoś poszkodowanego, jeśli znajduje się w bezpiecznym miejscu.
  3. Rozluźnij ubranie wokół jego szyi, zdejmij okulary.
  4. Odsuń gapiów.
  5. Usuń wszystkie przedmioty, które znajdują się w pobliżu poszkodowanego, mogące     spowodować obrażenia podczas ataku(kamienie, kije, szkło).
  6. Zapewnij ochronę głowy poszkodowanego przed obrażeniami(połóż coć miękkiego     pod jego głowę).
  7. Zachowaj spokój, gdyż atak mija najczęściej po 2-3minutach.
  8. Po ustąpieniu drgawek udrożnij drogi oddechowe poszkodowanego(usuń ślinę i     wymiociny z jamy ustnej).
  9. Zabezpiecz poszkodowanego przed wpływem warunków atmosferycznych(zapewnij     mu komfort termiczny i bezwzględny spokój).
  10. Jeśli poszkodowany nie odzyskuje przytomności, ułóż go w pozycji bezpiecznej.
  11. Pozostań z poszkodowanym do czasu odzyskania przez niego całkowitej     świadomości.
  12. Regularnie kontroluj jego czynności życiowe.
  13.  Wezwij pomoc specjalistyczną, jeśli:

  • poszkodowany jest bez osoby towarzyszącej;
  • napad drgawkowy trwał dłużej niż 5 minut lun nawraca;
  • chory ma trudmości z oddychaniem;
  • chory doznał obrażeń;
  • zaburzenia świadomości trwają dłużej niż 5 minut po ustąpieniu drgawek.

PAMIĘTAJ:
1.Nie krępuj chorego, nie używaj siły w celu powstrzymania drgawek
2.Nie wkładaj do ust chorego knebli, bandaży drewienek itp.
3.Nie rozwieraj choremu ust na siłę
4.Nie podawaj nieprzytomnemu niczego do picia
5. Nie wykonuj sztucznego oddychania, bezdech podczas napadu jest towarzyszącym objawem
6.Nie budź chorego po ataku, lecz zapewnij mu spokój

Tyle o postępowaniu podczas ataku padaczki.
Jeśli ktoś z Was (nie keszujących) chciałby sprawdzić swoją wiedzę z zakresu pierwszej pomocy, to poniżej znajdziecie treść zagadki (skopiowanej z Geocaching, a więc - jesli keszujecie - możecie się zabawić w podstawianie do wzoru...

N49.ab.cde

1. Pozycja bezpieczna, zapobiega niebezpieczeństwu zadławienia się poszkodowanego Ułóż kolejno od 1 do 6 czynności wykonywane podczas układania poszkodowanego w pozycji bezpiecznej. Następnie zsumuj cyfry z punktów nr 1 i 6, sumę podstaw pod literę  a , oraz cyfrę z punktu nr. 3 pod literę b

  • Popraw położenie głowy ofiary, upewniając się, że powietrze nadal ma dostęp do płuc.(4)
  • Jedną ręką ochraniaj i podtrzymuj głowę ofiary. Drugą ręką uchwyć odzież na odleglejszym od siebie biodrze i szybkim ruchem przyciągnij ciało ku sobie, opierając o własne uda.(5)
  • Ułóż bliższe sobie przedramię ofiary wzdłuż jej ciała, podkładając dłoń pod udo. (8)
  • Ułóż bliższe sobie ramię ofiary w wygodnej pozycji, podpierającej tułów, i podciągnij górną (bliższą sobie) nogę w kolanie, tak by zapewnić stabilność dolnej potowy ciała. Ostrożnie wyciągnij drugą rękę spod biodra ofiary w stronę bardziej odległą od siebie, uwalniając od ciężaru najpierw ramię. Ułóż ją dłonią ku górze, równolegle do ciała, zapobiegając odwróceniu się poszkodowanego na plecy. (1)
  • Przełóż drugie jej ramię w poprzek ciała dłonią ku sobie, a następnie odleglejszą od ciebie nogę nieco unieś i ułóż na drugiej, krzyżując na wysokości kostek lub kolan. (0)
  • Sprawdź, czy w jamie ustnej osoby nieprzytomnej nie ma ciał obcych lub np. sztucznej szczeki. (3)

2. Podczas napadu poszkodowany może nabawić się wielu urazów. Między innymi na różnych ostrych przedmiotach. Odśwież sobie informacje na temat zaopatrywania ran. Przyporządkuj  odpowiednie techniki do rodzaju urazów: następnie podłóż cyfry pod litery wzoru

Rodzaje krwawień:

(c) Krwawienie tętnicze - bardzo szybki upływ krwi, krew koloru jasnoczerwonego    (natlenowana)

(d) Krwawienia żylne - łatwiejsze do opanowania, krew ciemnoczerwona

(e) Krwawienie z naczyń włosowatych - pęknięcia skóry głowy, skaleczenia itp. rana do zabezpieczenia przed zanieczyszczeniami
Metody zabezpieczania:

Kompres jałowy, gaza, bandaż lub plaster(0)
Opatrunek uciskowy (4)
Opaska uciskowa (1)


E019.ab.cde

TAK/NIE odpowiedz na pytania TAK lub NIE, cyfry ze zdań, z odpowiedzią na TAK przyporządkuj kolejno do liter a,b we wzorze

Poszkodowanego podczas napadu należy za wszelką cenę utrzymać możliwie nieruchomo TAK/NIE (3)

Nie należy wkładać nic do ust poszkodowanego podczas napadu TAK/NIE (4)

Po napadzie poszkodowany będzie bardzo ruchliwy TAK/NIE (3)

Podczas udzielania pomocy należy zadbać o własne bezpieczeństwo TAK/NIE (6)


3.     Poniżej podaję rodzaje napadów uogólnionych i ich definicje.. Przyporządkujcie definicje, do rodzajów i podłóż odpowiednie cyfry do     wzoru


(C)  napady miokloniczne
(d) napady atoniczne
(e) napady małe (petit mal)
napady toniczno-kloniczne (grand mal)


- Chory nagle pada, jakby ugięły się pod nim nogi i traci przytomność na kilka minut.(6)

-Chory nagle pada na ziemię, traci przytomność, dochodzi do wyprężania kończyn i tułowia, czasami przygryzienie języka, ślinotoku, zsinienia spowodowanego bezdechem, zaburzenie funkcji zwieraczy (faza toniczna), wszystko to trwa kilka sekund, po czym następuje rytmiczne zrywanie (drgawki) kończyn i tułowia, utrzymujące się do 5 min (faza kloniczna). W czasie napadu może również wystąpić tylko jedna z tych faz (napad toniczny lub kloniczny). (1)

-Występują zazwyczaj u dzieci i charakteryzują się krótkotrwałymi epizodami zaburzeń świadomości bez utraty przytomności: dziecko jakby na chwilę się zagapia, po czym podejmuje przerwaną czynność.(8)

-Bez utraty przytomności dochodzi do kilku zrywań niektórych grup mięśniowych.(3)

Nikt nie mówi, że jest łatwo. Mnie największą trudność sprawiło ułożenie odpowiednio punktów w sprawie bezpiecznej pozycji. Chociaż bez najmniejszego problemu owegoż poszkodowanego ułożę w takowej...

Ja osobiście czekam na dalsze skrytki z serii Samarytanin, bo w naszym - jak i w każdym - społeczeństwie  jest taka wiedza wybitnie potrzebna...

poniedziałek, 14 marca 2016

Wypadek może nas zaskoczyć - post o pierwszej pomocy

Pięć kursów pierwszej pomocy (mniejszych i większych) przygotowało mnie do NIEBYCIA chojrakiem. Jeżeli obok jest ktoś, kto zna się lepiej i już kiedyś udzielał tej pomocy - oddaj mu ratowanie życia i zdrowia człowieka, którego spotkałeś / łaś na drodze. 
I to wiem.
Nie wiedziałam tylko, że gminnej, wsiowej drodze może zdarzyć się wypadek, przy którym nie będzie nikogo jakkolwiek doświadczonego.


Wyjeżdżałam sobie ze wsi. Droga jest ostro z górki, asfaltowa, gminna. Za Janickami jest jeszcze bardziej z górki (kiedyś stał tam znak mówiący o 12%). I na końcu tej górki zobaczyłam scenę z filmu. Nad leżącym, pokrwawionym człowiekiem kucał inny człowiek - jedną ręką podtrzymujący leżącego w pozycji tzw. bezpiecznej, drugą usiłując trzymać telefon i podawać informacje pani w dyspozytorni.

*** PRZYPOMINAM; 112 DZIAŁA I NIE JEST TO TELEFON NA PIZZĘ!***

Obok leżał rower, a za przerażającą sceną stał samochód na światłach awaryjnych. Jasnym było, że samochód potrącił rowerzystę jadącego z górki.
Kierowcą, a zarazem człowiekiem ratującym poszkodowanego, był Mirek - mój kolega z sąsiedniej roli (przysiółka, dla tych co nie wiedzą co to rola).


Wnet okazało się, że to nie potrącenie. Prawdopodobnie rowerzysta po prostu za ostro zahamował przednimi hamulcami, rower przetarahało, a pan stracił panowanie nad kierownicą.
Przeorał twarzą po asfalcie, tracąc większość zębów oraz poważnie uszkadzając oko - dopóki opuchlizna nie zejdzie nie wiadomo czy będzie na nie widział.


***Hamulce przednie NIE SŁUŻĄ do hamowania z górki. 
PULSACYJNIE moi drodzy PULSACYJNIE, i to najlepiej TYLNE HAMULCE jako pierwsze.***

Wtedy, kiedy ja się zatrzymałam, pan powoli odzyskiwał przytomność (Mirek znalazł go nieprzytomnego, w kałuży krwi - ja nie chcę nawet sobie wyobrażać, co on wtedy poczuł.). Potrafił nawet w miarę sensownie odpowiedzieć na pytanie jak się nazywa i co go boli. (Nazwiska nie zrozumiałam, bo powiedziane było gwarą, a bolało go wszystko.)

Utrzymywaliśmy go w tzw. bezpiecznej pozycji do przyjazdu karetki (gdyby go Mirek tak nie połozył - czyli, inaczej mówiąc, gdyby wtedy nie jechał z dołu i znalazłabym go ja, albo jeszcze kto inny, prawdopodobnie już by nie było kogo ratować, bo by zwyczajnie się zadławił własną krwią).

Ratownicy z karetki... no dobra, poza faktem dość brutalnego sprawdzania czy nie ma połamanych żeber, wzięli pana pod opiekę i zabrali do szpitala. W międzyczasie przyjechała policja - sprawnie szybko i na temat. 
Co prawda, kiedy dzwonili do rodziny z jego telefonu przedstawiając się POLICJA MYŚLENICE... hmmm - ja bym odwaliła na zawał, gdybym usłyszała w telefonie kogoś bliskiego takie hasło... (na tyle dobrze, ze pani już wcześniej była poinformowana przez nas co i jak).

W sumie nie wiadomo czy pan był "wypity", prawdopodobnie tak. Ale tego nawet policjanci nie byli pewni. - nie usprawiedliwiam nikogo. Prawdopodobieństwo bowiem, ze nie był - jest znikome.
Cytuję w tym miejscu siebie: |Tu każdy jest wypity|


TYM BARDZIEJ APELUJĘ:
Po najmniejszym łyku alkoholu NIE WOLNO wsiadać do pojazdu bądź na pojazd.


Prawdopodobieństwo, że skończy się tak, jak się skończyło - czyli jedynie na uszkodzeniach poważnych ciała - też jest znikome. Bardziej prawdopodobne, ze po pijaku zabije się człowiek na drzewie (co akurat jest najłagodniejszą formą), albo wjedzie na jadące z prędkością nadziemską, bo jakieś 30 km na h, auto z naprzeciwka. Albo się wyglebi i na niego wjedzie człowiek jadący z góry, bo tam miejsca do hamowania nie ma, a na zauważenie czegoś na drodze też zbytnio miejsca i czasu nie ma.

I dopiero na końcu zorientowaliśmy się, że pomimo moich i Mirka kursów pierwszej pomocy, żadne z nas nie otworzyło nawet apteczki samochodowej, żadne z nas nie postawiło trójkąta oraz nie ubrało kamizelek odblaskowych. (Panowie policjanci zresztą, też ubrali je dużo później). Poza ułożeniem w pozycji bezpiecznej, mówieniem do poszkodowanego oraz wykonaniem paru telefonów nie zrobiliśmy nic. 
A mogliśmy mu wstępnie twarz opatrzeć, zęby pozbierać, nie wiem co jeszcze.

Pomoc udzielona, ale czy umiałabym tej pierwszej pomocy udzielić sama???? 
Raczej nie.
Chociaż trząść się zaczęłam dopiero, jak już karetka odjechała do szpitala.
----------------------------------------------------------------------

PS. Tak - powyższy post jest wynikiem emocji. Jest wylaniem tego, co siedzi we mnie od kilku godzin. Niby "taki sobie" wypadek. Niby poważniejsze zdarzają się kilkanaście razy dziennie. Niby nic szczególnego, ale ....

świadomość, ze gdyby akurat Mirek nie wracał z pracy.... ze gdybym ja nie przeciągnęła wyjazdu ze wsi.... 
Cholera - najbliższy samochód przejechał obok nas jakieś 15 minut później. 
Gdyby to był pierwszy przejeżdżający obok, mógłby już przejeżdżać obok trupa. 
I ta świadomość mnie tak meczy, ze aż musiałam to opisać.
Z przestrogami jak wyżej
HAMULCE PRZEDNIE NIE DO UZYTKU Z GÓRKI
NIE PIJ JAK PROWADZISZ COKOLWIEK
MIEJ W TELEFONIE ICE albo chociaz kontakt do MAMA, tata, Siostra brat, a nie nazwiskami, bo to niewiele pomoze.

Dziękuję za wysłuchanie.