Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uzdrowisko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uzdrowisko. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 sierpnia 2022

Drewniana zabudowa w Pieninach

Kacwin - zabudowa

 Położenie: w centrum wsi. 

(Aktualnie poza szlakiem)

 Wieś założona w XIV w., zachowany częściowo średniowieczny układ przestrzenny wsi. W Kacwinie dominowała zabudowa szczytowa. Budynki mieszkalne, w konstrukcji zrębowej, na planach prostokątów, otoczone stodołami na obrzeżach wsi. Dachy półszczytowe gontowe. 
 
Adam Gryczyński w zagrodzie Marii Molitoris (ciotki Rejusiowej) w Kacwinie, 1993, fot. J. Kujawski. Ze zbiorów A. Gryczyńskiego ©

Dominantą krajobrazową jest gotycki, murowany kościół z początku XV w. pw. Wszystkich Świętych, wzniesiony w centrum na nieregularnym placu. 
Charakterystycznymi obiektami Kacwina były spichlerze zwane sypańcami. 
Budowane w konstrukcji zrębowej z okrąglaków. Innym zabytkiem w zabudowie Kacwina był zespół młyna i tartaku, złożony z układu hydrotechnicznego, tartaku i młyna, budynku mieszkalnego i obiektów gospodarczych, istniejący prawdopodobnie już od XIV w. W obecnym kształcie istnieje od 2. poł. XIX w.

Czytaj również:

Maniowy - kaplica cmentarna

Kaplicę cmentarną św. Sebastiana w Maniowach przeniesiono w latach 1987–88 wraz z cmentarzem do Nowych Maniów. Kaplica w Starych Maniowach znajdowała się na wiejskim cmentarzu, położonym nad Dunajcem. Zbudowali ją w 1722 r. mieszkańcy Maniów i okolicy, w podziękowaniu za ocalenie od zarazy. Kaplicę wzniesiono z drewna modrzewiowego w konstrukcji zrębowej, z bierwion łączonych na nakładkę. Ściany pokryte są gontem, a pod sobotami nie mają szalunku. 

www.drewniana.malopolska.pl/

Gruntownie odnawiana w 1938 r. pod kierunkiem majstra Andrzeja Krzysika z Maniów. Użytkowana była wyłącznie jako kaplica cmentarna. Na dachu, krytym gontem, od strony zachodniej znajduje się sygnaturka, zakończona ośmioboczną banią z iglicą. Wnętrze nakrywa strop płaski. Podłoga z desek na legarach. 

Po przeniesieniu kaplicy odtworzono zniszczone przed kilkudziesięciu laty podcienia (soboty), na podstawie zachowanych rysunków i fotografii. Soboty opierają się na niskich ściankach wieńcowych i mają wydatne, strome i malowniczo zróżnicowane gontowe zadaszenie. Trwają prace nad przywróceniem dawnego wyglądu wnętrza kaplicy. 

Kluszkowce - zabudowa


Osada Turystyczna Czorsztyn w Kluszkowcach powstała w latach 90. XX w. Pomysł jej wybudowania zrodził się w związku z budową zapory wodnej na Dunajcu. Z terenów przeznaczonych pod przyszłe jezioro postanowiono przenieść wybrane obiekty budownictwa ludowego i uzdrowiskowo- willowego i stworzyć ośrodek turystyczny. Głównym celem zorganizowania osady była uratowanie obiektów tradycyjnego budownictwa i architektury uzdrowiskowej przed likwidacją. Budynkom przywrócono pierwotną funkcję użytkową, przy jednoczesnym zachowaniu ich bryły i formy. Unowocześnione wnętrza niektórych obiektów zaadaptowano na cele hotelowo- gastronomiczne, w najcenniejszej zagrodzie urządzono muzeum. Osada zlokalizowana została na wzniesieniu Stylchyn, położonym w granicach administracyjnych wsi Kluszkowce, nad brzegiem Zbiornika Czorsztyn- niedzica.

Niedzica - Spichlerz


Spichlerz w Niedzicy wybudowany w końcu XVIII w. jako jeden z obiektów folwarku zamkowego; konstrukcji zrębowej, kryty gontem. 
zdjęcie pochodzi z http://www.zzw-niedzica.com.pl/zabytki/niedzica_inne/celnica_spichlerz.htm

Obecnie wchodzi w skład Muzeum Zespołu Zamkowego w Niedzicy. Wewnątrz stała wystawa etnograficzna, prezentująca kulturę mieszkańców Spisza. Eksponaty gromadzone od lat sześćdziesiątych przez kustoszy zamku w Niedzicy, prezentowane są w zrekonstruowanej izbie spiskiej. 

Na stropie izby sosręb z 1893 r. Meble, obrazy, stroje, przedmioty codziennego użytku, narzędzia pochodzą ze wsi spiskich: Niedzicy, Łapsz Wyżnych i Niżnych, Frydmana, Kacwina i datowane są na wiek XIX lub lata 20. i 30. XX w. 

Do ciekawych obiektów należą m.in.:- obrazy religijne,- kolekcja zegarów z Kieżmarku,- stroje kobiece- narzędzia rolnicze- drewniane kapliczki, kiedyś wieszane przed wejściem do domu- przed budynkiem dawne łodzie flisackie, tzw. dłubanki, wykonane z jednego pnia drzewa liściastego. 

ZZW-niedzica:

Poniżej celnicy stoi spichlerz z końca XVIII wieku, kiedyś należący do folwarku zamkowego, jedyny tego typu zabytek zachowany na polskim Podtatrzu. Ma murowaną piwnicę i dwukondygnacjową część drewnianą. Dwa duże pomieszczenia, suche i przewiewne służyły, do przechowywania zboża, otwór u dołu drzwi przeznaczony był dla stróża zbiorów - kota. W r. 1996 zaniedbany budynek poddano gruntownemu remontowi. Od czerwca 1998 w spichlerzu czynna jest stała wystawa "Sztuka Ludowa Spisza" (zegary spiskie z XIX i XX wieku, kilka leciwych maszyn, obrazy Jakuba Wodziaka z Kacwina, kapliczki nadrzewne, rekonstrukcja spiskiej izby). Bilety w kasie zamku Niedzickiego. Przed spichlerzem osadzono krzyż, przeniesiony w r. 1998 sprzed kościoła w Kacwinie. Spichlerz i celnica wchodzą w skład zamkowego zespołu muzealnego.

NIedzica - Zabudowa na Polanie Sosny

Zabudowa na Polanie Sosny w Niedzicy składa się z dworu i chaty spiskiej. Dwórmodrzewiowy z Grywałdu wybudowany został na przełomie XVIII i XIX w. Po przeniesieniuna Polanę Sosny odtworzona została oryginalna konstrukcja, wygląd ścian, stropów, dachu i elewacji bocznych. Wystrój wnętrz, zachowując autentyczne elementy z epoki, pozwala odczuć klimat XIX -wiecznego dworu polskiego. Chata Spiska z Łapsz Niżnych pochodzi z pocz. XX w., przeniesiona i zrekonstruowana na Polanie Sosny, zaadaptowana na hotel. Wewnątrz oryginalne elementy wyposażenia. W 2005 do zespołu dołączono regionalną chatę góralską stworzoną z połączenia starego młyna z Czarnego Dunajca i "Chaty z Kir".

Szczawnica - zbiory etnograficzne (muzeum)

Zbiory Etnograficzne Jana Malinowskiego znajdują się przy ul. Szalaya 96. Można je oglądać "Pod Kosynierem" po uprzednim uzyskaniu zgody właściciela. Jan Malinowski jest szczawnickim kolekcjonerem. Jego zbiór stanowią XIX- wieczne meble, obrazy i bibeloty. Część tych zbiorów eksponowana była w Muzeum Pienińskim. 

Kolekcjoner ciągle powiększa także księgozbiór, który oprócz publikacji współczesnych z dziedziny historii, etnografii, krajoznawstwa, zielarstwa, ziołolecznictwa i kwiatów, tworzą książki XIX- wieczne oraz opracowania dotyczące Szczawnicy. Podstawą kolekcji etnograficznej Jana Malinowskiego są  zabytki ludowej kultury materialnej obrazujące życie codzienne Górali Pienińskich i Rusinów Szlachtowskich, którzy byli Łemkami wyznania greckokatolickiego, zamieszkującymi wsie: Szlachtową, Jaworki, Białą Wodę i Czarną Wodę.

Szczawnica - Zespół zabudowy uzdrowiskowej 

Zespół zabudowy uzdrowiskowej w stylu szwajcarsko-tyrolskim stanowi o pięknie górnej, zdrojowej części miasta. Najcenniejsze obiekty zgromadzone są wokół pl. Dietla, którego wygląd pozostaje bez większych zmian od 1866 r. Wyróżniają się drewniane wille „Szwajcarka” z 1852 r., „Holenderka” z 1853 r. oraz „Pałac” z 1864 r. Poniżej pl. Dietla w stronę kościoła wiedzie ul. Jana Wiktora, z ciekawym zespołem willi uzdrowiskowych z 2. poł. XIX w. Urokliwe są też Park Górny i Dolny. W tym pierwszym znajduje się kaplica, drewniane wille „Brat” i „Siostra” oraz pozostałości Dworca Gościnnego.

http://www.drewniana.malopolska.pl



sobota, 6 sierpnia 2022

TĘŻNIE W Ciechocinku / Saline graduation towers in Ciechocinek

 

Senna mieścina, pensjonariusze sunący po ulicach i deptakach, ludzki przekrój przez chyba wszystkie warstwy (kiedyś klasowe, dzisiaj finansowe). Wszystko jakby na zwolnionych obrotach. Innymi słowy - Ciechocinek.


Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/DmroFpBwxGgyZxzh1

Jednak to tężnie, a nie sama mieścina są  tu najciekawsze (choć niektóre drewniane budynki po wyglądzie można by osadzić XIX czy nawet XVIII wieku, ale to może rozstrzygnąć jedynie Ziellona* 

Trzy konstrukcje ustawione w kształcie podkowy, o łącznej długości prawie dwóch kilometrów i wysokości przekraczającej piętnaście metrów. Powstałe w latach dwudziestych XIX wieku (pierwsze dwie, bo trzecia w 1859 roku). Co to jest właściwie tężnia? Ano ustrojstwo do zwiększania stężenia soli w wodzie. Solanka pompowana ze źródła o wdzięcznej nazwie Fontanna Grzybek, przepuszczona przez tężnie z pierwotnych kilku procent soli może się szczycić na końcu ponad trzydziestoma procentami. są wprawdzie tacy którzy twierdzą, że chodzi o specyficzny mikroklimat bogaty w jod, ale nie wiem..... ;)

Działanie tężni jest stosunkowo proste. Pompowana solanka systemem drewnianych korytek jest rozprowadzana na witki z tarniny umieszczone w świerkowej konstrukcji podtrzymywanej przez siedem tysięcy dębowych pali wbitych w ziemię. Następnie słońce i wiatr robią swoje dzięki czemu stężenie soli się zwiększa, a obłoki parującej wody tworzą specyficzny inhaSummerr wokół. 
Fajne miejsce. Na jeden, dwa dni. No chyba, że w odpowiednim towarzystwie, ale wtedy tężnie nie są  specjalnie potrzebne. Klimat miejsca niedostępny dla śpieszących się, zaliczających wszystko po drodze. Tutaj trzeba wrzucić na luz i ze dwa dni posiedzieć spokojnie.

* Dziękuję za zaufanie i wiarę w Moją wiedzę, ale... ha:) jak wspomniałam w artykule o konstrukcjach drewnianych, architektura drewniana wymyka się sztywnym zasadom nauki. Przyjmijmy, że budynki są  z przełomu XVIII/XIX wieku:) Ziellona


O autorze:
Wojciech to człowiek z pewnością nietuzinkowy- obce mu są  hotele, SPA i inne. On bierze aparat i zapycha w góry. Dobrze że córki dbają o tatusia, bo o kartach do aparatu i zapasowych bateriach pamięta, ale z chlebem czy latarką, to może mieć już problem:) Najważniejszy jest aparat i przeżycia. Czyli- właściwy człowiek we właściwym miejscu:)

W sieci:


Trochę zabawy - Ułóż puzzle 
  • http://www.ipuzzle.pl/teznie_w_Ciechocinku
  • http://www.ipuzzle.pl/teznie_Winter_Ciechocinek

Warto zobaczyć:

  • Drewniany budynek Pijalni Wód Mineralnych (1880) 
  • Dworek Prezydencki
  • Uzdrowisko
  • Ruiny zamku biskupiego w Raciążku

czwartek, 16 kwietnia 2020

Kozia Szyja pod Górą Chrobrego // The goat's neck under Chrobry Mount


Mało które śląskie miasteczko wygrało los na loterii. I żadne tak go nie zlekceważyło.

Leżące na nizinach miasta wydawały kolosalne pieniądze na stworzenie systemu wodociągowego, widocznego dziś w formie zapomnianych wieży ciśnień. Brak dużych połaci lasów nie dostarczał budulca, który trzeba było ściągać z innych regionów. Inaczej rzecz się miała z Głuchołazami...

Rynek w Głuchołazach - przed rewitalizacją.
Choć dokumenty datują powstanie miasta na połowę  XII wieku, to legenda miejscowa wspomina, iż już w czasie najazdu Mongołów w 1241 r. istniał tu mały gródek, który bronił się nadspodziewanie długo. Wg dokumentów hordy tatarskie omijały jednak miasteczko, które powstało najprawdopodobniej w celu ochrony już istniejących kopalni złota.

Dziś mało znane, leżące na pograniczu, niemal zapomniane, trochę depresjogenne, miasteczko przez wieki całe było jednym z najważniejszych śląskich miast. Odpowiedź na pytanie dlaczego ta sytuacja nie trwa do dziś, zahacza już o politykę i socjologię i wykracza poza ramy tego artykułu – prawdą jednak jest że począwszy od sprowadzonych w XII wieku wysoko wykwalifikowanych frankońskich górników, a na pracownikach uzdrowiska kończąc, Głuchołazianie zawsze potrafili sobie radzić i wyciągnąć z atutów miasta profity.

Szlak Złotych Górników
Wszystko zaczęło się w XII wieku, kiedy odkryto tu złoża złota. Zawieruchy historyczne nie oszczędziły miasta i rozkwit nastąpił dopiero w XVI wieku. Wtedy właśnie powstało najwięcej płuczek, szybów i sztolni wraz ze słynną Sztolnią Trzech Króli, gdzie znaleziono największe samorodki (1,3 i 1,7 kg) dziś znajdujące się w muzeum w Wiedniu.

Szczególny czas  dla miasta to jednak wiek XIX. Wiek, który przyniósł Głuchołazom światową sławę dzięki... rękawiczkom, guzikom i paście do butów. Równolegle do rozwoju przemysłu, przyszła moda na jeżdżenie "do wód". Choć Vincent Priessnitz rozpoczął swoją uzdrowiskową działalność dopiero w XIX wieku, w Głuchołazach już od XVII wieku działało uzdrowisko. Sprowadzeni przez arcyksięcia austriackiego i wrocławskiego biskupa Karola Ferdynanda, jezuici otwarli tu już w XVI wieku dom zdrojowy "Leśny Dwór" (Waldhof) dla braci zakonnych. Wtedy było jednak jeszcze za wcześnie na wykorzystanie naturalnych walorów, przede wszystkim specyficznego mikroklimatu: powietrza  przesyconego olejkami żywicznymi i eterycznymi, wyrównanej temperatury i braku skoków ciśnienia, jak również ogromnych połaci lasów na Górze Parkowej – dotychczas  drzewo użytkowano tylko w celach budulcowych i opałowych. Góra Chrobrego zaś była wykorzystywana jako poligon doświadczalny dla górnictwa złota, nigdy nie znaleziono tu dużych ilości cennego kruszcu.

Trzy wieki później, kiedy w pobliskim Jeseniku rozpoczął swą działalność Vincent Priessnitz, zwany wodnym doktorem, Głuchołazy wykorzystały jedyną w swoim rodzaju szansę. Szybko powstające domy zdrojowe zaopatrywano w wodę, zbieraną do dużego zbiornika, skąd rozprowadzana była rurami. Dzięki naturalnemu spadkowi nie było potrzeby budowania wieży ciśnień, stąd był to najtańszy system wodociągowy na Śląsku.

W głuchołaskich sanatoriach, bo tak je trzeba nazwać, wykorzystywano ciekawą metodę: zawijanie w prześcieradła i polewanie wodą z różnymi składnikami.
W końcu dostrzeżono dobrobyt górujący nad miastem – dodatki pochodziły głównie z tego lasu. Były to więc borowiny, wywary z igliwia leśnego, miazga drzewna, którą  pozyskiwano w pobliskiej papierni z wysokogórskiego świerku podczas  szlifowania w temperaturze 60 stopni C.

Po pierwszej Wojnie Światowej sanatoria przekształcono w domy wczasowe. Moda na jeżdżenie do wód przeminęła, wody spływające z Góry parkowej okazały się niewystarczająco zmineralizowane. Wydawać by się mogło, że historia głuchołaskiego uzdrowiska się skończyła. A ona się dopiero zaczęła...

Fontanna Amorek w Głuchołazach Zdrój
Historia medycyny poznała miasto od strony płuc. Na początku XX wieku gruźlica dziesiątkowała ludność, a właśnie w Głuchołazach rozwinęło się tego typu lecznictwo. Opracowano tez rewelacyjną metodę naświetlania krtani promieniami słonecznymi. Polegała na tym, że pacjent siedział z otwartymi ustami tyłem do słońca, przed nim stało lustro, które odbijając słoneczne światło nagrzewały krtań.

To był świetlany okres historii Głuchołaz. O kuracjuszy i turystów dbano tutaj wyjątkowo – organizowano przejażdżki dorożkami, wycieczki na Kopę Biskupią, gdzie już w 1890 roku powstała pierwsza drewniana wieża widokowa, organizowano wycieczki do Podlesia, powstał nawet basen z podgrzewaną wodą, z którego wypompowywano wodę, co było zupełną nowością na odkrytych kąpieliskach. Plotka głosi, że w basenie tym ćwiczyli niemieccy reprezentanci na igrzyska olimpijskie. Inna plotka mówi iż był to prezent Adolfa Hitlera dla Ewy Braun. Powstało również niewielkie kąpielisko w Pokrzywnej (czynne do dzisiaj) – przed wojną popularność jego była tak wielka, ze każdemu 10 tysięcznemu turyście wręczano zegarek, a w czasie letnich dni uroczystość taka odbywała się co tydzień!

Jak to się więc stało, że dziś Głuchołazy są  zapomnianym miasteczkiem, jednym z licznych punktów na mapie? Mieszkańcy zgodnie obwiniają władze, jednakże zarząd miasta od czasów Drugiej Wojny Światowej kilkunastokrotnie się zmieniał. Wydaje się, iż można obwinić za to autorkę sukcesu – Górę Parkową. Wyczerpały się bowiem zmineralizowane wody spływające z jej zbocza, do tego jednostronna specjalizacja w leczeniu gruźlicy, która w wieku XXI nie jest już plagą. I najważniejsza sprawa: jednoosobowe działanie.

Ponieważ młodzi ludzie wyjeżdżają na studia lub za granicę i już nie wracają, na rozwój przemysłu w Głuchołazach i okolicy nie ma co liczyć. W tym momencie trzeba postawić na turystykę- zwłaszcza że Euroregion Pradziad jest skłonny przeznaczyć ogromne fundusze na rozwój turystyki w mega regionie.

Ruiny schroniska na Górze Chrobrego
Dopóki jednak nie będzie współpracy między Głuchołazami, a miejscowościami podgórskimi, na rozwój nie ma co liczyć. Władze miasta nie dostrzegają ani Pokrzywnej ani Jarnołtówka, a głównie tam przyjeżdżają turyści. Właściciele ośrodków nie są  rdzennymi mieszkańcami, więc "nie warto o nich dbać", na ich głosy w kolejnych wyborach nie można liczyć. Wszystkie imprezy lokalne odbywają się więc w Głuchołazach i żadna informacja o nich nie przedostaje się do ośrodków. W związku z tym na imprezy głównie przychodzą rdzenni mieszkańcy.
Dlaczego będąc w Ośrodku Mieszko w Pokrzywnej codziennie dostawałam oferty imprez organizowanych w Złotym Stoku, skansenie w Opolu czy Srebrnej Górze, a o festiwalu Kropka w Głuchołazach dowiedziałam się od kolegów z Łodzi?

Głuchołazy w czasach dzisiejszych stanowią atrakcję jedynie w połączeniu z Górami Opawskimi – warto tu postawić na turystykę. Zbudować aquapark czy centrum fitness- zwłaszcza że fundusze są już przyznane. Dopracować informację turystyczną. Przypatrzmy się naszym sąsiadom – mają dużo mniej atrakcji turystycznych do zaoferowania, a informacja turystyczna, aż cieknie po kamieniach ruin zamków.

Głuchołazianie zawsze potrafili sobie radzić – czemu dziś panuje tu stagnacja i depresja? Czemu dziś nie potrafimy zadbać o turystów, czemu nie potrafimy ich przyciągnąć?


Wrzesień'2008- Głuchołazy

Bibliografia: 
- Brygier Waldemar- Przewodnik: Góry Opawskie, Zlatohorska Vrhovina, wyd. Galileos
- Lachur Czesław- Opolszczyzna. miejsca i ludzie, Kępa 2008
- Rocznik Głuchołaski 2008

- Morawsko Śląskie Sudeckie Towarzystwo Górskie 1881-1945

poniedziałek, 26 lutego 2018

Wodny doktor

Czyli: jak powstał prysznic

Kto wie... Może gdyby niepiśmienny chłop z pogórza jesenickiego nie przeżył groźnego wypadku, po którym dręczyły go straszliwe bóle, być może na tak powszechny w naszych domach sprzęt, jak prysznic, musielibyśmy czekać kilkanaście kolejnych lat?


Gdyby Vincent Priessnitz – jeden z sześciorga dzieci biednego chłopa z Grafenbergu – doprowadziwszy się do zdrowia za pomocą wody doprowadzonej ze źródła, nie wpadł w samozachwyt i nie przekonał sam siebie o swojej misji uzdrawiania, prawdopodobnie nie byłoby dzisiejszego uzdrowiska Jesenik. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że podstawy do takiego podejścia Priessnitz posiadał spore. Plotka głosi iż swoimi metodami leczył księcia i księżnę Liechtensteinu, Lubomirskich, Sapiechów a także Mikołaja Gogola i Lwa Tołstoja. W tamtym czasie wystarczyło zaadresować list na "V. Priessnitz – Europa" i mogło się mieć granitową pewność, iż list trafi do adresata. 
Ale zacznijmy od początku....